piątek, 19 września 2014

Rozdział 33

*Perspektywa Nathan'a*
Maddy zrobiła się blada i szczerze to martwię się o nią .Kiedy wstawała zachwiała się lekko i zauważyłem że ,upada więc odruchowo podbiegłem do niej i ją złapałem nim zdążyła dotknąć podłogi .
(Nath):Hej , Maddy nie zamykaj oczu .
Nie wiem po co to powiedziałem skoro ona i tak ma już zamknięte oczy no ale cóż mogę zrobić ? Wszystko działo się w przy spieszonym tępię , zauważyłem że Pielęgniarka gdzieś dzwoni .Miałem nadzieje że po pogotowie .
(Pielęgniarka):Połóż ją tam.-wskazała na zieloną leżankę w rogu pomieszczenia . Położyłem rękę u zgięcia kolan a drugą na jej plecach i szedłem w stronę tej leżanki .Delikatnie położyłem ją i spojrzałem na każdego z osobna . Louis był wystraszony najbardziej z wszystkich , nie dziwie mu się . Mam nadzieje że to nic poważnego , moje rozmyślania przerwał widok ratowników medycznych .W ekspresowym tempie położyli Madds na noszach , a po chwili zniknęli mi z oczu .Louis od razu wybiegł z tego pomieszczenia , a za nim reszta chłopaków .Pan Brown oczywiście również się przejął ale nie mógł tego pokazać więc ruszyliśmy do klasy na lekcje .Dominic w ogóle się nie przejął tym co się stało z Maddy z resztą tak samo jak Mary . Ja , Matt , Jeremy i Aaron przejęliśmy się najbardziej ale zauważyłem że nawet tknęło to Eda . Tak , właśnie tego Eda .Tego ,który ubliżał Maddy . Wydaje mi się że Ed jest spoko tylko daje sobą manipulować , ale to moje zdanie . Stwierdziliśmy z chłopakami że od razu po szkole pójdziemy zobaczyć co z Maddy .
*Perspektywa Louis'a*
Pojechaliśmy od razu za karetką do szpitala .Mam nadzieje że to nic poważnego , ale jedno pytanie cały czas zaprząta mi głowę :Dlaczego ona zemdlała ? Może przez widok krwi ? A może przez coś innego , Znacznie po ważniejszego ?
(Hazz):Louis nie myśl tyle o tym , zaraz będziemy .-pokiwałem tylko głową nie będąc w stanie nic powiedzieć .Kiedy dojechaliśmy do szpitala od razu pobiegliśmy do środka budynku . Podszedłem do recepcji zapytać się co z moją siostrą .
(Lou):Przepraszam.
-Tak ?
(Lou):Co z tą dziewczyną którą przed chwilą tu przywieziono ?
-Którą ?
(Lou):Z Maddy Tomlinson .
-Jest w tamtej sali .-pokazała na białe drzwi znajdujące się po prawej stronie od recepcji .
(Lou):Dziękuje .
Natychmiast poszliśmy w tamtym kierunku , chciałem wejść do środka ale powstrzymała mnie jakaś kobieta .
-Przepraszam ale tu nie można wchodzić .
(Lou):Jak nie można ? Ja chce wiedzieć co z moją siostrą .
-Niech pan chwile poczeka zaraz wyjdzie lekarz i z państwem porozmawia .
(Lou):Zaraz ? Do jasnej cholery nie wiem co z  moją siostrą , niech mi pani pomoże !
(Zayn):Louis uspokój się .
(Lou):Kurwa ! Jak mam się uspokoić ?
(Liam):Na pewno to nic groźnego , może po prostu zrobiło jej się słabo na widok krwi ?
(Lou):Może masz racje , przepraszam .
(Liam):Nie może tylko na pewno .
Po piętnastu minutach ciągnących się w nie skończoność z sali  , na której była Maddy wyszedł lekarz . Natychmiast wstałem i do niego podszedłem .
(Lou):Przepraszam , mógłby pan mi powiedzieć co z moją siostrą ?
-Z Maddy Tomlinson ?
(Lou):Tak .
-Może przejdźmy do mojego gabinetu , nie będziemy przecież tutaj rozmawiali .
(Niall):Też możemy iść ?
-A wy dla pacjentki kim jesteście ?
(Hazz):Nie jesteśmy spokrewnieni ale Madds jest dla nas jak siostra .
-Normalnie nie moglibyście , ale zrobię wyjątek .
(Niall):Dziękujemy .
Tak , czy tak poszliśmy z lekarzem z nie małym strachem ale po rozmowie z chłopakami trochę się uspokoiłem .Weszliśmy do gabinetu lekarza i patrzyliśmy jak on żółwim tempem ściągnął fartuch . Powiesił go na krześle i usiadł za biurkiem .
(Lou):To co z Maddy ?!
-Niech się pan uspokoi , wykonaliśmy podstawowe badania i nie wyszło w nich nic niepokojącego .
(Liam):To dlaczego zemdlała ?
-Może denerwowała się czymś w ostatnim czasie ?
(Lou):Ym...możliwe że tak, to znaczy tak .
-Rozumiem , prawdo podobnie to tylko następstwo stresu . Ale dla pewności chcemy zatrzymać ją w szpitalu na noc .
(Lou):Dobrze ale na pewno to nic po ważniejszego ?
-Niech pan się nie martwi , pana siostra jest w dobrych rękach . A teraz przepraszam ale mam innych pacjentów .
(Hazz):A na jakiej sali teraz jest ?
-Będzie w sali numer 45 , to oddział dziecięcy .
(Liam):A dlaczego na dziecięcy ?
-Nie ukończyła jeszcze osiemnastego roku życia .
(Lou):Dobrze , dziękujemy za informacje . Do widzenia .
-Do widzenia !
Poszliśmy do sali numer 45 i zobaczyliśmy że Maddy dalej jest nieprzytomna .
Całe pomieszczenie było w odcieniach niebieskiego i bieli . W środku stały tylko dwa łóżka na jednym leżała Maddy a na drugim jakiś chłopak ze złamaną ręką patrzył na telewizor .Usiedliśmy na krzesłach obok jej łóżka i czekaliśmy aż się obudzi .
*Perspektywa Maddy*
Byłam jakby w otchłani , w ciemności . Nie docierało do mnie nic . Ale poczułam lekki uścisk na dłoni , jakby ktoś mnie złapał za rękę i kciukiem gładził moją skórę . Chciałam otworzyć oczy ale nie udało mi się , spróbowałam jeszcze raz ale tylko lekko rozwarłam powieki . Z całych sił starałam się otworzyć oczy aż w końcu je otwarłam ale oślepił mnie blask światła i zaraz z powrotem je zamknęła . Otworzyłam je ponownie ale tym razem powoli , kiedy otworzyłam już oczy zamrugałam dwa razy i rozejrzałam się po pomieszczeniu , w którym byłam . Wszystkie ściany były pomalowane na niebiesko z resztą tak samo jak reszta wystroju , który był niebieski . Spojrzałam w prawo i zobaczyłam że Louis trzymał moją dłoń . W całej sali byli tylko jakiś chłopak , Louis , Harry i ja .Spojrzałam na Hazze , który też na mnie spojrzał . Uśmiechnął się szeroko i do mnie mrugnął .
(Hazz):No i co pospałaś sobie trochę ?
(M):No trochę tak .
Zachichotałam i kiedy Louis mnie usłyszał od razu podniósł na mnie wzrok , zrobił dziwną minę na co się zaśmiałam . To była mieszanka zdziwienia i szczęścia . Lou od razu się na mnie rzucił i mnie mocno przytulił .
(Louis):Maddy , nigdy mnie tak nie strasz !
(M):Postaram się , ale nic nie obiecuje .
Louis pocałował mnie w czoło i pstryknął w nos .
(M):Hey ! Nie pozwalaj sobie .-powiedziałam przez śmiech .
Harry się zaśmiał , a zaraz po nim Louis .
(Hazz):Maddy jutro wychodzisz ze szpitala i niestety musimy cię zaraz zostawić bo musimy jechać do studia , a potem mamy taki mini koncert więc ...
(M):Spoko , rozumiem . Jedźcie .
(Lou):Do zobaczenia jutro myszko .
(M):No papa .
Kiedy chłopaki wyszli , odwróciłam się w stronę tego chłopaka i zobaczyłam że on na mnie patrzy . Uśmiechnęłam się do niego co on od razu odwzajemnił . Szczerze powiedziawszy to był bardzo przystojny , haha o czym ja myślę ? Miał blond włosy i niebieskie oczy .
-Cześć.-odezwał się .
(M):Hey .
-Jestem Ethan ,Ethan Parker , a ty piękna ?
(M):Maddy , Maddy Tomlinson .-zaśmiałam się .
(E):Ładne imię , dla ładnej dziewczyny .-byłam pewna że w tej sekundzie kiedy Ethan wypowiedział te słowa zrobiłam się cała czerwona .
(M):Dziękuje .
(E):A co się stało że tu jesteś ?
(M):Em... zemdlałam w szkole , a ty ?
(E):A założyłem się z kumplami , że zeskoczę z takiego dachu i no wiesz . Coś nie wyszło .
(M):Ała to musiało boleć .
(E):No trochę tak .
(M):Trochę ?
(E):Noo trochę bardziej niż trochę.-zaśmialiśmy się .
(M):Opowiedz coś o sobie , bo wiesz skoro i tak nie mamy co robić .
(E):A co chcesz wiedzieć ?
(M):Wszystko .-zaśmiał się .
(E):Em no to nazywam się Ethan ale to już wiesz , mieszkam sobie w Londynie , mam 16 lat i chodzę do pierwszej klasy liceum . Bo wiesz w mojej szkole gimnazjum i liceum jest połączone ze sobą więc nawet jest spoko .Lubię grać na różnych instrumentach i grać w nogę .
(M):I skakać z dachów ?
(E):Bardzo śmieszne.
(M):Wiem .Too powiedz coś jeszcze .
(E):Mam starszego brata i siostrę , brat ma 18 lat a siostra 17 .Teraz ty opowiadaj !
(M):No to mam na imię Maddy , pochodzę z Doncaster ale teraz mieszkam z bratem i jego przyjaciółmi w Londynie .Mam 14 lat i chodzę do drugiej klasy gimnazjum . Lubię tańczyć , śpiewać , czasami grać na jakichś instrumentach i grać w nogę .
(E):Mieszkasz tylko z bratem , a co z twoimi rodzicami jeżeli mogę spytać ?
(M):Długa historia .
(E):Mamy czas , to znaczy jak nie chcesz to nie musisz mówić .
(M):Mieszkałam z rodzicami ale wiesz zaczęli się kłócić aż w końcu mój tata się wyprowadził od  nas a matka jakoś się tym nie przejęła specjalnie a na dodatek przyprowadziła do nas swojego nowego partnera , on mnie pobił i chciał ...a dobra , nieważne . Trafiłam do szpitala i mój brat dał sprawę do sądu i tak się stało że mieszkam z nim i z jego przyjaciółmi , których i tak traktuje jak braci . Mój tata nie-e żyje .
(E):Tak mi przykro , przepraszam .
(M):Nic się nie stało przecież .
(E):To może opowiedz o tych twoich braciach .-zaśmiałam się .
(M):A więc mój brat nazywa się Louis , kocha marchewki i jest ode mnie o osiem lat starszy .Nie będę przynudzać więc powiem tylko po jednym zdaniu . Harry lubi koty , ma zielone oczy i brązowe loki . Niall ma blond włosy , niebieskie oczy i kocha jeść . Zayn ma ziemne włosy i oczy , ma jakąś manie na punkcie jak wygląda ale to szczegół . No i Liam , ma brązowe oczy i włosy . I ogółem jest spokojny .
(E):Czyli że mieszkasz z pięcioma chłopakami ?-zapytał rozbawiony .
(M):No tak wyszło , ale są super .Zawsze mi pomagają i po postu są zajebiści .
(E):To fajnie , a masz chłopaka ?-mina mi zrzedła co zauważył Ethan.
(E):Trudny temat ?
(M):Po prostu zakochałam się w niewłaściwym chłopaku i tyle .
(E):Chcesz o tym pogadać .
(M):A tobie chce się słuchać ?
(E):Głupie pytania zadajesz , jasne .
(M):No bo wiesz na początku było super , był miły , opiekuńczy i taki kochany ale potem dwa razy mnie uderzył zaczął wyzywać od dziwek i okazało się że on tylko założył  się z kolegami o to że mnie pocałuje a potem o to że mnie rozkocha w sobie .
(E):A to dupek .
(M):No , a ty masz kogoś ?
(E):Nie , forever alone . A tak serio to nie spotkałem takiej z którą mógłbym być .
(M):Aha , rozumiem .
Ethan miał coś powiedzieć ale do naszej sali ktoś wszedł , a tym ktosiem a raczej ktosiami byli Nathan , Aaron , Matt i Jeremy .
(Nathan):Cześć , jak się czujesz ? Wszystko okay ? Co ci jest ? Coś cię boli ? Dlaczego zemdlałaś ?
(M):Cześć chłopaki , też miło mi was widzieć .-zaśmiałam się .
(Aaron):Jak się czujesz ?
(M):A dobrze , bardzo dobrze .
(Jeremy):To fajnie !
(Matt):Kiedy wychodzisz ?
(M):Jutro .
(Jeremy):A wiesz że po jutrze jest w szkole dyskoteka ?
(M):No teraz już wiem .
(Nathan):Boże ! Maddy ! Wiesz jak się przestraszyłem ?
(M):Przepraszam ?-chłopaki zaczęli się śmiać.
(M):A tak w ogóle chłopaki , to jest Ethan . Ethan to są Matt , Jeremy , Nathan i Aaron .
(E):Miło mi .
(Matt):Nam również .
(Jeremy):Ouu złamana ręka widzę ?
(Ethan):No tak jakoś wyszło .-zaśmiałam się .
(Nathan):Z czego się śmiejesz ?
(M):Z tego jakim sposobem złamał tą rękę .
(Matt):Jakim ?
(E):Em..no skoczyłem z dachu .
Wszyscy spojrzeli na siebie nawzajem po czym wybuchnęliśmy śmiechem .A kiedy się już uspokoiliśmy Nathan zrobił zmartwioną minę .
(Nathan):A tak w ogóle dlaczego zemdlałaś ?
(M):A bo ja wiem . Ale skoro jutro wychodzę to znaczy że jest okay .
(Ethan):Mi już dzisiaj pod wieczór powinni zdjąć ten gips , dwa tygodnie mnie tu trzymali bo stwierdzili że jestem zbyt roztrzepany i bym sobie jeszcze coś zrobił , no lol .
(Matt):A wiesz że w ogóle nawet Ed się przejął tym że coś ci się stało ?
(M):Tak ?
(Matt):No.
(Jeremy):Viv i Amy też chciały przyjść ale dostały szlaban i nie mogły .
(Nathan):A właśnie , bym zapomniał . Mam coś dla ciebie .
(M):Dla mnie ?
(Nathan):No tak , bo wiesz lubisz czytać . I pomyślałem że ta książka ci się spodoba , a jak nie to wiedz że to wina mojej siostry bo to ona mi pomagała wybierać książkę .-zaśmiałam się .
Nathan podał mi jakąś rzecz zapakowaną w kolorowy papier .
(M):Dziękuje ale nie musiałeś .
(Nathan):Nie musiałem , ale chciałem . A teraz otwórz bo jestem ciekawy czy ci się spodoba .
Powoli zaczęłam rozrywać papier i kiedy już zerwałam cały papier moim oczom ukazała się książka .
(M):O Boże ! Dziękuje !
Rzuciłam się na szyje Nathanowi , zdziwił się ale po chwili poczułam jak obejmuje mnie w pasie i do siebie przytula .
(Nathan):Widzę że ci się podoba .
(M):Nawet nie wiesz jak .
(Nathan):No chyba właśnie wiem .-zaśmiałam się .
(Jeremy):A tak w ogóle to kupiliśmy jeszcze coś słodkiego .
Jeremy pokazał na wielką torbę ze słodyczami i jakimiś napojami .
(M):O Boże ! Ile wyście tego kupili ?
(Matt):No trochę dużo .
(M):Mam pomysł !
(Aaron):Jaki ?
(Ethan):No ja też się ciekawie .
(M):Do której możecie być ?
(Matt):Do późna .
(Aaron):Kiedy chcę .
(Nathan):No ja też .
(Jeremy):Nawet do rana .-zaśmiał się .
(Matt):Rozumiem że to jakaś propozycja ?-wybuchnęliśmy śmiechem .
(M):Dzisiaj jest mecz !
(Jeremy):No zgada się i co ?
(M):Jest tu telewizor , mamy przekąski , napoje i jesteśmy tu wszyscy .
(Aaron):Oł...ale przecież odwiedziny się kończą o 21 .
(M):Coś się wymyśli .
(Ethan):To prawda ! Z resztą ma się ten urok osobisty .
(M):To do roboty !
Ethan poszedł przekonać pielęgniarki żeby chłopaki mogli zostać dłużej więc wyszłam z łóżka i stanęłam na środku pomieszczenia a chłopaki zaczęli się na mnie gapić .
(M):No to trzeba przysunąć łóżka bliżej siebie .
Chłopaki przesunęli szafkę będącą między łóżkami , a zaraz po tym przysunęli łóżka tak blisko siebie że niemal się stykały ze sobą . Na stoliku przy łóżku Ethana poukładaliśmy napoje czyli 10 puszek jakichś energetyków i colę .A na stoliku przy moim łóżku chipsy , dużo chipsów .Jakieś ciastka i czekoladę . Szczerze to nie wiem w jakim celu chłopaki kupili tego aż tyle ale okay , nie wnikam . W końcu przyszedł Ethan i powiedział :
(E):Misja wykonana !
(M):Yey !
(Jeremy):No u nas też nieźle .
Włączyliśmy telewizor i próbowaliśmy się zmieścić na łóżku . W końcu siedzieliśmy tak , że od lewej Aaron , Matt ,Nathan i Ethan , a Jeremy ułożył się jakoś na dole łóżka . A ja siedziałam na kolanach Nathana , o ile można nazwać to siedzeniem . Zaczęliśmy oglądać mecz i zjadać nasze zapasy , pod koniec meczu oparłam się głową o klatkę piersiową Nathana i przymknęłam oczy .Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza .






3 komentarze:

  1. Ale słodka końcówka xd
    Rozdział super już nie mogę doczekać sie następnego.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje <3 i oczywiście postaram się wpaść do cb jak najszybciej ;) Pozdrowionka ;*

      Usuń
  2. Super. Szczególnie końcówka. Tak słodka aww... Chciałabym żeby Maddy była z Nathanem
    Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń