środa, 30 lipca 2014

Rozdział 26

Chciałam przewrócić się na drugi bok ale coś mi to uniemożliwiało , otwarłam jedno oko i zobaczyłam że jestem w ramionach Dominic'a przyciśnięta do jego torsu a dodatkowo nasze nogi były splątane razem ze sobą .Stwierdziłam że jeszcze sobie pośpię więc zamknęłam oko i bardziej wtuliłam się w Dominic'a . Usłyszałam nad sobą śmiechy ale nie otwierałam oczu bo nie miałam na to siły .
(Lou):Będzie mi wmawiać że nic do niego nie czuje .
(H):Louis ! Przestań , jeżeli będą chcieli to sobie to wyjaśnią .
(Li):Cicho durnie bo się obudzą .
(Zayn):Oj tam .
(N):Dobrze Louis że napisałeś do jego rodziców że zasnął tutaj bo by miał niezły dym .
(Lou):A no widzisz .
(N):Śmieszne bo widać że coś do siebie czują nawzajem ale udają że tak nie jest .
(Zayn):No dobra chodźcie chłopaki na dół .
Usłyszałam że drzwi się zamykają i zaczęłam zastanawiać się nad sensem słów chłopaków , przecież to niemożliwe żeby Dominic coś do mnie czuł przecież jesteśmy przyjaciółmi , tylko przyjaciółmi .Poczułam że Dominic się poruszył więc otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechającego się Dominic'a.
(M):Hey .
(D):Hey śliczna .
(M):No na pewno śliczna jak dopiero co wstałam .-zaśmiałam się razem z Dominic'iem .
(D):Naturalne piękno to jest to .-zaczęłam się śmiać .
(M):Dziękuje ..chyba .-zaśmiał się ze mnie .
(D):O Boże ! Rodzice mnie zabiją że nie wróciłem.
(M):Nie martw się Louis dał znać twoim rodzicom że zasnąłeś .
(D):A skąd wiesz ?
(M):Podsłuchałam ich .
(D):Ale jesteś nie grzeczna .
Dominic pochylił się w moją stronę i zaczął mnie łaskotać a ja śmiałam się jak wariatka .
(M):Przestań !
(D):Nie.-usiadł na mnie okrakiem i cały czas łaskotał a ja się śmiałam .
(Lou):Nie za wygodnie Dominic ?-zobaczyłam że w drzwiach stoją chłopaki z uśmiechami .
(D):Em...bo ja ten i....-zrobił się czerwony i miał przerażoną minę .
Po chwili wybuchnęłam głośnym śmiechem .
(D):Z czego się śmiejesz ?
(M):Gdybyś widział swoją minę .-złapałam się za brzuch i dalej się śmiałam a po sekundzie już każdy się śmiał nawet zawstydzony Dominic.
(Lou):Dominic widzę że się nie martwisz że nie wróciłeś do domu na czas ale zadzwoniłem do twoich rodziców i powiedzieli że i tak dzisiaj wyjeżdżają na delegacje i możesz wrócić o której chcesz .
(D):Dzięki ale ja już może pójdę bo i tak narobiłem kłopotów .
(Lou):Jakich kłopotów ? Przestań , zostań z nami dzisiaj cały dzień bo wiesz Maddy na pewno się ucieszy a ty co byś w domu sam robił ?-po słowach Louis'a zrobiłam się cała czerwona co oczywiście każdy zauważył i zaczęli się śmiać , wszyscy oprócz Dominic'a.
(D):No nie wiem , na pewno to nie problem ?
(N):No coś ty . 
(Lou):Jedziemy właśnie do studia więc grzecznie tu .-zrobił groźną minę i pokiwał palcem .
(M):Jak anioły .
(D):Dokładnie .
(Lou):Byłbym spokojniejszy gdybyś nie siedział na mojej siostrze .
(D):A no tak .
(M):No wiesz Dominic nie ważysz pięć kilo.
(D):I co w związku z tym ?
(M):Złaź ze mnie bo nie umiem oddychać !-Dominic się zaśmiał ale w końcu ze mnie zszedł .
(Lou):Będziemy za godzinę , góra dwie .
(M):Okay .
Chłopaki wyszli z pokoju a ja położyłam się na moim prawym boku i wpatrywałam się w Dominic'a który również się położył i patrzał na mnie z uśmiechem .
(M):No co ?
(D):No nic .
(M):Śpimy ?
(D):Nie ?
(M):Em....idziemy zjeść śniadanie ?-kiedy to powiedziałam wręcz jak na zawołanie Dominicowi zaburczało w brzuchu na co oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
(D):To żyje ! To żyje !
(M):Czyli rozumiem że wybieramy drugą opcje ?
(D):Tak.
(M):No to chodź .-powiedziałam a kiedy Dominic wstał ja dalej się nie ruszałam , poczułam że unoszę się nad łóżkiem a po chwili byłam w ramionach Dominic'a który szedł po schodach na dół .
(M):Puść mnie !
(D):No już .-postawił mnie na podłodze w kuchni .
(M):To co robimy naleśniki ?
(D):Okay.
Wyciągnęłam potrzebne składniki i po ich wymieszaniu zaczęłam swoje poszukiwania patelni którą znalazłam w pięć minut . Po zrobieniu naleśników zaczęłam szukać po szafkach czegoś na nie .
(D):Czego tak szukasz ?
(M):Szczęścia .
(D):Oj , pomóc ci ?-zaśmiałam się .
(M):Jasne , szukaj w tych szafkach czegoś co by się nadawało na naleśniki .
Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej bitą śmietanę ,borówki amerykańskie , truskawki i polewę czekoladową . Położyłam wszystko na stole i zobaczyłam jak Dominic z uśmiechem się odwraca .
(M):Czemu się tak szczerzysz  ?
(D):Znalazłem żelki .
(M):Em...i żelki chcesz jeść z naleśnikami ?
(D):No co ? W tej szafce nic ciekawego nie było , a ty co masz ?
(M):Owoce i bitą śmietanę .-wyszczerzyłam się .
(D):Ooo...to widzę że lepiej ode mnie .-zaczęliśmy się śmiać .
(M):Chcesz coś do picia ?
(D):Jasne.
Nalałam do dwóch kubków mleka i dałam je na stół .
(M):Siadaj  , co tak stoisz ?
(D):Bo na ciebie patrze .
(M):I co widzisz ?
(D):Że chyba jednak znalazłaś szczęście , masz śliczny uśmiech .-poczułam że na moją twarz wpływa czerwień .
(M):Em....dziękuje .
Po zjedzonym posiłku , wszystkie brudne rzeczy włożyłam do zmywarki . Kiedy odkładałam żelki poczułam na swoich biodrach ręce , obróciłam się lekko i zobaczyłam uśmiechającego się Dominic'a.
(M):Em....co ty robisz ?
(D):Nic , zupełnie nic .-odwróciłam się w jego stronę tak że teraz staliśmy ze sobą twarzą w twarz ,chciałam go wyminąć ale przyciągnął mnie z powrotem do siebie i przycisnął do blatu .
(M):Co ty robisz ?-miałam nadzieje że nie słychać było w moim głosie żadnego zawahania .
(D):Chciałem ci podziękować .
(M):Za co ?
(D):Za to że jesteś taką dobrą przyjaciółką i za pyszne śniadanie .-pochylił się tak że nasze twarze były od siebie odległe o pięć centymetrów i poczułam jego usta na moim policzku . Jego wargi dotknęły mojego kącika ust a po chwili trwającej wieki odsunął się ode mnie . Nie wiedziałam co powiedzieć a z resztą nie byłam w stanie mówić .Poczułam że na moje policzki wpływa rumieniec , usłyszałam otwierane drzwi a po chwili chłopaki byli w kuchni . Dominic lekko ode mnie odskoczył a ja spuściłam lekko głowę w dół .
(Lou):Maddy co ty taka jakaś czerwona .
(M):Wydaje ci się .
(Lou):Nic mi się nie wydaje myszko .
(M):Zamknij się .
(Lou):Hey ! 
(M):Przepraszam .
(Lou):Nic się nie stało .-pogłaskał mnie po włosach .
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi więc Louis poszedł je otworzyć , a po chwili mnie zawołał.
(M):Co ?
(Lou):No chodź tu .
Poszłam w stronę Louis'a i zobaczyłam w progu Mary , Mary chodziła ze mną do klasy ale nigdy z nią nie rozmawiałam bo wydawała się strasznie pusta . Miała długie blond włosy i niebieskie oczy których niejedna zazdrościła .
(Madd):Hey , wchodź .
(Mary):Nie , ja tylko na chwile . Pogadajmy na zewnątrz .
Poszłyśmy do ogrodu i stanęłyśmy przy basenie , widziałam przez drzwi tarasu że jest zmartwiony . Stali tam też chłopaki ale oni jak zwykle podsłuchiwali .
(Madd):Co się stało że do mnie przyszłaś ? Przecież się do mnie nie odzywasz nigdy .
(Mary):Oj nie myśl że to się zmieni , nienawidzę cię dalej .
(Madd):Z wzajemnością -mruknęłam cicho .
(Mary):No ale przechodząc do rzeczy , zostaw mojego chłopaka w spokoju !-krzyknęła tak głośno że byłam pewna iż wszystko słyszeli chłopaki .
(M):Co ?
(Mary):To co słyszałaś wywłoko .
(M):Ale o kogo ci chodzi ?
(Mary):O Dominic'a bo wiesz my do siebie pasujemy a ty to psujesz .
(M):Ale przecież..
(Mary):Nie obchodzi mnie to ! Posłuchaj jeszcze raz go tkniesz a pożałujesz ! Nie gadaj z nim , nic !
Rozumiemy się ?!
(M):Ale ..-nie zdążyłam dokończyć a poczułam że Mary mnie popycha , w ciągu sekundy wylądowałam w wodzie . Zdążyłam jedynie zauważyć że Mary ucieka , ale nikt nie wiedział o tym że nie umiem pływać . Na imprezie na której wrzucili mnie do wody to złapałam się Dominic'a to po pierwsze , a po drugie tam było nawet płytko ale ten basen który był w naszym ogrodzie miał z trzy metry na pewno . Kiedy poczułam że uderzam w tafle wody zaczęłam panikować , trzepałam rękami i nogami żeby tylko być na powierzchni wody ale nie udawało mi się to i po chwili byłam cała pod wodą a do moich płuc zaczęła przedostawać się woda , wszystkie moje kończyny stały się jakby odległe i nie moje , a po chwili nie czułam już nic tylko ciemność . 
*Perspektywa Dominic'a*
Kiedy zobaczyłem że Mary popycha Maddy byłem wkurzony , po chwili Mary uciekła a Maddy wymachiwała rękami i próbowała się utrzymać na powierzchni ale jej się to nie udawało .
(D):Chłopaki !
(Lou):Co ?-Louis odkrzyknął z innego pomieszczenia ale nie miałem czasu żeby tego tłumaczyć , wybiegłem na zewnątrz i ściągnąłem swoje buty a zaraz potem wskoczyłam do wody . Podpłynąłem do Maddy i po chwili wypłynąłem z nią na powierzchnie .Ułożyłem ją na kafelkach przy basenie i sprawdziłem czy oddycha , nie oddychała . Zacząłem uciskać jej klatkę piersiową i robić sztuczne oddychanie .
(D):Louis !-po chwili w domu wybiegli chłopaki i w tym momencie mocniej nacisnąłem na jej klatkę piersiową i Maddy zaczęła wypluwać wodę .
*Perspektywa Lou*
Dominic zaczął mnie wołać więc wyszedłem z chłopakami na zewnątrz i zobaczyłem że Dominic jest cały mokry z resztą tak samo jak Maddy która leżała na kafelkach bez ruchu a Dominic ją reanimował , jasna cholera ! Co ty się stało ?
(Lou):O Boże.
Podbiegliśmy z chłopakami do basenu i przykucnąłem obok Maddy która próbowała złapać głębszy oddech .Dominic usiadł obok Maddy i odetchnął z ulgą .
(Lou):Co się stało Maddy ?
(M):Popchnęła mnie i wpadłam do basenu .
(Lou):Kto cię popchnął ?
(M):Mary .-zakaszlałam i wyplułam wodę .
(Lou):Chodźcie zaraz do kuchni .
Poszliśmy z chłopakami poszukać jakichś koców i zrobić kakao.
*Perspektywa Maddy*
Dominic mnie uratował , ja nie wiem co powiedzieć . Boże ale jestem mu wdzięczna !
(M):Dziękuje .
(D):Nie ma za co .
(M):Jest gdyby nie ty utonęłabym tam .
Dominic objął mnie ramionami i mocno przytulił .Po chwili podnieśliśmy się i poszliśmy do kuchni , chłopaki dali Dominicowi jakieś ciuchy bo był cały mokry więc ja też poszłam się przebrać .

Dominic miał na sobie dresowe spodnie i bluzę z tym samym memem co ja .Zaczęliśmy się śmiać z siebie nawzajem . Louis dał nam kakao i jakiś koc żeby się przykryć . Cały dzień patrzeliśmy na serial "pamiętniki wampirów" a późnym wieczorem po Dominic'a przyjechał starszy brat i pojechał . Od razu po tym poszłam na górę i po prysznicu poszłam spać.


sobota, 26 lipca 2014

Rozdział 25

Szybko minął czwartek i nastał piątek a dzisiaj ubierając się na przesłuchanie bardzo się denerwuje . Ubrałam się zwyczajnie  :
Zeszłam na dół a tam byli już chłopaki i kiedy tylko weszłam obrócili się w moją stronę z uśmiechami .
(M):Hey .
(Lou):No witam .
(Li):Zrobiłem ci jajecznice , siadaj .-usiadłam na krześle i dziękując Liamowi za jedzenie zabrałam się za jego jedzenie .
(H):Denerwujesz się piękna ?
(M):Co ? Ja ? No coś ty .-zachichotałam nerwowo bo tak szczerze to aż mnie brzuch bolał od stresu .
(Zayn):Wiadomo że się denerwuje , ale nie martw się na pewno się dostaniesz .
(M):No właśnie chyba nie .
(N):Głupoty gadasz , na sto procent się dostaniesz .
Każdy miał wyznaczoną godzinę przesłuchania więc żeby zdążyć musieliśmy już wyjeżdżać .Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyłam wielki biały budynek z pięknym ogrodem.Po wejściu do środka oniemiałam było tam pełno ludzi . Odwróciłam się i chciałam wyjść ale chłopaki zagrodzili mi drogę .
(Lou):O nie ! Nie uciekniesz .
(M):Ale .
(Lou):Nie ma żadnego ale .
(M):Ja zaraz zwymiotuje .
(Li):Nie denerwuj się .
(M):Łatwo mówić .
(N):No Maddy , weź głęboki oddech i przed siebie .
Podeszliśmy pod sale w której miało być moje przesłuchanie i po chwili z sali wyszedł jakiś chłopak .
-No to poprosimy ostatnich uczestników :Maddy Tomlinson , Lukas Blue i Kellan Brown . Jeżeli ktoś z rodziny albo ze znajomych chcę to zobaczyć to też proszę wejść i usiąść .
Kiedy weszliśmy chłopaki usiedli na końcu sali w jakichś fotelach a my mieliśmy usiąść z przodu , po chwili znowu odezwał się ten chłopak .
-Pierwszy będzie Kellan Brown .
(K):Zobaczycie , dostanę się bez mrugnięcia okiem a was wyrzucą .-spojrzał na nas z pogardą .
Kiedy poszedł odezwał się chłopak który siedział obok mnie .
(Lukas):Nie przejmuj się , ten idiota zaraz stąd wyleci .
(M):Dlaczego tak uważasz ?
(Lukas):Bo jeżeli nawet będzie świetnie śpiewał to się nie dostanie przez swoje zachowanie .
(M):Myślisz ?
(Lukas):Ja to wiem .
Po chwili Kellan zaczął śpiewać a ja przestraszyłam się bo on pięknie śpiewał a ja przy nim nijak .
(Lukas):Hey , serio mówię nie przyjmą go .
(M):A skąd wiesz ? Przecież świetnie śpiewa .
(Lukas):Nie denerwuj się .
Kiedy skończył przeszedł obok nas z pogardą i wyszedł z sali .
-Dobrze kochani zostaliście tylko wy więc pomyśleliśmy że może zaśpiewacie coś w duecie . Na stoliku macie tytuły piosenek więc wybierzcie jakąś i powiedzcie . Podeszliśmy do tego stolika i zaczęliśmy oglądać kartki , w pewnym momencie podniosłam jedną z napisem intuition .
(M):Co ty na to ?
(Lukas):Jestem za .-mrugnął do mnie .
-I co wybraliście ?-popatrzeliśmy na siebie i w tym samym czasie powiedzieliśmy tytuł piosenki .
-Dobra to wskakujcie na scenę !-powiedziała jakaś dziewczyna .
Kiedy weszliśmy na scenę dostaliśmy mikrofony i za nami na wielkim ekranie wyświetliły się nasze zdjęcia :

-Maddy ty masz 14 lat ?
(M):Zgadza się .
-Lukas a ty masz 16 ?
(L):Tak .
-No to możecie zaczynać , tekst pojawi się na ekranie przed wami .
Spojrzałam na chłopaków którzy pokazywali że trzymają kciuki .Usłyszałam melodie piosenki i zaczęliśmy  śpiewać .
I feel like I'm walking in the sky, whoa whoa
Yesterday tears were in my eyes, whoa whoa
Was a bad day, yeah I've been there before but
I keep my head up so I don't have those anymore, I
Made a choice to be the best that I could ever be
Gotta stay positive, ignore the negativity

I'm gonna follow my intuition
Telling myself to listen
Everything's gonna be okay
It's gonna be a good day
Oh oh oh oh oh oh oh oh oh oh
It's gonna be a good day
Follow my intuition
It's gonna be a good day

I gotta go with what feels right, whoa whoa
Don't always need a reason why, whoa whoa
What's the problem compared to
The weight of the world
Quit trying to please every
Man, woman, boy and girl
Better pick up the pace
There ain't no time to waste
Tomorrow's never promised
So I started living for today

I'm gonna follow my intuition
Telling myself to listen
Everything's gonna be okay
It's gonna be a good day
Oh oh oh oh oh oh oh oh oh oh
It's gonna be a good day
Follow my intuition
It's gonna be a good day

All I know is that I just gotta let go

Let it come back, it's always easy to know
But sometimes it just gets so confusing
Feel like I don't know what I'm doing
But I trust my hear in any way
Cause could be better at, at everything
You see what's meant to be is gonna happen
You know it's gonna be a good day

I'm gonna follow my intuition
I said it's gonna be a good day
Everything's gonna be okay
It's gonna be a good day
Oh oh oh oh oh oh oh oh oh oh
It's gonna be a good day
Follow my intuition
It's gonna be a good day

Oh oh oh oh oh oh oh oh oh oh
It's gonna be a good day
Follow my intuition.

Kiedy skończyliśmy śpiewać wszyscy popatrzeli na siebie nawzajem z uśmiechami .
-Wasze głosy świetnie do siebie pasują .
(Lukas):Się wie .-powiedziawszy to objął mnie ramieniem i do siebie przyciągnął .
(M):Możesz mnie puścić ?
(Lukas):Nie .-pokazał mi język . 
-No to musimy was wyprosić na korytarz za parę minut wyjdziemy by ogłosić wyniki .
Wyszliśmy z sali w której były przesłuchania i zobaczyłam na wprost mnie Dominic'a . Który mnie zobaczył i podszedł do mnie .
(D):Hey piękna .
(M):Hey Dominic .-przytuliliśmy się na powitanie .
(D):Co ty tu robisz ?
(M);Em...a ty ?
(D):A chciałem zobaczyć kogo w tym roku przyjmą bo ja już tu od roku chodzę .
(M):To fajnie a ja byłam na przesłuchaniu ,
(D):I jak ci poszło ?
(M):A bo ja wiem .
Rozmawialiśmy tak i nawet nie wiem kiedy wywiesili na tablicy wyniki . Podbiegłam tam i szukałam siebie czy tam jestem .Okazało że się dostałam i jestem w grupie 15 zaawansowanej .
(M):Dostałam się !-Dominic przytulił mnie i powiedział .
(D):A wiesz że będziesz ze mną w gupie ?
(M):Serio ?! Ale fajnie !
(D):I to jeszcze jak !
(M):Haha.
(D):Maddy a jak się czujesz ?
(M):Dobrze .-popatrzał na mnie podejrzliwie .
(D):Nie prawda , kłamiesz .
(M):Lepiej .-powiedziałam łamiącym się głosem .
(D):Oj Maddy .-przytulił mnie do siebie mocno .
(M):Człowieku ile ty masz wzrostu ?-kurcze czułam się jak krasnal z moim 165 cm .
(D):Em... z 175 ?
(M):Czuje się niska .
(D):Bo jesteś niska ale wiesz małe jest piękne .-mrugnął do mnie a ja się zaśmiałam . Po chwili zauważyłam że Louis idzie w moją stronę .
(Lou):Maddy ! A ja cię szukam .
(M):Przepraszam .
(Lou):Chodź idziemy na lody . Dominic idziesz z nami ?
(D):Nie , nie chcę robić kłopotów .
(Lou):Głupoty wygadujesz , chodź .
Chłopaki jednak musieli pilnie jechać do studia więc Louis dał mi trochę kasy i wysiedliśmy z ich samochodu przy parku blisko mojego domu .
 (D):To ja może pójdę po lody , zaczekaj chwile .
Po niecałych pięciu minutach Dominic był już z powrotem i z uśmiechem podał mi wafelek z miętowymi lodami .
(M):Dziękuje .
(D):Nie ma za co .-mrugnął do mnie .
(M):Może wpadniesz do mnie na chwile ?
(D):Jasne , tylko muszę jeszcze coś załatwić . Będę za godzinę .
(M):Okay .
Dominic odprowadził mnie pod dom i odchodząc pocałował mnie w policzek. Oczywiście jak to ja od razu zrobiłam się czerwona .Kiedy weszłam do domu okazało się że chłopaki siedzą w salonie .
(M):Hey a wy nie mieliście gdzieś iść .
(Lou):Już wróciliśmy .
(H):Chodź z nami posiedzieć.
(Zayn):Poszedłbym dzisiaj do jakiegoś club'u .
(Li):To idź .
(Zayn):No chłopaki chodźcie ze mną .
(N):W sumie , czemu nie ?
(Lou):To idźcie a ja zostanę z Maddy .
(M):O nie Loui ! Nie będziesz przede mnie w domu siedział . Ja już nie jestem taka mała żeby ze mną w domu siedzieć .
(Lou):Ale jeszcze coś ci się stanie i co wtedy ?
(M):Nic mi się nie stanie a po za tym ma jeszcze wpaść tu Dominic .-chłopaki zagwizdali .
(H):To dlatego chcesz nas wywalić z domu ?
(M):Nie !
(Lou):No dobrze ale jak co to zadzwoń .
(M):Spoko .
Zadzwonił dzwonek więc poszłam otworzyć drzwi , kiedy je otworzyłam zobaczyłam szczerzącego się Dominic'a .
(M):Hey , wchodź .
(D):Hey.-powiedział i znowu się wyszczerzył .
(M):Dlaczego się tak szczerzysz ?
(D):Mam coś dla ciebie .
(M):Dla mnie ?
(D):Tak .
Zauważyłam że wyciągnął z pod swojej bluzy jakąś małą kuleczkę która się poruszyła i zobaczyłam że to malutki kotek .
(M):O Boże !
(D):Nie podoba ci się ?-posmutniał .
(M):Co ? Nie ! Jest śliczny , dziękuje .-pocałowałam go w policzek .
Mój kot wyglądał tak :

 Po chwili obok nas pojawili się chłopaki .
(Lou):Co tak krzyczysz Madd ?
(M):Patrzcie jaki słodki .-podniosłam kota .
(H):Mam nadzieje że teraz nie opuścisz pana kota ?
(M):No coś ty Hazz.
(H):A tak w ogóle to masz racje śliczny .
(Lou):Dobra my już idziemy , pamiętaj Maddy dzwoń .
(M):Yhm..
Kiedy chłopaki wyszli poszłam z Dominic'iem do pokoju i włączyłam jakiś film .Położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy w pewnym momencie zamknęłam oczy i odpłynęłam do krainy Morfeusza .

 


wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 24

Szłam polną ścieżką , wokół mnie była wielka łąka i strumyk . Wszędzie latały motyle , świeciło słońce i było wspaniale . W oddali zobaczyłam postać , postać mężczyzny , kiedy podeszłam bliżej niego zobaczyłam że to mój tata , był uśmiechnięty .
(tata):Hey córeczko .
(M):Tata ?
(tata):Kochanie nie płacz tyle przeze mnie , tu jest wspaniale . Nic mnie nie boli i zawsze świeci słońce  .
(M):Ale tęsknie za tobą .
(tata):Ja za tobą też ale zapamiętaj zawsze będę z tobą o tutaj .-pokazał na moje serce .
(M):Kocham cię tatusiu .
(tata):Ja ciebie też , bardzo , bardzo mocno .-przytulił mnie mocno co odwzajemniłam . Po chwili mój tata zaczął się oddalać a ja zaczęłam krzyczeć .
(M):Nie zostawiaj mnie ! Nie odchodź ! Nie !
*Perspektywa Louis'a*
Obudziły mnie krzyki Maddy , wybiegłem na korytarz gdzie zobaczyłem przejętych chłopaków którzy też wychodzili ze swoich pokoi i poszliśmy do pokoju Maddy . Kiedy weszliśmy Maddy rzucała się po łóżku płacząc i krzyczała :Nie zostawiaj mnie ! Nie odchodź ! Nie ! i cały czas powtarzając te słowa . Podbiegłem do niej i zacząłem ciągnął ją za ramiona .
(Lou):Obudź się Myszko .
Maddy usiadła szybko i zaczęła jeszcze bardziej płakać . Chłopaki usiedli na łóżku a ja przełożyłem Maddy z łóżka na moje kolana i zacząłem ją kołysać . 
(Lou):To tylko sen myszko , tylko sen .-pocałowałem ją w czoło .Powoli się uspakajała i ciszę przerywało tylko jej ciche chlipanie .
(Lou):Za chwile wracam .-powiedziałem i wyszedłem .
                                                                *Perspektywa Harry'ego*
Kiedy Louis wyszedł przekręciłem Maddy tak że teraz siedziała na moich kolanach .
(H):Skarbie co ci się śniło ?-pogłaskałem jej włosy .
(M):Tata.
(H):A coś ci mówił ?-pokiwała głową na tak .
(H):A powiesz nam co ?
(M):Że mam przez niego tyle nie płakać bo on jest tam szczęśliwy , że za mną tęskni i że mnie kocha .
(H):To dlaczego płaczesz ?
(M):Bo odszedł .
Zauważyłem że przyszedł Louis z jakimś kubkiem , obstawiam że jest to coś na uspokojenie . 
                                                                  *Perspektywa Maddy*
Louis podał mi jakiś kubek a kiedy popatrzyłam na niego podejrzanie zaśmiał się cicho i powiedział .
(Lou):Melisa.
(M):Yhm...dziękuje ?
(Lou):Nie ma za co ?
zaśmiałam się cicho na co chłopaki się uśmiechnęli .
(Li):Maddy a wiesz że zapisałem cię na przesłuchanie do tej szkoły tanecznej ?
(M):Co ?!
(Li):Przesłuchanie masz w ten piątek i chciałem ci tylko powiedzieć żebyś nie traciła takiej szansy , twój tata chciałby byś była szczęśliwa i tam poszła .
(M):Ale po co jak i tak się nie dostane ?
(N):Założę się że się dostaniesz .
(Zayn):Weź w końcu w siebie uwierz .
(M):Ale jest czwartek przecież .
(Zayn):Jeszcze nie bo jest 23.35.
(M):Ale..
(Lou):Nie ma żadnego ale !
(Li):Nie martw się , te przesłuchania wyglądają trochę inaczej niż każde .
(M):To znaczy ?
(Li):To oni wybierają piosenki jakie ktoś musi zaśpiewać , potem pokazują układ a ty będziesz musiała go powtórzyć , zadają pytania . Zobaczysz będzie fajnie .
(Lou):Idź już spać myszko .
(M):Już idę .
Weszłam pod kołdrę i patrzyłam na chłopaków a oni na mnie , zaczęłam się śmiać .
(N):No co ?
(M):Czemu się tak na mnie patrzycie ?
(Lou):A co nie możemy ?
(M):Nie ?
(H):Tak ?
(Li):Tak ?
(M):Tak ? Nie !
znowu się zaśmiałam a chłopaki popatrzyli się na mnie z szerokimi uśmiechami .Po chwili Harry , Niall , Zayn i Liam wyszli z mojego pokoju a Louis siedział na brzegu łóżka i się na mnie patrzał .
(M):No co ?
(Lou):Nico .
(M):Chcesz tu zostać czy co ?
(Lou):A mogę ?
(M):Pozwalam ci .-zachichotałam .
(Lou):To się posuń .
(M):No nie wiem , muszę się zastanowić .
Louis klęknął na łóżku i odsunął mnie na drugą połowę .
(M):Hey ! Ja się jeszcze nie zastanowiłam .
(Lou):To masz pacha .-pokazał mi język .
leżeliśmy obróceni do siebie przodem i uśmiechaliśmy się .
(M):A kto zgasi teraz światło ?
(Lou):Ty ?
(M):Ty !
(Lou):A dlaczego niby miałbym to zrobić ?
(M):Bo jesteś starszy .
(Lou):To się zgadza a starszych się słucha , więc myk i zgaś światło .
(M):No Loui !
(Lou):Nie chce mi się .
(M):Mi też .
(Lou):Mam pomysł .
(M):Jaki ?
(Lou):Harry !-wydarł się a po chwili do mojego pokoju wpadł Harry .
(H):Co się dziej ?-powiedział zdyszany .
(M):Zgasisz światło ?-powiedziałam słodkim głosikiem .Harry popatrzał na nas jak na idiotów i wyszczerzył się . Zgasił światło a po chwili poczułam jak ktoś kładzie się przy mnie .
(H):Coś za coś .
(M):Harry !
(H):Co ?
(M):Weź tą łapę z mojego uda .
(H):Oj sorry .
(Lou):Harry ! Jaszcze raz ją dotkniesz a zobaczysz .-warknął na co się zaśmiałam .
(H):Spokojnie stary nie zgwałcę jej , no przynajmniej nie przy tobie .
Uderzyłam Harry'ego w twarz .
(H):Auu !
(M):Przepraszam .
(Lou):Moja krew !-usłyszeliśmy Liama zza ściany .
(Li):Przymknąć się tam !
zaśmialiśmy się i nie wiem jak chłopaki ale ja od razu odpłynęłam .
 


niedziela, 20 lipca 2014

Rozdział 23

Już dzisiaj jest pogrzeb , rozmowa z Niall'em mi pomogła ale bardzo mi brakuje taty . Ubrałam się :
Do czarnej sukienki założyłam czarne balerinki i czarny sweter . Zeszłam na dół gdzie czekali już nami mnie chłopaki , przez całą noc płakałam i wyglądałam strasznie . Nawet teraz miałam całe przeszklone oczy , uśmiechnęli się do mnie lekko a ja spuściłam głowę w dół  i wyszliśmy z domu . Najgorszy moment kiedy trumna była otwarta i patrzyłam się na niego kiedy miał zamknięte oczy i się nie ruszał , nie oddychał . Widziałam że na przeciwko mnie stoi cała moja klasa , Alex i Jake . Odwróciłam się i stamtąd wybiegłam , poczułam że ktoś złapał mnie za rękę i do siebie przyciągnął , spojrzałam na twarz tej osoby i widziałam smutnego i zmartwionego Dominic'a . Przytulił mnie mocno a ja kiedy się w niego wtuliłam niemal od razu wybuchnęłam płaczem , czułam że wszyscy mnie obserwują ale ja nie mogłam przestać płakać a Dominic cały czas trzymał mnie w swoich ramionach i głaskał po plecach .
(D):Sh....już wszystko dobrze .
(M):Nie , nie jest dobrze , nic nie jest dobrze .
(D):Nie płacz .
(M):Nie mogę przestać .
(D):Zapamiętaj , zawsze będę przy tobie , nie ważne co się stanie .
(M):Dziękuje .-szepnęłam wprost w jego ucho .
Wróciłam na cmentarz i ostatni raz spojrzałam na twarz mojego taty , Dominic cały czas przy mnie był . Kiedy odwróciłam się w jego stronę znowu się rozpłakałam a on mnie przytulił . Każdy podchodził do mnie i do Lou z kondolencjami . Po mszy pojechaliśmy do jakiejś restauracji ale nie widzę sensu w zapraszaniu osób do jakiejś restauracji bo to jakby cieszyć się z tego że ktoś umarł . Wszyscy jedli , śmiali się i wspominali .
(Lou):Maddy dlaczego nic nie jesz ?
(M):Nie mam zamiaru cieszyć się ze śmierci własnego taty !.-krzyknęłam i wszyscy umilkli . Wstałam i wybiegłam stamtąd , usiadłam na schodkach za tym budynkiem a po chwili poczułam że ktoś siada obok mnie , był to Dominic.
(M):Dziękuje ci .
(D):Za co ?
(M):Za to że jesteś .
Objął mnie ramieniem i przysunął do siebie . Przytuliłam go mocno i wdychałam zapach jego perfum , Dominic pogładził moje włosy . Usłyszeliśmy głos Louis'a.
(Lou):Dominic , mogę cię na chwile przeprosić . Chciałbym porozmawiać z siostrą .
(D):Jasne, znajdę cię potem .-zwrócił się do mnie .
(Lou):Maddy to nie jest tak jak myślisz .
(M):A jak , niby ?
Louis usiadł na schodach .
(Lou):No chodź . I się nie kłóć tym razem .-pokazał że mam mu usiąść na kolanach i tak zrobiłam .
(M):No to o co chodzi ?
(Lou):Spotkaliśmy się tutaj żeby uczcić pamięć o tacie , powspominać a nie cieszyć się z tego że umarł .-spuściłam głowę a Lou pogłaskał mnie po włosach .
(M):Przepraszam .
(Lou):Za co myszko ?
(M):Bo cały czas wam coś psuje .
(Lou):Nie opowiadaj takich głupot bo się obrażę . Pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć bo bardzo cię kocham , z resztą tak samo Niall,Zayn,Liam i Harry . I Dominic.
(M):Przestań .
(Lou):Nie widziałaś jak się przejął ? Znalazłaś świetnego przyjaciela a może kogoś ważniejszego ,  nie zaprzeczaj bo to nie o to chodzi tylko przemyśl .
(M):Bardzo mi brakuje taty .-powiedziałam ze łzami w oczach .
(Lou):Ja też myszko ale wiesz czemu nie płacze ?
(M):Nie .
(Lou):Bo wiem że teraz ma się dobrze . -rozpłakałam się i wtuliłam w Lou .
(M):Dziękuje .
(Lou):Nie ma za co , chodźmy do środka . I nie płacz już .-wytarłam łzy i poszłam z Louisem do środka .
Siedziałam między chłopakami więc było nawet okay , na przeciwko siedziała jakaś moja ciocia którą pierwszy raz na oczy widziałam .Po chwili się odezwała .
-Boże , Maddy . Jak ty się zmieniłaś ! -potem odezwała się jakaś inna kobieta .
-Ale ci piersi urosły , ty to pewnie się od chłopaków nie umiesz odpędzić . Taka śliczna .-potem odezwał się mój wujek .
-strasznie podobna do taty .
Popatrzałam na Louis'a a ten tylko się zaczął śmiać .Odwróciłam się w stronę Dominic'a który siedział tylko dwa miejsca dalej i powiedziałam bez użycia słów help me ! zaśmiał się i podszedł do mnie .
(D):Maddy , możemy pogadać .
(M):Jasne .
Poszliśmy na dwór i odetchnęłam z ulgą .
(M):Boże ! Dziękuje ci .
(D):Nie ma za co .
(M):Jest , dziękuje że przy mnie jesteś .
(D):Przecież wiesz że jesteś dla mnie bardzo ważna .-przytulił mnie mocno , objęłam go i usłyszeliśmy gwizdy . Na tarasie stali Niall,Zayn,Harry,Lou i Liam , którzy szczerzyli się jak nienormalni .
(D):A im co ?
(M):Nie chcesz wiedzieć .
Dominic pochylił się w moją stronę i szepnął mi do ucha.
(D):Może przejdziemy się kawałek ?
(M):W sumie czemu nie ?
Złapał mnie za rękę i pociągnął w swoją stronę . Szliśmy wzdłuż parku w ciszy ale ta cisza mi jakoś nie przeszkadzała liczyło się to z kim tu jestem . Po jakiejś godzinie wróciliśmy do restauracji i nawet nie zorientowałam się że cały czas idziemy za rękę dopiero na miejscu to zauważyłam . Pożegnaliśmy się z każdym i pojechaliśmy do domu , oparłam głowę o ramie Louis'a i zasnęłam .

Rozdział 22

Wstałam z wielkim uśmiechem na twarzy bo to właśnie dzisiaj ma przyjechać mój tata , kiedyś myślałam że mnie już nie kocha i tak jak matka mnie nienawidzi ale zrozumiałam że mnie kocha , nie mogę się doczekać aż go zobaczę . Wzięłam szybki prysznic i poszłam się ubrać :
Wzięłam swój plecak i poszłam na dół , nikogo nie było a na stole leżała kartka .
Kochana Maddy , przyjadę po ciebie kiedy skończysz szkołę , na stole leży twoje drugie śniadanie . Do zobaczenia , twój Loui xxxx.
Zaśmiałam się cicho i po zrobieniu sobie śniadania czyli płatków kukurydzianych z mlekiem i sokiem pomarańczowym wyszłam z domu . Do szkoły dotarłam równo z dzwonkiem i usiadłam na swoim miejscu przy którym siedział już Dominic . Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam , nic nie odezwaliśmy się do siebie bo akurat wszedł nasz nauczyciel geografii . Lekcja minęła strasznie szybko i kolejną mieliśmy z panem Alexandrem  , lubię biologie więc jest okay . W połowie lekcji przyszło dwóch policjantów , każdy się zdziwił , podeszli wolnym krokiem do Alexandra i chwile z nim porozmawiali .
(Alex):Maddy .
(M):Tak ?
(Alex):Pójdź z panami .
(M):Co ?! Dlaczego ?
(Alex):Po prostu weź swoje rzeczy i idź .-powiedział spokojnie ale jakby ze smutkiem w głosie .
Wzięłam swoje rzeczy i poszłam z dwoma mężczyznami .Dojechaliśmy do komisariatu i kiedy siedziałam na niewygodnym krześle w jasnym pomieszczeniu powiedział do mnie jeden z nich .
-Dzisiaj na drodze głównej zdarzył się wypadek .W tym wypadku niestety zmarł pani ojciec .
Czy on właśnie powiedział że mój tata zginął ? Nie , przecież musiało mi się przesłyszeć . On niedługo tu będzie i do mnie przyjedzie . Przecież on nie mógł .
(M):Nie to nie prawda.-powiedziałam pewnym głosem .
-Przykro nam ale to prawda .
(M):Nie
-Chciałem zapytać czy możesz rozpoznać ciało ?
Pokiwałam głową bo przecież to i tak nie będzie mój tata . On żyje i do mnie jedzie . Weszliśmy do strasznie chłodnego miejsca i policjant odsłonił ciało , to co zobaczyłam to było straszne . To był mój tata ale to nie może być prawda . Nieświadomie zaczęłam się wycofywać z pomieszczenia , kiedy byłam już za drzwiami widziałam jak w moją stronę biegnie Louis , Harry , Liam , Zayn i Niall . Zaczęłam głęboko oddychać ale nie mogłam się uspokoić cały czas przed oczami miałam mojego tatę , nie mogłam złapać oddechu , po moich policzkach zaczęły płynąć łzy , poczułam że jestem w ramionach Louis'a ale nie mogłam złapać tchu . Oddychałam strasznie szybko .
(Lou):Myszko.
(M):Nie , przecież on nie może , nie , nie , nie , nie , nie on nie odszedł .-zaczęłam panikować a zaraz po tym widziałam tylko ciemność .
                                                     *Perspektywa Louis'a*
Kiedy dowiedziałem się o śmierci taty nie mogłem w to uwierzyć , nie byłem z nim bardzo zżyty ale to jednak mój ojciec . Jak powiedzieć to Maddy przecież oni ostatnio się tak dogadywali . Pojechałem z chłopakami na miejsce czyli komisariat policji , zauważyłem że Maddy idzie do tyłu cała roztrzęsiona . Podbiegłem do niej i mocno ją przytuliłem . Poczułem że cała drży , ciężko oddychała i płakała . Serce mi się krajało na ten widok ale nie mogłem nic z tym zrobić . Chciałem ją pocieszyć ale zabrakło mi słów , zaczęła panikować i mówić że to nie możliwe a zaraz potem zemdlała .
(Lou):Chłopaki pomóżcie .-podbiegł do mnie Harry i wziął Maddy na ręce . Chłopaki pojechali na pogotowie a ja po załatwieniu spraw z pogrzebem a przynajmniej jakąś część pojechałem do szpitala , wiem że to może wyglądać dziwnie że nie przejmuje się tym ale to nie prawda . Zabolało mnie to ale muszę być  twardy dla Maddy . Kiedy byłem  już w szpitalu od razu podbiegłem do recepcji .
(Lou):Dzień dobry , gdzie leży Maddy Tomlinson ?
(Pielęgniarka):Jest pan kimś z rodziny ?
(Lou):Bratem .
(Pielęgniarka):Leży w sali 241 .
(Lou):Dziękuje .
W sali siedzieli chłopaki więc wszedłem do środka .
(Lou):Lekarz coś mówił ?
(Li):Zemdlała bo doznała wielkiego szoku bo Lou jakby nie patrząc to dziecko .
Spojrzałem na leżącą Maddy która była podpięta do różnych urządzeń .
(N):Niedługo się obudzi , zobaczysz .
(Lou):Co teraz mam zrobić ? Przecież to kolejny jej koszmar .
(Zayn):Daj jej czas , najpierw będzie ciężko ale z biegiem czasu coraz lepiej .
(Lou):Dziękuje chłopaki że tak się opiekujecie Madds , to wiele dla mnie znaczy .
(H):Louis ona jest dla nas jak siostra , nie moglibyśmy postąpić inaczej .
Złapałem Maddy za rękę i kreśliłem kciukiem na jej skórze różne wzorki , w pewnym momencie poczułem jakby lekko uścisnęła moją dłoń a po chwili zaczęła mrużyć oczy i powoli je otwierała .Wstałem i zacząłem głaskać ją po głowie , odwróciła głowę w drugą stronę i zaczęła płakać .
(H):Skarbie nie płacz .
(M):Nie mogę .
(Lou):Sh... wszystko będzie dobrze .
(M):Jak może być dobrze skoro on nie żyje !
(Lou):Myszko jemu jest tam lepiej , tak musiało być .
Nic nie odpowiedziała tylko coraz bardziej zaczęła płakać , usiadłem obok niej i przytuliłem ją mocno .
Objęła mnie mocno i płakała w moją bluzkę , głaskałem ją po plecach mocno trzymając w swoich objęciach .Niedługo potem przyszła pielęgniarka i dała Maddy jakieś leki na uspokojenie , już dzisiaj została wypisana ze szpitala .Ale zachowywała się jak zombi , robiła wszystko co jej powiedzieliśmy ale to nie była ta sama Maddy , bez uśmiechu , bez swoich żartów , bez niczego .Od razu poszła do swojego pokoju bez słowa , chłopaki byli przerażeni z resztą tak samo jak ja . Myślałem że będzie jej trudno ale nie spodziewałem się że będzie się tak zachowywać , tak jakby nie byłoby w niej duszy . Zamknęła się w swoim pokoju i płakała , cały czas płakała a ja nie wiedziałem co zrobić i dalej nie wiem . Siedziałem z chłopakami w salonie i słyszeliśmy płacz Maddy , chciałem się trzymać jakoś ale nawet nie wiem kiedy w moich oczach pojawiły się łzy , schowałem twarz w dłoniach i płakałem jak nigdy . Nie tylko z powodu mojego ojca bo wiem że tak musiało być ale z powodu Maddy , przecież ona nie daje rady a ja muszę patrzeć na to jak cierpi .Nigdy nie czułem się aż tak bezsilny i słaby .Poczułem że ktoś mnie przytula , spojrzałem na tą osobę i okazało się że to Hazza .
(H):Louis nie płacz , bądź silny .
(Lou):Ale ja nie płacze z powodu śmierci tylko martwię się o Maddy , ona jest taka delikatna i wrażliwa .
(H):Wszystko się ułoży zobaczysz .
Spojrzałem na chłopaków którzy mieli smutne miny ale zachowanie Niall'a mnie zdziwiło on płakał .
(N):Pójdę do Maddy , może ze mną porozmawia .
                                                                  *Perspektywa Niall'a*
Poszedłem na górę i zapukałem do pokoju Maddy , wiem że cały czas płacze . Nie odpowiedziała więc wszedłem do środka i zobaczyłem że Madds siedzi na łóżku i ogląda jakieś zdjęcia . Podeszłem bliżej i zobaczyłem że trzyma zdjęcie na którym widać ją , Louis'a i jej tatę . Usiadłem obok niej i zabrałem jej zdjęcie , nie odezwała się do mnie tylko popatrzyła swoimi napuchniętymi od płaczu oczami . Warga jej zadrgała i kilka łez spłynęło po jej policzkach , nic nie mówiąc przytuliłem ją do siebie , wtuliła się we mnie i rozpłakała .
(N):Płacz , czasami trzeba się wypłakać .
(M):Ale to tak boli .
(N):Mała , to minie . Nie możesz myśleć tak źle , twój tata jest teraz szczęśliwy .
(M):Ale dlaczego on mnie zostawił ?
(N):Tak Pan Bóg chciał , ale masz dla kogo żyć , pamiętaj ! Masz nas . Każdy z nas kocha cię bardzo mocno , jesteś jak nasza siostrzyczka . A z resztą ja zawsze chciałem mieć młodszą siostrę ale jakoś nie wyszło .-Maddy zaśmiała się przez płacz i jeszcze bardziej się do mnie wtuliła , zacząłem głaskać jej włosy i pocałowałem w czoło .Siedzieliśmy wtuleni w siebie , a po chwili poczułem że zasnęła . Położyłem ją delikatnie i przykryłem kołdrą , pocałowałem jeszcze raz w jej czółko i wyszedłem gasząc przy okazji światło .

sobota, 19 lipca 2014

Rozdział 21

Wstałam z wielkim uśmiechem na twarzy , poszłam się umyć i ubrałam się :
zeszłam na dół i poszłam do kuchni a tam siedzieli Louis , Jake i Alex.
(M):Dzień dobry wszystkim .-Jake i Alex uśmiechnęli się do mnie i odpowiedzieli a Louis patrzył się na mnie dziwnie .
(Lou):Hey siostra , a ty co się tak uśmiechasz ?
(M):Mam dobry humor ?
(Lou):Ale dlaczego ?
(M):Tak jakoś .
(Lou):A to nie ma nic wspólnego z Dominic'iem .
(A):Z Dominic'iem ?
(Lou):Bo wiecie poszła z nim na randkę .
(M):To nie była randka .
(Lou):Tak , jasne . Cały film cię przytulał i coś szeptał ci na ucho , a gdybym drzwi nie otworzył to by cię pocałował .
(M):Co się tak czepiasz ?
(Lou):Bo on się wydaje podejrzany .
(M):Jaki podejrzany przecież on jest fajny .-powiedziałam z oburzeniem ale po chwili poczułam że na moje policzki robią się czerwone .
(Lou):Fajny powiadasz ?-poruszał brwiami .
(M):Ja , ja , ja czegoś zapomniałam z góry i no pójdę po to .
(Jake):Nie musisz po nic iść bo dzisiaj lekcji nie ma .
(M):Jak to lekcji nie ma ?
(A):No cały dzień będziesz miała lekcje ze mną .
(M):Ale dlaczego ?
(A):Zobaczysz . To będzie lekcja na której powinni być opiekunowie prawni czyli w twoim wypadku bądą tam chłopaki .
(M):Nie rozumiem , o co chodzi ?
(J):Dowiesz się dzisiaj .
(M):Pff... ale tajemnica
Po jakimś czasie zeszli chłopaki .
(N);To za ile jedziemy ?
(Li):Możemy nawet teraz .
(Lou):No to chodźcie 
Kiedy dojechaliśmy do szkoły stanęliśmy przy klasie i czekaliśmy na dzwonek . Poczułam czyjeś ręce które oplatają mnie w pasie , odwróciłam głowę w bok i zobaczyłam że za mną stoi Dominic.
(D):Hey piękna .
(M):Boże , nie strasz mnie tak .
Odwróciłam się w jego stronę i przytuliliśmy się na powitanie , Louis oczywiście musiał zagwizdać bo inaczej nie byłby sobą . Zadzwonił dzwonek i weszliśmy do środka .
(Alex):Dzień dobry wszystkim , dzieciaki siadajcie po prawej stronie a rodzice i opiekunowie po lewej stronie .
Dziwnie się zapowiadało że niby my mamy usiąść w rzędzie od strony drzwi a nasi opiekunowie od strony okna ? Coś to się dobrze nie zapowiada .
(Alex):Jesteśmy tu bo zdarzyło się coś co nie powinno mieć miejsca w tej szkole , pewnie zastanawiacie się czemu nie ma Jenny i pozostałych 6 osób . Otóż pewne osoby grały w słoneczko i zostały wyrzucone ze szkoły .Zaprosiłem dzisiaj do nas pewne osoby i porozmawiają z wami o bardzo ważnych sprawach . Do klasy weszło dwóch mężczyzn , w wieku pana Alexandra .
-Dzień dobry ja jestem Richard Thompson a to Oscar Wilson . Mamy dla was małe testy sprawdzające waszą wiedze na temat seksu .-nastała cisza a potem każdy zaczął się śmiać , pan Alex złapał się za głowę i usiadł za biurkiem . Pan Wilson rozdał nam kartki i mieliśmy pisać .
(Richard):Tylko nie używać gumek .
(Wilson):Fachowo to się nazywa prezerwatywa .
(Richard):Ale mi chodziło o gumkę do gumowania .
(Wilson):No ta też gumuje .
Wszyscy zaczęli się śmiać jak naćpani a szczególnie ja z chłopakami .
Wypełniliśmy to co mieliśmy do wypełnienia i zaczęły się wykłady spuściłam głowę i w  pewnym momencie dostałam jakiejś głupawki i zaczęłam się śmiać , podszedł do mnie mój wychowawca .
(Alex):Maddy patrz i się nie śmiej .
(M):Nie mogę .-jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać .
Wiem że wszyscy się na mnie gapili a zwłaszcza Louis , Harry , Liam , Niall  i Zayn . Chwilę później Dominic też zaczął się śmiać jak nienormalny i chwile później oboje pękaliśmy ze śmiechu .
(Alex):Dosyć tego wyjdźcie i wróćcie do klasy jak się uspokoicie .
Śmialiśmy się jeszcze chwilę i wróciliśmy do klasy , usiadłam na swoim miejscu , byłam cała czerwona i miałam szklane oczy przez to że płakałam ze śmiechu .Po chwili zaczęli nam rozdawać prezerwatywy na co znowu się zaśmiałam ale tym razem cicho , no bez przesady my mamy 14 lat .Podszedł do mnie Oscar .
(O):No weź .
(M):Nie dziękuje , nie potrzebuje takich rzeczy .
(O):Nalegam .
(M):Podziękuje .-Lou i Hazz zaczęli się śmiać a Oscar się wkurzył i położył obok mnie jedną z paczuszek . Kiedy podszedł do Dominic'a który ze mną siedział ten wziął całą garść .Po chwili wydarł się Aaron :
(A):Dominic wziął więcej za Maddy !-wszyscy zaczęli się śmiać a ja spaliłam buraka i odsunęłam się od Dominic'a na co on się przysunął , ja znowu się odsunęłam i spadłam z krzesła na co wszyscy wybuchnęli śmiechem .
(M):Bardzo śmieszne !
Usiadłam na swoim miejscu , schowałam twarz w dłonie i zaczęłam się trząść ze śmiechu .Po chwili nie było słychać śmiechów tylko ciszę .
(Alex):Maddy czemu płaczesz ?
Mój nauczyciel podszedł do mnie i położył mi rękę na ramieniu . Odsłoniłam twarz i jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać na co wszyscy znowu wybuchnęli śmiechem . Po godzinnym wykładzie miałam dosyć , wyszłam ze szkoły z Dominic'iem i czekałam na chłopaków , po chwili przyszli i mnie zawołali dlatego pocałowałam Dominic'a w policzek i pobiegłam do nich . W domu przepakowałam się na jutro i po długiej kąpieli poszłam spać .

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 20

                                                       *Pięć miesięcy później*
Przez te pięć miesięcy wiele się nie działo , co ja gadam ? Mieszkając z wariatami zawsze się coś dzieje . Przesłuchanie do szkoły tanecznej dopiero się odbędzie bo tam zaczyna się od połowy stycznia . Zmieniło się tylko tyle że miałam urodziny i mam teraz 14 lat . Dzisiaj jest sobota więc pospałam sobie do 10 , ubrałam się :
Zeszłam na dół a w kuchni zobaczyłam tylko Hazze .
(M):Hey Hazz .
(H):Cześć Madds .
(M):Gdzie wszyscy ?
(H):Zaraz powinni wrócić .-Właśnie w tym momencie otworzyły się drzwi i na holu słychać było głosy . Po chwili do pomieszczenia weszli Zayn , Niall , Louis , mój tata , Liam . Czekaj , wróć mój tata ?!
(Tata):Hey córeczko .
(M):Tata !-podbiegłam do niego i mocno go przytuliłam .
(Tata):Przecież mówiłem że niedługo się zobaczymy . 
(M):Nie puszczę cie już .
(Tata):Wiesz słoneczko  że w niedziele na wieczór muszę jechać. Mam pracę .
Mocniej się do niego wtuliłam .
(Tata):Tęskniłem za tobą .
(M):Ja za tobą też .-powiedziałam płacząc .
( Tata):Nie płacz , proszę .
Przez całe dwa dni nie odstępowałam taty na krok , rozmawialiśmy , żartowaliśmy i było wspaniale . Ale przyszedł czas wyjazdu i już nie było tak fajnie . Stałam smutna w holu patrząc jak mój tata ubiera kurtkę , łzy zaczęły płynąć po moich policzkach , wiedziałam że chłopaki stoją w drzwiach prowadzących do salonu ale nie mogłam przestać płakać . Kiedy tata na mnie spojrzał miał smutną minę , podszedł do mnie i mocno mnie przytulił .
(Tata):Słonko przecież wiesz że muszę jechać .
(M):Wiem.-powiedziałam łamiącym się głosem .
(Tata):Obiecuje że we wtorek przyjadę .
(M):Wtorek ?
(Tata):Tak .
(M):Kocham cię tato .
(Tata):Ja ciebie też słoneczko , bardzo , bardzo mocno .-mocniej mnie przytulił i zaczęliśmy się śmiać . W końcu wyszedł .
(Lou):I co fajnie było ?
(M):Ty się pytasz ?
(Lou):Prawda głupie pytanie przecież nie odstępowałaś od taty na krok  .-zaśmiał się .
(M):Bardzo śmieszne .
Miałam powiedzieć coś jeszcze ale ktoś zadzwonił do drzwi  , poszłam je otworzyć a chłopaki stali za mną . Kiedy otwarłam drzwi zobaczyłam w nich Dominic'a ale był jakiś zdenerwowany ale kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się.
(M):Hey , wchodź .-uśmiechnęłam się .
(D):Hey Maddy .-wszedł do środka i zamknęłam z nim drzwi .
(M):Coś się stało ? Wyglądasz jakbyś się denerwował .
(D):Nie no coś ty .-zaśmiał się nerwowo .
(Lou):To może my was zostawimy .-chłopaki zniknęli nam z pola widzenia ale i tak wiedziałam że podsłuchują .
(M):Mi możesz powiedzieć .
(D):Em... bo znaczy ja chciałem spytać czy masz może dzisiaj czas .
(M):Mam a dlaczego pytasz ?
(D):Bo może chciałabyś ze mną iść na film znaczy do kina .
(M):Jasne , na co chcesz iść ?
Dominic patrzał się na mnie jak na ducha na co zachichotałam .
(M):No co się tak na mnie patrzysz dziwnie .
(D):Ty , ty .. się zgodziłaś ?
(M):Tak -w tym momencie kiedy to powiedziałam zobaczyłam chłopaków stojących w drzwiach z dziwnymi uśmiechami .
(D):Ale fajnie !-złapał mnie i podniósł do góry przytulając .
(M):Dominic ! -zaśmiałam się .
(D):Co ?
(M):Czy możesz postawić mnie na ziemie ?
(D):No nie wiem , nie wiem .Muszę się zastanowić .
(M):Nooo...
(D):Dobrze puszczę cię ale wiedz że tylko dla tego że idziemy do kina .
(M):Fajnie wiedzieć .
(D):To ja  może za godzinkę po ciebie wpadnę , co ?-postawił mnie na ziemi .
(M):Jasne, a na co chcesz iść ?
(D):Zobaczysz -poruszył brwiami na co się zaśmiałam .
(M):Ale dlaczego mi nie powiesz ?
(D):Do zobaczenia .-puścił mi oczko i wyszedł .
(M):Ale dureń .-powiedziałam z bananem na twarzy .
(Lou):Ktoś tu dzisiaj na randkę idzie hmm... ?
(M):Pff... nie ?
(Lou):Przecież Dominic cię zaprosił .
(M):Co się czepiasz ?
(Lou):Przyznaj się że on ci się podoba .
(M):Nie.
(Lou):I tak to z ciebie wyciągnę .
(M):Powodzenia .
Poszłam na górę i zaczęłam zastanawiać się co ubrać , w końcu ubrałam :
Do torebki wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół . Weszłam do salonu gdzie siedzieli chłopaki i mój nauczyciel a raczej wychowawca Alex.
(Lou):Dziewczyno i ty mówisz że on ci się nie podoba a tak się stroisz ?!
(M):A tam wcale się nie stroje .
(H):Tylko pamiętaj Maddy nie całuj się z nim na pierwszej randce .
(M):Ja nie idę na żadną randkę .
(Zayn):Jasne .
(N):Przestańcie w końcu .
Zadzwonił dzwonek i poszłam otworzyć drzwi . Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam Dominic'a wyglądał świetnie miał na sobie czarne rurki i białą bluzkę a do tego czarną marynarkę .
(D):Hey , pięknie wyglądasz .
(M):Hey , dziękuje .-zaśmiałam się .
(D):O zapomniałbym to dla ciebie .-wyciągnął z za pleców piękną róże .
(M):Wow dziękuje , jest piękna .
(D):Tak jak ty .-zachichotałam i poczułam jak moje policzki robią się czerwone .
(M):Idziemy ?
(D):Jasne .
(M):Ja idę !-krzyknęłam .
(Lou):Nie wróć za późno .
(H):I pamiętaj co ci mówiłem !
(M):Spadaj !
Kiedy byliśmy już w kinie Dominic powiedział że pójdzie kupić bilety , czekając na niego zobaczyłam że na przeciwko mnie stoją Alex , Louis ,Harry , Niall , Liam i Zayn którzy się szczerzyli ale nie zwracałam na nich uwagi .Kiedy Dominic wrócił miał wielkiego banana na twarzy i podał mi bilet kiedy zobaczyłam na jaki film idziemy wydarłam się na cały głos .
(M):Czy ciebie już kurwa kompletnie pojebało ?!-zobaczyłam że Louis stoi z groźną miną a chłopaki się śmieją .
(D):Maddy no chodź , fajnie będzie .
(M):I jeszcze w 3D ? Nie ja nie idę .
(D):No chodź .
(M):Ale ja się boje horrorów .
(D):Przy mnie nic ci się nie stanie .
Poszliśmy w stronę sali kinowej chociaż nie byłam przekonana co do tego świetnego pomysłu żeby iść na horror a to w dodatku w 3D , mieliśmy miejsca w przed ostatnim rzędzie  ale jak zobaczyłam że w ostatnim siedzą chłopaki  to wkurzyłam się bo  nie mogli iść na coś innego ?
(D):Jak będziesz się bała to się do mnie przytul .
(M):Taa.. jasne nie będzie takiej potrzeby .-usłyszałam śmiech Louis'a za sobą .
(D):Ja tam swoje wiem .
Zaczął się film i założyłam swoje okulary , na początku nie było tak strasznie ale w pewnym momencie coś wyskoczyło a ja się wydarłam i wtuliłam głowę w koszulkę Dominic'a . Po sekundzie usłyszałam śmiechy Louis'a i jego kumpli , no bardzo śmieszne a ja tu ze strachu umieram .Poczułam usta Dominic'a na swoim uchu i po chwili szepnął .
(D):Nie bój się sh..... jestem z tobą .
(M):Przepraszam.-oderwałam się od niego bo zrobiło mi się jakoś głupio .
Dominic zaczął ziewać , przeciągnął się a swoją rękę położył na oparciu za mną . Popatrzyłam na niego a on z wielkim uśmiechem puścił mi oczko na co się zaśmiałam .Wtuliłam się w niego a on objął mnie ramieniem , poczułam dziwne mrowienie w brzuchu i nie zwracałam zbytniej uwagi na film tylko na niego . Co się ze mną dzieje ? Przecież to mój przyjaciel , nie mogę tego zniszczyć .Przez cały film Dominic mnie przytulał ale i tak już nigdy więcej nie dam się namówić na horror . Kiedy wyszliśmy z tej sali byłam prze szczęśliwa .
(D):Już nigdy nie zabiorę cię do kina na horror .-zaśmiał się .
(M):To nie jest śmieszne .-zrobiłam smutną minkę .
(D):Przepraszam , wybacz mi .
(M):Wybaczam .-uśmiechnął się i mocno mnie przytulił , objęłam go i się zaśmiałam .Po chwili usłyszeliśmy głos .
(Lou):To nie jest randka hmm..?-Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w kierunku Louisa .
(H):Maddy i horror to komedia.-zaśmiał się .
(M):Pf...
(Zayn):Ale miała swego rycerza .
(Li):Wiesz coś w ogóle z tego filmu ?
(M):Nie i nie chcę wiedzieć , wolałam oglądać koszulkę Dominica.
(Alex):I co ciekawa ?
(M):Tak .
(N):Oj Maddy , Maddy .
(M):Em... my już musimy iść bo ten noo
(D):Jeszcze musimy gdzieś po drodze wstąpić  .
(Lou):Wierze wam .-powiedział z sarkazmem .
(M):To paa.
Zaczęliśmy spacerować wzdłuż alejek aż w końcu zatrzymaliśmy się i usiedliśmy na ławce pod drzewem .
Rozmawialiśmy na wszystkie możliwe tematy , Dominic odprowadził mnie do domu .
(D):Miłej nocy .
(M):Dziękuje za dzisiaj , paa i nawzajem .
(D):Pa .
Podszedł do mnie i zaczął zbliżać powoli swoją twarz do mojej , kiedy już prawie nasze usta się stykały Louis otworzył drzwi .
(Lou):O przepraszam , przeszkadzam wam ?
(D):Nie , ja już idę .
Pocałował mnie w policzek i poszedł .
Weszłam do domu i zobaczyłam że każdy się szczerzy .
(M):No co ?
(H):Co ? Przecież jeszcze trochę i by cię pocałował .
(M):Ale nie pocałował .
(Zayn):Czyli chciałabyś żeby cię pocałował ?
(M):Łapiecie mnie za słowa . Dobranoc .
Pobiegłam na górę i od razu poszłam spać .







środa, 16 lipca 2014

Rozdział 19

Dziewczyny musiały wyjść wcześniej żeby jeszcze wrócić do domu po rzeczy do szkoły dlatego już po siódmej ubrałam się :
Słuchałam tą piosenke i tanecznym krokiem weszłam do kuchni a tam siedzieli chłopaki i Alex .
(M):Dzień doberek .
(Lou):Hey myszko .-powiedział z uśmiechem .
(M):Czemu się na mnie tak gapicie ?
(N):Wyglądasz jakoś inaczej  .
(M):Inaczej ? To znaczy źle czy coś ?
(N):Nie , wręcz przeciwnie .
(H):Ślicznie .-puścił mi oczko na co się zaśmiałam .
(M):Dziękuje .
(Lou):Jedz , tu masz śniadanie .
zjadłam kanapkę i wypiłam malinową herbatę .
(M):Dziękuje .
(Lou):Na zdrowie .
(M):Chce ci się w ogóle robić te śniadanka ?
(Lou):Nie kombinuj tyle tylko do szkoły .
(M):Noo już idę .
(Lou):Może przyjdziemy jak będziesz miała wf.
(M):Ale ja na pierwszej lekcji mam wf.
(Alex):I co w związku z tym ?
(M):Nie ważne .
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi a Louis poszedł otworzyć , po chwili do kuchni wszedł razem z Dominic'iem .
(D):Siemka piękna .
(M):Hey co ty tu robisz ?
(D):No aktualnie czekam na ciebie .Bo wiesz pomyślałem że może poszlibyśmy razem do szkoły .
(M):No to chodź .-zaśmiałam się .
(Lou):Pa myszko .-Louis podszedł do mnie i mnie przytulił .
(M):Louis !
(Lou):No co ? Wiesz Dominic jak przyjdziesz kiedy indziej to mogę  ci pokazać stare zdjęcia Maddy .
(M):Louis !!!!-popatrzałam się na niego z przerażeniem i wkurzeniem jednocześnie na co się zaśmiał.
(Lou):No dobra , pa .
(M):Pa.
Wyciągnęłam niemal siłą Dominica z tej przeklętej kuchni a po chwili usłyszałam śmiechy chłopaków , tak dobrze się bawią .Droga do szkoły przeleciała nam na rozmowie i nawet nie wiem kiedy a już byliśmy pod salą gimnastyczną , pożegnałam się z Dominic'iem i poszłam do szatni .Przebrałam się w mój strój :


Wyszłyśmy z dziewczynami z szatni i wpadłam na Louis'a , serio nie żartował że przyjdzie . Dziewczyny zaczęły piszczeć a Jake w końcu je odgonił na co się zaczęłam śmiać .Podeszła do mnie jakaś dzieczyna której nie kojarzyłam jakoś.
-Z czego się śmiejesz idiotko ?
(M):Z ciebie kretynko .
-Przyznaj się że marzysz żeby chociaż któregoś dotknąć .
(M):OOoo... tak to moje marzenie .-zaśmiałam się .
-I tak go nie spełnisz .-Miałam świadomość że chłopaki stoją niedaleko  i mają ubaw .
(M):A w sumie wiesz czemu by tego nie spełnić , prawda ?
-Idiotka .
(M):To dobrze że wiesz że nią jesteś .
Podeszłam do Zayna i poklepałam go po ramieniu a ta idiotka gapiła się z zazdrością w oczach .
(Lou):Oj....Maddy , Maddy .-powiedział przez śmiech .
(M):No co ? Przecież to śmieszne .
(H):Nie zaprzeczę .-puścił mi oko .
Podszedł do nas wkurzony Jake .
(J):Maddy ! Ćwiczyć !
(M):Lecę już.
(Li):Dobra biegnij bo cię zabije .
Podbiegłam do dziewczyn które właśnie ustawiały się na czerwonej linii .
(J):Dzień dobry !-wykrzyknął nasz nauczyciel na co odkrzyknęłyśmy chociaż mnie chyba było słychać najbardziej z czego Louis zaczął się śmiać .Chłopaki siedzieli jakiś metr od nas na przeciwko .
(J):No to dziewczyny nie będę zanudzał długo o ocenianiu tylko ćwiczcie a będzie okay , macie dwa braki stroju w półroczu a to że jesteście dziewczynami co miesiąc możecie wziąć raz niedyspozycje , a teraz biegnijcie 15 kółek .Po jakichś pięciu przebiegniętych przeze mnie dołączyli do mnie Dominic i David tak z tej imprezy .
(Dominic):Hej , stęskniłaś się?
(M):Tak umierałam z tęsknoty za tobą .
(David):Co wy razem jesteście ?
(M):Nie .
(Dominic):Przyjaźnimy się tylko .
(Jake):Maddy ! Nie flirtuj tam tak tylko chodź !
(M):Przepraszam ale muszę lecieć , paa.
Podbiegłam do reszty dziewczyn i pan Jake oświadczył .
(J):Dzisiaj gramy w piłkę nożną , podzielcie się na dwa zespoły .-wszystkie zaczęły jęczeć  i narzekać a ja krzyknęłam .
(M):yey !
(J):Pf.... zupełnie jak brat .
(M)No co ?
(J):Nic .
Louis zaczął się śmiać a zaraz potem reszta zespołu .
(J):Jedna dziewczyna musi przejść do chłopaków bo jest was za dużo a u nich akurat brakuje jedego zawodnika .Maddy jak tak lubisz grać to idź do nich , co ?
(M):Okay .
Chwile później chłopaki do nas podeszli i David powiedział nauczycielowi że postanowili że jeden u nich schodzi i się będzie zmieniał bo nie ma równo zawodników .
(J):Spokojnie w drużynie dziewczyn jest o jedną za dużo to przejdzie do was .-Usłyszałam jęki chłopaków i dyskutującego z nauczycielem Eda .
(E):Ja z żadną laską nie zamierzam grać  ! To dziewczyna .
(J):Ja decyduje z kim grasz a nie ty .Maddy dołącz się do chłopaków .
(M):Ale ja ...
(J):Nie ma żadnego ale .-spojrzałam w stronę chłopaków którzy mieli nieciekawe miny oprócz paru dobrze znanych przyjaciół , Dominic od razu z wielkim uśmiechem do mnie podszedł i objął .
(D):Maddy jest ze mną w drużynie .
Okazało się że w przeciwnej drużynie jest Ed więc i szczerze mi pasuje bo w drużynie ze mną byli jeszcze Aaron , Dominic , David , Nathan ,Jeremy ,Matt i jeszcze paru chłopaków z mojej klasy .
(J):Chłopaki i Maddy gracie pierwsi .
Ściągnęłam bluzę i gra się zaczęła . Nawet dobrze mi poszło no ale kocham nogę , kiedy Ed biegł do piłki byłam szybsza i już po chwili pędziłam do brami przeciwnej drużyny , strzeliłam gola i podbiegł do mnie Dominic i się na mnie rzucił , dosłownie . Kiedy Jeremy podał mi piłkę i pobiegłam pod bramkę a po chwili poczułam że ktoś mnie popchnął i w sekundę wylądowałam na ziemi , pisnęłam i usłyszeliśmy gwizdek .
(J):Hey ! Ed , co się z tobą dzieje !?
Po chwili wszyscy się nade mną zebrali a Jake podbiegł do mnie .
(J):Maddy , wszystko okay ?
(M):Tak .
(J):Coś cię boli ?
(M):Trochę noga .
(J):Umiesz wstać .
(M):Jasne.
Próbowałam wstać ale od razu tego pożałowałam bo noga strasznie mnie zabolała i syknęłam z bólu .
(J):Pomóżcie jej dojść do ławki a ja za chwile wracam .-Nasz nauczyciel poszedł a Dominic kucnął obok mnie .
(D):Wszystko okay ?
(M):Tak , tylko trochę mnie noga boli .
(D):Złap mnie i powoli wstań dobrze ?
(M):Yhm....
Dominic złapał mnie w pasie i przytrzymywał kiedy jakoś kulejąc przemieszczałam się w stronę ławki na której siedział nauczyciel , za nim siedzieli chłopaki i oczywiście przerażenie Louis'a było widoczne z daleka . Doszliśmy do ławki i usiadłam na niej , widziałam w oczach Dominic'a troskę i aż mi się na sercu zrobiło ciepło , uśmiechnęłam się do niego .
(M):Dziękuje .-nie zdążył nic powiedzieć a przerwał mu nauczyciel .
(J):Wracaj na boisko , jeszcze pięć minut i zmiana .-Dominic zrobił jak nauczyciel kazał .
(M):Nie mogę wrócić na boisko ?
(J):Absolutnie ! Pokaż nogę .
(M):Ale nieee bo nic mi nie ma .
(Lou):Maddy !
Jake złapał mnie za łydkę i położył moją nogę na swojej , kiedy chciał ściągnąć mój but poczułam wielki ból.
(M):Aua !-chciałam wyrwać nogę ale mi nie pozwolił .
(J):No nie wcale , nic ci nie ma . Wiem co robię , wytrzymaj trochę .
(M):Yh...
Ściągnął mi skarpetkę i powiedział :
(J):Porusz nogą .
Lekko poruszyłam nogą i łzy napłynęły mi do oczu .
(J):Zaciśnij zęby .
Jake dotknął mojej stopy żeby sprawdzić czy jest złamana czy skręcona a ja przygryzłam wargę i zamknęłam oczy a spod moich powiek wypłynęły łzy .Jake spryskał czymś moją nogę i trochę mi było lepiej , odetchnęłam .
(H):Ale ty masz pecha dziewczyno .
(J):Dobra , noga nie jest złamana ale powinnaś iść z tym do lekarza .
(Lou):To może ja ją zwolnię z lekcji , co ?
(J):Zwolnij ją tylko niech jeszcze zostanie do końca tej .
(Lou):Okay , myszko lepiej już ?-pokiwałam głową i starłam łzy z twarzy .
(J):Zmiana !-Jake zagwizdał gwizdkiem .
Od razu podszedł do mnie Dominic a zaraz potem Jeremy , Nathan , Matt , Aaron i David .
Zaczęliśmy rozmawiać a po chwili  podszedł do nas Ed z chytrym uśmieszkiem .
(E):No i co dziewczynko , trzeba było grać . Przecież mówiłem że to nie sport dla lasek .
(M):Dupek.-powiedziałam cicho na co chłopaki zaczęli się śmiać a ja najgłośniej z nich .
(E):Zamknij się szmato !-warknął .
(Nath):Ej ! Zważaj sobie !
Nathan wstał ale Ed się przeliczył bo Nathan był od niego wyższy i silniejszy więc od razu  odpuścił i poszedł.
(M):Ale ty agresywny jesteś .
(Nath):Nikt cię nie będzie obrażał przy nas .
(M):Aww... ale słodkie .
Chłopaki spojrzeli na siebie i w tym samym momencie powiedzieli Awww..... ale słodkie próbując udawać mój głos na co chłopaki którzy siedzieli za mną się zaśmiali , a ja powiedziałam udając chłopaka .
(M):Zważaj sobie !
Po chwili wybuchnęliśmy śmiechem , kiedy się już uspokoiliśmy Aaron powiedział .
(A):Ja tak wcale nie mówię .
(M):Ani ja !
(Jeremy):Oh....ty nasz mały rodzynku .
(M):Mały rodzynek , serio ?
(Aaron):A coś ci nie pasuje mała ?
(M):Tak , coś mi nie pasuje duży .
(Lou):Maddy , idź po rzeczy i pojedziemy do lekarza .
(M):Ale po co ? No Loui ..
(Lou):Nie marudź tylko chodź .
(M):No idę .
Pożegnałam się z chłopakami i kiedy już zabrałam rzeczy szliśmy w stronę samochodu ale kulejąc to tak szybko nie szłam .
(Lou):Maddy , chodź tu .
Kiedy podeszłam do niego bliżej wziął mnie na ręcę .
(M):Hey !
(Lou):No co ? Będzie szybciej .
U lekarza byliśmy w miarę krótko , dostałam jakieś maści i opaskę na stopę . Kiedy byliśmy już w domu  ktoś zapukał do drzwi więc Louis poszedł otworzyć a po chwili wrócił z Dominic'iem .
(D):Hey Maddy .
(M):Hey , co ty tu robisz ?
(D):Chciałem sprawdzić czy wszystko okay i pomyślałem że chciałabyś wiedzieć co było w szkole .
(M):Miło z twojej strony , chodź na górę .
Kiedy weszłam jakoś na górę poszliśmy do mojego pokoju .Odpisałam tematy lekcji od Dominic'a i zaczęliśmy żartować i rozmawiać o byle czym .
(D):Podoba ci się ktoś ?
(M):Emm... niee. A tobie ?
(D):Tak .-Nie wiem czemu ale zrobiło mi się przykro, uśmiechnęłam się lekko .
(M):A ona o tym wie ?
(D):Nie .
(M):Powiedz jej .
(D):Nie odważę się .
(M):Powiedz jej bo potem będziesz żałował że nie spróbowałeś .
Naszą rozmowę przerwał Louis który właśnie wszedł do mojego pokoju .
(Lou):Chciałem się zapytać czy pooglądacie z nami filmy .
(D):Z chęcią ale muszę już iść , pa Maddy . -Przytulił się do mnie i wyszedł .Louis patrzał się na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
(M):Co ?
(Lou):Ty się w nim zakochałaś .
(M):Co ty gadasz ? Nie !
(Lou):Tak i dobrze o tym wiesz .-po chwili do mojego pokoju weszli chłopaki .
(H):Czemu krzyczycie ?
(Lou):Powiedz prawdę .
(M):Mówię !
(Lou):To niby czemu jak powiedział że ktoś mu się podoba to zmienił ci się głos na smutny ? Zabolało , prawda ?-W oczach zebrały mi się łzy i krzyknęłam .
(M):On mi się nie podoba ! Idź !
(Lou):Po twoim zachowaniu to widać , przemyśl to i nie płacz .
(M):Ja nie płacze .
(Lou):Nie łudź się że nie widać twoich oczu , jeszcze trochę i się rozpłaczesz .
(M):Nie .
(Lou):Myszko , zastanów się .
Chłopaki wyszli a ja położyłam się i rozmyślając zasnęłam . Dominic to mój przyjaciel i tyle .