poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział 42

Od dłuższego czasu nie spałam tylko nie chciałam otwierać oczu . Na policzku poczułam łaskotanie -ehh znowu jakaś mucha-pomyślałam.Podniosłam rękę żeby strącić to coś z mojej twarzy ale poczułam , że to czyjaś ręka a nie mucha . Otwarłam szybko oczy i odskoczyłam lekko w bok . Przed sobą zobaczyłam uśmiechającą się twarz Nathana , Nathana ? Nathan !
(M):Do diabła czemu nie odbierałeś ? Czemu nie napisałeś mi nic i czemuu nie dawałeś znaku życia ? Wiesz jak ja się o ciebie martwiłam ?
(Nath):Słoneczko przepraszam ale telefon mi się rozładował a byłem u cioci i wiesz .
(M):A co z nią ?-powiedziałam już delikatniej.
(Nath):Już lepiej .
(M):To się cieszę
(Nath):Zamierzam ci wynagrodzić to że cię tak perfidnie wystawiłem
(M):Tak ? A w jaki sposób ?
(Nath):A zobaczysz słonko
(M):A kiedy ?-przybliżył się do mnie , kiedy stykaliśmy się nosami cicho powiedział :
(Nath):A porywam cię na cały dzień .
(M):A co jeśli nie będę chciała ?
(Nath):Skarbie właśnie na tym polega porwanie .-Pochylił się jeszcze bardziej i delikatnie dał mi całusa prosto w usta . Zamknęłam oczy i  dałam się ponieść emocją . Całował mnie tak delikatnie ale jednak zdecydowanie i z uczuciem .

 Odsunęłam się od niego , popatrzyłam mu w oczy i mocno go przytuliłam . Podniósł mnie delikatnie tak że teraz siedziałam na jego kolanach i zaczął bawić się moimi włosami . Czy to normalne że chociaż nie widzieliśmy się dawno to ja tak się za nim stęskniłam ?
(M):Nathy puść mnie na chwilke dobrze ? Tylko się ubiorę .
(Nath):No dobrze to ja poczekam na dole .
(M):Dziękuję
Kiedy Nathan wyszedł  pościeliłam szybko łóżko i ubrałam pierwsze co mi do rąk wpadło . Bo emmm jak chcę mnie gdzieś cały dzień ciągać no to trzeba ubrać coś wygodnego no ale też w dresie nie pójdę prawda ? No więc wybrałam coś ładnego ale też praktycznego .A z reszta powoli się robi zimno więc szaleć nie będę z sukienkami .

Wzięłam swoją ulubioną torebkę , wrzuciłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół .
(Nath):Ślicznie wyglądasz -dał mi całusa w policzek .
(M):Dziękuje -uśmiechnęłam się i poczułam że jest mi cieplej na twarzy .
(Nath):Mój pomidorek -zaśmiałam się i wtuliłam się w niego .
(M):Jaki znowu pomidorek ?
(Nath):No ty mój głuptasku -delikatnie dał mi całusa w nosek .
Jeju jakie ja mam szczęście , że go mam .Nathan zawsze przy mnie jest ,pomaga mi , wspiera mnie . Czy od życia trzeba czegoś więcej ? Miłość i przyjaźń daje nam największe szczęście . Bez niej jest smutno , nie można normalnie funkcjonować . Wiele osób próbuje ukryć swój smutek ale są smutni , przez samotność . Ja też przez to przechodziłam . Dopiero bliscy dali mi szczęście , poczucie bezpieczeństwa . Loui i chłopaki przez to że mnie przygarnęli . Przyjaciele przez wsparcie . Nathan .... życie jest piękne i nareszcie to rozumiem . Kiedy trzeba wstać z łóżka w poniedziałek raczej nikomu się nie chcę zbytnio , ale nie należy mówić MUSZĘ tylko MOGĘ . Mogę żyć , mogę oddychać , mogę coś zjeść . Wszystko możemy !
(Nath):O czym tak myślisz ?
(M):A wiesz o wszystkim , o życiu .
(Nath):Oj nie pozwolę ci się zamartwiać .
(M):Ale ja ...
(Nath):Nie ma ale księżniczko .
Powiedziałam Lou , że wychodzę . Ale się cieszę , że idę gdzieś z Nathanem .Ostatnio mnie bardzo zdenerwował tym telefonem no ale przeżyje , ważne że już jest jak dobrze .Po paru minutach doszliśmy do parku , Nathan skręcił wtedy w wąską ścieżkę i pociągnął mnie za sobą . Ciekawe gdzie mnie ciągnie ...
(Nath):Zamknij oczy na chwilkę.
(M):Coo ? A dlaczego ?
(Nath):Oj no po prostu zamknij te oczka .
Posłuchałam się go i zamknęłam oczy .Poczułam , że stanął za mną i mnie przytulił . Zrobiliśmy pare kroków w przód .Nie mogłam się już doczekać kiedy otworze oczy .
(M):Mogę już otworzyć oczy ?
(Nath):Możesz
Otwarłam oczy i zobaczyłam przed sobą łąkę . Na łące było pełno kwiatów . Na środku stało wielkie drzewo , pod tym drzewem stała ławeczka .Jakieś pięć metrów od drzewa była mała rzeczka . Wow nie wiedziałam że jest tu takie miejsce w ogóle.
(Nath):I jak podoba ci się to miejsce ?
(M):Ślicznie to jest , jak je znalazłeś?
(Nath):Kiedyś poszedłem sobie na spacer i natknąłem się na nie . Chodź, podejdziemy bliżej .
Kiedy podeszliśmy bliżej zobaczyłam , że na drzewie coś jest ... tak jakby domek na drzewie ale ukryty wśród liści i gałęzi . Zobaczyłam również , że do ławeczki przyczepiony jest jakiś balonik czerwony . Podeszliśmy jeszcze bliżej i zobaczyłam już wyraźniej , że do ławki przyczepiony jest balonik w kształcie serduszka .
(M):A co to za serduszko ?
(Nath):Symbol tego , że cię kocham słońce -pocałował mnie i wręczył balonik .
Może się wydawać komuś , że to dziwne dostać balonik w kształcie serduszka od chłopaka ale ja się bardzo ucieszyłam . To uroczę ! Od razu mocno przytuliłam Nathana .


(Nath):Kocham cię słoneczko
(M):Ja ciebie też kocham Nathy -szepnęłam mu do ucha . Poczułam , że się uśmiecha . Mogłabym tak codziennie .Bez przerwy być w jego ramionach .
(Nath):Chodź ze mną .
(M):Gdzie ?
Podeszliśmy do drzewa . Spojrzałam podejrzliwie na niego ale nie odezwał się jedynie uśmiechnął do mnie .
(Nathy):Spójrz w górę
(M):Spojrzałam w górę i aż zaniemówiłam .Nie wydawało mi się , że widzę jakiś domek na drzewie . To na prawdę jest domek !
(Nath):No wchodź na górę
(M):Ale co to jest za domek ?
(Nath):No jak to co za domek ? Nasz domek . A teraz wchodź tam .
(M):No jak to nasz domek ?
(Nath):Wejdź na górę to ci wszystko powiem .
Weszłam po przybitych deskach do drzewa na górę i moim oczom ukazało się wnętrze tego domku . Były tam dwa okna , dwie wielkie poduszki na których można siedzieć, koc ,kilka książek ,mała szafeczka i jeszcze więcej poduszek .
(M):Ale tu ładnieee
(Nath):Cieszę się , że ci się podoba.Dlatego to tu zrobiłem .-zaśmiał się .
(M):Zrobiłeś ?
(Nath):Był tu stary domek więc troszkę nowych desek , czasu , paru rzeczy i ta dam
(M):Wow
Nathan podszedł do szafki i wyciągnął z niej dwie puszki coli .Odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął .
(Nath):Chcesz się może czego napić ?
(M):A chętnie , dziękuje-podał mi puszkę i uśmiechnęłam się szeroko .
Położyliśmy się na kocu i poduszkach .Jak ja lubię z nim sobie leżeć . Czuje się wtedy tak fajnie , jakby żadne problemy nie były straszne . Nathan objął mnie ramieniem , a ja wtuliłam się w jego ciało .
Kiedy z nim jestem jest idealnie.
Kiedy z nim jestem świat nie istnieje.
Kiedy mnie całuje , wszystko znika.
Kiedy mnie przytula , wszystkie problemy znikają .
Kiedy jest obok mnie ...
On jest jak narkotyk , uzależniam się od niego .
Nie umiałabym już bez niego żyć .
Życie nie jest mi straszne w jego ramionach ,
nic nie jest straszne w jego ramionach .
Świat może się walić ale dopóki on jest blisko ...
zawsze będzie dobrze .
__________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________
Hej robaczki !:* Ostatnio moje życie bywa burzliwe . Wiem , że nie powinnam się tłumaczyć ale rozumiem że was zawiodłam . Przepraszam . Postanowiłam że przynajmniej raz na dwa tygodnie coś się na blogu pojawi , chociaż myślę że nawet częściej . Ostatnio rozstałam się z chłopakiem , pokłóciłam się z przyjaciółkami , mam lekkie problemy zdrowotne itp. nie będę was zanudzać ale mam nadzieję , że zrozumiecie . W końcu jesteście wspaniali :-) Rozdział , nie wyszedł jak chciałam ale starałam się szybko go dodać . A jak tam u was ? Dobrze ? Mam nadzieje :)
Pozdrawiam wszystkich i buziaczki :*