środa, 30 lipca 2014

Rozdział 26

Chciałam przewrócić się na drugi bok ale coś mi to uniemożliwiało , otwarłam jedno oko i zobaczyłam że jestem w ramionach Dominic'a przyciśnięta do jego torsu a dodatkowo nasze nogi były splątane razem ze sobą .Stwierdziłam że jeszcze sobie pośpię więc zamknęłam oko i bardziej wtuliłam się w Dominic'a . Usłyszałam nad sobą śmiechy ale nie otwierałam oczu bo nie miałam na to siły .
(Lou):Będzie mi wmawiać że nic do niego nie czuje .
(H):Louis ! Przestań , jeżeli będą chcieli to sobie to wyjaśnią .
(Li):Cicho durnie bo się obudzą .
(Zayn):Oj tam .
(N):Dobrze Louis że napisałeś do jego rodziców że zasnął tutaj bo by miał niezły dym .
(Lou):A no widzisz .
(N):Śmieszne bo widać że coś do siebie czują nawzajem ale udają że tak nie jest .
(Zayn):No dobra chodźcie chłopaki na dół .
Usłyszałam że drzwi się zamykają i zaczęłam zastanawiać się nad sensem słów chłopaków , przecież to niemożliwe żeby Dominic coś do mnie czuł przecież jesteśmy przyjaciółmi , tylko przyjaciółmi .Poczułam że Dominic się poruszył więc otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechającego się Dominic'a.
(M):Hey .
(D):Hey śliczna .
(M):No na pewno śliczna jak dopiero co wstałam .-zaśmiałam się razem z Dominic'iem .
(D):Naturalne piękno to jest to .-zaczęłam się śmiać .
(M):Dziękuje ..chyba .-zaśmiał się ze mnie .
(D):O Boże ! Rodzice mnie zabiją że nie wróciłem.
(M):Nie martw się Louis dał znać twoim rodzicom że zasnąłeś .
(D):A skąd wiesz ?
(M):Podsłuchałam ich .
(D):Ale jesteś nie grzeczna .
Dominic pochylił się w moją stronę i zaczął mnie łaskotać a ja śmiałam się jak wariatka .
(M):Przestań !
(D):Nie.-usiadł na mnie okrakiem i cały czas łaskotał a ja się śmiałam .
(Lou):Nie za wygodnie Dominic ?-zobaczyłam że w drzwiach stoją chłopaki z uśmiechami .
(D):Em...bo ja ten i....-zrobił się czerwony i miał przerażoną minę .
Po chwili wybuchnęłam głośnym śmiechem .
(D):Z czego się śmiejesz ?
(M):Gdybyś widział swoją minę .-złapałam się za brzuch i dalej się śmiałam a po sekundzie już każdy się śmiał nawet zawstydzony Dominic.
(Lou):Dominic widzę że się nie martwisz że nie wróciłeś do domu na czas ale zadzwoniłem do twoich rodziców i powiedzieli że i tak dzisiaj wyjeżdżają na delegacje i możesz wrócić o której chcesz .
(D):Dzięki ale ja już może pójdę bo i tak narobiłem kłopotów .
(Lou):Jakich kłopotów ? Przestań , zostań z nami dzisiaj cały dzień bo wiesz Maddy na pewno się ucieszy a ty co byś w domu sam robił ?-po słowach Louis'a zrobiłam się cała czerwona co oczywiście każdy zauważył i zaczęli się śmiać , wszyscy oprócz Dominic'a.
(D):No nie wiem , na pewno to nie problem ?
(N):No coś ty . 
(Lou):Jedziemy właśnie do studia więc grzecznie tu .-zrobił groźną minę i pokiwał palcem .
(M):Jak anioły .
(D):Dokładnie .
(Lou):Byłbym spokojniejszy gdybyś nie siedział na mojej siostrze .
(D):A no tak .
(M):No wiesz Dominic nie ważysz pięć kilo.
(D):I co w związku z tym ?
(M):Złaź ze mnie bo nie umiem oddychać !-Dominic się zaśmiał ale w końcu ze mnie zszedł .
(Lou):Będziemy za godzinę , góra dwie .
(M):Okay .
Chłopaki wyszli z pokoju a ja położyłam się na moim prawym boku i wpatrywałam się w Dominic'a który również się położył i patrzał na mnie z uśmiechem .
(M):No co ?
(D):No nic .
(M):Śpimy ?
(D):Nie ?
(M):Em....idziemy zjeść śniadanie ?-kiedy to powiedziałam wręcz jak na zawołanie Dominicowi zaburczało w brzuchu na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
(D):To żyje ! To żyje !
(M):Czyli rozumiem że wybieramy drugą opcje ?
(D):Tak.
(M):No to chodź .-powiedziałam a kiedy Dominic wstał ja dalej się nie ruszałam , poczułam że unoszę się nad łóżkiem a po chwili byłam w ramionach Dominic'a który szedł po schodach na dół .
(M):Puść mnie !
(D):No już .-postawił mnie na podłodze w kuchni .
(M):To co robimy naleśniki ?
(D):Okay.
Wyciągnęłam potrzebne składniki i po ich wymieszaniu zaczęłam swoje poszukiwania patelni którą znalazłam w pięć minut . Po zrobieniu naleśników zaczęłam szukać po szafkach czegoś na nie .
(D):Czego tak szukasz ?
(M):Szczęścia .
(D):Oj , pomóc ci ?-zaśmiałam się .
(M):Jasne , szukaj w tych szafkach czegoś co by się nadawało na naleśniki .
Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej bitą śmietanę ,borówki amerykańskie , truskawki i polewę czekoladową . Położyłam wszystko na stole i zobaczyłam jak Dominic z uśmiechem się odwraca .
(M):Czemu się tak szczerzysz  ?
(D):Znalazłem żelki .
(M):Em...i żelki chcesz jeść z naleśnikami ?
(D):No co ? W tej szafce nic ciekawego nie było , a ty co masz ?
(M):Owoce i bitą śmietanę .-wyszczerzyłam się .
(D):Ooo...to widzę że lepiej ode mnie .-zaczęliśmy się śmiać .
(M):Chcesz coś do picia ?
(D):Jasne.
Nalałam do dwóch kubków mleka i dałam je na stół .
(M):Siadaj  , co tak stoisz ?
(D):Bo na ciebie patrze .
(M):I co widzisz ?
(D):Że chyba jednak znalazłaś szczęście , masz śliczny uśmiech .-poczułam że na moją twarz wpływa czerwień .
(M):Em....dziękuje .
Po zjedzonym posiłku , wszystkie brudne rzeczy włożyłam do zmywarki . Kiedy odkładałam żelki poczułam na swoich biodrach ręce , obróciłam się lekko i zobaczyłam uśmiechającego się Dominic'a.
(M):Em....co ty robisz ?
(D):Nic , zupełnie nic .-odwróciłam się w jego stronę tak że teraz staliśmy ze sobą twarzą w twarz ,chciałam go wyminąć ale przyciągnął mnie z powrotem do siebie i przycisnął do blatu .
(M):Co ty robisz ?-miałam nadzieje że nie słychać było w moim głosie żadnego zawahania .
(D):Chciałem ci podziękować .
(M):Za co ?
(D):Za to że jesteś taką dobrą przyjaciółką i za pyszne śniadanie .-pochylił się tak że nasze twarze były od siebie odległe o pięć centymetrów i poczułam jego usta na moim policzku . Jego wargi dotknęły mojego kącika ust a po chwili trwającej wieki odsunął się ode mnie . Nie wiedziałam co powiedzieć a z resztą nie byłam w stanie mówić .Poczułam że na moje policzki wpływa rumieniec , usłyszałam otwierane drzwi a po chwili chłopaki byli w kuchni . Dominic lekko ode mnie odskoczył a ja spuściłam lekko głowę w dół .
(Lou):Maddy co ty taka jakaś czerwona .
(M):Wydaje ci się .
(Lou):Nic mi się nie wydaje myszko .
(M):Zamknij się .
(Lou):Hey ! 
(M):Przepraszam .
(Lou):Nic się nie stało .-pogłaskał mnie po włosach .
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi więc Louis poszedł je otworzyć , a po chwili mnie zawołał.
(M):Co ?
(Lou):No chodź tu .
Poszłam w stronę Louis'a i zobaczyłam w progu Mary , Mary chodziła ze mną do klasy ale nigdy z nią nie rozmawiałam bo wydawała się strasznie pusta . Miała długie blond włosy i niebieskie oczy których niejedna zazdrościła .
(Madd):Hey , wchodź .
(Mary):Nie , ja tylko na chwile . Pogadajmy na zewnątrz .
Poszłyśmy do ogrodu i stanęłyśmy przy basenie , widziałam przez drzwi tarasu że jest zmartwiony . Stali tam też chłopaki ale oni jak zwykle podsłuchiwali .
(Madd):Co się stało że do mnie przyszłaś ? Przecież się do mnie nie odzywasz nigdy .
(Mary):Oj nie myśl że to się zmieni , nienawidzę cię dalej .
(Madd):Z wzajemnością -mruknęłam cicho .
(Mary):No ale przechodząc do rzeczy , zostaw mojego chłopaka w spokoju !-krzyknęła tak głośno że byłam pewna iż wszystko słyszeli chłopaki .
(M):Co ?
(Mary):To co słyszałaś wywłoko .
(M):Ale o kogo ci chodzi ?
(Mary):O Dominic'a bo wiesz my do siebie pasujemy a ty to psujesz .
(M):Ale przecież..
(Mary):Nie obchodzi mnie to ! Posłuchaj jeszcze raz go tkniesz a pożałujesz ! Nie gadaj z nim , nic !
Rozumiemy się ?!
(M):Ale ..-nie zdążyłam dokończyć a poczułam że Mary mnie popycha , w ciągu sekundy wylądowałam w wodzie . Zdążyłam jedynie zauważyć że Mary ucieka , ale nikt nie wiedział o tym że nie umiem pływać . Na imprezie na której wrzucili mnie do wody to złapałam się Dominic'a to po pierwsze , a po drugie tam było nawet płytko ale ten basen który był w naszym ogrodzie miał z trzy metry na pewno . Kiedy poczułam że uderzam w tafle wody zaczęłam panikować , trzepałam rękami i nogami żeby tylko być na powierzchni wody ale nie udawało mi się to i po chwili byłam cała pod wodą a do moich płuc zaczęła przedostawać się woda , wszystkie moje kończyny stały się jakby odległe i nie moje , a po chwili nie czułam już nic tylko ciemność . 
*Perspektywa Dominic'a*
Kiedy zobaczyłem że Mary popycha Maddy byłem wkurzony , po chwili Mary uciekła a Maddy wymachiwała rękami i próbowała się utrzymać na powierzchni ale jej się to nie udawało .
(D):Chłopaki !
(Lou):Co ?-Louis odkrzyknął z innego pomieszczenia ale nie miałem czasu żeby tego tłumaczyć , wybiegłem na zewnątrz i ściągnąłem swoje buty a zaraz potem wskoczyłam do wody . Podpłynąłem do Maddy i po chwili wypłynąłem z nią na powierzchnie .Ułożyłem ją na kafelkach przy basenie i sprawdziłem czy oddycha , nie oddychała . Zacząłem uciskać jej klatkę piersiową i robić sztuczne oddychanie .
(D):Louis !-po chwili w domu wybiegli chłopaki i w tym momencie mocniej nacisnąłem na jej klatkę piersiową i Maddy zaczęła wypluwać wodę .
*Perspektywa Lou*
Dominic zaczął mnie wołać więc wyszedłem z chłopakami na zewnątrz i zobaczyłem że Dominic jest cały mokry z resztą tak samo jak Maddy która leżała na kafelkach bez ruchu a Dominic ją reanimował , jasna cholera ! Co ty się stało ?
(Lou):O Boże.
Podbiegliśmy z chłopakami do basenu i przykucnąłem obok Maddy która próbowała złapać głębszy oddech .Dominic usiadł obok Maddy i odetchnął z ulgą .
(Lou):Co się stało Maddy ?
(M):Popchnęła mnie i wpadłam do basenu .
(Lou):Kto cię popchnął ?
(M):Mary .-zakaszlałam i wyplułam wodę .
(Lou):Chodźcie zaraz do kuchni .
Poszliśmy z chłopakami poszukać jakichś koców i zrobić kakao.
*Perspektywa Maddy*
Dominic mnie uratował , ja nie wiem co powiedzieć . Boże ale jestem mu wdzięczna !
(M):Dziękuje .
(D):Nie ma za co .
(M):Jest gdyby nie ty utonęłabym tam .
Dominic objął mnie ramionami i mocno przytulił .Po chwili podnieśliśmy się i poszliśmy do kuchni , chłopaki dali Dominicowi jakieś ciuchy bo był cały mokry więc ja też poszłam się przebrać .

Dominic miał na sobie dresowe spodnie i bluzę z tym samym memem co ja .Zaczęliśmy się śmiać z siebie nawzajem . Louis dał nam kakao i jakiś koc żeby się przykryć . Cały dzień patrzeliśmy na serial "pamiętniki wampirów" a późnym wieczorem po Dominic'a przyjechał starszy brat i pojechał . Od razu po tym poszłam na górę i po prysznicu poszłam spać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz