niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 39

Gdy usłyszałam dźwięk sms z niechęcią wzięłam swój telefon do ręki .Odblokowałam swój telefon i zobaczyłam że Nathan do mnie napisał hmm ciekawe czego chcę o tak wcześniej porze ...
Hejka piękna !
Wiem , że mieliśmy się spotkać za pół godziny ale jednak się nie wyrobię .
 Moglibyśmy naszę spotkanie przełożyć na 15 ? ;*
                                                                         Twój Nathy xxx
Czekaj , czekaj to która jest godzina ?! O Boże jest już 13:30 ... tak długo spałam ?
Odpisałam szybko Nathanowi , że dla mnie okay i wyskoczyłam z łóżka . Pobiegłam do toalety i doprowadziłam się do porządku . Stwierdziłam że ubiorę  się tak trochę na luzie .
Usta pomalowałam różową szminką i zbiegłam na dół . Co dziwne nikogo na dole nie było . No nic miałam jeszcze trochę czasu więc postanowiłam zrobić sobie coś na śniadanie . Chleb posmarowałam masłem orzechowym i położyłam na niego kawałki banana , wycisnęłam sok z pomarańczy mmm no po prostu pycha ! Po skończonym posiłku oczywiście posprzątałam i usłyszałam dzwonek do drzwi oj ten to  ma poczucie czasu .Podbiegłam do drzwi , policzyłam do trzech i powoli otwarłam drzwi . Zobaczyłam Nathana który szczerze powiedziawszy wyglądał ... wow .. przystojny . Ale jestem głupia , odgoniłam natychmiast moje dziwne myśli i przytuliłam go na powitanie .
(N):To co Madd idziemy ?
(M):No pewnie ee a tak w ogóle gdzie idziemy ?
(N):W moje ulubione miejsce , mam nadzieje że ci się spodoba .
Szliśmy w milczeniu . Myślałam gdzie mój Nathy mnie prowadzi , szliśmy już 20 minut i to w kierunku jakiegoś lasu ... dziwne . Po co miał by mnie zabierać do lasu ?
(M):Nathyy po co my idziemy do lasu ?
(N):Zaraz zobaczysz piękna -mrugnął do mnie -
(M):yhh nie lubie tajemnic .
(N):Ale to nie jest tajemnica , niespodzianka . A z resztą zaraz zobaczysz wszystko .
Weszliśmy do lasu . Szliśmy wąską ścieżką , kiedy przeszliśmy parę kroków zobaczyłam że powoli przerzedzają się drzewa . Po chwili ujrzałam wielką polanę . Niedaleko płynęła rzeczka . Na polanie , a raczej łące rosło dużooo kwiatów . Wszędzie latały różnokolorowe motyle . Dodatkowo dzięki słońcu które dzisiaj troszkę przygrzewało , łąka wyglądała cudownie . Zauważyłam że dwa metry od rzeczki leży rozłożony błękitny koc . Kiedy podeszliśmy bliżej zauważyłam na kocyku koszyk . Odwróciłam się w stronę Nathana który jak się okazało bacznie mi się przyglądał z uśmiechem .
(M):Ale tu pięknie .
(N):Cieszę się że ci się podoba .To co może usiądziemy ?
(M):Z chęcią -uśmiechnęłam się-
Usiedliśmy na kocu , blisko siebie .
(N):Ma pani ochotę na kanapki a la Nathy ?-mrugnął do mnie-
(M):A la Nathy ? Zawsze-zaśmiałam się -
Nathan cicho się zaśmiał w z koszyka wyjął zielone pudełko w którym jak się później okazało były malutkie kanapki . Wyjął drugie pudełko , w którym był jakiś sos . A na samym końcu wyjął z tego koszyka soczki . Soczki w kartoniku ? Ooo ... Nathan uśmiechnął się do mnie i powiedział :
(N):Nie mam może uzdolnień kulinarnych ale powinno to być zjadliwe , smacznego .
(M):Dziękuje i wzajemnie ale Nathyy kanapeczki ala Nathy powinny być pyszne .-Nathan wybuchnął śmiechem-
(N):Cieszę się że we mnie wierzysz .
W cieszy zaczęliśmy jeść te słynne kanapki a la Nathy . Hmm na prawdę pyszne . Po skończonym posiłku położyliśmy się obok siebie na kocu i wpatrywaliśmy się niebo . Piękne niebo .Nagle pomyślałam sobie o moim tacie .Może patrzy teraz na mnie , tam z góry . Może ... tak bardzo bym chciała żeby tu był .
(N):O czym myślisz ?
(M):Słucham ?
(N):O czym myślisz ?
(M):O tym że chciałabym żeby mój tata tu był ah i jeszcze o twoich pysznych kanapkach .
Nathan nic nie powiedział tylko mnie objął ramieniem i przyciągnął do siebie bliżej .
(M):A ty o czym myślisz ?
(N):A myśle sobie o tym jak dobrze mi jest z tobą .
(M):Tak ?
(N):Tak .
Obróciłam głowe w stronę Nathana i zobaczyłam że się we mnie wpatruje w uśmiechem . Odwzajemniłam uśmiech i utonęłam w jego oczach . W jego pięknych oczach . Zrobiło mi się gorąco kiedy przybliżył się trochę do mnie . Kiedy nasze usta miały się ze sobą zetknąć zatrzymał się i popatrzał w moje oczy . Uśmiechnęłam się lekko i delikatnie rozchyliłam usta . Zamknęłam oczy i poczułam jego usta na moich . Nathan złapał mnie w talii i mocno do siebie przyciągnął . Złapałam go za szyje i oddałam się pocałunkowi . Całował mnie tak delikatnie i z czułością . Odsunął się na chwile żeby na mnie spojrzeć . Ostatni raz musnął mnie w usta i powiedział :
(N):Maddy chciałbym żebyś o czymś wiedziała . Bo ja.. zakochałem się w tobie . Odkąd pierwszy raz cię zobaczyłem . Madd wiem że jesteśmy przyjaciółmi ale ja tak nie mogę dłużej , wiem że to może wszystko zniszczyć ale musisz to wiedzieć . Kocham cię Maddy . Bardzo cię kocham . Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką znam . Jesteś idealna . Twój głos , twoje piękne włosy , twoja usta , twój charakter .Jesteś niesamowita , jesteś cudowna .
(M):Nathan ..-przerwałam bo nie wiedziałam co powiedzieć . On . on . On. On na prawdę powiedział że mnie kocha ? To chyba jakiś sen . To musi być sen .
(N):Wiem , przepraszam nie powinienem był ci tego mówić .
(M):Nath jaa też coś chyba . To znaczy ja cię bardzo lubię i chyba cię kocham .
Nathan nic nie odpowiedział tylko ponownie złączył naszę usta .


Najpierw całował mnie delikatnie . Później przerodziło się to w coś bardziej namiętnego . odsunęliśmy się od siebie głęboko oddychając i Nathan mocno mnie przytulił .
Zamknęłam oczy i wdychałam jego zapach . Podświadomie marzyłam o takiej chwili a kiedy się to już zdarzyło wydaje się takie nieprawdopodobne . Przez cały czas przytulaliśmy się , całowaliśmy albo jedliśmy jakieś smakołyki z kosza mojego chłopaka ? Taak chyba mojego chłopaka . Mojego chłopaka ! Boże jak to cudownie brzmi . Zaczęło się już ściemniać .
(N):chcesz już wracać ?
(M):Gdybym mogła nie wracałabym nigdy .
(N):Ja również skarbie ale już się zimno robi , nie chcę żebyś zmarzła .
(M):No dobrze
Wstaliśmy i po pozbieraniu wszystkich rzeczy ruszyliśmy w strone mojego domu . Droga powrotna minęła bardzo szybko i nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem . Nathan przytulił mnie i poczułam że włożył mi coś do torebki .
(N):Otwórz gdy będziesz sama .-szepnął mi na ucho-
(M):Dobrze , dziękuje za dzisiaj .
Nathan odsunął się ode mnie z uśmiechem .
(N):Nie ma za co księżniczko , to ja dziękuje . -pocałował mnie w czoło ,  przez co się uśmiechnęłam-
(N):Już zawsze będziesz moja .Dobranoc Maddy .
(M):Dobranoc Nathy , ja wrócisz napisz czy żyjesz dobrze ?
(N):Oczywiście księżniczko .
Pożegnaliśmy się i weszłam do środka . Chłopaki stali w korytarzu i się szczerzyli .
(Lou):Ooo moja siostrzyczko witaj
(M):Hey ? Co się tak czicie ? -powiedziałam z uśmiechem-
(Hazz):Ktoś tu chyba jest szczęśliwy co ?
(M):Możee , jestem zmęczona pójdę się położyć to dobranoc !
Uciekłam do mojego pokoju i usłyszałam za sobą śmiechy .Oj no nie chciałam mieć przesłuchania i jeszcze pewnie by sobie ze mnie żartowali .
Usiadłam na łóżku w swoim pokoju i sprawdziłam torebkę . Co Nathy mi tam dał ...
Wyciągnęłam różowe papierowe pudełeczko z piękną różową wstążką . Położyłam pudełeczko na stoliku .Hmm może otworze to jak się umyje w końcu znając życie zaraz bym zasnęła . Złapałam moją piżamkę i udałam się do łazienki . Wzięłam szybki , orzeźwiający prysznic . Umyłam szybko zęby i posmarowałam się kakaowym balsamem do ciała . Ubrałam szybko piżame i udałam się w stronę łóżka . Usiadłam na nim i wzięłam do ręki pudełeczko .Można by pomyśleć że zwlekam z otwarciem tego i mnie to nie ciekawi noo ale jest jednak odwrotnie . Spojrzałam jeszcze raz na pudełeczko .

I powoli je otwarłam . W środku zobaczyłam piękny naszyjnik w kształcie serduszka . Srebrnyy ojej jaki śliczny . Z tyłu zobaczyłam że ma wygrawerowane nasze imiona i data . Dzisiejsza . To znaczy że on musiał wiedzieć że coś do niego czuje . Aż tak to było widać ? W pudełku było coś jeszcze . Zwinięta błękitna karteczka . A na niej napis . kocham cię i zawsze będę kochał :*
Poczułam że w oczach zbierają mi się łzy . Pomyśleć że to jest takie banalne ale Bożee . Usłyszałam dźwięk sms .Oh pewnie od Nathana
Hey skarbie , jestem cały . Dobranoc :*
Twój Nathy xxx
odpowiedziałam mu szybko
Hey Nathy , cieszę się . Bardzo ci dziękuje za wiesz co ;* Dobranoc
Twoja Madd xoxo
Dziwnie się z tym wszystkim czuje . Zamknęłam pudełeczko i położyłam je na stoliczku . Zgasiłam światło i zamknęłam oczy myśląc o tym pięknym dniu . Jak to wspaniale że w końcu coś jest na dobrej drodze . Mam nadzieje że Nath mnie nigdy nie skrzywdzi tak jak Dominic .

_________________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
Hej robaczki ! :* Bardzo przepraszam , że to wszystko tak późno dodaje ale nie miałam dostępu do internetu ostatnio . Bieganie za papierkami do szkoły i denerwowanie się czy się dostałam czy nie no ale już koniec nerwów ;) no rozumiecie :/ rozdział krótki i nie za fajny wiem przepraszam :( Mam nadzieje , że wybaczycie
Buziaki , Maddie xxx