środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 28

Dzisiaj obudziłam się wcześniej niż zwykle czyli o 5 , próbowałam zasnąć ale wszelkie próby okazały się zbędne więc wstałam i idąc kierowałam się w stronę łazienki . Wzięłam prysznic i po załatwieniu swoich potrzeb fizjologicznych ubrałam się :
Zeszłam na dół i tak jak się spodziewałam nikogo jeszcze nie było więc postanowiłam że zrobię wszystkim śniadanie , zawsze chłopaki wszystko robią więc może się ucieszą . Zaczęłam robić naleśniki a kiedy było one już gotowe do małych miseczek dałam pokrojone przeze mnie wcześniej owoce takie jak truskawki , maliny , jagody , borówki amerykańskie , banany czy brzoskwinie a następnie do dużego dzbanka nalałam soku pomarańczowego , zrobiłam jeszcze tosty jakby ktoś nie chciał naleśników co moim zdaniem byłoby dziwne albo w przypadku Niallera dużo by zjedli .Aha zapomniałabym o bitej śmietanie , podeszłam do lodówki po czym wyjęłam ją i położyłam na stole . Była już szósta więc postanowiłam obudzić chłopaków ale najłatwiejszym pomysłem było żeby zacząć się drzeć więc już po chwili piszczałam na całe gardło . Po dosłownie minucie usłyszałam szybkie kroki po schodach a po chwili przerażeni chłopcy wpadli do kuchni .
(M):Smacznego .-uśmiechnęłam się szeroko .
(Lou):Dlaczego krzyczałaś ?
(M):Musiałam was jakoś zwabić , więc zapraszam do stołu .
(N):O ja ! Ty to zrobiłaś sama ?
(M):Tak , bo zawsze wszystko dla mnie robicie i staracie się a ja no cóż czasami potrafię być nieznośna więc dziękuje i przepraszam .
(Li):Maddy jesteś aniołem .-zarumieniłam się gdy usłyszałam jego słowa .
(H):Ile jedzenia ! Od której ty to wszystko robisz ?
(M):Em....mniej niż godzinkę .
(Zayn):To nam niespodziankę zrobiłaś .
(M):Siadać bo naleśniki wystygną .-wszyscy posłusznie zajęli swoje miejsca i zaczęliśmy jeść .
(N):Pycha !
(Lou):No moja mała siostrzyczka dorasta .
(Zayn):Nie jestem taki pewny-odparł  z przekąsem .
(Li):Naprawdę dobre .
(M):Dziękuje .-uśmiechnęłam się .
Kiedy wszyscy już zjedli powiedziałam.
(M):Posprzątacie ze stołu ? Bo ja już muszę lecieć do szkoły .papa
(Lou):Miłego dnia myszko .
Do szkoły szybko doszłam może dlatego że całą drogę słuchałam muzyki ale nie ważne .Pod klasą bardzo się zdziwiłam bo Dominic siedział z Mary i wyglądali na szczęśliwych w swoim towarzystwie ,myślałam że on jej nie lubi . Kiedy Dominic mnie zobaczył podszedł do mnie razem z tą żmiją .
(D):Hey Maddy .
(M):Hey .-uśmiechnęłam się lekko.
(Mary):Wiesz co Maddy ?
(M):No ?
(Mary):Jesteśmy z Dominiciem razem i chcielibyśmy siedzieć razem na lekcjach , nie masz nic przeciwko ?-powiedziałam przesłodzonym głosem , szczerze to zatkało mnie . Razem ? Czyli że oni , że on  NIEE .
(M):Jeżeli chcecie , to jasne .
(Mary):Sorrki ale my już musimy iść .-odeszli trzymając się za ręce a ja stałam w jednym miejscu i z tego szoku nie mogłam nic zrobić .Zobaczyłam jakieś parę metrów ode mnie Alex'a ze współczująca miną ale po chwili otrząsnęłam się i rozglądając się czy nikt się na mnie nie patrzy ruszyłam w stronę klasy ponieważ zadzwonił dzwonek . W klasie wszyscy siedzieli już na swoich miejscach , no tak tylko nie ja . Były tylko dwa wolne miejsca , jedno obok jakiejś pustej laski a drugie obok jakiegoś chłopaka którego jakoś nie kojarzę . Wybrałam opcje numer dwa oczywiście , podeszłam do niego a kiedy stałam przy jego ławce spojrzał na mnie .
(M):Hey , mogłabym z tobą usiąść bo wiesz nie ma już wolnych miejsc .
-Siema , jasne . Siadaj .
(M):Dziękuje .
-Tak w ogóle to Justin jestem .
(M):Maddy .-podaliśmy sobie ręce .
(J):To dlaczego usiadłaś obok mnie ? Przecież masz jeszcze wolne miejsce obok tej dziewczyny .
(M):Bo ona jest pusta a ty wydajesz się być okay , nie widziałam cię jeszcze . Nowy ?
(J):Em...no wyrzucili mnie ze szkoły i oto jestem tutaj . Parę lat ni ezdałem dalej i tkwię w pierwszej .
(M):Ou..
Nie odzywaliśmy się więcej ponieważ zaczęła się lekcja , dopiero w połowie lekcji zwróciłam uwagę na wygląd mojego sąsiada z ławki . Miał czarne włosy i brązowe oczy , miał kolczyk w wardze i parę tatuaży .
Noo cóż , przystojny to on jest . Strzeliłam sobie ręką w czoło ale oczywiście w myślach bo wyszłabym na idiotkę gdybym serio tak zrobiła .Nawet nie wiem kiedy skończyła się lekcja , kiedy wychodziłam z klasy Justin chwycił mnie za rękę i zatrzymał .
(M):Coś się stało ?
(J):Nie , zrywam się z lekcji . Idziesz ze mną ?
(M):Nie , ja chyba nie .
(J):To tylko jedna lekcja , potem wracamy . Obiecuje .
(M):No nie wiem .
(J):Nie daj się prosić ..proszę.
(M):No dobra .
Wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy do parku . Justin kierował się w stronę wysokiego murka przy którym stała grupka chłopaków z wyglądu podobnym do Jusa.
(J):Siemka chłopaki poznajcie , to Maddy .Maddy to Garett , Chris , Brad i Marc
(Garett):Miło mi .
(M):Mnie również .
(Chris):Chcecie ? -zwrócił się do mnie i do Jus'a pokazując na piwo .
(Justin):Jasne , Maddy też daj .
(M):Niee , ja nie pije .
(Brad):No napij się , co ci zrobi jedno piwo ?
(M):Noo ja nie wiem .
(Marc):No napij się , nie otrujesz się .-zaśmiali się .
Po dłuższej chwili stwierdziłam że serio nic się nie stanie jak wypije , otworzyłam puszkę i wzięłam łyka .
(Garett):I co nie takie złe ?
(M):No nie .
Siedzieliśmy na murku i gadaliśmy , miało być jedno piwo ? Nieee... skończyło się na paru .
(Justin):Dobra my wracamy do szkoły .
Pożegnałam się z chłopakami i chwiejnym krokiem poszłam do szkoły razem z Jusem.
(J):Ty serio nie możesz pić dziewczyno , jak ty chodzisz .-Zaczęłam się śmiać jak głupia bo potknęłam się o własną nogę .
Kiedy byłam już w szkole kierowałam się na matematykę , lekcja już trwała ale nie robiłam sobie nic z tego , weszłam do środka i krzyknęłam.
(M):Siemka !
(Nauczyciel):Tomlinson ! Jak ty się wyrażasz , masz spóźnienie .
(M):Fajnie wiedzieć , ooo przytył pan trochę .
(Nauczyciel):Zaraz wezwę twojego wychowawcę !
(M):Okay , poczekam .
Po chwili nawet nie wiem kiedy do klasy wszedł pan Brown .
(Alex):Dzień dobry , co się dzieje ?
(Nauczyciel):Tomlinson się dzieje .-zaczęłam się śmiać i kiedy zrobiłam krok w przód zachwiałam się trochę ale w końcu odzyskałam równowagę .
(Alex):Ty jesteś pijana !
(M):Nie .
(Alex):Wezmę ją ze sobą , do widzenia .
Poszłam z Alex'em do jego klasy i powiedział że mam usiąść i poczekać , usiadłam i zaczęłam się śmiać .
Alex do kogoś dzwonił i po chwili skończył gadać przez telefon .
(A):Jesteś pijana .
(M):Nie .
(A):Skąd miałaś alkohol ?
(M):Od mikołaja dostałam .
(A):Jakiego Mikołaja ?
(M):No świętego  a jakiego ?-zachichotałam .
Po chwili usłyszałam że drzwi się otwierają i zobaczyłam tam Louis'a i resztę chłopaków .Lou podbiegł do mnie i szarpnął mną mocno za ramiona tak że wstałam , miał wściekłą minę .
(Lou):Coś ty zrobiła ?
(M):Aua ! To boli .
(Lou):Bo ma boleć .
(Alex):Louis spokojnie .
(Lou):Spokojnie ? Ona jest do jasnej cholery pijana !
(Li):Serio uspokój się bo nic nie załatwisz jak będziesz taki .
Zobaczyłam że Harry kucnął przy mnie i zapytał delikatnie .
(H):Co się stało ?
(M):Nic .
(H):Kto ci dał alkohol ?
(M):Kolega , bo na lekcji siedziałam z nim w ławce i gadaliśmy i on jest spoko .-powiedziałam ale język mi się plątał .
(Alex):Przecież ty z Dominic'iem siedzisz .
(M):Już nie .-warknęłam.
(N):A dlaczego .
(M):Bo jest z tą suką i razem sobie kurwa siedzą .
(Li):O kogo ci chodzi ?
(M):No o Mary , ta dziwka myśli że jest super ale ona jest wstrętną , podłą zdzirą !-krzyknęłam .
(Lou):Uspokój się !
(Zayn):Louis.-upomniał go .
(H):I z kim siedziałaś ?
(M):Z Justinem .Ale co ta szmata myśli ? Że skoro jest ładna to co ?! -W moich oczach zbierały się łzy .
(Lou):Nie płacz.
(M):Ale ja wiem czemu on z nią jest , przecież ona jest ładna a ja ? Ma przecież ładne włosy , blond włosy i niebieskie oczy i jest chuda . Ale on nie widzi że ona jest głupia i pusta . Ale czemu ?!-zaczęłam płakać .
Wszyscy popatrzeli po sobie nawzajem i zapadła cisza a po chwili zaczęłam się śmiać i płakać jednocześnie .Zamknęłam oczy i poczułam się jakbym odpłynęła .
*Perspektywa Louis'a*
Maddy pijana ? Nieee ktoś ją do tego namówił , chciałem z niej to wydusić ale byłem zbyt nerwowy więc chłopaki z nią gadali .Zaczęła coś mówić o Dominiku i płakać , noo świetnie . Zamknęła oczy i osunęła się po krześle w dół .
(Alex):Nie pójdę z tym do dyrektora ale zróbcie z tym porządek . Maddy jest świetną dziewczyną i nie pozwólcie by stoczyła się.
(Lou):Dzięki Al .
(Alex):Weźcie ją do domu i potem z nią pogadacie .
Wyszliśmy ze szkoły Maddy i pojechaliśmy do domu . Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do jej pokoju . Nadal nie mogę uwierzyć że ona piła , że jest pijana . Zszedłem na dół i usiadłem z chłopakami w salonie
                                                                *Perspektywa Maddy*
Otworzyłam oczy i poczułam wielki ból głowy , usiadłam i powoli kierowałam się w stronę kuchni .Myślałam że chłopaki będą spać bo jest 5 rano ale się myliłam siedzieli w kuchni i patrzeli na mnie .
(M):hey-powiedziałam z chrypką .
(Lou):Musimy porozmawiać .
(M):Wiem.-wyszeptałam i spuściłam głowę .
Połknęłam tabletkę i usiadłam przy stole z chłopakami .
(Lou):Powiedz czy ktoś cię namawiał do tego czy chciałaś spróbować ?
(M):Ja...to znaczy noo bo .
(Lou):To Justin , prawda ?
Nie zaprzeczyłam więc nastała cisza .
(M):Ale nawet jeżeli to i tak nie powinnam tego robić i to mnie nie usprawiedliwia .Przepraszam , ja nie chciałam.-popłakałam się .Poczułam że ktoś mnie przytula a tym ktosiem był Lou .
(M):Przepraszam , przepraszam , przepraszam .
(Lou):Ci...już dobrze tylbo obiecaj że nigdy nie zrobisz mi nic takiego znowu.
(M):Obiecuje .-wyszeptałam płacząc .
Louis pogłaskał mnie po włosach i przytulał mnie mocno .
(Li):Zrobiłem ci śniadanie  .
(M):Dziękuje ale nie jestem głodna .-złapałam się za głowę .
(Li):Zjedz przynajmniej trochę .
(M):No ok.
Zjadłam jednego tosta ale zrobiło mi się strasznie nie dobrze i pobiegłam do łazienki . Przyklęknęłam przy sedesie i zaczęłam wymiotować , poczułam że ktoś przytszymuje moje włosy i głaszcze po plecach . Zaczęłam płakać i oparłam się o zimną ścianę .
(Lou):Maddy , wszystko już okay ?
(M):Tak .
Umyłam zęby i twarz po czym Louis powiedział że dzisiaj nie idę do szkoły i że mam się wyspać . Poszłam do siebie do pokoju i zrobiłam tak jak powiedział Louis.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz