niedziela, 28 września 2014

Rozdział 34

Poczułam , że ktoś głaszcze mój policzek więc otworzyłam oczy . Zobaczyłam przed sobą uśmiechniętą twarz Nathana , rozejrzałam się po pomieszczeniu i stwierdziłam że jesteśmy tam tylko Ethan , Nathan i ja . Widocznie reszta już poszła , ale nie to jest teraz najważniejsze . Dlaczego ja śpię wtulona w Nathana ? Aha już wiem , przecież wczoraj oglądaliśmy mecz i zasnęłam na Nathanie . 
(Nath):Cześć .
(M):Hey .-uśmiechnęłam się do niego .
(Nath):I jak ci się spało ?
(M):Muszę ci powiedzieć że jesteś bardzo wygodny . 
(N):Dziękuje .-zaśmiał się.
(M):A jak tobie się spało ?
(N):A świetnie .-puścił mi oczko .
(M):Wiesz która jest godzina ?
(N):Jest piąta nad ranem .
(M):Ouu...ale wcześnie .
(N):No trochę tak . Chłopaki wyszli jakieś pół godziny temu .
(M):Aha .
(N):Dzisiaj i tak nie muszę iść do szkoły więc jak mnie nie wyrzucisz to z tobą zostanę .
(M):Jak to nie musisz iść do szkoły ?
(N):A bo wiesz pytałem się rodziców czy mogę u ciebie posiedzieć trochę bo jesteś w szpitalu i się zgodzili .
(M):To fajnie . To co , śpimy jeszcze trochę ?
(N):No w sumie jest jeszcze wcześnie więc...why not ?
Chciałam odsunąć się od Natha i położyć dalej ale Nathan złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie .
(N):No co zimno .-zaśmiałam się cicho żeby nie obudzić Ethana .
Położyłam głowę na jego ramieniu , a Nathan splątał nasze nogi ze sobą . Między nas nie można by było włożyć nawet kartki papieru.Objął mnie jedną ręką w tali a drugą położył na moich plecach . Zamknęłam oczy ale nie mogłam zasnąć w przeciwieństwie do Nathana który już po paru chwilach zasnął . Nie wiem po co trzymają mnie w tym szpitalu skoro mi nic nie ma no ale przynajmniej fajnie wczoraj było z chłopakami . Usłyszałam jak drzwi się otwierają więc otwarłam oczy . Zobaczyłam w drzwiach Louisa , Harry'ego ,Liama , Nialla i Zayna . Popatrzyli się tylko na nas dziwnie a potem omietli wzrokiem całe pomieszczenie , no tak nie posprzątaliśmy i na podłodze walały się puste puszki po naszych energetykach i jakieś papierki po słodyczach . W końcu odezwałam się szeptem .
(M):Hey .
(Lou):Hey myszko , co tu robi Nathan ? A w dodatku z tobą w łóżku ?-wyglądał na rozbawionego .
(M):Długa historia , a z resztą pomóżcie mi .
Próbowałam delikatnie i ostrożnie wydostać się z objęć Natha ale bezskutecznie . Za to chłopaki wydawali się być rozbawiani do łez .Wpadłam więc na szatański pomysł , a tak po ludzku to najzwyczajniej w świecie zaczęłam go łaskotać a on od razu otworzył oczy i spojrzał na mnie z mordem w oczach na co się zaśmiałam . 
(Lou):Tak w ogóle mam  twój wypis ze szpitala . 
(M):Ale fajnie .
(Nath):O Cześć um..nie zauważyłem was .
(Lou):No cześć , cześć . No bo spałeś .-zaśmiałam się .
(Hazz):Wybrałem ci jakieś ciuchy .
Przeprosiłam chłopaków i poszłam do łazienki przebrać się w rzeczy , które Hazz mi wybrał .
Muszę powiedzieć że źle nie jest , a nawet okay .Wróciłam z powrotem do sali ale nie było już tam nikogo , oprócz Ethana , który jeszcze spał .Nie chciałam żeby nasz kontakt się urwał więc wyrwałam kartkę z notesu i napisałam na niej wiadomość .
Hej Ethan , dostałam już wypis i chciałam się pożegnać  ale spałeś więc nie miałam serca cię budzić ;) w razie czego zostawiam ci mój numer telefonu pod spodem .
Maddy xx
Kiedy zostawiłam już wiadomość wyszłam z sali i postanowiłam zobaczyć gdzie są chłopaki , bo chyba by mnie nie zostawili nie ? Udałam się do wyjścia szpitala i zauważyłam że przed wyjściem stoi Nathan . Poszłam w tamtym kierunku i podeszłam do niego jak najciszej . Stanęłam za nim na palcach i zakryłam mu oczy .
(M):Zgadnij kto ?
(N):Hm...niech się zastanowię , Maddy !-zaśmiał się i odwrócił się do mnie przodem .  
(M):No nieee , skąd wiedziałeś ?
(N):Ma się te sposoby .
(M):Wiesz gdzie są chłopaki ?
(N):Miałem ci przekazać że musieli pilnie jechać do studia bo coś im wyskoczyło czy coś , ale nie bój się . Zaszczycę cię swoją obecnością .
(M):Niezmiernie mi miło milordzie .-zachichotał głupio przez co wybuchnęłam niepochamowanym śmiechem.
W wyjątkowo krótkim czasie znaleźliśmy się w moim domu .
(M):Too chcesz coś do picia ?
(N):Jak proponujesz to z chęcią .

(M):No to chodź .
Złapałam go za rękę i pociągnęłam w stronę kuchni .
(M):Może chcesz coś zjeść ? Bo wiesz jest rano , a rano je się śniadanie .-zaśmiałam się .
(N):Why not ?
(M):To na co masz ochotę ?
(N):Na ciebie.
(M):A tak serio ?-zaśmiałam się z niego .
(N):A dostosuje się do ciebie .-zaśmiał się .
(M):Too może jajecznice ?
(N):Mi pasuje .
(M):To ja robię jedzenie a ty herbatę , pasuje ?
Zabrałam się za krojenie cebuli i już po paru sekundach miałam łzy w oczach . Podszedł do mnie Nathan i powiedział :
(N):Daj , ja to zrobię .
(M):Nie , ja dam radę sama .
Zaczęłam kroić dalej , a po chwili nóż ześlizgnął się z cebuli i wylądował na moim palcu . Krzyknęłam i złapałam się za bolący palec .
(N):Pokaż to .
(M):Nie , nic mi nie ma .
(N):Pokaż .
(M):Nie , wszystko okay .
(N):Maddy , do jasnej cholery ! Pokaz tą rękę !
Popatrzyłam na niego zdziwiona przez jego nagły wybuch .Nic nie odpowiedziałam tylko stałam i się na niego patrzyłam . Podszedł do mnie i złapał za moją rękę , wyswobadzając ją tym samym z uścisku mojej drugiej dłoni . Nic nie mówiąc pociągnął mnie w stronę kranu i odkręcił wodę .Kiedy tylko woda dotknęła mojej rany chciałam wyrwać się z uścisku Nathana ale on stanął za mną i mocno mnie objął .Zobaczyłam jak z mojego palca wraz z wodą spływa krew i natychmiast odwróciłam wzrok od tego widoku . Nathan zakręcił wodę i w końcu się odezwał .
(N):Gdzie masz apteczkę ?
(M):W drugiej szafce po lewej .-wyszeptałam .
Podszedł do szafki i wyciągnął z niej apteczkę . Otworzył ją i wyjął wodę utlenionom wraz z plastrami .Podszedł do mnie i odkręciwszy nakrętkę z wody utlenionej złapał mnie za rękę . 
(M):Przestań , przecież polałeś to już wodą .
(N):No i co ? 
Nic nie odpowiedziałam , gdyż poczułam na swojej szyi ciepły oddech Nathana . Polał mój palec tą przeklętą wodą utlenioną , a ja chciałam mu się wyrwać .Zostałam opleciona przez rękę Nathana w tali i przyciśnięta do jego torsu . Kiedy rana zaczęła się pienić syknęłam z bólu , a Nathan  przyciągnął mój palec blisko swoich ust i podmuchał mój palec , na co się zaśmiałam.Przymknęłam swoje oczy i poczułam jego usta na swoim palcu , natychmiast otwarłam oczy i na niego spojrzałam . Nathan popatrzał mi prosto w oczy i lekko się uśmiechnął . Przykleił na mój palec plaster i obrócił mnie do siebie przodem . Popatrzyłam w jego oczy i uśmiechnęłam się na co on zareagował tym samym .
(M):Dziękuje .
(N):Nie ma za co . A teraz siadaj a ja dokończę to co ty zaczęłaś . 
Wywróciłam oczami ale posłusznie zajęłam miejsce przy stole i obserwowałam jak sprawnie poruszał się po kuchni . Nałożył już gotową potrawę na talerze i po chwili miałam przed sobą parujący talerz .
Zaczęliśmy jeść w ciszy od czasy do czasu spoglądając na siebie . Po skończonym posiłku , włożyłam talerze do zmywarki i poszliśmy z Nathanem na górę . Nath zaczął się wściekać że zrobiłam mu zdjęcie i po długich namowach pokazałam mu je .
 (N):No wiesz ty co ? Ty masz moje zdjęcie , a ja nie mam twojego .
(M):ŻYCIE ! -zaczęłam się śmiać .
(N):Pf....
(M):Ale super na tym zdjęciu wyglądasz .
(N):No oczywiście , a jak inaczej .-zaśmiałam się z niego .
Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku opierając się plecami o tył łóżka . 
(M):No siadaj , co tak stoisz ?
(N):No już , już .
Nath usiadł obok mnie i zaczął się we mnie wpatrywać .Zaczęłam przeglądać filmy które moglibyśmy zobaczyć i próbowałam nie zwracać uwagi na wypalający we mnie dziury wzrok Natha . 
(N):To może zobaczymy American Pie ?
(M):W sumie możemy . 
Nathan wziął ode mnie laptopa i oparł go na swoich nogach , położyłam głowę na jego klatce piersiowej żeby lepiej widzieć film a Nathan  przytulił mnie do siebie mocniej . W połowie filmu strasznie zachciało mi się spać ale tak to jest jak się wcześnie rano wstaje . Poczułam , że Nathan bawi się moimi włosami na co uśmiechnęłam się . Zamknęłam oczy i zasnęłam . 







Dziękuje za komentarze pod ostatnimi rozdziałami i za to że czytacie to coś zwane potocznie moim blogiem XD . Jeżeli chodzi o ten rozdział to chciałabym dodać , że dedykuje go mojej kochanej Caroline za uratowanie mnie na niemieckim . I wszystkim , którzy czytają i komentują mojego bloga . Miłego dnia XXX . 
 



piątek, 19 września 2014

Rozdział 33

*Perspektywa Nathan'a*
Maddy zrobiła się blada i szczerze to martwię się o nią .Kiedy wstawała zachwiała się lekko i zauważyłem że ,upada więc odruchowo podbiegłem do niej i ją złapałem nim zdążyła dotknąć podłogi .
(Nath):Hej , Maddy nie zamykaj oczu .
Nie wiem po co to powiedziałem skoro ona i tak ma już zamknięte oczy no ale cóż mogę zrobić ? Wszystko działo się w przy spieszonym tępię , zauważyłem że Pielęgniarka gdzieś dzwoni .Miałem nadzieje że po pogotowie .
(Pielęgniarka):Połóż ją tam.-wskazała na zieloną leżankę w rogu pomieszczenia . Położyłem rękę u zgięcia kolan a drugą na jej plecach i szedłem w stronę tej leżanki .Delikatnie położyłem ją i spojrzałem na każdego z osobna . Louis był wystraszony najbardziej z wszystkich , nie dziwie mu się . Mam nadzieje że to nic poważnego , moje rozmyślania przerwał widok ratowników medycznych .W ekspresowym tempie położyli Madds na noszach , a po chwili zniknęli mi z oczu .Louis od razu wybiegł z tego pomieszczenia , a za nim reszta chłopaków .Pan Brown oczywiście również się przejął ale nie mógł tego pokazać więc ruszyliśmy do klasy na lekcje .Dominic w ogóle się nie przejął tym co się stało z Maddy z resztą tak samo jak Mary . Ja , Matt , Jeremy i Aaron przejęliśmy się najbardziej ale zauważyłem że nawet tknęło to Eda . Tak , właśnie tego Eda .Tego ,który ubliżał Maddy . Wydaje mi się że Ed jest spoko tylko daje sobą manipulować , ale to moje zdanie . Stwierdziliśmy z chłopakami że od razu po szkole pójdziemy zobaczyć co z Maddy .
*Perspektywa Louis'a*
Pojechaliśmy od razu za karetką do szpitala .Mam nadzieje że to nic poważnego , ale jedno pytanie cały czas zaprząta mi głowę :Dlaczego ona zemdlała ? Może przez widok krwi ? A może przez coś innego , Znacznie po ważniejszego ?
(Hazz):Louis nie myśl tyle o tym , zaraz będziemy .-pokiwałem tylko głową nie będąc w stanie nic powiedzieć .Kiedy dojechaliśmy do szpitala od razu pobiegliśmy do środka budynku . Podszedłem do recepcji zapytać się co z moją siostrą .
(Lou):Przepraszam.
-Tak ?
(Lou):Co z tą dziewczyną którą przed chwilą tu przywieziono ?
-Którą ?
(Lou):Z Maddy Tomlinson .
-Jest w tamtej sali .-pokazała na białe drzwi znajdujące się po prawej stronie od recepcji .
(Lou):Dziękuje .
Natychmiast poszliśmy w tamtym kierunku , chciałem wejść do środka ale powstrzymała mnie jakaś kobieta .
-Przepraszam ale tu nie można wchodzić .
(Lou):Jak nie można ? Ja chce wiedzieć co z moją siostrą .
-Niech pan chwile poczeka zaraz wyjdzie lekarz i z państwem porozmawia .
(Lou):Zaraz ? Do jasnej cholery nie wiem co z  moją siostrą , niech mi pani pomoże !
(Zayn):Louis uspokój się .
(Lou):Kurwa ! Jak mam się uspokoić ?
(Liam):Na pewno to nic groźnego , może po prostu zrobiło jej się słabo na widok krwi ?
(Lou):Może masz racje , przepraszam .
(Liam):Nie może tylko na pewno .
Po piętnastu minutach ciągnących się w nie skończoność z sali  , na której była Maddy wyszedł lekarz . Natychmiast wstałem i do niego podszedłem .
(Lou):Przepraszam , mógłby pan mi powiedzieć co z moją siostrą ?
-Z Maddy Tomlinson ?
(Lou):Tak .
-Może przejdźmy do mojego gabinetu , nie będziemy przecież tutaj rozmawiali .
(Niall):Też możemy iść ?
-A wy dla pacjentki kim jesteście ?
(Hazz):Nie jesteśmy spokrewnieni ale Madds jest dla nas jak siostra .
-Normalnie nie moglibyście , ale zrobię wyjątek .
(Niall):Dziękujemy .
Tak , czy tak poszliśmy z lekarzem z nie małym strachem ale po rozmowie z chłopakami trochę się uspokoiłem .Weszliśmy do gabinetu lekarza i patrzyliśmy jak on żółwim tempem ściągnął fartuch . Powiesił go na krześle i usiadł za biurkiem .
(Lou):To co z Maddy ?!
-Niech się pan uspokoi , wykonaliśmy podstawowe badania i nie wyszło w nich nic niepokojącego .
(Liam):To dlaczego zemdlała ?
-Może denerwowała się czymś w ostatnim czasie ?
(Lou):Ym...możliwe że tak, to znaczy tak .
-Rozumiem , prawdo podobnie to tylko następstwo stresu . Ale dla pewności chcemy zatrzymać ją w szpitalu na noc .
(Lou):Dobrze ale na pewno to nic po ważniejszego ?
-Niech pan się nie martwi , pana siostra jest w dobrych rękach . A teraz przepraszam ale mam innych pacjentów .
(Hazz):A na jakiej sali teraz jest ?
-Będzie w sali numer 45 , to oddział dziecięcy .
(Liam):A dlaczego na dziecięcy ?
-Nie ukończyła jeszcze osiemnastego roku życia .
(Lou):Dobrze , dziękujemy za informacje . Do widzenia .
-Do widzenia !
Poszliśmy do sali numer 45 i zobaczyliśmy że Maddy dalej jest nieprzytomna .
Całe pomieszczenie było w odcieniach niebieskiego i bieli . W środku stały tylko dwa łóżka na jednym leżała Maddy a na drugim jakiś chłopak ze złamaną ręką patrzył na telewizor .Usiedliśmy na krzesłach obok jej łóżka i czekaliśmy aż się obudzi .
*Perspektywa Maddy*
Byłam jakby w otchłani , w ciemności . Nie docierało do mnie nic . Ale poczułam lekki uścisk na dłoni , jakby ktoś mnie złapał za rękę i kciukiem gładził moją skórę . Chciałam otworzyć oczy ale nie udało mi się , spróbowałam jeszcze raz ale tylko lekko rozwarłam powieki . Z całych sił starałam się otworzyć oczy aż w końcu je otwarłam ale oślepił mnie blask światła i zaraz z powrotem je zamknęła . Otworzyłam je ponownie ale tym razem powoli , kiedy otworzyłam już oczy zamrugałam dwa razy i rozejrzałam się po pomieszczeniu , w którym byłam . Wszystkie ściany były pomalowane na niebiesko z resztą tak samo jak reszta wystroju , który był niebieski . Spojrzałam w prawo i zobaczyłam że Louis trzymał moją dłoń . W całej sali byli tylko jakiś chłopak , Louis , Harry i ja .Spojrzałam na Hazze , który też na mnie spojrzał . Uśmiechnął się szeroko i do mnie mrugnął .
(Hazz):No i co pospałaś sobie trochę ?
(M):No trochę tak .
Zachichotałam i kiedy Louis mnie usłyszał od razu podniósł na mnie wzrok , zrobił dziwną minę na co się zaśmiałam . To była mieszanka zdziwienia i szczęścia . Lou od razu się na mnie rzucił i mnie mocno przytulił .
(Louis):Maddy , nigdy mnie tak nie strasz !
(M):Postaram się , ale nic nie obiecuje .
Louis pocałował mnie w czoło i pstryknął w nos .
(M):Hey ! Nie pozwalaj sobie .-powiedziałam przez śmiech .
Harry się zaśmiał , a zaraz po nim Louis .
(Hazz):Maddy jutro wychodzisz ze szpitala i niestety musimy cię zaraz zostawić bo musimy jechać do studia , a potem mamy taki mini koncert więc ...
(M):Spoko , rozumiem . Jedźcie .
(Lou):Do zobaczenia jutro myszko .
(M):No papa .
Kiedy chłopaki wyszli , odwróciłam się w stronę tego chłopaka i zobaczyłam że on na mnie patrzy . Uśmiechnęłam się do niego co on od razu odwzajemnił . Szczerze powiedziawszy to był bardzo przystojny , haha o czym ja myślę ? Miał blond włosy i niebieskie oczy .
-Cześć.-odezwał się .
(M):Hey .
-Jestem Ethan ,Ethan Parker , a ty piękna ?
(M):Maddy , Maddy Tomlinson .-zaśmiałam się .
(E):Ładne imię , dla ładnej dziewczyny .-byłam pewna że w tej sekundzie kiedy Ethan wypowiedział te słowa zrobiłam się cała czerwona .
(M):Dziękuje .
(E):A co się stało że tu jesteś ?
(M):Em... zemdlałam w szkole , a ty ?
(E):A założyłem się z kumplami , że zeskoczę z takiego dachu i no wiesz . Coś nie wyszło .
(M):Ała to musiało boleć .
(E):No trochę tak .
(M):Trochę ?
(E):Noo trochę bardziej niż trochę.-zaśmialiśmy się .
(M):Opowiedz coś o sobie , bo wiesz skoro i tak nie mamy co robić .
(E):A co chcesz wiedzieć ?
(M):Wszystko .-zaśmiał się .
(E):Em no to nazywam się Ethan ale to już wiesz , mieszkam sobie w Londynie , mam 16 lat i chodzę do pierwszej klasy liceum . Bo wiesz w mojej szkole gimnazjum i liceum jest połączone ze sobą więc nawet jest spoko .Lubię grać na różnych instrumentach i grać w nogę .
(M):I skakać z dachów ?
(E):Bardzo śmieszne.
(M):Wiem .Too powiedz coś jeszcze .
(E):Mam starszego brata i siostrę , brat ma 18 lat a siostra 17 .Teraz ty opowiadaj !
(M):No to mam na imię Maddy , pochodzę z Doncaster ale teraz mieszkam z bratem i jego przyjaciółmi w Londynie .Mam 14 lat i chodzę do drugiej klasy gimnazjum . Lubię tańczyć , śpiewać , czasami grać na jakichś instrumentach i grać w nogę .
(E):Mieszkasz tylko z bratem , a co z twoimi rodzicami jeżeli mogę spytać ?
(M):Długa historia .
(E):Mamy czas , to znaczy jak nie chcesz to nie musisz mówić .
(M):Mieszkałam z rodzicami ale wiesz zaczęli się kłócić aż w końcu mój tata się wyprowadził od  nas a matka jakoś się tym nie przejęła specjalnie a na dodatek przyprowadziła do nas swojego nowego partnera , on mnie pobił i chciał ...a dobra , nieważne . Trafiłam do szpitala i mój brat dał sprawę do sądu i tak się stało że mieszkam z nim i z jego przyjaciółmi , których i tak traktuje jak braci . Mój tata nie-e żyje .
(E):Tak mi przykro , przepraszam .
(M):Nic się nie stało przecież .
(E):To może opowiedz o tych twoich braciach .-zaśmiałam się .
(M):A więc mój brat nazywa się Louis , kocha marchewki i jest ode mnie o osiem lat starszy .Nie będę przynudzać więc powiem tylko po jednym zdaniu . Harry lubi koty , ma zielone oczy i brązowe loki . Niall ma blond włosy , niebieskie oczy i kocha jeść . Zayn ma ziemne włosy i oczy , ma jakąś manie na punkcie jak wygląda ale to szczegół . No i Liam , ma brązowe oczy i włosy . I ogółem jest spokojny .
(E):Czyli że mieszkasz z pięcioma chłopakami ?-zapytał rozbawiony .
(M):No tak wyszło , ale są super .Zawsze mi pomagają i po postu są zajebiści .
(E):To fajnie , a masz chłopaka ?-mina mi zrzedła co zauważył Ethan.
(E):Trudny temat ?
(M):Po prostu zakochałam się w niewłaściwym chłopaku i tyle .
(E):Chcesz o tym pogadać .
(M):A tobie chce się słuchać ?
(E):Głupie pytania zadajesz , jasne .
(M):No bo wiesz na początku było super , był miły , opiekuńczy i taki kochany ale potem dwa razy mnie uderzył zaczął wyzywać od dziwek i okazało się że on tylko założył  się z kolegami o to że mnie pocałuje a potem o to że mnie rozkocha w sobie .
(E):A to dupek .
(M):No , a ty masz kogoś ?
(E):Nie , forever alone . A tak serio to nie spotkałem takiej z którą mógłbym być .
(M):Aha , rozumiem .
Ethan miał coś powiedzieć ale do naszej sali ktoś wszedł , a tym ktosiem a raczej ktosiami byli Nathan , Aaron , Matt i Jeremy .
(Nathan):Cześć , jak się czujesz ? Wszystko okay ? Co ci jest ? Coś cię boli ? Dlaczego zemdlałaś ?
(M):Cześć chłopaki , też miło mi was widzieć .-zaśmiałam się .
(Aaron):Jak się czujesz ?
(M):A dobrze , bardzo dobrze .
(Jeremy):To fajnie !
(Matt):Kiedy wychodzisz ?
(M):Jutro .
(Jeremy):A wiesz że po jutrze jest w szkole dyskoteka ?
(M):No teraz już wiem .
(Nathan):Boże ! Maddy ! Wiesz jak się przestraszyłem ?
(M):Przepraszam ?-chłopaki zaczęli się śmiać.
(M):A tak w ogóle chłopaki , to jest Ethan . Ethan to są Matt , Jeremy , Nathan i Aaron .
(E):Miło mi .
(Matt):Nam również .
(Jeremy):Ouu złamana ręka widzę ?
(Ethan):No tak jakoś wyszło .-zaśmiałam się .
(Nathan):Z czego się śmiejesz ?
(M):Z tego jakim sposobem złamał tą rękę .
(Matt):Jakim ?
(E):Em..no skoczyłem z dachu .
Wszyscy spojrzeli na siebie nawzajem po czym wybuchnęliśmy śmiechem .A kiedy się już uspokoiliśmy Nathan zrobił zmartwioną minę .
(Nathan):A tak w ogóle dlaczego zemdlałaś ?
(M):A bo ja wiem . Ale skoro jutro wychodzę to znaczy że jest okay .
(Ethan):Mi już dzisiaj pod wieczór powinni zdjąć ten gips , dwa tygodnie mnie tu trzymali bo stwierdzili że jestem zbyt roztrzepany i bym sobie jeszcze coś zrobił , no lol .
(Matt):A wiesz że w ogóle nawet Ed się przejął tym że coś ci się stało ?
(M):Tak ?
(Matt):No.
(Jeremy):Viv i Amy też chciały przyjść ale dostały szlaban i nie mogły .
(Nathan):A właśnie , bym zapomniał . Mam coś dla ciebie .
(M):Dla mnie ?
(Nathan):No tak , bo wiesz lubisz czytać . I pomyślałem że ta książka ci się spodoba , a jak nie to wiedz że to wina mojej siostry bo to ona mi pomagała wybierać książkę .-zaśmiałam się .
Nathan podał mi jakąś rzecz zapakowaną w kolorowy papier .
(M):Dziękuje ale nie musiałeś .
(Nathan):Nie musiałem , ale chciałem . A teraz otwórz bo jestem ciekawy czy ci się spodoba .
Powoli zaczęłam rozrywać papier i kiedy już zerwałam cały papier moim oczom ukazała się książka .
(M):O Boże ! Dziękuje !
Rzuciłam się na szyje Nathanowi , zdziwił się ale po chwili poczułam jak obejmuje mnie w pasie i do siebie przytula .
(Nathan):Widzę że ci się podoba .
(M):Nawet nie wiesz jak .
(Nathan):No chyba właśnie wiem .-zaśmiałam się .
(Jeremy):A tak w ogóle to kupiliśmy jeszcze coś słodkiego .
Jeremy pokazał na wielką torbę ze słodyczami i jakimiś napojami .
(M):O Boże ! Ile wyście tego kupili ?
(Matt):No trochę dużo .
(M):Mam pomysł !
(Aaron):Jaki ?
(Ethan):No ja też się ciekawie .
(M):Do której możecie być ?
(Matt):Do późna .
(Aaron):Kiedy chcę .
(Nathan):No ja też .
(Jeremy):Nawet do rana .-zaśmiał się .
(Matt):Rozumiem że to jakaś propozycja ?-wybuchnęliśmy śmiechem .
(M):Dzisiaj jest mecz !
(Jeremy):No zgada się i co ?
(M):Jest tu telewizor , mamy przekąski , napoje i jesteśmy tu wszyscy .
(Aaron):Oł...ale przecież odwiedziny się kończą o 21 .
(M):Coś się wymyśli .
(Ethan):To prawda ! Z resztą ma się ten urok osobisty .
(M):To do roboty !
Ethan poszedł przekonać pielęgniarki żeby chłopaki mogli zostać dłużej więc wyszłam z łóżka i stanęłam na środku pomieszczenia a chłopaki zaczęli się na mnie gapić .
(M):No to trzeba przysunąć łóżka bliżej siebie .
Chłopaki przesunęli szafkę będącą między łóżkami , a zaraz po tym przysunęli łóżka tak blisko siebie że niemal się stykały ze sobą . Na stoliku przy łóżku Ethana poukładaliśmy napoje czyli 10 puszek jakichś energetyków i colę .A na stoliku przy moim łóżku chipsy , dużo chipsów .Jakieś ciastka i czekoladę . Szczerze to nie wiem w jakim celu chłopaki kupili tego aż tyle ale okay , nie wnikam . W końcu przyszedł Ethan i powiedział :
(E):Misja wykonana !
(M):Yey !
(Jeremy):No u nas też nieźle .
Włączyliśmy telewizor i próbowaliśmy się zmieścić na łóżku . W końcu siedzieliśmy tak , że od lewej Aaron , Matt ,Nathan i Ethan , a Jeremy ułożył się jakoś na dole łóżka . A ja siedziałam na kolanach Nathana , o ile można nazwać to siedzeniem . Zaczęliśmy oglądać mecz i zjadać nasze zapasy , pod koniec meczu oparłam się głową o klatkę piersiową Nathana i przymknęłam oczy .Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza .


niedziela, 7 września 2014

Rozdział 32

*Perspektywa Lou*
Zauważyłem że Maddy zasnęła podczas filmu więc wziąłem ją na ręce i poszedłem do jej pokoju , delikatnie ułożyłem ją na prześcieradle i przykryłem kołdrą . Na policzkach miała zaschnięte łzy , jestem mega wkurwiony przez  Dominic'a .Zakłada się o uczucia Maddy ? Zwykły idiota bo inaczej nie mogę go nazwać .Poszedłem z powrotem na dół i obudziłem chłopaków .
(Lou):Idźcie spać a nie .
(H):Jeszcze połowa filmu .-wymamrotał .
Olałem to i też usiadłem obok nich na kanapie .Usłyszałem krzyk Maddy i od razu popędziłem na górę do jej pokoju . Kiedy wszedłem do niej zobaczyłem że śpi i wrzeszczy cały czas PROSZĘ NIE ! NIE ! 
To wszystko przez Dominic'a . Usiadłem obok niej i potrząsłem ją lekko ale kiedy nie reagowała klęknąłem nad nią i mocniej ją potrząsłem . Maddy gwałtownie usiadła i tym samym wpadła w moje ramiona , bardzo się trzęsła więc przytuliłem ją mocniej i zacząłem głaskać po głowie .
(Lou):Sh....co ci się śniło.
(M):Niccc , niie waażne .
(Lou):Dominic , prawda ?
(M):Ymhm....
(Lou):Nie przejmuj się .
(M):Próbuje ale to jest silniejsze ode mnie .
(Lou):Co ci się śniło konkretnie ?
(M):Wszystko , wszystko po kolei . Jego wyzwiska , jaak mnie uderzył i to wszystkoo.
Przytuliłem ją mocno i pogłaskałem po głowie .
(Lou):Nie pozwolę żeby cię znowu skrzywdził, obiecuje .
(M):Ja już dzisiaj nie zasnę .
(Lou):To chodź na dół , chłopaki też nie śpią .
(M):A która jest ?
(Lou):Jest po czwartej .
*Perspektywa Maddy*
Zeszłam na dół razem z Lou i poszliśmy do kuchni , Lou zrobił nam gorącą czekoladę i usiedliśmy przy stole .Schowałam głowę w rękach i wzięłam głęboki oddech .
(Lou):Zobaczysz będzie coraz lepiej .
(M):Tak możliwe że by tak było gdyby nie chodził razem ze mną do klasy .
(Lou):Wiem że jest ci trudno ale musisz być silna .
(M):Wiem.
(Lou):Dzisiaj będziesz miała wdż z Alexem .-zaśmiał się .
(M):Serio ? O Boszzz
(Lou):Jedziemy rano z chłopakami do studia i przyjedziemy do Alexa na waszą lekcje .
(M):Co wy tak często do tej szkoły przyjeżdżacie ?
(Lou):A tak jakoś .
(M):Fajnie, a co tam u ciebie ? Bo ostatnio tylko interesujesz się moimi problemami .
(Lou):Myszko twoje problemy to i moje problemy . U mnie tak jak u ciebie więc wiesz .-zaśmialiśmy się .
(M):Dziękuje ci że przy mnie jesteś .
(Lou):Nie masz za co dziękować , pamiętaj jak cokolwiek się stanie masz do mnie przyjść . Cokolwiek by się stało .Rozumiesz ?
(M):Tak , kocham cię Loui.
(Lou):Ja ciebie bardziej kocham myszko .
Podeszłam do Lou i przytuliłam go . Louis mocno mnie objął i przyciągnął do siebie tak że usiadłam na jego kolanach , Lou dalej mnie nie puścił więc się zaśmiałam .
(Lou):Z czego się śmiejesz ?
(M):Z ciebie .-znowu się zaśmiałam .
Szczerze to dawno nie rozmawiałam tak z Lou , po paru godzinach rozmowy poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w :
Nic nie jadłam na śniadanie bo mi się nie chciało a po za tym nie chcę być gruba i miałam szanse nic nie jeść bo chłopaki pojechali już do studia . Dzisiaj mam z Alexem dwa wdż bo odwołali nam matme yey .
A tak serio to może nie będzie tak źle ale znając pana Browna to będą głupie tematy .
W szkole siedziałam cały czas z Nathem i było okay . Nadszedł czas nieszczęsnych wdż na których mieli być Lou , Zayn , Li , Nialler i Hazz .Właśnie skończyła się historia i poszliśmy pod klasę numer 69 haha nie żeby coś ale to zabawne . Nathan , Matt , Jeremy i paru chłopaków z mojej klasy usiadło na ziemi przy drzwiach i oczywiście nie było już miejsca więc Nath zawołał.
(N):Maddy !
(M):Co ?
(N):Nie stój tak tylko siadaj .-pokazał na miejsce między obok niego .
(M):Nie .
(N):No chodź .
(M):No dobra , dobra .
Usiadłam obok niego a Nathan przyciągnął mnie do siebie tak że siedziałam między jego nogami , objął mnie rękami w pasie i położył swoją głowę na moim ramieniu a ja odchyliłam swoją głowę do tyłu i popatrzałam w jego oczy .Patrzeliśmy się przez chwilę na siebie aż usłyszeliśmy jak ktoś mówi :
-Tylko grzecznie mi tu .
Obróciłam głowę w stronę tego głosu i zobaczyłam że Lou i Alex stoją nad nami i się uśmiechają .Wywróciłam oczami i zrobiłam dziwną minę .
(Nath):Oczywiście .-powiedział z widocznym rozbawieniem , oparłam głowę na klatce piersiowej Nathana i wybuchnęłam śmiechem a zaraz po mnie każdy się zaśmiał .
(Alex):Ja was obserwuje .
Alex i Lou weszli do klasy a ja z chłopakami zaczęłam rozmawiać o czymś i o niczym .
(Matt):Słyszeliście że dzisiaj do szkoły przychodzi pielęgniarka i będzie nam krew pobierała żeby ustalić jaką kto ma grupę krwi ?
(M):Ta jasne .
(Jeremy):No , też o tym słyszałem .
(Nath):E tam możliwe że na tej lekcji będzie ale nie wiadomo .
Zadzwonił dzwonek i musieliśmy wstać , weszliśmy do klasy i zajęliśmy swoje miejsca na końcu klasy .
(A.B):Dzień dobry klaso , dzisiaj będziecie mieli luźniejszą lekcje ponieważ przychodzi pani pielęgniarka i będzie wam pobierała krew .Więc teraz po cichu wyjdziemy z klasy i pójdziemy do gabinetu pielęgniarki , dobrze ?-każdy zaczął jęczeć .
Poszliśmy pod ten gabinet i usiedliśmy na ławce przed drzwiami gabinetu .Wyszła z niego jakaś kobieta na oko miała trzydzieści lat , uśmiechnęła się szeroko i powiedziała :
-Witam , dzisiaj pobierzemy wam trochę krwi do badań .
(Mary):Pobierzemy ?Znaczy kto jeszcze ?
-Ja razem z moimi dwiema stażystkami .
(Dominic):No chyba nie .
-A jednak , jeżeli ktoś się nie zgodzi będzie musiał iść specjalnie do szpitala . Do gabinetu poproszę teraz dorosłych i zaraz zaczniemy wywoływać po parę osób które wejdą do gabinetu jako pierwsze .
Za drzwiami zniknęła ta kobieta , Alex,Lou,Harry,Liam,Niall i Zayn .
Po chwili zaczęli wywoływać po kolei osoby i kiedy już każdy był wyszła znowu ta pielęgniarka i powiedziała :
-Teraz ostatnie osoby :Maddy , Nathan,Jeremy i Matt .
No świetnie , nie wiem czemu ale zawsze bałam się igieł .
-No to dziewczyny mają pierwszeństwo , prawda ?-zaśmiała się .
(Lou):Maddy dobrze się czujesz ?
(M):Tak , a dlaczego pytasz ?
(Lou):Em...no nic już .
-Usiądź na tym krześle złotko .
Podeszłam do czarnego krzesła i usiadłam na nim .
-Połóż rękę na podłokietniku .-zrobiłam co mi kazała a jakaś inna pielęgniarka zapięła mi opaskę pod ramieniem .
-Zaciśnij dłoń w pięść .-uśmiechnęła się życzliwie co odwzajemniłam lekkim uśmiechem i wykonałam czynność o którą mnie prosiła .Poczułam że wkłuwa w moją żyłę igłę i odruchem było że popatrzałam w tamtą stronę . Zobaczyłam swoją krew , dużo krwi .Od tego widoku aż zrobiło mi się nie dobrze .
-Oddychaj głęboko .-poradziła mi .
Zaczęłam głęboko oddychać i odwróciłam wzrok od mojej ręki i popatrzałam się w stronę chłopaków którzy patrzyli na mnie ze zmartwieniem widocznym w oczach .Po chwili nie czułam już igły tylko ktoś przyłożył mi jakiś gazik do miejsca w które była wbita igła .Kiedy wstałam nogi się pode mną ugięły i zobaczyłam ciemność .Ostatnie co usłyszałam to jakby ktoś wołał moje imię .