piątek, 16 października 2015

Rozdział 41

Skąd on znał moje imię ?-to pytanie nie dawał mi spokoju . Przecież jestem prawie pewna , że nie mówiłam mu jak mam na imię . A może jednak mówiłam mu ? Może przez to że się tak przestraszyłam to tego po prostu nie pamiętam ? Niee mam pojęcia o co tu może chodzić . Może to po prostu jakiś znajomy Nathana albo chłopaków ? Hmm.... no dobra po co o tym myśleć TO PRZECIEŻ BEZ SENSU . A wszystko przez ten głupi sen . Włączyłam sobie piosenkę , która mi się ostatnio spodobała i stwierdziłam że poczytam sobie książkę . Bardzo spodobała mi się książka którą napisała Rebecca Donovan ''powód by oddychać'' więc pora przeczytać drugą część prawda ? Wzięłam do ręki książkę ''oddychając z trudem'' i kiedy już chciałam się zaczytać w tą książkę to przypomniało mi się coś na prawdę ważnego a mianowicie to że nie można czytać książki bez herbatki . Tak wiem dziwne mam zasady i przyzwyczajenia ale myślę , że nie tylko ja tak mam . Zeszłam na dół i włączyłam czajnik . Ale ta książka jest fantastyczna ! Opowiada o takiej dziewczynie nad którą się znęcano i psychicznie i fizycznie (przez własną ciotke) . Miała jedną wierną przyjaciółke która jej zawsze pomagała . Potem poznała takiego chłopaka iii się akcja rozkręciła . Nie powiem , że to było nudne tylko wręcz przeciwnie co chwilę coś się działo . Nie rozumiem osób , które uważają , że czytanie jest głupie chociaż kiedyś też tak uważałam ale na szczęście już teraz wiem , że czytanie to cudowna sprawa . Zalałam moją herbatkę i pobiegłam na górę , to znaczy poszłam bo jakbym biegła z tą herbatką to bym się zabiła chyba . Zamknęłam drzwi mojego pokoju i wróciłam do oglądania serialu , który wcześniej wyłączyłam . Ehh po co ja to wyłączałam ? A no tak ! Jestem mądra i mi się zachciało słuchać muzyki . A dlaczego ''jestem mądra'' ? Bo zamiast otworzyć drugie okno lub kartę to to wyłączyłam . Minus tysiąc za inteligencję . Coo ? Przecież miałam czytać książkę . Boże jaka ja jestem dzisiaj nieogranięta . W sumie jestem trochę zmęczona . Może się położe już spać ? Jak to mówią ... kobiety zawsze niezdecydowane . Może to trochę prawda ? -Zaśmiałam się w duchu .- Wypiłam herbatę bo tak trochę szkoda przez własne niezdecydowanie żeby potem była zimna . I jednak stwierdziłam , że pójdę spać . Weszłam pod kołdrę i zaczęłam myśleć . Czy tylko ja przed snem rozmyślam nad wszystkim ? To choree , zamiast spać to sobie o głupotach myślę . Przekręciłam się na prawy bok i zasnęłam .
                                                         ~*~Perspektywa Louisa , poranek~*~
Jak mam być spokojny ? Po reszcie chłopaków nawet widać , że są zdenerwowani tą sytuacją . Cały wczorajszy wieczór przedyskutowaliśmy na ten temat ale postępów jak na razie nie ma , jest jak było . Madd jeszcze śpi i dobrze bo nie chcę żeby się w to mieszkała . Jak na razie nie zauważyła niczego dziwnego więc mi to jest nawet na rękę . Wszystko przez ten cholerny list . Czasami jedna rzecz może zmienić wszystko i dobrze o tym wiem więc podwójnie się martwię . Z naszych wczorajszych przemyśleń ...ahh szkoda nawet o tym myśleć . Jeszcze Zayn stwierdził , że musi od nas odpocząć , od nas i od zespołu więc przez to też jesteśmy wkurzeni . W sumie trochę go rozumiem ale z drugiej strony noo nie bardzo . Więc wczoraj bez niego musieliśmy sobie poradzić jakoś . Szczerze ? Dziwnie jest gdy piąte krzesło jest puste , gdy w ogóle piąte miejsce jest puste . I to zerwanie z Perrie ojj nasz Zayn się pogubił . Na szczęście Perrie nie zerwała z nami kontaktów a szczególnie się cieszę bo zaprzyjaźniły się przecież z Madd . Tak tu pusto ...
 
Ale co zrobić . Taka kolej rzeczy . Gdy coś się zaczyna zawsze musi się skończyć . Może pójdę gdzieś tylko z Maddy ? Albo posiedzimy tylko we dwoje ?
~*~Perspektywa Maddy , południe~*~
Wstałam wcześnie ale jakoś nie chciałam się pokazywać na dole . Wiem , że chłopaki są już dawno w domu bo słyszałam jak przyjechali w nocy hmm a może bo było wcześnie rano ahh nie ważne . Jest już południe . Posprzątałam pokój . Umyłam się . Ubrałam . Poczytałam trochę . Ale jakoś czas mi wcale szybko nie płynie . Napisałam wcześnie rano do Nathana co z tą jego ciocią , a dalej mi nie odpisał . Zaczynam się martwić . Może coś się stało ? Ale jakby coś złego się stało to chyba bym się dowiedziała jakoś . A jak chłopaki coś wiedzą tylko myślą że śpie i nie chcą mnie budzić ? Albo nie chcą mi czegoś powiedzieć ? Maddy ! Wdech , wydech , wdech , wydech . Powoli wariuje . Jeśli to jest ta miłość to ja dziekuje za tyle stresu . Koniec rozważań . Podeszłam do mojej wieży i włączyłam radio , akurat leciała ta piosenka uuu lubią ją . Taka radosna iii radosna ? Aj nie ważne . Zaczęłam tańczyć po pokoju jak głupia .
Czy pasuje czy nie mnie to nie obchodzi mogłabym nawet tańczyć balet do hip-hopu . Troche dziwne porównanie no ale okay . Usłyszałam gwizd i wywróciłam się przez to na ziemie . Upadłam tak że wiedziałam tylko skarpetki mojego brata tsaa niecodzienny widok . Położyłam się na plecach i zaczęłam się śmiać . Lou też długo nie wytrzymał tylko wybuchł donośnym śmiechem . Typowe dla mojej rodzinki hah .
(M):Bracie co ty tu robisz ?
(Lou):No wiesz ja nie leniuchuje jak ty i stoję . A ty ?
(M):A ja sobie leżę i patrze na twoje małpie nogi .
(Lou):Małpie nogi ?
(M):No wiesz mógłbyś się ogolić małpeczko .
(Lou):Sama się ogolić możesz pff u mnie to seksowne jest .
(M):A co ja ci tu mam zgolić ?!
(Lou):No twoje piękne włosy roszpunko .
(M):Tak chciałbyś .
(Lou):No ahh zobaczyć cię łysą jak tyłek pawiana ...
(M):Louis !
(Lou):Sama zaczęłaś myszko -zaśmiał się -
Wstałam potykając się prawie o swoje stopy -tak , ten wdzięk-i przytuliłam się do Lou . Nie wiem czemu ale jakoś tak mi się od razu lepiej zrobiło na sercu .
(M):Wiesz może coś o Nathanie ?
(Lou):A czemu miałbym coś wiedzieć ? coś się stało ?
(M):No właśnie nie wiem . Nie odpisuje na mojego sms.
(Lou):Maddy może nie ma ze sobą telefonu . Nie panikuj głupku mały .
(M):No ej ! Martwie się nie śmiej się .
(Lou):Nie śmieje się tylko mówię że masz nie panikować
(M):No dobrze , przepraszam ale wiesz Lou bo ja...
(Lou):Tak wiem martwisz się . To normalne ale się nie przejmuj .
(M):Okay dzięki Lou
(Lou):Nie ma za co maluchu
(M):ej tylko nie maluchu !
(Lou):Okay , maluchu .-pokazał mi język-
Pff i to mo być niby dorosły człowiek ? Haha dobre żarty . Wrzód na tyłku niee no oczywiście żartuje . Lou jest świetny . I szczerze to ma z tym wszystkim racje . Bardzo go kocham ! Mówiłam to kiedyś ? Reszta dnia mijała na zabawie . Tylko ja i Lou . Najlepiej było jak tańczyliśmy do get low dwa głupki , tak to skomentuje . Jak szybko dzisiaj czas mija na prawde . Dopiero było rano a tu już powoli układam się do snu . A Nathan dalej nie odpisał no kurcze i jak tu się nie martwić . Gdyby chociaż wysłał mi w sms kropke byłabym szczęśliwa . Postanowiłam do niego zadzwonić . Zgasiłam światło , usiadłam na łóżku i wybrałam jego numer . Sygnał jest ... jeden , drugi , trzeci ... POCZTA GLOSOWA no ja nie mogę ! rzuciłam telefon na poduszke obok mnie i położyłam się zrezygnowana . Coś musiało się stać ! Albo nie chcę ze mną rozmawiać ale przecież ja nic nie zrobiłam chyba złego .... Nathan ....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
hejka robaczki ! :D Przepraszam , że dopiero teraz dodaje rozdział ale robię co mogę . Dziękuje , że pomimo małego kryzysu dalej jesteście ze mną ! Aż człowiekowi cieplej na sercu przez to ;) Dziękuje za wasze komentarze bo nic jak to nie motywuje do działania -pomimo tego że brak weny , czasu i chociażby nastroju- na prawdę bardzo dziękuje ! :* jesteście super :D <3
Mój drugi blog: http://mali-malinkowa.blogspot.com/ (chociaż wątpie czy ktoś będzie zainteresowany ale na wszelki wypadek podam jakby ktoś jednak chciał zajrzeć ) :*
Moje gg:51823762 (gdyby jakieś pytanka były czy cosiek :D)
Jeszcze raz bardzo dziękuje :D
 
 

czwartek, 1 października 2015

Pytankoo robaczki ;*

Hej wszystkim (o ile ktoś to zobaczy) Chciałam tylko jeszcze raz przeprosić wiecie za co . Jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej to zapraszam na gg ;) A tak już zupełnie na poważnie mam do was pytanie czy chcecie żebym dodała coś jeszcze ? Nie mówię tutaj o regularnych wpisach ale raz na jakiś czas ? (Szczerze mówiąc trochę zmieniłam zdanie po waszych komentarzach :) za które bardzo dziękuję :) .) I drugie pytanko ... czy bylibyście zainteresowane robaczki gdybym założyła drugi blog ale to raczej w formie pamiętnika czy coś w tym stylu . Tam wszystko pojawiałoby się częściej rzecz jasna i niee to by nie były nudy o moim życiu bo chyba że chcecie ;) ale to mogłoby być wszystko co chcecie hmm... a bo ja wiem o książkach , filmach WSZYSTKO ;) i przepraszam za błędy czy coś ale piszę na szybko na telefonie bo mój komputer jest tak jakby zepsuty i tak jakby u naprawy ;) napiszcie proszę co o tym sądzicie :* i jeszcze raz przepraszam za wszystko . Buźki ! Wszystkiego dobrego <3 Mam nadzieję że do zobaczenia . Maddie xxx

wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 40

                                                                             <3
Spoglądałam za okno , siedząc na parapecie z kubkiem malinowej herbaty . Czułam się jakby coś złego miało się wydarzyć . Padało , cały czas padało , a z każdą kolejną kroplą deszczu uderzającą o chodnik miałam coraz większe obawy przed tym co się stanie . Przyglądałam się pojedynczym kroplą deszczu , które formowały się w jakiś kształt , przymrużyłam oczy i zobaczyłam postać . Postać mężczyzny , uśmiechał się . Mężczyzna uniósł dłoń , w której coś trzymał nie mogłam dostrzec tej rzeczy . Ponownie przymrużyłam oczy i zobaczyłam , że mężczyzna trzyma broń , którą celuje we mnie . Zanim zdążyłam jakkolwiek zareagować usłyszałam huk i krzyk , swój własny krzyk .

Obudziłam się z krzykiem , nie  umiałam się ruszać tylko leżałam i ciężko oddychałam . Jedyne co czułam to przerażenie . Drzwi do mojego pokoju gwałtownie się otwarły , a w nich stał zdyszany Louis . Kiedy zobaczył że płaczę szybko usiadł na moim łóżku i mnie przytulił .
(Lou):Myszko co się stało ? Zły sen ?
(Madd):Taak
(Lou):To tylko sen .-Louis pocałował mnie w czoło i zaczął mną kołysać .
(M):Wiem ale to było takie realistyczne
(Lou):A co ci się śniło ?
(M):Śniło mi się ... nie wiem czy powinnam ci mówić .
(Lou):A niby dlaczego siostrzyczko miałabyś mi nie powiedzieć ?
(M):Nie wiem bo mnie wyśmiejesz .
(Lou):Nigdy bym cię nie wyśmiał , myszko opowiedz co ci się śniło .
(M):Śniło mi się , że ktoś chcę mi zrobić krzywdę.
(Lou):A kto to był ?
(M):Szczerze to nie mam pojęcia
(Lou):Dużo mi to powiedziało-zironizował .
(M):Jakiś mężczyzna .
(Lou):Mmm oo a przystojny był chociaż ?
(M):Louis ! To nie jest śmieszne !
(Lou):Oj no dobrze noo chciałem żebyś się uśmiechnęła .
(M):Za stary.
(Lou):To znaczy ?
(M):Tak stary jak ty .-pokazałam mu język
(Lou):Dzięki siostra ty to zawsze potrafisz poprawić mi humor .
(M):Ależ nie ma za co dziękować , Louis ?
(Lou):Tak ?
(M):Mógłbyś zostać tu ze mną ?
(Lou):Chcesz spać z takim staruchem ?
(M):No oczywiście , że tak . Staruchem ... ale kochanym !
(Lou):Jasne , że zostanę .
Louis przykrył nas kołdrą i odpłynęłam . Około 9.30 dostałam sms od Nathana , czy mam ochotę pójść z nim na spacer . Po krótkim namyśle stwierdziłam , że dlaczego nie . Umówiliśmy się na 18 oj wiem no trochę późno ale chyba aż tak długo spacerować nie będziemy prawda ? Cały dzień przeleżałam w łóżku oglądając mój ulubiony serial , oczywiście chodzi mi tutaj o pamiętniki wampirów . Gdy zbliżała się już godzina 17 , wyskoczyłam z łóżka i zaczęłam się szykować do wyjścia . Ubrałam coś wygodnego :

Wzięłam swoją ulubioną torebkę i włożyłam do niej najpotrzebniejsze rzeczy : pieniądze , chusteczki higieniczne , błyszczyk i oczywiście telefon . Zbiegłam na dół .
(Madd):Louis !
(Lou):Co się dzieje ?-wyjrzał z salonu .
(Madd):Idę z Nathanem na spacer dobrze ?
(Lou):Nie za późno ?
(Madd):Lou no coś ty . Eee w sumie może trochę ale nie wróce zbyt późno .
(Lou):Zbyt późno to znaczy ?
(Madd):A najpóźniej o której mogę przyjść ?
(Lou):A jak myślisz ?-mrugnął do mnie .
(Madd):Kiedy chcę ?
(Lou):Oj tak dobrze to myszko nie ma .
(Madd):Ale tu cicho dzisiaj
(Lou):To prawda , chłopaki gdzieś poleźli i od razu spokój . Hey hey hey ale ty mi tu nie zmieniaj tematu . Masz być o 21 w domu .
(Madd):No dobrze .-podeszłam do niego i mocno go przytuliłam .
(Lou):Do zobaczenia niedługo myszko .
(Madd):Papa Loui .
Zamknęłam za sobą drzwi . Z torebki wygrzebałam słuchawki i podłączyłam do telefonu . Puściłam pierwszą lepszą PIOSENKE , no dobra nie taką pierwszą lepszą bo moją ulubioną ale powiedzmy że pierwszą lepszą . Ruszyłam szybkim krokiem przed siebie . Poczułam się jakby mnie ktoś obserwował . Odwróciłam się ale nikogo nie zobaczyłam . Szłam przed siebie dalej ale cały czas miałam to dziwne wrażenie . Spuściłam wzrok na chodnik i rozkoszowałam się muzyką oj bo na pewno mi się coś wydaję . Wariatka ze mnie i tyle , zaśmiałam się sama z siebie . Usłyszałam szelest . Znowu odwróciłam się za siebie , znowu nic . Z uśmiechem na twarzy znowu spojrzałam przed siebie , ale nie zdążyłam nic zobaczyć bo się z kimś zderzyłam i upadłam . Podniosłam wzrok i zobaczyłam przed sobą bruneta , bardzo wysokiego bruneta . Był ubrany na czarno . Conversy , czarne rurki , bluzka również czarna i skórzana  kurtka . Wydawał się dosyć straszny , ale kiedy się uśmiechnął to mój strach prysnął . Jeju ja jestem na prawdę wariatką żeby się go bać .
(Nieznajomy):Cześć mam nadzieje , że cię nie przestraszyłem .
(Madd):Hej nie nie oczywiście że nie .
(Nieznajomy):Może w ramach rekompensaty dałabyś się zaprosić na kawę ?
(Madd):Nie dziękuje .
(Nieznajomy):Maddy nie musisz się mnie bać . -powiedział z szerokim uśmiechem .
Uśmiechnęłam się tylko promiennie .
(Madd):Przepraszam ale się spieszę , może innym razem . Pa
(Nieznajomy):Do zobaczenia Maddy .
Nie przejmując się dłużej nieznajomym , minęłam go i poszłam w stronę parku w którym umówiłam się z Nathanem . Kiedy byłam już na miejscu dochodziła 18.15 upss spóźniłam się . Nagle mój telefon zaczął dzwonić . To Nathan . Od razu odebrałam .
(M):Halo ?
(N):Hey Maddy , słonko przepraszam cię bardzo ale nie mogę przyjść na miejsce . Moja ciocia miała wypadek i muszę tam jechać . Przepraszam że tak późno , pewnie już jesteś na miejscu .
(M):Oj a co z twoją ciocią ?
(N):To nic poważnego ale muszą tam jechać .
(M):No dobrze . Mam nadzieje że twoja ciocia się poczuje lepiej . Papa .
(N):Na prawdę przepraszam słoneczko ty moje . Bardzo cię kocham .
(M):Ja ciebie też bardzo kocham . paa
(N):Papa słonko .
Rozłączyłam się . Ehhh to po co ja się w ogóle ubierałam ? Mogłam cały dzień spędzić w łóżku oglądając ''teen wolf'' albo ''the vampire diaries'' albo ''supernatural'' . Oj no ale dobrze . Pospacerowałam trochę po parku ale w końcu stwierdziłam że bez sensu tak chodzić w kółko .Zaczęłam iść w stronę domu . Droga powrotna minęła mi bardzo szybko . Kiedy weszłam do domu chciałam pogadać z chłopakami .
(Madd):Louis ?!
cisza .
(Madd):Harry ?!
odpowiedziała mi cisza .
(Madd):Liam ! Niall ! Zayn !
Nikt mi nie odpowiedział .Yhh gdzie oni wszyscy .
Zamknęłam drzwi wejściowe na klucz i poszłam do kuchni . Zapaliłam światło Na lodówce zobaczyłam przyczepioną karteczkę .
Przepraszam myszko ale dzisiaj się już nie zobaczymy . Pojechałem po chłopaków . Będę późno więc , napisz czy dotarłaś do domu . Kocham cię .
                                                                                                  Twój braciszek Lou xxx
"Twój braciszek Lou xxx " ? co mu ? A no dobra nie ważne . Zrobiłam sobie na szybko kanapkę z serem i nalałam sobie soku pomarańczowego . Wzięłam moją kolacje i poszłam na górę . Przebrałam się szybko w coś wygodniejszego i położyłam się na łóżku . Wzięłam na kolana laptopa . Włączyłam ''pamiętniki wampirów'' i wzięłam się za swoją kolacje . Kiedy skończyłam oglądać odcinek stwierdziłam że muszę się umyć .Poszłam do toalety i nalałam do wanny trochę wody , nie chce mi się dzisiaj długo tu przesiadywać . Umyłam się szybko i zaczęłam wycierać swoje ciało puchatym ręcznikiem . Zaczęłam analizować dzisiejszy dzień i myśleć o tym dziwnym chłopaku . Położyłam się z powrotem do łóżka i włączyłam kolejny odcinek TVD gdy nagle naszła mnie pewna myśl . Skąd do cholery on znał moje imię ?!








_______________________________________________________________________________
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka robaczki ! Bardzo przepraszam , że dodaje to tak późno ale musiałam się z czymś uporać w swoim życiu . Moje dwie najlepsze przyjaciółki okazały się nie być wcale takie najlepsze , a więc jestem samiutka :p Nie no spokojnie nie będę się żaliła ;) Jeszcze raz bardzo przepraszam i obiecuje , że następny rozdzialik pojawi się jeszcze przed moimi urodzinami czyli przed tą sobotą ;) Ahh i przepraszam , że to tak beznadziejnie wyszło ale rozdział pisany na szybko :3
Pozdrawionka i miłych wakacji ! :*
Maddie xoxo

niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 39

Gdy usłyszałam dźwięk sms z niechęcią wzięłam swój telefon do ręki .Odblokowałam swój telefon i zobaczyłam że Nathan do mnie napisał hmm ciekawe czego chcę o tak wcześniej porze ...
Hejka piękna !
Wiem , że mieliśmy się spotkać za pół godziny ale jednak się nie wyrobię .
 Moglibyśmy naszę spotkanie przełożyć na 15 ? ;*
                                                                         Twój Nathy xxx
Czekaj , czekaj to która jest godzina ?! O Boże jest już 13:30 ... tak długo spałam ?
Odpisałam szybko Nathanowi , że dla mnie okay i wyskoczyłam z łóżka . Pobiegłam do toalety i doprowadziłam się do porządku . Stwierdziłam że ubiorę  się tak trochę na luzie .
Usta pomalowałam różową szminką i zbiegłam na dół . Co dziwne nikogo na dole nie było . No nic miałam jeszcze trochę czasu więc postanowiłam zrobić sobie coś na śniadanie . Chleb posmarowałam masłem orzechowym i położyłam na niego kawałki banana , wycisnęłam sok z pomarańczy mmm no po prostu pycha ! Po skończonym posiłku oczywiście posprzątałam i usłyszałam dzwonek do drzwi oj ten to  ma poczucie czasu .Podbiegłam do drzwi , policzyłam do trzech i powoli otwarłam drzwi . Zobaczyłam Nathana który szczerze powiedziawszy wyglądał ... wow .. przystojny . Ale jestem głupia , odgoniłam natychmiast moje dziwne myśli i przytuliłam go na powitanie .
(N):To co Madd idziemy ?
(M):No pewnie ee a tak w ogóle gdzie idziemy ?
(N):W moje ulubione miejsce , mam nadzieje że ci się spodoba .
Szliśmy w milczeniu . Myślałam gdzie mój Nathy mnie prowadzi , szliśmy już 20 minut i to w kierunku jakiegoś lasu ... dziwne . Po co miał by mnie zabierać do lasu ?
(M):Nathyy po co my idziemy do lasu ?
(N):Zaraz zobaczysz piękna -mrugnął do mnie -
(M):yhh nie lubie tajemnic .
(N):Ale to nie jest tajemnica , niespodzianka . A z resztą zaraz zobaczysz wszystko .
Weszliśmy do lasu . Szliśmy wąską ścieżką , kiedy przeszliśmy parę kroków zobaczyłam że powoli przerzedzają się drzewa . Po chwili ujrzałam wielką polanę . Niedaleko płynęła rzeczka . Na polanie , a raczej łące rosło dużooo kwiatów . Wszędzie latały różnokolorowe motyle . Dodatkowo dzięki słońcu które dzisiaj troszkę przygrzewało , łąka wyglądała cudownie . Zauważyłam że dwa metry od rzeczki leży rozłożony błękitny koc . Kiedy podeszliśmy bliżej zauważyłam na kocyku koszyk . Odwróciłam się w stronę Nathana który jak się okazało bacznie mi się przyglądał z uśmiechem .
(M):Ale tu pięknie .
(N):Cieszę się że ci się podoba .To co może usiądziemy ?
(M):Z chęcią -uśmiechnęłam się-
Usiedliśmy na kocu , blisko siebie .
(N):Ma pani ochotę na kanapki a la Nathy ?-mrugnął do mnie-
(M):A la Nathy ? Zawsze-zaśmiałam się -
Nathan cicho się zaśmiał w z koszyka wyjął zielone pudełko w którym jak się później okazało były malutkie kanapki . Wyjął drugie pudełko , w którym był jakiś sos . A na samym końcu wyjął z tego koszyka soczki . Soczki w kartoniku ? Ooo ... Nathan uśmiechnął się do mnie i powiedział :
(N):Nie mam może uzdolnień kulinarnych ale powinno to być zjadliwe , smacznego .
(M):Dziękuje i wzajemnie ale Nathyy kanapeczki ala Nathy powinny być pyszne .-Nathan wybuchnął śmiechem-
(N):Cieszę się że we mnie wierzysz .
W cieszy zaczęliśmy jeść te słynne kanapki a la Nathy . Hmm na prawdę pyszne . Po skończonym posiłku położyliśmy się obok siebie na kocu i wpatrywaliśmy się niebo . Piękne niebo .Nagle pomyślałam sobie o moim tacie .Może patrzy teraz na mnie , tam z góry . Może ... tak bardzo bym chciała żeby tu był .
(N):O czym myślisz ?
(M):Słucham ?
(N):O czym myślisz ?
(M):O tym że chciałabym żeby mój tata tu był ah i jeszcze o twoich pysznych kanapkach .
Nathan nic nie powiedział tylko mnie objął ramieniem i przyciągnął do siebie bliżej .
(M):A ty o czym myślisz ?
(N):A myśle sobie o tym jak dobrze mi jest z tobą .
(M):Tak ?
(N):Tak .
Obróciłam głowe w stronę Nathana i zobaczyłam że się we mnie wpatruje w uśmiechem . Odwzajemniłam uśmiech i utonęłam w jego oczach . W jego pięknych oczach . Zrobiło mi się gorąco kiedy przybliżył się trochę do mnie . Kiedy nasze usta miały się ze sobą zetknąć zatrzymał się i popatrzał w moje oczy . Uśmiechnęłam się lekko i delikatnie rozchyliłam usta . Zamknęłam oczy i poczułam jego usta na moich . Nathan złapał mnie w talii i mocno do siebie przyciągnął . Złapałam go za szyje i oddałam się pocałunkowi . Całował mnie tak delikatnie i z czułością . Odsunął się na chwile żeby na mnie spojrzeć . Ostatni raz musnął mnie w usta i powiedział :
(N):Maddy chciałbym żebyś o czymś wiedziała . Bo ja.. zakochałem się w tobie . Odkąd pierwszy raz cię zobaczyłem . Madd wiem że jesteśmy przyjaciółmi ale ja tak nie mogę dłużej , wiem że to może wszystko zniszczyć ale musisz to wiedzieć . Kocham cię Maddy . Bardzo cię kocham . Jesteś najwspanialszą dziewczyną jaką znam . Jesteś idealna . Twój głos , twoje piękne włosy , twoja usta , twój charakter .Jesteś niesamowita , jesteś cudowna .
(M):Nathan ..-przerwałam bo nie wiedziałam co powiedzieć . On . on . On. On na prawdę powiedział że mnie kocha ? To chyba jakiś sen . To musi być sen .
(N):Wiem , przepraszam nie powinienem był ci tego mówić .
(M):Nath jaa też coś chyba . To znaczy ja cię bardzo lubię i chyba cię kocham .
Nathan nic nie odpowiedział tylko ponownie złączył naszę usta .


Najpierw całował mnie delikatnie . Później przerodziło się to w coś bardziej namiętnego . odsunęliśmy się od siebie głęboko oddychając i Nathan mocno mnie przytulił .
Zamknęłam oczy i wdychałam jego zapach . Podświadomie marzyłam o takiej chwili a kiedy się to już zdarzyło wydaje się takie nieprawdopodobne . Przez cały czas przytulaliśmy się , całowaliśmy albo jedliśmy jakieś smakołyki z kosza mojego chłopaka ? Taak chyba mojego chłopaka . Mojego chłopaka ! Boże jak to cudownie brzmi . Zaczęło się już ściemniać .
(N):chcesz już wracać ?
(M):Gdybym mogła nie wracałabym nigdy .
(N):Ja również skarbie ale już się zimno robi , nie chcę żebyś zmarzła .
(M):No dobrze
Wstaliśmy i po pozbieraniu wszystkich rzeczy ruszyliśmy w strone mojego domu . Droga powrotna minęła bardzo szybko i nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem . Nathan przytulił mnie i poczułam że włożył mi coś do torebki .
(N):Otwórz gdy będziesz sama .-szepnął mi na ucho-
(M):Dobrze , dziękuje za dzisiaj .
Nathan odsunął się ode mnie z uśmiechem .
(N):Nie ma za co księżniczko , to ja dziękuje . -pocałował mnie w czoło ,  przez co się uśmiechnęłam-
(N):Już zawsze będziesz moja .Dobranoc Maddy .
(M):Dobranoc Nathy , ja wrócisz napisz czy żyjesz dobrze ?
(N):Oczywiście księżniczko .
Pożegnaliśmy się i weszłam do środka . Chłopaki stali w korytarzu i się szczerzyli .
(Lou):Ooo moja siostrzyczko witaj
(M):Hey ? Co się tak czicie ? -powiedziałam z uśmiechem-
(Hazz):Ktoś tu chyba jest szczęśliwy co ?
(M):Możee , jestem zmęczona pójdę się położyć to dobranoc !
Uciekłam do mojego pokoju i usłyszałam za sobą śmiechy .Oj no nie chciałam mieć przesłuchania i jeszcze pewnie by sobie ze mnie żartowali .
Usiadłam na łóżku w swoim pokoju i sprawdziłam torebkę . Co Nathy mi tam dał ...
Wyciągnęłam różowe papierowe pudełeczko z piękną różową wstążką . Położyłam pudełeczko na stoliku .Hmm może otworze to jak się umyje w końcu znając życie zaraz bym zasnęła . Złapałam moją piżamkę i udałam się do łazienki . Wzięłam szybki , orzeźwiający prysznic . Umyłam szybko zęby i posmarowałam się kakaowym balsamem do ciała . Ubrałam szybko piżame i udałam się w stronę łóżka . Usiadłam na nim i wzięłam do ręki pudełeczko .Można by pomyśleć że zwlekam z otwarciem tego i mnie to nie ciekawi noo ale jest jednak odwrotnie . Spojrzałam jeszcze raz na pudełeczko .

I powoli je otwarłam . W środku zobaczyłam piękny naszyjnik w kształcie serduszka . Srebrnyy ojej jaki śliczny . Z tyłu zobaczyłam że ma wygrawerowane nasze imiona i data . Dzisiejsza . To znaczy że on musiał wiedzieć że coś do niego czuje . Aż tak to było widać ? W pudełku było coś jeszcze . Zwinięta błękitna karteczka . A na niej napis . kocham cię i zawsze będę kochał :*
Poczułam że w oczach zbierają mi się łzy . Pomyśleć że to jest takie banalne ale Bożee . Usłyszałam dźwięk sms .Oh pewnie od Nathana
Hey skarbie , jestem cały . Dobranoc :*
Twój Nathy xxx
odpowiedziałam mu szybko
Hey Nathy , cieszę się . Bardzo ci dziękuje za wiesz co ;* Dobranoc
Twoja Madd xoxo
Dziwnie się z tym wszystkim czuje . Zamknęłam pudełeczko i położyłam je na stoliczku . Zgasiłam światło i zamknęłam oczy myśląc o tym pięknym dniu . Jak to wspaniale że w końcu coś jest na dobrej drodze . Mam nadzieje że Nath mnie nigdy nie skrzywdzi tak jak Dominic .

_________________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________________
Hej robaczki ! :* Bardzo przepraszam , że to wszystko tak późno dodaje ale nie miałam dostępu do internetu ostatnio . Bieganie za papierkami do szkoły i denerwowanie się czy się dostałam czy nie no ale już koniec nerwów ;) no rozumiecie :/ rozdział krótki i nie za fajny wiem przepraszam :( Mam nadzieje , że wybaczycie
Buziaki , Maddie xxx

czwartek, 28 maja 2015

Małe ogłoszonko...

Hejka stwierdziłam , że nie będę zawieszała bloga ;) ale czeka mnie w najbliższym czasie dużo poprawek więc... nie obiecuje że rozdziały będą się pojawiały codziennie czy też co tydzień ;) Po komersie obiecuje , że coś dodam :3 (komers mam w środę więc rozdział powinien się pojawić w czwartek lub w piątek) . Przepraszam ,że tak zaniedbuje wszystko ale najpierw egzaminy , potem bierzmowanie , teraz poprawianie a czasu brak . Swoja drogą dziękuje za miłe komentarze i za to że jesteście ;* Nie przedłużając już , życzę miłego dnia :D
Pozdrowionka , Maddie xxx

poniedziałek, 4 maja 2015

Hejka robaczki ! ;**

Hej bardzooo przepraszam , że wcześniej nic nie dodałam :/ wiem jestem beznadziejna ale mniejsza o to ... wpadłam tu z zapytankiem czy dalej chcecie żebym prowadziła tego bloga , więc mam prowadzić dalej tego bloga ? ;) ale tak szczerze ;D
Pozdrowionka xxx ;*

P.S Jak coś to tu jest mój nr.gg 51823762 ;)

wtorek, 3 marca 2015

Hejka robaczki !

                                                                          <3
Hejka wiem , że rozdział miał się pojawić już dawno :/ pomysłów mam wiele ale niestety w ogóle nie mam czasu . W tym roku bierzmowanie , egzaminy i w szkole siedzę od ósmej do szesnastej , dwa razy w tygodniu spotkania w kościele etc etc wiem żadne usprawiedliwienie . Streszczając się mam wiele zajęć i nie umiem tego pogodzić z dodawaniem rozdziałów tutaj . Mam nadzieję , że zrozumiecie . Rozdział dodam jak najprędzej się da i na prawdę przepraszam :( mam straszne wyrzuty sumienia :c

piątek, 13 lutego 2015

Rozdział 38

Obudziłam się z myślą , że muszę wziąć się w garść i pokazać jak silną osobą jestem . Pokazać , że nie jestem słabą , kruchą dziewczynką . Wiecznie płaczę i się nad sobą użalam yhh mam tego dosyć . Moim problemem jest to , że daje sobą łatwo pomiatać . Jak to było z moją mamą , wspomnienia z nią związane są straszne ahh gdyby mój tata żył wszystko byłoby inaczej . Bardzo za nim tęsknie . Strasznie mi go brakuje . Wracając do rzeczywistości jest czwarta w nocy , albo czwarta nad ranem um.. myślę że to mało istotne . Za żadne skarby nie umiem już zasnąć yhh męczące , teoretycznie dzisiaj nie muszę iść do szkoły to znaczy tak Lou powiedział ale co tam w końcu trzeba pokazać że jest się silnym , prawda ? Usiadłam na moim łóżku i się rozciągnęłam ziewając . A no tak nie umiem zasnąć ale mój organizm się tego domaga . Pościeliłam swoje łóżko i ubrałam papcie w kształcie króliczków . Może i to jest dziecinne ale są takie wygodne . Skoro już mowa o tym czego domaga się mój organizm jak na zawołanie zaburczało mi w brzuchu , zaśmiałam się sama z siebie . W sumie może najpierw się trzeba ubrać . Żeby się obudzić szybkim krokiem udałam się do toalety znajdującej się w sąsiednim pomieszczeniu . Zrzuciłam z siebie wczorajsze ubrania i natychmiast wrzuciłam je do kosza na pranie . Po wejściu pod prysznic poczułam jak moje zmęczenie ucieka wraz z płynącą wodą . Kiedy już byłam czysta i pachnąca otuliłam się białym , puchatym ręcznikiem i weszłam do swojego pokoju . Wzięłam pierwsze lepsze , pasujące do siebie ubrania .
Coś mnie wzięło na mniej kolorowe barwy niż zwykle . O nie ! To wcale nie przez Dominica . To nie przez niego . Po prostu zmiana stylu mi dobrze zrobi . Nie ma to jak wmawiać sobie coś i robić warkocza na bok ehh . Do torebki wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy do szkoły i zbiegłam po schodach na dół . Zdziwiłam się bo przy stole w kuchni siedział nikt inny jak sam Liam popijający kawę . Spojrzałam na zegar wiszący na ścianie hmm pokazuje 4:44 haha co za piękna godzina . Tak ja na prawdę muszę się wyspać oj muszę . Kiedy Liam mnie zobaczył spojrzał się ze zdziwieniem  by po chwili się odezwać .
(Li):Hey mała , czemu nie śpisz ?
(Madd):Cześć Li , wieszz nie umiem za bardzo tej nocy spać . A ty dlaczego siedzisz tutaj sam o tej porze ?
(Li):Yhh wiesz mała długo by opowiadać .
(Madd):Wiesz Li , mamy czas .
(Li):To prawda , zrobić ci coś na śniadanie ?
(Madd):Nie trzeba zrobię sobie sama .-uśmiechnęłam się do niego przyjaźnie .
(Li):Oj dla mnie to nie problem a przyjemność , siadaj do stołu .
(M):No dobrze .
Usiadłam przy stole i wpatrywałam się w blat . Ocknęłam się dopiero gdy zobaczyłam jak Liam położył przede mną talerz z dwoma tostami , a do tego herbatka mmm.. pychotka . Upiłam łyka malinowej herbaty i spojrzałam na Liama .
(Li):Chodzi o to że na prawdę się o ciebie martwię . Jesteś dla mnie jak siostra i bardzo cię kocham . Jak się czujesz ale bez ściemy mi tutaj .
(M):Dobrze .
(Li):No hey ! Bez ściemniania miało być .
(M):Jest lepiej , stwierdziłam że nie mogę tyle cierpieć przez tego tępego chuja .-zakryłam szybko usta dłonią i spojrzałam na Li z przerażeniem .-Yyy to znaczy chodziło mi o to że , przepraszam nie chciałam tego powiedzieć .
(Li):Nie możesz przepraszać za prawdę .-mrugnął do mnie z uśmiechem .
(M):A no .
(Li):Gdzie ty się tak w ogóle wybierasz ? Przecież masz zostać w domu .
(M):Niee chcę ostatnio często zostaje w domu i będę miała zaległości . A z resztą wszystko będzie dobrze prawda ?
(Li):No tak Maddy ale na pewno nie chcesz odpocząć trochę dłużej ? Po tym co się stało to my cię na prawdę rozumiemy .
(M):Jestem pewna .
Dzisiejsza rozmowa z Liamem była bardzo luźna i szczerze powiedziawszy nigdy z nim tak nie rozmawiałam zwykle było to tylko jedno zdanie z jego strony albo z mojej i tyle . Czuje że coś się zmieni w moim życiu i to nawet w najbliższym czasie tylko jeszcze nie wiem co i czy to będą dobre zmiany ale myślę że co by to nie było będzie dobrze , w końcu musi być . Umówiłam się z Nathanem że przyjdzie po mnie do domu i razem pójdziemy do szkoły ale jedna rzecz mnie ciekawiła czy w szkole będzie Dominic . Mam nadzieję , że nie ale coś mi mówi że niestety będę musiała mu spojrzeć w oczy . Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi , poszłam je otworzyć a w nich zobaczyłam uśmiechającego się Nathana .
(Nath):Heyka piękna .
(M):Hey , wchodź .- yhh mam nadzieje że się nie zarumieniłam ale coś chyba tak nie jest .
(Nath):Jesteś pewna że chcesz już dzisiaj iść do szkoły ? On tam będzie wiesz o tym , prawda ?
(M):Wiem że tam będzie ale chcę iść .-uśmiechnęłam się szeroko do Nathana.
(Nath):Wiesz a jak się czujesz ?
(M):Dobrze , dziękuje że się tak o mnie troszczysz to miłe .
(Nath):Maddy przecież wiesz że jesteś dla mnie ważna .
(M):Ty dla mnie też jesteś ważny , dziękuje .
Podszedł do mnie bliżej i mocno mnie przytulił , kiedy wtuliłam się w ciało Nathana westchnęłam . Zamknęłam oczy i napawałam się tą piękną chwilą chociaż wiem że on nic do mnie nie czuje dla mnie znaczy to wiele . Zapach jego perfum jest taki piękny , mogłabym zostać w jego ramionach na zawsze . Kiedy usłyszałam odkaszlnięcie odsunęłam się od Nathana i zobaczyłam że w przejściu do kuchni stoi Louis z wielkim uśmiechem i nam się przygląda . Uśmiechnęłam się delikatnie i spuściłam głowę .
(Nath):O cześć Louis .
(Lou):Cześć Nathan , co wy ty tak wcześnie robicie ?
(Nath):Wiesz Madds się uparła że chcę iść do szkoły już dzisiaj więc chciałem po nią przyjść .
(Lou):Rozumiem , rozmawiałem już z Li . Jesteś pewna Maddy ?
(M):Tak w stu procentach .
(Lou):Dobrze a idziesz dzisiaj na tą walentynkową dyskotekę ?
(M):Jaką dyskotekę ?
(Lou):Oj siostra ty nic nie wiesz .
(M):A ty skąd o tym wiesz ?
(Lou):Od Aleksa .-zaśmiał się .
(M):Aaa nie pomyślałam o tym .
(Lou):To co idziesz ? Nie będzie tam Dominica jeśli o to chodzi .
(M):A ty co mnie tam tak wyciągasz ?
(Lou):Pora się oderwać na chwilkę od niego hmm ?
(M):Wiem .
(Nath):A więc Madds uczyniłabyś mnie szczęśliwym i poszła ze mną na tą dyskotekę ?
(M):Yyy bo ja nie wiem czy ..-spojrzałam na Lou , a ten się tylko uśmiechnął .
(Nath):Nie daj się prosić .
(M):No dobrzeee .
(Nath):Ooo to świetnie , mamy dzisiaj tylko trzy lekcje więc co ? Wpadnę po ciebie o siódmej .-mrugnął do mnie .
(M):Okay-uśmiechnęłam się i spuściłam głowę .
(Lou):No dobrze nie przeszkadzam już wam , miłego dnia w szkole .
Razem z Nathanem uśmiechnęliśmy się do Louisa i gdy tylko ubrałam się cieplej wyszliśmy z domu .
W szkole byliśmy już po dosłownie paru minutach , a do dzwonka było sporo czasu . Każdy patrzył się na mnie z takim współczuciem albo i z rozbawieniem . Poczułam jak Nathan mnie obejmuje ramieniem i szepcze do ucha magiczne słowa -Jestem tutaj z tobą . nawet nie umiem tego przepuścić przez myśl O mój Boże ale on na mnie działa . Te słowa były dla mnie otuchą i już niczego się nie boje . Usiadłam z Nathanem pod niskim murkiem .
(Nath):Wybierz piosenkę hm..? Posłuchamy czegoś ok ?
(M):Jasne , pokaż co tam masz .
Wzięłam do ręki jego telefon i zaczęłam przeglądać piosenki hmm w końcu zdecydowałam się puścić przeróbkę piosenki Wiggle .-uśmiechnęłam się szeroko do Nathana a on zaśmiał się z mojego wyboru piosenki . Kiedy Nath objął mnie , oparłam głowę na jego ramieniu i z uśmiechem zamknęłam oczy . Poczułam jak Nathan zesztywniał więc otworzyłam oczy , a przed sobą zobaczyłam Dominica . Uśmiechał się cwano i na mnie patrzył tym swoim wzrokiem . Nathan wstał i zrównał się wzrostem z Dominiciem .Wstałam i stanęłam obok Nathana łapiąc go za rękaw żeby trochę go uspokoić .
(Nath):Czego tu jeszcze chcesz ?!
(Dominic):Oj przyszedłem się tylko przywitać z Maddy .
(Nath):Przykro mi ale ona nie chcę cię widzieć , zrozumiałeś . Masz się od niej odczepić . Tak się składa że niedługo będziesz się mógł przywitać z policją jak ci aż tak bardzo zależy . Rozejrzałam się dookoła i widziałam że każdy się nam przyglądał z zaciekawieniem . Natomiast Jake który był akurat na dyżurze obserwował nas z szeroko otwartymi oczami , jakby studiował co się dzieje . Dziwne uczucie jak każdy obserwuje twój najmniejszy ruch .Pociągnęłam Nathana mocniej za rękaw jego bluzy ale nawet nie zwrócił na mnie uwagi .
(Dominic):Nie strasz mnie policją bo ta suka nigdy na mnie nie naskarży wiesz podobno mnie kocha huhu już wiem to cię boli , prawda ? Ona kocha mnie .
(Nathan):Nie zbliżaj się do niej , jasne ? -Złapał go za kołnierz koszuli i pociągnął w górę .
(Dominic):Nie tak ostro bo jeszcze ciebie zamkną .-zaśmiał mu się w twarz .
(Nathan):Czy ty śmieciu nie rozumiesz że masz się od niej odczepić raz na zawsze ?! -złapałam go za ramię i szepnęłam na ucho .
(M):Chodźmy skąd , proszę cię .
Spojrzał na mnie z iskrami w oczach i uśmiechnął się .Wzięłam nasze rzeczy i wyminęliśmy zdziwionego Dominica .
(D):Hey , tchórzysz ? O już wiem dała ci dupy .
Nathan odwrócił się i chciał uderzyć Dominica . Odruchowo złapałam Nathana za rękę i mocno ścisnęłam . Odwrócił się w moją stronę i spojrzał w moje oczy , w których zbierały się łzy . Podszedł do mnie , objął mnie ramieniem i ruszyliśmy dalej . Jestem pod wielkim wrażeniem , on dla mnie się powstrzymał . Dla mnie . Dla mnie . Dzisiaj dzięki Bogu okazało się że są jednak tylko dwie lekcje bo nauczycieli nie ma . Dziwne ale nie wnikam . Nathan pociągnął mnie w stronę lewej części szkoły tam gdzie nikt nie bywa . Usiadłam przy kaloryferze , a zaraz po mnie zrobił to Nathan . Przez chwilę panowała cisza . Bo niby co mogłabym powiedzieć ? No co ? Na szczęście wyręczył mnie Nath i się odezwał .
(N):Dlaczego nie pozwoliłaś mi się do niego zbliżyć ?-spuściłam głowę .
(M):Bo właśnie o to mu chodzi . Potem miałbyś problemy i chciał cię tylko sprowokować , nie rozumiesz ? -poczułam jak po moim policzku spływa łza . No nie nawet nie minęło pół dnia a ja już złamałam swoje postanowienie . Skuliłam się i otarłam szybko łzę tak by Nath nie widział .
(N):Madd proszę cię nie płacz , błagam cię .
(M):Ja nie płaczę .
(N):To spójrz na mnie i mi udowodnij .
Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy . Uśmiechnęłam się a po moim policzku spłynęły świeże łzy i już nie jedna lecz cały potok . Spojrzałam w sufit i wypuściłam powoli powietrze z moich ust .
(N):Cii... chodź tu do mnie .
Nathan rozłożył ręce i się do mnie lekko uśmiechnął .Pokręciłam głową i zaczęłam szybciej oddychać .
(N):Hey cichutko cii..
Objął mnie mocno i zaczął mnie głaskać po włosach . Wtuliłam się w jego tors i powoli się uspakajałam . Ale to uczucie . Jak dobrze się czułam w jego ramionach . Te perfumy . Ciepło . Myśl że można na nim polegać i na niego liczyć . Nathan głaskając mnie po plecach szepnął mi na ucho .
(N):Już lepiej ?
Odsunęłam się od niego delikatnie i uśmiechnęłam lekko.
(M):Dziękuje .
Nathan uśmiechnął się i otarł moje łzy dłonią . Teraz to ja się uśmiechnęłam szeroko .
(N):Wiesz niedługo będzie dzwonek , idziemy już ?
(M):Tak .
Nath wstał i wyciągnął swoją dłoń w moim kierunku , złapałam za jego rękę i już po chwili stałam na nogach . Wzięłam swoją torebkę i poszliśmy w stronę klasy pana Aleksa , tak mamy wychowawczą . Kiedy byliśmy pod klasą akurat zadzwonił dzwonek . Hu hu hu ktoś tu ma dobre wyczucie czasu . Usiadłam w swojej ławce razem z Nathanem i zaczęłam bazgrać po moim zeszycie . Kiedy do klasy wszedł Aleks z dwoma policjantami każdy zamilknął i wpatrywał się w osoby stojące przy drzwiach . Zerknęłam na Nathana w tym samym momencie w którym on spojrzał na mnie . Złapał mnie za rękę pod stolikiem i delikatnie się uśmiechnął ale nie odwzajemniłam tego tylko mocniej ścisnęłam jego dłoń .
(Aleks):Dominic , proszę wstań .
(D):Nie zamierzam .
(Policjant):Chodź z nami dobrowolnie bo inaczej będziemy zmuszeni użyć siły .
(D):Nic mi nie możecie zrobić a ja nigdzie się nie wybieram .
Jeden z policjantów podszedł do niego i pociągnął za ramie , a już po chwili dwóch policjantów ciągnęło Dominica który się wyrywał i krzyczał że nie mają prawa go dotykać . Nie wiedziałam co ze sobą zrobić . Nigdy nie byłam w takiej sytuacji . Spojrzałam na Nathana a on tylko uśmiechnął się lekko . Wiem że dla niego to też jest trudne bo jakby nie patrzeć to jest jego kuzyn . Już po pięciu minutach Aleks zaczął mówić coś ale nie słuchałam go . Dwie lekcje minęły strasznie szybko i był już czas pójścia do domu . Nie wiem czy w ogóle mam ochotę iść dzisiaj na jakąś dyskotekę no okay jutro są walentynki i tak dalej ale po co ? Głupie święto . Głupia dyskoteka . Ale powiedziałam już że pójdę więc idę .
(N):To co ? O siódmej ?
(M):Nathan ja nie wiem czy powinnam pójść .
(N):Powinnaś , nie wykręcaj się .
(M):Ale przez to wydarzenie nie chcę zbytnio wychodzić z domu .
(N):Maddy ja wiem że to jest dla ciebie trudne ale nie możesz zamykać się w czterech ścianach .
(M):No okay , okay . -uśmiechnęłam się
(N):Wiesz pomyślałem że może poszłabyś gdzieś ze mną jutro , co ty na to ?
(M):Em ale gdzie ?
(N):Niespodzianka
(M):No dobrze , pójdę z tobą .. gdzieś -zaśmiałam się .
(N):To świetnie .-uśmiechnął się od ucha do ucha .
(M):To do zobaczenia o siódmej , hm ? -mrugnęłam do niego
(N):Dokładnie .-uśmiechnął się serdecznie .
Pomachałam mu rękę i odwróciłam się w poszukiwaniu samochodu Hazzy . Podobno miał po mnie przyjechać więc no . Zobaczyłam że Harry stoi dokładnie dwa metry dalej i się ze mnie śmieje . No co ? Yhh... podeszłam do niego , a on mnie przytulił .
(Hazz):I jak tam w szkole ? Wszystko okay ?
(M):Tak , tak dobrze .-uśmiechnęłam się .
(Hazz):A więc idziesz na dyskotekę ?
(M):Emm tak ?
(Hazz):Wiesz to dobrze że gdzieś chcesz wyjść ale jak tam będzie Dominic to co zrobisz ?
(M):Nie mogę wiecznie się go bać . A z resztą nie będę sama .-Hazz się zaśmiał .
(Hazz):A rozumiem masz swojego rycerza hee ?-poruszył znacząco brwiami .
(M):Oj przestań noo - zaśmiałam się .
(Hazz):Dobra , dobra ja tam wszystko wiem .
Po dłuższej ciszy dotarliśmy do domu . Wyszłam z auta a zaraz po mnie zrobił to Harry . Pobiegłam na górę zostawić w swoim pokoju torebkę i wróciłam na dół do kuchni. Liam podał mi talerz z obiadem za co podziękowałam cicho .
(Lou):I jak w szkole ?
(M):Dobrze .
(Lou):Na pewno ?
(M):Tak , na pewno .
(Lou):Wiesz że jakby się coś stało to masz mi powiedzieć , prawda ?
(M):Tak , wiem . Ymm a mogłabym jutro iść z Nathanem gdzieś ?
(Lou):Ooo gdzieś ? -usiadł na przeciwko mnie i się uśmiechnął .
(M):Tak ... gdzieś .
(Lou):Ale gdzie ?
(M):Sama chciałbym wiedzieć , nie chcę mi powiedzieć .
(Lou):Randka ?
(M):Nie ! Nie ! No coś ty .
(Lou):Jasne , jasne .
(M):No jeju to tylko spotkanie .
(Lou):Spotkanie ?-zakpił .
(M):Tak spotkanie przyjaciół okay ?
(Lou):No dobra dobra ja tam swoje wiem .
(M):Yhh jak zwykle .
(Lou):Nie zapominajmy że zawsze mam rację .
(M):Ehe chciałbyś .
(Lou):Wiesz ostatnio nawet sama tak powiedziałaś .-zaśmiał się .
(M):A dobra nie ważne .
(Lou):Too co ? Idziemy pooglądać sobie jakiś film ? Masz jeszcze trochę czasu do wieczoru .
(M):Możemy coś pooglądać .
Włożyłam talerz do zmywarki i udałam się razem z Lou do salonu .
(M):To co oglądamy ?
(Lou):A co chcesz ?
(M):Wieczny student 3 ?
(Lou):Okay , pomijając fakt że widziałem tysiąc razy ten film .
(M):To może chcesz coś innego ?
(Lou):Hmm dom na końcu ulicy ?
(M):Dobra jak chcesz .-pokazałam mu język .
Hmm myślałam że ten film będzie straszniejszy , w sumie podobał mi się . Po skończonym filmie pogadałam jeszcze z Louisem i stwierdziłam że wezmę jeszcze kąpiel bo znając życie jak przyjdę to mi się nie będzie chciało ruszać niepotrzebnie .
Zmieniłam zdanie jednak wzięłam prysznic . Użyłam truskawkowego balsamu do ciała i zaczęłam zastanawiać się co ubrać hmm skoro to jest impreza na walentynki to może ubiorę się lekko.

Ubrałam się szybko i spryskałam perfumami . Hmm nawet ładnie wyglądam . Usłyszałam jak ktoś zadzwonił do drzwi więc wzięłam torebkę i zeszłam na dół . W drzwiach zobaczyłam Nathana który gdy mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko .
(Nath):Hey Madd , ślicznie wyglądasz .
(M):Hey , dziękuje .-podeszłam do niego i go przytuliłam . Nawet w tych butach jestem od niego niższa a co tam .Nathan miał na sobie czarne spodnie i białą bluzkę niby banalnie ale wygląda bosko . Pomachałam chłopakom którzy siedzieli w salonie i wyszliśmy . Na miejsce dotarliśmy szybko . Kiedy tylko Nathan otwarł drzwi usłyszałam głośną muzykę oczywiście było to I NEED YOUR LOVE tsa widać że walentynki . Ale piosenka świetna nie żebym się czepiała czy coś . Wszędzie walały się balony w kształcie serc . Wystrój taki jak na każdej dyskotece nie ma co komentować , spoko .
(Nathan):Mogę prosić o taniec z tobą ?
(M):Jasne.-uśmiechnęłam się szeroko i razem z Nathanem poszliśmy na środek parkietu . Po jakimś czasie usłyszałam Burn od Ellie Goulding . I taniec i muzyka czuje się jak ryba w wodzie . A obecność Nathana dodatkowo daje mi dużo szczęścia . Cała dyskoteka trwała do 10 . Ale mi nogi odpadają . Mogłam nie ubierać tych wysokich butów . Nathan stwierdził że mnie odprowadzi do domu więc teraz idziemy sobie chodnikiem w stronę mojego domu . Nie widziałam tam Dominica więc jest dobrze .
(Nath):Wskakuj .
(M):Ym co ? Przepraszam zamyśliłam się .
(Nath):Wskakuj mi na plecy , będzie szybciej . Po co ty ubrałaś te buty .-zaśmiał się .
(M):Też się nad tym zastanawiam .
Stanęłam za Nathanem i wskoczyłam mu na plecy ze śmiechem . Nathan złapał mnie za uda i szliśmy śmiejąc się co chwilę .
(M):A gdzie jutro idziemy ?
(Nath):Nie powiem ci .
(M):Noo Nathy proszę .
(Nath):Nathy ?-zaśmiał się .
(M):Tak ? Nie podoba ci się to ?
(Nath):Jak tak powiedziałaś to nawet mi się podoba.-zaśmiał się .
(M):Ślicznie . Nathy .
(Nath):Ależ oczywiście .
(M):No tak . To gdzie idziemy ?
(Nath):Nie powiem ci !
(M):No Nathy powiedz mi .
(Nath):Zobaczysz jutro . To niespodzianka .
(M):A co jeśli nie lubię niespodzianek ?
(Nath):Czas polubić ?-zaśmiał się głośno .
(M):NATHY ! -zaśmiałam się
(Nath):Aniele trochę cierpliwości .
(M):No dobrze , dla ciebie wszystko-szepnęłam mu na ucho .
(Nath):Oo już jesteśmy .
Ześlizgnęłam się z pleców Nathana i stanęłam przed nim .
(Nath):To do zobaczenia jutro ?
(M):Do zobaczenia jutro . I dziękuje za transport .-zachichotałam.
(Nath):Nie ma za co .
Pocałowałam go w policzek i powiedziałam .
(M):Napisz jak będziesz już w domu , okay ?
(Nath):Jasne , dobranoc Aniele .
(M):Dobranoc Nathy .
Weszłam do domu i poszłam na górę nie zwracając uwagi na śpiących chłopaków . No oprócz Nialla który wcinał jakieś żelki i z uwagą patrzał na jakiś film . Kiedy byłam w pokoju zrzuciłam z siebie ubrania i ubrałam jakieś krótkie spodenki oraz różowy top . Spojrzałam na telefon czy przyszła jakaś wiadomość . Nic . Ale w sumie nie mógł tak szybko dojść do domu ahh jestem głupia . Wślizgnęłam się pod kołdrę i obserwowałam swój telefon . Wzięłam słuchawki z szafki i puściłam sobie  Lanzalo 
Już w połowie piosenki poczułam jak moje powieki się zamykają ale usłyszałam przychodzącego sms od Natha :
Jestem cały i żywy .
 Jutro wpadnę do ciebie o 14 .
 Dobranoc Aniele .
 Twój Nathy  xxx .
Odpisałam mu szybko i od razu zasnęłam nie wiedząc nawet kiedy odpłynęłam .


_________________________________________________________________________
_________________________________________________________________________
Hejka robaczki ! :-D Przepraszam , że rozdział pojawił się tak późno ale miałam problemy i nie miałam jak czegoś napisać . Przepraszam też za to , że ten rozdział jest taki krótki i w ogóle okropny :/ postaram się poprawić ! :)) Postaram się rozdziały dodawać w weekendy ale trzecia klasa gimnazjum hmm trochę jest nauki :p Proszę napiszcie jak się wam podoba to co piszę , a co nie . Bardzo dziękuje za cierpliwość :)
                                          Pozdrowionka , Maddy xxx .

















poniedziałek, 2 lutego 2015

Rozdział 37

 <3
Poczułam czyiś oddech na policzku i uścisk dłoni . Rozwarłam lekko powieki i zobaczyłam Louis'a ze łzami w oczach .
(Lou):Myszko tak mi przykro , przepraszam że nie było mnie kiedy tego potrzebowałaś .
Spojrzałam na Lou wielkimi oczami i wybuchnęłam płaczem .
(M):Loui !
Przyciągnął mnie mocno do siebie , a ja wtuliłam się w jego klatkę piersiową wylewając z siebie potok łez .
(Lou):Ci...już jest wszystko okay . Policja i szkoła już wszystko wiedzą .
(M):Nie !
Kiedy krzyknęłam w moim pokoju pojawili się :Niall , Harry , Liam i Zayn .
(Lou):Cii..
(M):Ale ty nie rozumiesz , musisz wszystko odwołać ! 
(Lou):Ale dlaczego ? Ty nie myślisz teraz racjonalnie .
(M):Ale oni mnie zabiją ! 
(Lou):Ci..nikt ci nic nie zrobi , oni cię już nie skrzywdzą .
(M):Ale..
(Liam):Możemy porozmawiać w cztery oczy Louis ?
(Lou):To nie może poczekać ?
(Liam):Nie .
(Lou):Zaraz wrócę , dobrze ?-szepnął mi do ucha , a ja nic nie mówiąc lekko pokiwałam głową . 
Kiedy Liam z Lou wyszli z mojego pokoju , przyciągnęłam nogi do klatki piersiowej i skuliłam się jak najbardziej mogłam.Zauważyłam , że chłopaki usiedli na moim łóżku ale nie zwróciłam na to uwagi .
(Zayn):Nie musisz nic mówić , ale nie staraj się trzymać tego wszystkiego w sobie bo to cię zniszczy od środka .
(M):Ale co ja mam zrobić ? 
(Harry):Nie myśl tak o tym , żyj normalnie . 
(M):Wiem , to znaczy tak właśnie robię , znaczy staram się .
(Niall):Chcieć to móc , nieprawdaż ?
(M):Prawdaż . -zaśmiałam się .
(Zayn):Tak trzymaj młoda .
Dosłownie po sekundzie do pokoju wszedł Louis ale już bez Liama .
(Lou):Maddy ktoś cały czas chcę cię zobaczyć , mogę wpuścić tą osobę ?
(M):Hm..?
(Lou):Oj tak czy nie ?
(M):Tak .
Lou otworzył drzwi a przez nie wszedł Nathan . Zobaczyłam jak chłopaki wychodzą a Nathan siada obok mnie na łóżku i mnie do siebie przytula.
(Nath):Jak się czujesz ?
(M):Dobrze .
(Nath):To świetnie .
(M):Nie obrazisz się jak pójdę wziąć kąpiel ?
(Nath):Nie bój się ja się stąd nie ruszam . 
Uśmiechnęłam się szeroko i zniknęłam we wnętrzu łazienki . Nalałam do wanny bardzo ciepłej wody , wsypałam tam fioletową sól do kąpieli i olejki o zapachu róż .Kiedy zobaczyłam formujący się na moim brzuchu siniak wybuchnęłam płaczem i schowałam głowę w ręce .Usłyszałam pukanie w drzwi .
(Nath):Wszystko okay ? Czemu płaczesz ? Maddy !
(M):Wszystko okay ! Niedługo wyjdę .
Po długiej kąpieli , wytarłam ciało miękkim białym ręcznikiem i ubrałam się w :
 Rozczesałam sobie jeszcze włosy i wyszłam z łazienki do swojego pokoju . Na moim łóżku siedział Nathan ze smutkiem wymalowanym na twarzy . Podeszłam do niego i kucnęłam przed nim .
(M):Nath co się stało?
Kiedy mnie zobaczył szybko poderwał się z miejsca i  złapała mnie za ramiona .
(Nath):Przepraszam , Maddy . Obiecałem ci , że nic ci się nie stanie i będę cię chronił . Ale zawiodłem , proszę wybacz mi .
(M):Oh.. przecież dzięki tobie nic straszniejszego się nie wydarzyło . Gdyby nie ty , nie wiem czy by było tak wesoło . Dziękuje ci Nathan .
Mocno się do niego przytuliłam co oczywiście odwzajemnił .
(Nath):Ale mogłem coś zrobić jakoś zaradzić temu co on ci zrobił .
(M):Nie mogłeś , oboje wiemy że nie mogłeś . Stało się i już nic z tym nie zrobimy.-Złapał mnie za nadgarstki , a ja głośno syknęłam . 
(Nath):Pokaż mi ręce .
(M):Nie .
(Nath):Maddy .-podciągnął moje rękawy do góry i zaczął przyglądać się moim sinym nadgarstkom . 
(M):Nic mi nie jest . -lekko się uśmiechnęłam .
Nathan złapał mnie za biodra i przyciągnął bliżej siebie , nasze ciała się ze sobą zetknęły , a mnie zabolał brzuch . Przygryzłam swoją wargę i zamknęłam oczy .
(Nath):Co się dzieje ? Maddy !
(M):Trochę mnie brzuch zabolał .
Usiadłam na łóżku i złapałam się za brzuch . 
(Nath):Louis !-zaczął się wydzierać i  w ciągu dwóch minut do mojego pokoju wpadł przerażony Louis .
(Lou):Co się dzieje?
(M):Nic.
(Nath):Jak to nic ? Jesteś cała poraniona , ktoś musi to zobaczyć.
(Lou):Nathan możesz zejść na chwile do chłopaków na dół ?
(Nath):Jasne.-zamknął za sobą drzwi a ja podniosłam wzrok na Lou.
(Lou):Co cię boli ?
(M):Nic , na prawdę .
(Lou):Zdejmuj sweter .
(M):Nie , bo ktoś tu może wejść .
Louis przewrócił oczami i  podszedł do drzwi po czym jej zamknął . 
(Lou):Już , raz ,dwa . 
(M):No okay .
Ściągnęłam swój sweter i położyłam go na łóżku . Spuściłam głowę na dół nie wiem sama czemu , może ze wstydu ? Strachu ? 
(Lou):Maddy , czemu nic nie powiedziałaś ?
(M):A co ci miałam mówić ?
(Lou):Że coś cię boli . Ściągnij spodnie .

(M):Zdajesz sobie z tego sprawę jak to dziwnie brzmi ?-zaśmiałam się .
(Lou):Maddy , nie denerwuj mnie .
(M):No dobra , noo.
Zrobiłam jak powiedział .
(M):Zadowolony jesteś ?
(Lou):Nie można było tak od razu ?
(M):Nie.-mruknęłam z rozbawieniem .
(Lou):Poczekaj tu , idę po apteczkę .
(M):Ale po co ?
(Lou):Jak to po co ? Potrzebna jest 
(M):Przesadzasz .
(Lou):Po prostu się martwię .
(M):Jak wolisz .
Louis wyszedł z mojego pokoju , usiadłam na łóżku i przykryłam się moim miętowym kocem bo tak w samej bieliźnie trochę zimno . Nim się spostrzegłam zobaczyłam jak Louis z powrotem wchodzi do mojego pokoju z apteczką w ręce .
(Lou):Dobra siostra połóż się .
(M):Okay .
(Lou):Coś jesteś za spokojna .
(M):Bo i tak się ode mnie nie odczepisz więc jaka mam być .-pokazałam mu język .
Położyłam się na łóżku ale nie odkryłam tylko dalej leżałam opatulona w mięciutki kocyk . 
 (Lou):Znowu mnie denerwujesz , wiesz o tym ?
(M):Ale co ja zrobiłam znowu nie tak ? 
(Lou):Wyskakuj z tego koca .-zaśmiał się .
(M):Ale tu jest tak cepłooo..
(Lou):Potem też będziesz miała ciepło pod tym kocykiem a teraz wychodź .
(M):Niee...
(Lou):Czasami zachowujesz się jak dziecko , wiesz ?
(M):Wiem ?
(Lou):To dobrze , że wiesz .
Wyszłam z pod tego kocyka i położyłam się na łóżku . Louis usiadł obok mnie i zaczął delikatnie rozsmarowywać maść na moim brzuchu , kiedy spojrzał trochę niżej zrobił wielkie oczy i powiedział .
(Lou):Niczego nie odwołuje ! Co to jest ?!
(M):Alee o co ci choddzi ?
(Lou):O to !
Dotknął mojego uda dlatego podniosłam się i dopiero teraz zobaczyłam na swoich udach siniaki ale to nie były zwykłe siniaki tylko jakby odbite ślady palców . Louis zaczął rozsmarowywać tam maść , a ja poczułam pieczenie w tamtych miejscach .
(Lou):Wszystko okay ?
(M):Boli trochę .
(Lou):Zaraz przestanie .
Kiedy już na wszystko poprzyklejał jakieś plastry i zrobił opatrunki chociaż sama nie wiem dlaczego bo to nie jest aż takie tragiczne. Zajął się moimi nadgarstkami i nareszcie mogłam się z powrotem ubrać . Usiadłam obok Louisa ale to nie trwało długo ponieważ Lou złapał mnie za biodra i pociągnął tak , że usiadłam mu na kolanach . 
(Lou):Posłuchaj mnie uważnie , dobrze ?
(M):Dobrze .
(Lou):To co oni ci zrobili jest okropne , wiem o tym . Dlatego nie możesz im tego odpuścić , nie możemy . Jeżeli byśmy to odwołali byłoby jeszcze gorzej , mogłoby się stać coś strasznego , rozumiesz mnie ? My się tylko o ciebie martwimy .
(M):Loui , bo -głos mi się załamał i nie dokończyłam tego co chciałam powiedzieć .
(Lou):Tak ? 
(M):Nie odwołuj tego .
(Lou):Dobra decyzja,  myszko . 
(M):A czemu Nath tu przyszedł znowu przecież szkoła i .. ?
(Lou):Znowu ? Maddy on stąd nie wychodzi od wczoraj , cały czas siedział przy twoim łóżku .-siedziałam z otwartymi ustami i wpatrywałam się w Louisa.
(Lou):No nie patrz się tak na mnie . Powiem ci , że pasujecie do siebie .
(M):Co ? Ja nie wiem o co ci chodzi .
(Lou):Jasne , wmawiaj sobie .Wiem , że boisz się tego uczucia po sprawie z Dominiciem ale nie możesz się tak zadręczać .  
(M):Dlaczego zawsze musisz mieć racje , braciszku ?
(Lou):Bo cię dobrze znam .
(M):Znowu masz racje .-zaśmiałam się głośno .
(Lou):No dobra , ja lecę na dół . A ty możesz wskakiwać pod ten kocyk .-pokazał mi język i pocałował w czoło . 
Położyłam się na plecach i zaczęłam wpatrywać w sufit . Zamknęłam oczy , usłyszałam jak drzwi mojego pokoju się otwierają , ktoś położył coś chyba na stoliku obok mojego łóżka i poczułam jak materac się pod kimś ugina .Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nathana , który delikatnie się do mnie uśmiechał . Nic  nie mówiąc , usiadłam na łóżku i przytuliłam się do niego . 
(Nath):Wow za co to ?
(M):Za wszystko , za to że jesteś .
(Nath):Maddy wiesz , że zawsze będę .
Uśmiechnęłam się szeroko na słowa Nathana , wiem że wcale tak nie będzie ale to jest miłe . Bardzo miłe , no chyba że tak będzie ajj ja już się pogubiłam .
(Nath):To co popatrzymy na jakiś film ? Przyniosłem kakao i jakieś tam ciacha .
(M):Brzmi pięknie .
(Nath):To co oglądamy ?
(M):Może If I Stay ?
(Nath):No okay , dla ciebie wszystko .-Nathan mrugnął do mnie , a ja zaczęłam się śmiać jak idotka ale jemu to chyba nie przeszkadza bo też zaczął się ze mną śmiać ym.. a może ze mnie ? Położyłam się obok Nathana i film się zaczął . Już po niedługim czasie od rozpoczęcia filmu popłakałam się , a Nathan mocno mnie przytulił . Przytulał mnie do końca filmu i czułam się jak księżniczka . Ah ja chyba coś do niego czuje , ale co jak zniszczę naszą przyjaźń ? Nie wybaczyłabym sobie tego nigdy . Dlaczego to musi być takie trudne noo ? Spojrzałam na Nathana który właśnie napił się gorącej czekolady i uśmiechnął się  szeroko.Kiedy zobaczyłam , że nad ustami mi wąsa przez bitą śmietanę , zaczęłam się śmiać jakbym oszalała . Nathan spojrzał na mnie zdziwiony .
(Nath):Z czego się śmiejesz ?
(M):Z ciebie .
(Nath):Heeey , czemu ?
(M):Ubrudziłeś się .
(Nath):Gdzie ? Co ?
(M):Oj z tobą to gorzej niż z małym dzieckiem . -wzięłam chusteczkę higieniczną i przysunęłam się do Nathana bliżej . Złapałam jego twarz w dłonie i zaczęłam ścierać mu tą bitą śmietanę z ust . Nathan spoglądał mi w oczy i o mój Boże ... jakie on ma cudne oczy . Położyłam już ubrudzoną chusteczkę obok mnie , na stolik i uśmiechnęłam się szeroko do mojego przyjaciela . Nathan jedną dłonią złapał mnie w talii , a drugą przeniósł na mój policzek . Zaczęliśmy się do siebie zbliżać , zamknęłam oczy i nagle drzwi mojego pokoju otworzyły się z impetem . Odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam zakłopotanego Zayna .
(Zayn):Ups.. przepraszam , ale Nathan przyszedł po ciebie brat .
(Nath):Um.. okay , dzięki .
Zayn uśmiechnął się w moją stronę i wyszedł . Spuściłam głowę w dół i zaczęłam bawić się rąbkiem mojego swetra .
(Nathan):Przepraszam cię ale ja muszę już iść .
Podniosłam na niego wzrok i delikatnie się uśmiechnęłam .
(M):Rozumiem , jeszcze raz dziękuje ci za wszystko .
(Nath):Nie ma za co dziękować , zależy mi na tobie .
(M):Mi na tobie też .-szepnęłam .-Nawet nie wiesz jak bardzo .
(Nathan):To do zobaczenia potem .
(M):Tak , do zobaczenia .
Podeszłam do niego i mocno się przytuliłam . Nathan uśmiechnął się do mnie i wyszedł . Stwierdziłam , że zejdę na dół bo to wszystko mnie po prostu przytłacza .
Usiadłam na kanapie obok Lou i poczułam , że coś miękkiego dotyka mojej nogi . Spojrzałam w dół i zobaczyłam kota , którego dostałam od Dominica .
(H):Boli cię jak widzisz tego kota prawda ?
(M):To nie tak po prostu ten kotek przypomina mi jak bardzo Dominic mnie skrzywdził
(H):Może chcesz go komuś oddać ?
(M):Nie chcę , żeby ten kot musiał cierpieć przez niego . To nie wina tego kota .
(Li):Bardzo mądre podejście , Maddy .-uśmiechnął się do mnie .
(M):Po prostu nie chcę krzywdzić tego kota za coś na co nie miał wpływu .
(Z):Przepraszam , że wam przeszkodziłem -mrugnął do mnie .
(M):Nie przeszkodziłeś , nic się nie stało .
(N):O co chodzi ?
(Z):Przepraszam Niall , to nasza tajemnica .-uśmiechnął się do mnie .
W duchu dziękowałam mu , że nic nie powiedział o tej sytuacji na górze .Znowu zaczęło by się głupie gadanie i żartowanie a nie mam na to siły . 
(M):A czemu właściwie Nathan poszedł ? Myślałam , że będzie tu dłużej .
(Lou):Mówił , że chcę coś załatwić . A czemu się tak tym zainteresowałaś ? 
(M):Po prostu myślałam , że zostanie trochę dłużej . 
(Lou):Jeszcze nie raz pospędzacie razem czas . 
(N):Madd , a jak się czujesz ?
(M):Dobrze , staram się o tym nie myśleć . Wiem , że to nic nie da . Więc po co się zamartwiać ? 
(Lou):Dojrzałaś przez te trzy lata odkąd tu z nami mieszkasz .
(M):To już trzy lata .
(H):Masz już prawie szesnaście lat .
(M):Mówisz tak jakby było to coś wielkiego .
(H):Bo jest , niedługo już będziesz dorosła . 
(Lou):Oj tam , Maddy zawsze będziesz moją młodszą siostrzyczką która mnie potrzebuje .
(Li):Nas -mrugnął do mnie .
(M):Dziękuje .
(Lou):Dziewczyny chciały wpaść więc ostrzegam bo El trochę panikowała jak jej powiedziałem co się stało .
(M):To dlaczego jej powiedziałeś ?
(Lou):Maddy przecież wiesz , że bardzo kocham i ciebie i El więc to normalne .
(M):Chłopaki ?
(Zayn):No ?
(M):Bo mówiliście , że jak będzie mnie coś martwić to mam do was przyjść i pomyślałam że no wiecie , może coś mi doradzicie .-spuściłam głowę w dół .
(Li):No jasne , że pomożemy .
(N):A o co chodzi ?
(M):No bo ja ...-wzięłam głęboki oddech .
(Lou):Powiedz nam , nie stresuj się przecież nie ma czym .
(M):Bo chodzi o to że ja , ja , ja się boje .
(Lou):Czemu ?
(M):Bo Dominic chciał wtedy ... i ja -nie mogłam się wysłowić i tylko próbowałam zatrzymać łzy przed wypłynięciem na zewnątrz .
(H):Hey skarbie wszystko będzie dobrze , nie musisz się bać .
Po wypowiedzianych słowach Hazzy rozpłakałam się na dobre, chciałam wyjść stamtąd ale Harry złapał mnie za rękę i pociągnął tak że wylądowałam na jego kolanach . Nic nie mówiąc mocno mnie przytulił i głaskał moje plecy .Wtuliłam się w niego i płakałam , płakałam jak nigdy dotąd . Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi . Nawet nie zwróciłam uwagi czy ktoś wszedł do domu czy nie po prostu nie byłam w stanie tego zrobić , dopiero kiedy usłyszałam głos El , Perrie i Sophie ocknęłam się . Odsunęłam się lekko od Hazzy i wytarłam łzy z policzka . Kiedy do pokoju weszły dziewczyny uśmiechnęłam się , chociaż wątpię żeby nie było nic widać ale to szczegół . Dziewczyny popatrzały na mnie i lekko się uśmiechnęły . El podeszła do mnie i mocno przytuliła .
(El):Nawet nie myśl , że się nabiorę .
(M):Nie miałam takiej nadziei , nie wiem o co ci chodzi .
(El):Obie wiemy o co chodzi , może porozmawiamy na górze ?
(Lou):Hey a ja to co ?
(El):Potem.-El mrugnęła do mojego brata , a ja pomyślałam że może któraś z dziewczyn wzięła by tego kotka bo w sumie wiem że nic mu się nie stanie .
Kiedy weszłyśmy do mojego pokoju i się wygodnie rozsiadłyśmy odezwałam się .
(M):Dziewczyny bo mam małe pytanie 
(Perrie):Jakie ?
(M):Może chciałaby któraś z was kotka ?
(Sophie):Kotka ?
(M):Bo dostałam go od Dominica i nie mogę sobie z tym poradzić jakoś .
(Perrie):Madd wiesz bardzo chciałabym ci pomóc ale wiesz trasy i tak dalej , nie jestem pewna czy by to wyszło .
(Sophie):Ja bym mogła się nim zająć gdybyś mi go powierzyła .
(M):Na prawdę ?! 
(Sophie):No jasne kochana .
(M):Dziękuje .
(El):Maddy nie przejmuj się tak tym idiotą , on nie jest wart tyle smutku i łez z twojej strony . 
(M):Wiecie cały czas mi to ktoś powtarza ale nie wiem czy to prawda . Może ze mną jest coś nie tak .
(El):Nawet tak nie myśl !
(Sophie):Jemu o to właśnie chodzi .
(Pezz):Stara się żebyś pomyślała że to twoja wina ale na prawdę tak nie jest . Uwierz w siebie i zapomnij o tym bałwanie .
(Sophie):Pezz nie obrażaj bałwanów !-Po słowach Sophie wybuchnęłyśmy śmiechem .
(Perrie):Już jest późno , może chcesz iść spać ?
(M):Nie chcę was wyganiać .
(El):Nie wyganiasz , porozmawiamy jeszcze z chłopakami .
(M):Jeżeli się nie obrazicie to z miłą chęcią bym się położyła .
Dziewczyny pożegnały się ze mną i nawet nie przebierając się w coś do spania przykryłam się szczelnie kołdrą i zamknęłam oczy . Krótką chwilę jeszcze myślałam nad tym wszystkim ale ostatecznie przegrałam ze zmęczeniem i odpłynęłam . 


__________________________________________________________________________________________________________________________________________________
Hey ! Przepraszam że ten rozdział jest taki beznadziejny ;c ale mam nadzieje że zrozumiecie . Jeśli chcecie żeby następne rozdziały się pojawiały po prostu napiszcie co myślicie ;) Jeżeli to czytacie to skomentujcie przynajmniej jedną kropeczką żebym wiedziała że dla kogoś to coś znaczy i czyta to coś co piszę . Dziękuje wam za wszystko i mam nadzieję do następnego :* 
                                           Pozdrowionka Maddy xxx