poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 31

Leżałam na łóżku i płakałam , nie wiem jak długo ale mam już dosyć tego że Dominic traktuje mnie jak nic , jak bezwartościowego śmiecia . Myślałam że jest moim przyjacielem a ty czasem co się okazuje ? Moje rozmyślania przerwało pukanie do drzwi , nawet nie podniosłam głowy by zobaczyć kto przyszedł bo i po co ? Poczułam jak materac ugina się pod czyimś ciężarem , popatrzyłam w bok i zobaczyłam Liama , szczerze to nie spodziewałabym się że go tu zobaczę bo nie miałam  z nim jakiegoś super kontaktu . To znaczy dogadywaliśmy się dobrze ale z innymi chłopakami rozmawiałam więcej niż z nim .
(Li):Maddy , nie płacz już .-powiedział to takim delikatnym głosem że mogłabym pomyśleć że się o mnie martwi.
(M):Jaak mam nie płakać jaak to tak boli ?-rozpłakałam się jeszcze bardziej .
(Li):Posłuchaj wiem co czujesz i wiem że to boli ale musisz mu pokazać że nie jesteś słaba .
(M):A myślisz że jak się poczułam kiedy nazwał mnie dziwką przed całą klasą ? Myślałam że jesteśmy przyjaciółmi a on wszystko zniszczył .
(Li):Ty się w nim zakochałaś ?
(M):Noo ja nie wiem co do niego czuje ale to boli .
(Li):Złamane serce boli najbardziej ale postaraj się i pokaż że nie jesteś słaba tylko silna .
(M):Ale ja jestem słaba .
(Li):Nie jesteś kwiatuszku .
(M):Kwiatuszku ?-zaśmiałam się .
(Li):No ! I nareszcie się uśmiechnęłaś .
(M):Przepraszam ale mogłabym pobyć sama ? Muszę przemyśleć parę rzeczy .
(Li):Jasne .
Liam wyszedł z mojego pokoju a ja zakopałam się w poduszkach i znowu zaczęłam płakać , chciałabym być silna i powiedzieć że mnie to nie obchodzi ale to nie prawda . Usłyszałam że ktoś puka do moich drzwi , odwróciłam się i zobaczyłam Louis'a . Obróciłam się z powrotem i zaszlochałam w poduszkę . Louis usiadł obok mnie na łóżku i głaskał mnie po głowie a ja znowu wybuchnęłam donośnym płaczem .
(Lou):Myszko błagam nie płacz .
(M):Ale to tak boli ...
(Lou):Wiem skarbie , wiem.
Położył się obok mnie i przyciągnął mnie do siebie .Wtuliłam się w niego a Lou zaczął głaskać moje plecy.
(Lou):Już , cichutko ...sh...
Zaczęłam głęboko oddychać żeby się uspokoić .
(M):Dziękuje Lou
(Lou):Za co myszko ?
(M):Za wszystko , za to że jesteś . Że zawsze mi pomagasz kiedy cię potrzebuje .
(Lou):Madd wiesz że jesteś dla mnie bardzo ważna .Kocham cię siostrzyczko .
(M):Ja ciebie też braciszku .
(Lou):Chodź na dół , zjesz obiad .
(M):Nie chcę jeść .
(Lou):Myszko ty musisz coś zjeść.
(M):Nie chcę .-zapłakałam.
(Lou):No dobrze ale kolacje ci nie daruje.
Pokiwałam głową a Louis westchnął i wyszedł.
*Perspektywa Lou*
Po rozmowie z Maddy poszedłem na dół do chłopaków którzy już jedli obiad.Usiadłem przy stole i schowałem twarz w dłoniach a potem przejechałem ręką po włosach .
(Hazz):I jak ?
(Lou):Cały czas płacze .
(Li):Rozmawiałem z nią i po prostu się nie szczęliwie zakochała , musi to przecierpieć .
(Zayn):Ale z tego Dominic'a idiota . Od początku wydawał mi się jakiś taki dziwny .
(Niall):No w sumie Zayn to masz racje .
(Lou):Dzisiaj przyjdzie El więc może coś zdziała .
(Zayn):Napisze do Perrie i może też wpadnie .
(Li):A ja do Sophie , polubiły się chyba .
(Lou):Dziękuje chłopaki za to co dla niej robicie .
(Zayn):Nie masz za co dziękować Louis , jest dla nas a przynajmniej dla mnie jak młodsza siostra .
(H):Dokładnie .
Nie wiem co bym zrobił  bez chłopaków , zjedliśmy obiad i poszliśmy do salonu pooglądać jakiś film .W połowie filmu ktoś zadzwonił do drzwi więc poszedłem otworzyć drzwi , w drzwiach zobaczyłem jakichś chłopaków których chyba kojarzę ze szkoły Maddy . 
-Cześć my do Maddy , jest może ?
(Lou):Cześć , jest ale nie jest w najlepszym stanie . Może przyjdziecie kiedy indziej ?
-My dosłownie na chwile .
(Lou):No dobrze , wchodźcie .
Poszli od razu na górę a ja wróciłem do chłopaków .
*Perspektywa Maddy*
Usłyszałam że ktoś puka w moje drzwi ale nie odpowiedziałam , kiedy ktoś wszedł do środka powiedziałam.
(M):Louis mówiłam ci że chcę być sama .
(Nath):Nie , jeszcze nie mówiłaś .
Odwróciłam się w stronę drzwi i zobaczyłam Nathana , Jeremy'iego , Matt'a i Aaron'a .
(M):Co wy tu robicie ?-starłam szybko łzy ale i tak je zauważyli .
(Aaron):Ciebie też miło widzieć .
(Matt):Po prostu chcieliśmy pogadać .
(M):O czym ? Siadajcie .
Wszyscy usiedli obok mnie na łóżku .
(Nath):Nie przejmuj się tak tym idiotą , widać że coś do niego czujesz ale nie możesz płakać przez tego chuja .
(M):Łatwo mówić , trudniej zrobić .
(Jeremy):Maddy nie przejmuj się tak nim , nie jest wart ani jednej twojej łzy .
(M):No ale on miał racje bo gdybym była lepsza od Mary to..
(Matt):Zwariowałaś ?!
(Nath):Jesteś sto razy od niej lepsza jak nie tysiąc .
(M):Nie prawda.
(Nath):Prawda , jesteś ładna , mądra , miła , zabawna i..
(Jeremy):Śliczna.
(Aaron):Em...a czy śliczna a ładna to nie to samo ?
(Jeremy):Yyy..nie bo ładna to ładna a śliczna to śliczna .
Popatrzeliśmy się na niego jak na idiotę a potem wybuchnęłam głośnym śmiechem a zaraz po mnie chłopaki .
(Matt): Co mówi ksiądz po ślubie informatyka?
- Pobieranie zakończone!-wybuchnęliśmy śmiechem .
(Nath): Co robi piłkarz na ulicy?
- Stoi w korkach.-zaczęliśmy się śmiać jak nienormalni .
(Aaron):Jak nazywa się krew Edwarda ?
-Krewetka !
(Jeremy):Jak chemicy przekazują sobie informacje ?
-Dają sobie cynk !
Po tych słowach Aaron'a i Jeremy'ego zaczęliśmy się tak głośno śmiać że chyba w całej okolicy było nas słychać .Położyliśmy się na łóżku i patrzeliśmy w sufit.
(M):Jak nazywa się kraj w którym wszystko się sypie ?
-Gruzja !
Znowu zaczęliśmy się chichrać .
(Jeremy):Jak czują się ogórki w śmietanie ?
-Mizernie.
(Matt):Co to jest PIS ?
-potwory i spółka .
(Nath):Po co idzie dresiarz do lasu?
-Poziomki !
Zaczęliśmy się śmiać ale po chwili się uspokoiliśmy .
(Matt):Ja już muszę iść .
(Jeremy):No ja też .
W końcu wyszło na to że każdy musi już iść więc zeszłam na dół i stałam przy drzwiach a oni ubierali buty .
(Jeremy):Ale masz fryzurę Maddy , jakbyś przed chwilą sex uprawiała .
(M):Bardzo śmieszne ha ha ha .-powiedziałam bardzo powoli .
Kiedy to powiedziałam do holu weszli Louis , Hazz , Li , Nialler i Zayn którzy się uśmiechali .
(M):Ej wcale nie mam takiej fryzury nie ?
(Hazz):Oczywiście że nie .
(Zayn):Masz gorszą .
Zmroziłam go wzrokiem aż zrobił przerażoną minę .
Pożegnałam się z chłopakami , kiedy wychodzili Matt zatrzymał się i złapał mnie za ręce i uśmiechnął się dziwnie .
(M):Co ty robisz ?
(Matt):Masz zimne ręce .
(M):I co z tego ?
(Matt):Zimne ręce dobra w łóżku .
Walnęłam go w ramie pięścią na co się zaśmiał .
(Matt):Paaa , buziaczki i w ogóle .-zaśmiałam się .
(M):No pa pa , buziaczki i w ogóle .
Kiedy się odwróciłam chłopaki patrzyli na mnie z uśmiechem .
(Lou):Dobrze się bawiłaś z nimi ?
(M):No raczej , nawet nie wiecie jakie oni opowiadają żarty .-zachichotałam .
(Hazz):Na pewno nie lepsze niż może .
(M):Oj uwierz Hazz lepsze .
Chciał coś jeszcze powiedzieć ale przerwał mu dzwonek do drzwi .
(M):Ciekawe czego zapomnieli .-zaśmiałam się i otworzyłam drzwi ale kogo w nich zobaczyłam nie spodziewałabym się nigdy ......

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz