środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 17

Obudziłam się w swoim łóżku przykryta kołdrą , po chwili do mojego pokoju wszedł Harry a kiedy zobaczył że nie śpię uśmiechnął się do mnie lekko . Usiadłam na łóżku i zauważyłam że Harry trzyma w ręku dwa kubki , usiadł obok mnie i podał mi jeden kubek , zobaczyłam że to gorąca czekolada z piankami do góry .
(H):To mi zawsze poprawiało humor .-uśmiechnął się do mnie .
(M):Dziękuje .-uśmiechnęłam się lekko .
(H):No i jak się uśmiechasz od razu lepiej .
(M):Mam pytanie .
(H):Hm...?
(M):Skąd tu się wziął Mike ?
(H):Powiem ci jeżeli opowiesz mi wszytko co się stało pod szkołą .
(M):Dobrze .
(H):Mike po prostu przyjechał tu bo się przestraszył że może ponieść jakieś konsekwencje za to co ci zrobił , ale nie bój się on ci już nic nie zrobi .
(M):Yhm...
(H):Teraz twoja kolej .
(M):Nom.... chciałam już wracać ze szkoły i szłam taką wąską ścieżką przy parkingu obok szkoły i poczułam że ktoś ciągnie mnie za ramię i przyciska mnie do muru . Zobaczyłam że to Mike to chciałam uciekać ale nie mogłam mu się wyrwać , wiesz jak głupio się czuć kiedy nie możesz nic zrobić chociaż bardzo byś chciał ? No i potem powiedział że mam zrobić tak żeby go uniewinniono i potem .... zaczął mnie dotykać a jak się wyrywałam to uderzył mnie w twarz ii... potem .-rozpłakałam się .
(H):Sh... nie musisz już mówić skarbie cii...
(M):Przepraszam .
Harry objął mnie ramieniem i wypiliśmy w ciszy swoje napoje .
(H):To może zajdziesz ze mną na dół ? Hmmm...?
(M):Okay .
Zeszliśmy na dół i każdy patrzył się na mnie jak na ducha .
(M):Wyglądam aż tak źle że się patrzycie czy co ?
(N):No coś ty , wręcz przeciwnie .
(M):Yhm...
(Zayn):To co ... siadaj a zaraz będzie kolacja .
(H):No Liam coś tam pichci specjalnie dla ciebie ale zobaczymy czy któryś z nas to przeżyje .
(M):A tam , przesadzasz .
(Niall):Mi to tam będzie pasowało .
(Zayn):No Niall , nie spodziewałem się tego po tobie .
(M):No widzisz , a jednak .
Z kuchni wyłonił się Liam z uśmiechem i podszedł do mnie , przytulił mnie i poszliśmy w stronę kuchni .
(M):uu..ale pachnie .
(Liam):Dziękuje , przygotowałem makaron A'la Li .-zaśmiałam się .
(Lou):Czyli co kucharzu ?
(Liam):Makaron z brokułami i serem .-chłopaki udawali że zaczynają wymiotować a ja z wielkim bananem na twarzy powiedziałam .
(M):Mniam ..
Wszyscy popatrzyli na mnie jak na kosmitkę a ja uśmiechnęłam się szeroko do Liam'a .
(Li)Nareszcie ktoś mnie docenia .
Liam wyłożył swoje dzieło na talerze i podał do stołu . Chłopaki pili do tego piwo żeby ja kto mówią  zabić smak brokół , oprócz Liama który pił sok pomarańczowy z resztą tak samo jak ja .
(M):Pyszne , dziękuje .
(Li):Proszę bardzo .-Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem .
(M):Przepraszam ale muszę jeszcze zrobić lekcje z dzisiaj .
(Lou):Potem jeszcze pokaż się że żyjesz .-zaśmiał się .
(M):Yhm...
Poszłam na górę i spakowałam się na jutro bo w szkole i tak nic nie było . Położyłam się i zasnęłam .
                                                        *Perspektywa Louis'a*
(Lou):Harry jak ty to zrobiłeś że zeszła na dół ?
(H):No , po prostu .
(Li):Mi się wydaje że Maddy chcę być twarda i pokazać że jest dzielna a tak naprawdę w środku się emocjonalnie rozsypuje .
(Zayn):Też tak uważam .
(N):Musimy z nią porozmawiać.
(Lou):To może chodźmy z nią teraz porozmawiać ?
(Zayn):No okay .
Weszliśmy na górę i kiedy złapałem za klamkę usłyszałem płacz .
(Li):A nie mówiłem ?
Kiedy wszedłem do jej pokoju zobaczyłem że śpi , płakała ale przez sen  i szeptała jedno słowo nie . Podszedłem do łóżka i lekko potrząsłem Maddy a ona otwarła szeroko oczy i usiadła ciężko oddychając .
Przytuliłem ją mocno do siebie i głaskałem po plecach .
(Lou):Sh... myszko już wszystko dobrze , to tylko sen .
(M):Nie , bo to było na prawdę .
(Lou):Chodzi ci o to pod szkołą ?
(M):Tak .
(Lou):On już cię nie skrzywdzi , obiecuje .
(M):Ale..
(Lou):Nie ma żadnego ale .
(M):Loui boje się go .-powiedziawszy to wybuchnęła płaczem .
(Lou):hey nie płacz .
(M):Ja pójdę zrobić zadania domowe .
(Zayn):A nie zrobiłaś ich wcześniej ?
(M):Nie bo poszłam się zdrzemnąć .
(N):To my tu poczekamy .
(Li):Bo wiesz Maddy musimy porozmawiać .
(M):To mówcie .
(H):Nie , spokojnie zrób co masz zrobić a my poczekamy .
                                                          *Perspektywa Maddy *
Chłopaki dziwnie się zachowywali , wyciągnęłam książki i zaczęłam po kolei robić zadania . Kiedy skończyłam to spakowałam się na następny dzień i odwróciłam się w stronę chłopaków .
(M):No to o co chodzi ?
(N):Chodź tu do nas .
(M):Em... okay .
Usiadłam na łóżku między chłopakami i wpatrywałam się w każdego po kolei .
(M):Em...ale o co chodzi ?
(Li):Wiemy że to dla ciebie trudne ale nie możesz się zadręczać myślami o Mike'u bo to cię zniszczy .
(Lou):Maddy chodzi o to że się martwimy i pamiętaj że możesz na nas liczyć zawsze .
(Zayn):O każdej porze no...mniej więcej .-zaśmiałam się .
(M):Rozumiem .
(N):To co idziemy pooglądać jakiś film ?
(M):Beze mnie .
(N):Czemu ?
(M):Pójdę się wcześniej położyć .
(Lou):To dobranoc .
Każdy poczochrał mnie po włosach i wyszli .Gr.... nie mogli bez tego ? Poszłam pod prysznic i kiedy byłam już w mojej piżamie , wskoczyłam do łóżka i nastawiwszy sobie budzik zasnęłam .




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz