wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 24

Szłam polną ścieżką , wokół mnie była wielka łąka i strumyk . Wszędzie latały motyle , świeciło słońce i było wspaniale . W oddali zobaczyłam postać , postać mężczyzny , kiedy podeszłam bliżej niego zobaczyłam że to mój tata , był uśmiechnięty .
(tata):Hey córeczko .
(M):Tata ?
(tata):Kochanie nie płacz tyle przeze mnie , tu jest wspaniale . Nic mnie nie boli i zawsze świeci słońce  .
(M):Ale tęsknie za tobą .
(tata):Ja za tobą też ale zapamiętaj zawsze będę z tobą o tutaj .-pokazał na moje serce .
(M):Kocham cię tatusiu .
(tata):Ja ciebie też , bardzo , bardzo mocno .-przytulił mnie mocno co odwzajemniłam . Po chwili mój tata zaczął się oddalać a ja zaczęłam krzyczeć .
(M):Nie zostawiaj mnie ! Nie odchodź ! Nie !
*Perspektywa Louis'a*
Obudziły mnie krzyki Maddy , wybiegłem na korytarz gdzie zobaczyłem przejętych chłopaków którzy też wychodzili ze swoich pokoi i poszliśmy do pokoju Maddy . Kiedy weszliśmy Maddy rzucała się po łóżku płacząc i krzyczała :Nie zostawiaj mnie ! Nie odchodź ! Nie ! i cały czas powtarzając te słowa . Podbiegłem do niej i zacząłem ciągnął ją za ramiona .
(Lou):Obudź się Myszko .
Maddy usiadła szybko i zaczęła jeszcze bardziej płakać . Chłopaki usiedli na łóżku a ja przełożyłem Maddy z łóżka na moje kolana i zacząłem ją kołysać . 
(Lou):To tylko sen myszko , tylko sen .-pocałowałem ją w czoło .Powoli się uspakajała i ciszę przerywało tylko jej ciche chlipanie .
(Lou):Za chwile wracam .-powiedziałem i wyszedłem .
                                                                *Perspektywa Harry'ego*
Kiedy Louis wyszedł przekręciłem Maddy tak że teraz siedziała na moich kolanach .
(H):Skarbie co ci się śniło ?-pogłaskałem jej włosy .
(M):Tata.
(H):A coś ci mówił ?-pokiwała głową na tak .
(H):A powiesz nam co ?
(M):Że mam przez niego tyle nie płakać bo on jest tam szczęśliwy , że za mną tęskni i że mnie kocha .
(H):To dlaczego płaczesz ?
(M):Bo odszedł .
Zauważyłem że przyszedł Louis z jakimś kubkiem , obstawiam że jest to coś na uspokojenie . 
                                                                  *Perspektywa Maddy*
Louis podał mi jakiś kubek a kiedy popatrzyłam na niego podejrzanie zaśmiał się cicho i powiedział .
(Lou):Melisa.
(M):Yhm...dziękuje ?
(Lou):Nie ma za co ?
zaśmiałam się cicho na co chłopaki się uśmiechnęli .
(Li):Maddy a wiesz że zapisałem cię na przesłuchanie do tej szkoły tanecznej ?
(M):Co ?!
(Li):Przesłuchanie masz w ten piątek i chciałem ci tylko powiedzieć żebyś nie traciła takiej szansy , twój tata chciałby byś była szczęśliwa i tam poszła .
(M):Ale po co jak i tak się nie dostane ?
(N):Założę się że się dostaniesz .
(Zayn):Weź w końcu w siebie uwierz .
(M):Ale jest czwartek przecież .
(Zayn):Jeszcze nie bo jest 23.35.
(M):Ale..
(Lou):Nie ma żadnego ale !
(Li):Nie martw się , te przesłuchania wyglądają trochę inaczej niż każde .
(M):To znaczy ?
(Li):To oni wybierają piosenki jakie ktoś musi zaśpiewać , potem pokazują układ a ty będziesz musiała go powtórzyć , zadają pytania . Zobaczysz będzie fajnie .
(Lou):Idź już spać myszko .
(M):Już idę .
Weszłam pod kołdrę i patrzyłam na chłopaków a oni na mnie , zaczęłam się śmiać .
(N):No co ?
(M):Czemu się tak na mnie patrzycie ?
(Lou):A co nie możemy ?
(M):Nie ?
(H):Tak ?
(Li):Tak ?
(M):Tak ? Nie !
znowu się zaśmiałam a chłopaki popatrzyli się na mnie z szerokimi uśmiechami .Po chwili Harry , Niall , Zayn i Liam wyszli z mojego pokoju a Louis siedział na brzegu łóżka i się na mnie patrzał .
(M):No co ?
(Lou):Nico .
(M):Chcesz tu zostać czy co ?
(Lou):A mogę ?
(M):Pozwalam ci .-zachichotałam .
(Lou):To się posuń .
(M):No nie wiem , muszę się zastanowić .
Louis klęknął na łóżku i odsunął mnie na drugą połowę .
(M):Hey ! Ja się jeszcze nie zastanowiłam .
(Lou):To masz pacha .-pokazał mi język .
leżeliśmy obróceni do siebie przodem i uśmiechaliśmy się .
(M):A kto zgasi teraz światło ?
(Lou):Ty ?
(M):Ty !
(Lou):A dlaczego niby miałbym to zrobić ?
(M):Bo jesteś starszy .
(Lou):To się zgadza a starszych się słucha , więc myk i zgaś światło .
(M):No Loui !
(Lou):Nie chce mi się .
(M):Mi też .
(Lou):Mam pomysł .
(M):Jaki ?
(Lou):Harry !-wydarł się a po chwili do mojego pokoju wpadł Harry .
(H):Co się dziej ?-powiedział zdyszany .
(M):Zgasisz światło ?-powiedziałam słodkim głosikiem .Harry popatrzał na nas jak na idiotów i wyszczerzył się . Zgasił światło a po chwili poczułam jak ktoś kładzie się przy mnie .
(H):Coś za coś .
(M):Harry !
(H):Co ?
(M):Weź tą łapę z mojego uda .
(H):Oj sorry .
(Lou):Harry ! Jaszcze raz ją dotkniesz a zobaczysz .-warknął na co się zaśmiałam .
(H):Spokojnie stary nie zgwałcę jej , no przynajmniej nie przy tobie .
Uderzyłam Harry'ego w twarz .
(H):Auu !
(M):Przepraszam .
(Lou):Moja krew !-usłyszeliśmy Liama zza ściany .
(Li):Przymknąć się tam !
zaśmialiśmy się i nie wiem jak chłopaki ale ja od razu odpłynęłam .
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz