poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 37

 <3
Poczułam czyiś oddech na policzku i uścisk dłoni . Rozwarłam lekko powieki i zobaczyłam Louis'a ze łzami w oczach .
(Lou):Myszko tak mi przykro , przepraszam że nie było mnie kiedy tego potrzebowałaś .
Spojrzałam na Lou wielkimi oczami i wybuchnęłam płaczem .
(M):Loui !
Przyciągnął mnie mocno do siebie , a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową wylewając z siebie potok łez .
(Lou):Ci...już jest wszystko okay . Policja i szkoła już wszystko wiedzą .
(M):Nie !
Kiedy krzyknęłam w moim pokoju pojawili się :Niall , Harry , Liam i Zayn .
(Lou):Cii..
(M):Ale ty nie rozumiesz , musisz wszystko odwołać ! 
(Lou):Ale dlaczego ? Ty nie myślisz teraz racjonalnie .
(M):Ale oni mnie zabiją ! 
(Lou):Ci..nikt ci nic nie zrobi , oni cię już nie skrzywdzą .
(M):Ale..
(Liam):Możemy porozmawiać w cztery oczy Louis ?
(Lou):To nie może poczekać ?
(Liam):Nie .
(Lou):Zaraz wrócę , dobrze ?-szepnął mi do ucha , a ja nic nie mówiąc lekko pokiwałam głową . 
Kiedy Liam z Lou wyszli z mojego pokoju , przyciągnęłam nogi do klatki piersiowej i skuliłam się jak najbardziej mogłam.Zauważyłam , że chłopaki usiedli na moim łóżku ale nie zwróciłam na to uwagi .
(Zayn):Nie musisz nic mówić , ale nie staraj się trzymać tego wszystkiego w sobie bo to cię zniszczy od środka .
(M):Ale co ja mam zrobić ? 
(Harry):Nie myśl tak o tym , żyj normalnie . 
(M):Wiem , to znaczy tak właśnie robię , znaczy staram się .
(Niall):Chcieć to móc , nieprawdaż ?
(M):Prawdaż . -zaśmiałam się .
(Zayn):Tak trzymaj młoda .
Dosłownie po sekundzie do pokoju wszedł Louis ale już bez Liama .
(Lou):Maddy ktoś cały czas chcę cię zobaczyć , mogę wpuścić tą osobę ?
(M):Hm..?
(Lou):Oj tak czy nie ?
(M):Tak .
Lou otworzył drzwi a przez nie wszedł Nathan . Zobaczyłam jak chłopaki wychodzą a Nathan siada obok mnie na łóżku i mnie do siebie przytula.
(Nath):Jak się czujesz ?
(M):Dobrze .
(Nath):To świetnie .
(M):Nie obrazisz się jak pójdę wziąć kąpiel ?
(Nath):Nie bój się ja się stąd nie ruszam . 
Uśmiechnęłam się szeroko i zniknęłam we wnętrzu łazienki . Nalałam do wanny bardzo ciepłej wody , wsypałam tam fioletową sól do kąpieli i olejki o zapachu róż .Kiedy zobaczyłam formujący się na moim brzuchu siniak wybuchnęłam płaczem i schowałam głowę w ręce .Usłyszałam pukanie w drzwi .
(Nath):Wszystko okay ? Czemu płaczesz ? Maddy !
(M):Wszystko okay ! Niedługo wyjdę .
Po długiej kąpieli , wytarłam ciało miękkim białym ręcznikiem i ubrałam się w :
 Rozczesałam sobie jeszcze włosy i wyszłam z łazienki do swojego pokoju . Na moim łóżku siedział Nathan ze smutkiem wymalowanym na twarzy . Podeszłam do niego i kucnęłam przed nim .
(M):Nath co się stało?
Kiedy mnie zobaczył szybko poderwał się z miejsca i  złapała mnie za ramiona .
(Nath):Przepraszam , Maddy . Obiecałem ci , że nic ci się nie stanie i będę cię chronił . Ale zawiodłem , proszę wybacz mi .
(M):Oh.. przecież dzięki tobie nic straszniejszego się nie wydarzyło . Gdyby nie ty , nie wiem czy by było tak wesoło . Dziękuje ci Nathan .
Mocno się do niego przytuliłam co oczywiście odwzajemnił .
(Nath):Ale mogłem coś zrobić jakoś zaradzić temu co on ci zrobił .
(M):Nie mogłeś , oboje wiemy że nie mogłeś . Stało się i już nic z tym nie zrobimy.-Złapał mnie za nadgarstki , a ja głośno syknęłam . 
(Nath):Pokaż mi ręce .
(M):Nie .
(Nath):Maddy .-podciągnął moje rękawy do góry i zaczął przyglądać się moim sinym nadgarstkom . 
(M):Nic mi nie jest . -lekko się uśmiechnęłam .
Nathan złapał mnie za biodra i przyciągnął bliżej siebie , nasze ciała się ze sobą zetknęły , a mnie zabolał brzuch . Przygryzłam swoją wargę i zamknęłam oczy .
(Nath):Co się dzieje ? Maddy !
(M):Trochę mnie brzuch zabolał .
Usiadłam na łóżku i złapałam się za brzuch . 
(Nath):Louis !-zaczął się wydzierać i  w ciągu dwóch minut do mojego pokoju wpadł przerażony Louis .
(Lou):Co się dzieje?
(M):Nic.
(Nath):Jak to nic ? Jesteś cała poraniona , ktoś musi to zobaczyć.
(Lou):Nathan możesz zejść na chwile do chłopaków na dół ?
(Nath):Jasne.-zamknął za sobą drzwi a ja podniosłam wzrok na Lou.
(Lou):Co cię boli ?
(M):Nic , na prawdę .
(Lou):Zdejmuj sweter .
(M):Nie , bo ktoś tu może wejść .
Louis przewrócił oczami i  podszedł do drzwi po czym jej zamknął . 
(Lou):Już , raz ,dwa . 
(M):No okay .
Ściągnęłam swój sweter i położyłam go na łóżku . Spuściłam głowę na dół nie wiem sama czemu , może ze wstydu ? Strachu ? 
(Lou):Maddy , czemu nic nie powiedziałaś ?
(M):A co ci miałam mówić ?
(Lou):Że coś cię boli . Ściągnij spodnie .

(M):Zdajesz sobie z tego sprawę jak to dziwnie brzmi ?-zaśmiałam się .
(Lou):Maddy , nie denerwuj mnie .
(M):No dobra , noo.
Zrobiłam jak powiedział .
(M):Zadowolony jesteś ?
(Lou):Nie można było tak od razu ?
(M):Nie.-mruknęłam z rozbawieniem .
(Lou):Poczekaj tu , idę po apteczkę .
(M):Ale po co ?
(Lou):Jak to po co ? Potrzebna jest 
(M):Przesadzasz .
(Lou):Po prostu się martwię .
(M):Jak wolisz .
Louis wyszedł z mojego pokoju , usiadłam na łóżku i przykryłam się moim miętowym kocem bo tak w samej bieliźnie trochę zimno . Nim się spostrzegłam zobaczyłam jak Louis z powrotem wchodzi do mojego pokoju z apteczką w ręce .
(Lou):Dobra siostra połóż się .
(M):Okay .
(Lou):Coś jesteś za spokojna .
(M):Bo i tak się ode mnie nie odczepisz więc jaka mam być .-pokazałam mu język .
Położyłam się na łóżku ale nie odkryłam tylko dalej leżałam opatulona w mięciutki kocyk . 
 (Lou):Znowu mnie denerwujesz , wiesz o tym ?
(M):Ale co ja zrobiłam znowu nie tak ? 
(Lou):Wyskakuj z tego koca .-zaśmiał się .
(M):Ale tu jest tak cepłooo..
(Lou):Potem też będziesz miała ciepło pod tym kocykiem a teraz wychodź .
(M):Niee...
(Lou):Czasami zachowujesz się jak dziecko , wiesz ?
(M):Wiem ?
(Lou):To dobrze , że wiesz .
Wyszłam z pod tego kocyka i położyłam się na łóżku . Louis usiadł obok mnie i zaczął delikatnie rozsmarowywać maść na moim brzuchu , kiedy spojrzał trochę niżej zrobił wielkie oczy i powiedział .
(Lou):Niczego nie odwołuje ! Co to jest ?!
(M):Alee o co ci choddzi ?
(Lou):O to !
Dotknął mojego uda dlatego podniosłam się i dopiero teraz zobaczyłam na swoich udach siniaki ale to nie były zwykłe siniaki tylko jakby odbite ślady palców . Louis zaczął rozsmarowywać tam maść , a ja poczułam pieczenie w tamtych miejscach .
(Lou):Wszystko okay ?
(M):Boli trochę .
(Lou):Zaraz przestanie .
Kiedy już na wszystko poprzyklejał jakieś plastry i zrobił opatrunki chociaż sama nie wiem dlaczego bo to nie jest aż takie tragiczne. Zajął się moimi nadgarstkami i nareszcie mogłam się z powrotem ubrać . Usiadłam obok Louisa ale to nie trwało długo ponieważ Lou złapał mnie za biodra i pociągnął tak , że usiadłam mu na kolanach . 
(Lou):Posłuchaj mnie uważnie , dobrze ?
(M):Dobrze .
(Lou):To co oni ci zrobili jest okropne , wiem o tym . Dlatego nie możesz im tego odpuścić , nie możemy . Jeżeli byśmy to odwołali byłoby jeszcze gorzej , mogłoby się stać coś strasznego , rozumiesz mnie ? My się tylko o ciebie martwimy .
(M):Loui , bo -głos mi się załamał i nie dokończyłam tego co chciałam powiedzieć .
(Lou):Tak ? 
(M):Nie odwołuj tego .
(Lou):Dobra decyzja,  myszko . 
(M):A czemu Nath tu przyszedł znowu przecież szkoła i .. ?
(Lou):Znowu ? Maddy on stąd nie wychodzi od wczoraj , cały czas siedział przy twoim łóżku .-siedziałam z otwartymi ustami i wpatrywałam się w Louisa.
(Lou):No nie patrz się tak na mnie . Powiem ci , że pasujecie do siebie .
(M):Co ? Ja nie wiem o co ci chodzi .
(Lou):Jasne , wmawiaj sobie .Wiem , że boisz się tego uczucia po sprawie z Dominiciem ale nie możesz się tak zadręczać .  
(M):Dlaczego zawsze musisz mieć racje , braciszku ?
(Lou):Bo cię dobrze znam .
(M):Znowu masz racje .-zaśmiałam się głośno .
(Lou):No dobra , ja lecę na dół . A ty możesz wskakiwać pod ten kocyk .-pokazał mi język i pocałował w czoło . 
Położyłam się na plecach i zaczęłam wpatrywać w sufit . Zamknęłam oczy , usłyszałam jak drzwi mojego pokoju się otwierają , ktoś położył coś chyba na stoliku obok mojego łóżka i poczułam jak materac się pod kimś ugina .Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nathana , który delikatnie się do mnie uśmiechał . Nic  nie mówiąc , usiadłam na łóżku i przytuliłam się do niego . 
(Nath):Wow za co to ?
(M):Za wszystko , za to że jesteś .
(Nath):Maddy wiesz , że zawsze będę .
Uśmiechnęłam się szeroko na słowa Nathana , wiem że wcale tak nie będzie ale to jest miłe . Bardzo miłe , no chyba że tak będzie ajj ja już się pogubiłam .
(Nath):To co popatrzymy na jakiś film ? Przyniosłem kakao i jakieś tam ciacha .
(M):Brzmi pięknie .
(Nath):To co oglądamy ?
(M):Może If I Stay ?
(Nath):No okay , dla ciebie wszystko .-Nathan mrugnął do mnie , a ja zaczęłam się śmiać jak idotka ale jemu to chyba nie przeszkadza bo też zaczął się ze mną śmiać ym.. a może ze mnie ? Położyłam się obok Nathana i film się zaczął . Już po niedługim czasie od rozpoczęcia filmu popłakałam się , a Nathan mocno mnie przytulił . Przytulał mnie do końca filmu i czułam się jak księżniczka . Ah ja chyba coś do niego czuje , ale co jak zniszczę naszą przyjaźń ? Nie wybaczyłabym sobie tego nigdy . Dlaczego to musi być takie trudne noo ? Spojrzałam na Nathana który właśnie napił się gorącej czekolady i uśmiechnął się  szeroko.Kiedy zobaczyłam , że nad ustami mi wąsa przez bitą śmietanę , zaczęłam się śmiać jakbym oszalała . Nathan spojrzał na mnie zdziwiony .
(Nath):Z czego się śmiejesz ?
(M):Z ciebie .
(Nath):Heeey , czemu ?
(M):Ubrudziłeś się .
(Nath):Gdzie ? Co ?
(M):Oj z tobą to gorzej niż z małym dzieckiem . -wzięłam chusteczkę higieniczną i przysunęłam się do Nathana bliżej . Złapałam jego twarz w dłonie i zaczęłam ścierać mu tą bitą śmietanę z ust . Nathan spoglądał mi w oczy i o mój Boże ... jakie on ma cudne oczy . Położyłam już ubrudzoną chusteczkę obok mnie , na stolik i uśmiechnęłam się szeroko do mojego przyjaciela . Nathan jedną dłonią złapał mnie w talii , a drugą przeniósł na mój policzek . Zaczęliśmy się do siebie zbliżać , zamknęłam oczy i nagle drzwi mojego pokoju otworzyły się z impetem . Odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam zakłopotanego Zayna .
(Zayn):Ups.. przepraszam , ale Nathan przyszedł po ciebie brat .
(Nath):Um.. okay , dzięki .
Zayn uśmiechnął się w moją stronę i wyszedł . Spuściłam głowę w dół i zaczęłam bawić się rąbkiem mojego swetra .
(Nathan):Przepraszam cię ale ja muszę już iść .
Podniosłam na niego wzrok i delikatnie się uśmiechnęłam .
(M):Rozumiem , jeszcze raz dziękuje ci za wszystko .
(Nath):Nie ma za co dziękować , zależy mi na tobie .
(M):Mi na tobie też .-szepnęłam .-Nawet nie wiesz jak bardzo .
(Nathan):To do zobaczenia potem .
(M):Tak , do zobaczenia .
Podeszłam do niego i mocno się przytuliłam . Nathan uśmiechnął się do mnie i wyszedł . Stwierdziłam , że zejdę na dół bo to wszystko mnie po prostu przytłacza .
Usiadłam na kanapie obok Lou i poczułam , że coś miękkiego dotyka mojej nogi . Spojrzałam w dół i zobaczyłam kota , którego dostałam od Dominica .
(H):Boli cię jak widzisz tego kota prawda ?
(M):To nie tak po prostu ten kotek przypomina mi jak bardzo Dominic mnie skrzywdził
(H):Może chcesz go komuś oddać ?
(M):Nie chcę , żeby ten kot musiał cierpieć przez niego . To nie wina tego kota .
(Li):Bardzo mądre podejście , Maddy .-uśmiechnął się do mnie .
(M):Po prostu nie chcę krzywdzić tego kota za coś na co nie miał wpływu .
(Z):Przepraszam , że wam przeszkodziłem -mrugnął do mnie .
(M):Nie przeszkodziłeś , nic się nie stało .
(N):O co chodzi ?
(Z):Przepraszam Niall , to nasza tajemnica .-uśmiechnął się do mnie .
W duchu dziękowałam mu , że nic nie powiedział o tej sytuacji na górze .Znowu zaczęło by się głupie gadanie i żartowanie a nie mam na to siły . 
(M):A czemu właściwie Nathan poszedł ? Myślałam , że będzie tu dłużej .
(Lou):Mówił , że chcę coś załatwić . A czemu się tak tym zainteresowałaś ? 
(M):Po prostu myślałam , że zostanie trochę dłużej . 
(Lou):Jeszcze nie raz pospędzacie razem czas . 
(N):Madd , a jak się czujesz ?
(M):Dobrze , staram się o tym nie myśleć . Wiem , że to nic nie da . Więc po co się zamartwiać ? 
(Lou):Dojrzałaś przez te trzy lata odkąd tu z nami mieszkasz .
(M):To już trzy lata .
(H):Masz już prawie szesnaście lat .
(M):Mówisz tak jakby było to coś wielkiego .
(H):Bo jest , niedługo już będziesz dorosła . 
(Lou):Oj tam , Maddy zawsze będziesz moją młodszą siostrzyczką która mnie potrzebuje .
(Li):Nas -mrugnął do mnie .
(M):Dziękuje .
(Lou):Dziewczyny chciały wpaść więc ostrzegam bo El trochę panikowała jak jej powiedziałem co się stało .
(M):To dlaczego jej powiedziałeś ?
(Lou):Maddy przecież wiesz , że bardzo kocham i ciebie i El więc to normalne .
(M):Chłopaki ?
(Zayn):No ?
(M):Bo mówiliście , że jak będzie mnie coś martwić to mam do was przyjść i pomyślałam że no wiecie , może coś mi doradzicie .-spuściłam głowę w dół .
(Li):No jasne , że pomożemy .
(N):A o co chodzi ?
(M):No bo ja ...-wzięłam głęboki oddech .
(Lou):Powiedz nam , nie stresuj się przecież nie ma czym .
(M):Bo chodzi o to że ja , ja , ja się boje .
(Lou):Czemu ?
(M):Bo Dominic chciał wtedy ... i ja -nie mogłam się wysłowić i tylko próbowałam zatrzymać łzy przed wypłynięciem na zewnątrz .
(H):Hey skarbie wszystko będzie dobrze , nie musisz się bać .
Po wypowiedzianych słowach Hazzy rozpłakałam się na dobre, chciałam wyjść stamtąd ale Harry złapał mnie za rękę i pociągnął tak że wylądowałam na jego kolanach . Nic nie mówiąc mocno mnie przytulił i głaskał moje plecy .Wtuliłam się w niego i płakałam , płakałam jak nigdy dotąd . Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi . Nawet nie zwróciłam uwagi czy ktoś wszedł do domu czy nie po prostu nie byłam w stanie tego zrobić , dopiero kiedy usłyszałam głos El , Perrie i Sophie ocknęłam się . Odsunęłam się lekko od Hazzy i wytarłam łzy z policzka . Kiedy do pokoju weszły dziewczyny uśmiechnęłam się , chociaż wątpię żeby nie było nic widać ale to szczegół . Dziewczyny popatrzały na mnie i lekko się uśmiechnęły . El podeszła do mnie i mocno przytuliła .
(El):Nawet nie myśl , że się nabiorę .
(M):Nie miałam takiej nadziei , nie wiem o co ci chodzi .
(El):Obie wiemy o co chodzi , może porozmawiamy na górze ?
(Lou):Hey a ja to co ?
(El):Potem.-El mrugnęła do mojego brata , a ja pomyślałam że może któraś z dziewczyn wzięła by tego kotka bo w sumie wiem że nic mu się nie stanie .
Kiedy weszłyśmy do mojego pokoju i się wygodnie rozsiadłyśmy odezwałam się .
(M):Dziewczyny bo mam małe pytanie 
(Perrie):Jakie ?
(M):Może chciałaby któraś z was kotka ?
(Sophie):Kotka ?
(M):Bo dostałam go od Dominica i nie mogę sobie z tym poradzić jakoś .
(Perrie):Madd wiesz bardzo chciałabym ci pomóc ale wiesz trasy i tak dalej , nie jestem pewna czy by to wyszło .
(Sophie):Ja bym mogła się nim zająć gdybyś mi go powierzyła .
(M):Na prawdę ?! 
(Sophie):No jasne kochana .
(M):Dziękuje .
(El):Maddy nie przejmuj się tak tym idiotą , on nie jest wart tyle smutku i łez z twojej strony . 
(M):Wiecie cały czas mi to ktoś powtarza ale nie wiem czy to prawda . Może ze mną jest coś nie tak .
(El):Nawet tak nie myśl !
(Sophie):Jemu o to właśnie chodzi .
(Pezz):Stara się żebyś pomyślała że to twoja wina ale na prawdę tak nie jest . Uwierz w siebie i zapomnij o tym bałwanie .
(Sophie):Pezz nie obrażaj bałwanów !-Po słowach Sophie wybuchnęłyśmy śmiechem .
(Perrie):Już jest późno , może chcesz iść spać ?
(M):Nie chcę was wyganiać .
(El):Nie wyganiasz , porozmawiamy jeszcze z chłopakami .
(M):Jeżeli się nie obrazicie to z miłą chęcią bym się położyła .
Dziewczyny pożegnały się ze mną i nawet nie przebierając się w coś do spania przykryłam się szczelnie kołdrą i zamknęłam oczy . Krótką chwilę jeszcze myślałam nad tym wszystkim ale ostatecznie przegrałam ze zmęczeniem i odpłynęłam . 


__________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Hey ! Przepraszam że ten rozdział jest taki beznadziejny ;c ale mam nadzieje że zrozumiecie . Jeśli chcecie żeby następne rozdziały się pojawiały po prostu napiszcie co myślicie ;) Jeżeli to czytacie to skomentujcie przynajmniej jedną kropeczką żebym wiedziała że dla kogoś to coś znaczy i czyta to coś co piszę . Dziękuje wam za wszystko i mam nadzieję do następnego :* 
                                           Pozdrowionka Maddy xxx







































10 komentarzy:

  1. Jesteś Bogiem! Hehe świetne, naprawdę czekam na next! Kiedy bedzie? ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :* myślałam , że coś mi nie wyszło ale naprawdę miło że jednak komuś się podoba :)) następny będzie w piąteczek ;) pozdrowionka ! :D Maddy xxx

      Usuń
  2. . <--- Masz tutaj taką fajną kropeczkę xD Rozdział Jest Świetny :)):)
    P.S Zostałaś nominowana do Nowego TAG'U "10 faktów o mnie" Więcej info Na:
    http://i-hate-you-opowiadanie-o-1d.blogspot.com/2015/02/10-faktow-o-mnie-tag.html Miłej Zabawy :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniałe opowiadanie na prawdę Kocham Cię! :'( <3 ..... nie moge sie doczekac nastepnego..moglabym to czytac całymi dniami :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na następny cudowny rozdział
    Ja zapraszam cię na moje opowiadanie które pisze z koleżanką http://here-are-dying-white-angels.blogspot.com/2015/01
    Pozdrawiam serdecznie Olcia:*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne ;-) bardzo mi sie podoba, czekam na next z nie cierpliwością .. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, świetny, fantastyczny, mogłabym takiego bloga czytać na okrągło.
    Ile przewidujesz jeszcze rozdziałów do końca, czy jeszcze nie wiesz.?Oby było dużo taki rozdziałów.
    Czekam na następny rozdział,! W piątek miał być a jest niedziela i dalej go nie ma. :( kiedy będzie? [Jakby co, nie chciałam by zabrzmiało to jakoś obraźliwie.] Pozdrowienia Ewcia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje i nie zabrzmiało tak ;) Nie mam pojęcia ile będzie rozdziałów , szczerze to wszystko na spontanie jest :3 wieemm że miał być w piątek :/ komputer coś mi się psuje i nie mam jak dodawać rozdziałów ale jutro powinien już się pojawić nowy ;) Buziaczki :**

      Usuń