niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 22

Wstałam z wielkim uśmiechem na twarzy bo to właśnie dzisiaj ma przyjechać mój tata , kiedyś myślałam że mnie już nie kocha i tak jak matka mnie nienawidzi ale zrozumiałam że mnie kocha , nie mogę się doczekać aż go zobaczę . Wzięłam szybki prysznic i poszłam się ubrać :
Wzięłam swój plecak i poszłam na dół , nikogo nie było a na stole leżała kartka .
Kochana Maddy , przyjadę po ciebie kiedy skończysz szkołę , na stole leży twoje drugie śniadanie . Do zobaczenia , twój Loui xxxx.
Zaśmiałam się cicho i po zrobieniu sobie śniadania czyli płatków kukurydzianych z mlekiem i sokiem pomarańczowym wyszłam z domu . Do szkoły dotarłam równo z dzwonkiem i usiadłam na swoim miejscu przy którym siedział już Dominic . Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam , nic nie odezwaliśmy się do siebie bo akurat wszedł nasz nauczyciel geografii . Lekcja minęła strasznie szybko i kolejną mieliśmy z panem Alexandrem  , lubię biologie więc jest okay . W połowie lekcji przyszło dwóch policjantów , każdy się zdziwił , podeszli wolnym krokiem do Alexandra i chwile z nim porozmawiali .
(Alex):Maddy .
(M):Tak ?
(Alex):Pójdź z panami .
(M):Co ?! Dlaczego ?
(Alex):Po prostu weź swoje rzeczy i idź .-powiedział spokojnie ale jakby ze smutkiem w głosie .
Wzięłam swoje rzeczy i poszłam z dwoma mężczyznami .Dojechaliśmy do komisariatu i kiedy siedziałam na niewygodnym krześle w jasnym pomieszczeniu powiedział do mnie jeden z nich .
-Dzisiaj na drodze głównej zdarzył się wypadek .W tym wypadku niestety zmarł pani ojciec .
Czy on właśnie powiedział że mój tata zginął ? Nie , przecież musiało mi się przesłyszeć . On niedługo tu będzie i do mnie przyjedzie . Przecież on nie mógł .
(M):Nie to nie prawda.-powiedziałam pewnym głosem .
-Przykro nam ale to prawda .
(M):Nie
-Chciałem zapytać czy możesz rozpoznać ciało ?
Pokiwałam głową bo przecież to i tak nie będzie mój tata . On żyje i do mnie jedzie . Weszliśmy do strasznie chłodnego miejsca i policjant odsłonił ciało , to co zobaczyłam to było straszne . To był mój tata ale to nie może być prawda . Nieświadomie zaczęłam się wycofywać z pomieszczenia , kiedy byłam już za drzwiami widziałam jak w moją stronę biegnie Louis , Harry , Liam , Zayn i Niall . Zaczęłam głęboko oddychać ale nie mogłam się uspokoić cały czas przed oczami miałam mojego tatę , nie mogłam złapać oddechu , po moich policzkach zaczęły płynąć łzy , poczułam że jestem w ramionach Louis'a ale nie mogłam złapać tchu . Oddychałam strasznie szybko .
(Lou):Myszko.
(M):Nie , przecież on nie może , nie , nie , nie , nie , nie on nie odszedł .-zaczęłam panikować a zaraz po tym widziałam tylko ciemność .
                                                     *Perspektywa Louis'a*
Kiedy dowiedziałem się o śmierci taty nie mogłem w to uwierzyć , nie byłem z nim bardzo zżyty ale to jednak mój ojciec . Jak powiedzieć to Maddy przecież oni ostatnio się tak dogadywali . Pojechałem z chłopakami na miejsce czyli komisariat policji , zauważyłem że Maddy idzie do tyłu cała roztrzęsiona . Podbiegłem do niej i mocno ją przytuliłem . Poczułem że cała drży , ciężko oddychała i płakała . Serce mi się krajało na ten widok ale nie mogłem nic z tym zrobić . Chciałem ją pocieszyć ale zabrakło mi słów , zaczęła panikować i mówić że to nie możliwe a zaraz potem zemdlała .
(Lou):Chłopaki pomóżcie .-podbiegł do mnie Harry i wziął Maddy na ręce . Chłopaki pojechali na pogotowie a ja po załatwieniu spraw z pogrzebem a przynajmniej jakąś część pojechałem do szpitala , wiem że to może wyglądać dziwnie że nie przejmuje się tym ale to nie prawda . Zabolało mnie to ale muszę być  twardy dla Maddy . Kiedy byłem  już w szpitalu od razu podbiegłem do recepcji .
(Lou):Dzień dobry , gdzie leży Maddy Tomlinson ?
(Pielęgniarka):Jest pan kimś z rodziny ?
(Lou):Bratem .
(Pielęgniarka):Leży w sali 241 .
(Lou):Dziękuje .
W sali siedzieli chłopaki więc wszedłem do środka .
(Lou):Lekarz coś mówił ?
(Li):Zemdlała bo doznała wielkiego szoku bo Lou jakby nie patrząc to dziecko .
Spojrzałem na leżącą Maddy która była podpięta do różnych urządzeń .
(N):Niedługo się obudzi , zobaczysz .
(Lou):Co teraz mam zrobić ? Przecież to kolejny jej koszmar .
(Zayn):Daj jej czas , najpierw będzie ciężko ale z biegiem czasu coraz lepiej .
(Lou):Dziękuje chłopaki że tak się opiekujecie Madds , to wiele dla mnie znaczy .
(H):Louis ona jest dla nas jak siostra , nie moglibyśmy postąpić inaczej .
Złapałem Maddy za rękę i kreśliłem kciukiem na jej skórze różne wzorki , w pewnym momencie poczułem jakby lekko uścisnęła moją dłoń a po chwili zaczęła mrużyć oczy i powoli je otwierała .Wstałem i zacząłem głaskać ją po głowie , odwróciła głowę w drugą stronę i zaczęła płakać .
(H):Skarbie nie płacz .
(M):Nie mogę .
(Lou):Sh... wszystko będzie dobrze .
(M):Jak może być dobrze skoro on nie żyje !
(Lou):Myszko jemu jest tam lepiej , tak musiało być .
Nic nie odpowiedziała tylko coraz bardziej zaczęła płakać , usiadłem obok niej i przytuliłem ją mocno .
Objęła mnie mocno i płakała w moją bluzkę , głaskałem ją po plecach mocno trzymając w swoich objęciach .Niedługo potem przyszła pielęgniarka i dała Maddy jakieś leki na uspokojenie , już dzisiaj została wypisana ze szpitala .Ale zachowywała się jak zombi , robiła wszystko co jej powiedzieliśmy ale to nie była ta sama Maddy , bez uśmiechu , bez swoich żartów , bez niczego .Od razu poszła do swojego pokoju bez słowa , chłopaki byli przerażeni z resztą tak samo jak ja . Myślałem że będzie jej trudno ale nie spodziewałem się że będzie się tak zachowywać , tak jakby nie byłoby w niej duszy . Zamknęła się w swoim pokoju i płakała , cały czas płakała a ja nie wiedziałem co zrobić i dalej nie wiem . Siedziałem z chłopakami w salonie i słyszeliśmy płacz Maddy , chciałem się trzymać jakoś ale nawet nie wiem kiedy w moich oczach pojawiły się łzy , schowałem twarz w dłoniach i płakałem jak nigdy . Nie tylko z powodu mojego ojca bo wiem że tak musiało być ale z powodu Maddy , przecież ona nie daje rady a ja muszę patrzeć na to jak cierpi .Nigdy nie czułem się aż tak bezsilny i słaby .Poczułem że ktoś mnie przytula , spojrzałem na tą osobę i okazało się że to Hazza .
(H):Louis nie płacz , bądź silny .
(Lou):Ale ja nie płacze z powodu śmierci tylko martwię się o Maddy , ona jest taka delikatna i wrażliwa .
(H):Wszystko się ułoży zobaczysz .
Spojrzałem na chłopaków którzy mieli smutne miny ale zachowanie Niall'a mnie zdziwiło on płakał .
(N):Pójdę do Maddy , może ze mną porozmawia .
                                                                  *Perspektywa Niall'a*
Poszedłem na górę i zapukałem do pokoju Maddy , wiem że cały czas płacze . Nie odpowiedziała więc wszedłem do środka i zobaczyłem że Madds siedzi na łóżku i ogląda jakieś zdjęcia . Podeszłem bliżej i zobaczyłem że trzyma zdjęcie na którym widać ją , Louis'a i jej tatę . Usiadłem obok niej i zabrałem jej zdjęcie , nie odezwała się do mnie tylko popatrzyła swoimi napuchniętymi od płaczu oczami . Warga jej zadrgała i kilka łez spłynęło po jej policzkach , nic nie mówiąc przytuliłem ją do siebie , wtuliła się we mnie i rozpłakała .
(N):Płacz , czasami trzeba się wypłakać .
(M):Ale to tak boli .
(N):Mała , to minie . Nie możesz myśleć tak źle , twój tata jest teraz szczęśliwy .
(M):Ale dlaczego on mnie zostawił ?
(N):Tak Pan Bóg chciał , ale masz dla kogo żyć , pamiętaj ! Masz nas . Każdy z nas kocha cię bardzo mocno , jesteś jak nasza siostrzyczka . A z resztą ja zawsze chciałem mieć młodszą siostrę ale jakoś nie wyszło .-Maddy zaśmiała się przez płacz i jeszcze bardziej się do mnie wtuliła , zacząłem głaskać jej włosy i pocałowałem w czoło .Siedzieliśmy wtuleni w siebie , a po chwili poczułem że zasnęła . Położyłem ją delikatnie i przykryłem kołdrą , pocałowałem jeszcze raz w jej czółko i wyszedłem gasząc przy okazji światło .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz