niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 16

Kiedy rano zadzwonił mój budzik od razu wstałam z łóżka , pościeliłam je i po umyciu się ubrałam się :
Do torby wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół , na dole siedzieli Louis , Jake i Alex .
(M):Dzień dobry kochane grono pedagogiczne i mój kochany upierdliwy bracie !-powiedziałam z bananem na twarzy .
(Lou):Widzę że humorek dopisuje myszko ?
(M):No raczej , nie inaczej .
(Alex):Dzisiaj mamy pierwszą lekcje razem , cieszysz się ?
(M):Jak choler... znaczy choinka.-powiedziałam kiedy Louis popatrzał na mnie jak na zabójce Kevinów a Jake i Alex wybuchnęli śmiechem .
(Lou):Masz tu śniadanie , smacznego .
(M):Nie dziękuje , nie jestem ..
(Lou):Tak , tak , tak nie jesteś głodna a dla twojej wiadomości mnie to nie obchodzi .
 (M):Gr....
Spojrzałam na przygotowane śniadanie którym były dwa tosty i herbata malinowa . W końcu zjadłam śniadanie i podziękowałam z niechęcią , było mi niedobrze ale to przez śniadanie .
(Lou):Dobrze się czujesz ? Wyglądasz bardzo blado .
(M):Tak , dobrze się czuje .
(Lou):Na pewno ?
(M):Tak , na pewno . Ja już pójdę, pa.
Do szkoły pieszo miałam z 20 minut drogi , kiedy dotarłam na miejsce od razu podszedł do mnie Dominic .
(D):Hey piękna .
(M):Hey przystojny .
(D):Więc sądzisz że jestem przystojny ?
(M):A ja piękna ?-zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę sali biologicznej, weszliśmy do klasy i usiedliśmy razem w ostatniej ławce pod oknem . Po chwili do klasy wszedł Alex to znaczy pan Alexander Brown , serio dziwne że moim nauczycielem a za razem wychowawcą jest kumpel Louis'a.
(A.B):Dzień dobry klaso .-powiedział z uśmiechem na co każdy wybełkotał dzień dobry .
(D):Ciekawie się zapowiada , nie ?-szepnął do mnie Dominic .
(M):No , bardzo .-odszepnęłam w jego stronę .
(A.B):Tomlinson  ! Nie rozmawiaj na lekcji .
(M):Przepraszam , już nie będę .
(A.B):Mam nadzieje, no to zaczynamy pierwszy dział mianowicie układy rozrodcze .
W tej chwili w całej klasie zabrzmiały jęki .
(D):To tak dodając do tego tematu .-szepnął mi na ucho, na co się zaśmiałam .
(A.B):Bawi cię coś Maddy ?
(M):Przepraszam .
(A.B):Może powiedz klasie co cię tak bawi ?
(M):Niestety ale słowa Dominic'a są niemoralne .-klasa się zaśmiała a Alex zrobił się czerwony , po chwili się uspokoił , do klasy weszli :Louis , Liam , Harry , Zayn i Niall .
(Lou):Alex możemy porwać Maddy ?
(A.B):Za chwile , poczekajcie tu chwile .
(D):Aż mu żyłka wyskoczyła , uważaj bo cię z klasy wywali .
(M):No , masz racje .-zaśmiałam się głośno na całą klasę .
(A.B):Tomlinson , z czego znowu się śmiejesz ?
(M):Z tego samego co wcześniej .
(A.B):Niech zgadnę Dominic znowu mówi coś niemoralnego i nie możesz nam powiedzieć co mówi ?
(M):Nie tym razem pan nie zgadł , bo Domin mówi że kiedy się pan denerwuje widać panu żyłę .-wszyscy wybuchnęli śmiechem , nawet Harry stojący prze drzwiach zaśmiał się na co oczywiście został uderzony przez Liam'a.
(A.B):Wyciągajcie karteczki , już !
(M):Ale z czego , my nawet nie zaczęliśmy przerabiać niczego !
(A.B):Chcę sprawdzić waszą wiedzę na temat nowego działu .
(M):Gr...
(A.B):Pierwsze pytanie , Podaj gamety rozrodcze . I dla wyjaśnienia i męskie i żeńskie .
Drugie pytanie , podaj gonady rozrodcze . I tak jak w poprzednim zadaniu wymieńcie oba .
Pytanie trzecie hm.. opisz budowę męskiego i żeńskiego układu rozrodczego . I ostatnie zadanie czwarte gdzie dochodzi do zapłodnienia komórki jajowej . Powodzenia, macie dziesięć minut .
(M):Pan se jaja robi ?! Skąd ja mam to wiedzieć ?
(A.B):Pisać !
W sumie jakby na to nie patrząc napisałam wszystko , w wakacje trochę poczytałam sobie tą książkę z biologi więc dla mnie spoko .Podniosłam rękę do góry .
(A.B):Tak ?
(M):W tym zadaniu trzecim , rozrysować to panu czy wystarczy opisać ?
(Jimmy):Karny kutas .-wszyscy się zaśmiali .
(A.B):Wystarczy opisać ale jak ci zależy to możesz i narysować .
(M):Podziękuje może .
(Jimmy):Skąd ja mam wiedzieć co jest w męskim układzie rozrodczym ?-powiedział na głos .
(M):Nie wiesz co masz w spodniach ?
Na moje słowa wszyscy się zaśmiali nawet pan Brown .
(Jimmy):Penis !
(M):To napisz !
Zaczęłam się śmiać jak wariatka ale na szczęście nie byłam jedyna , oddałam kartkę i wyszłam z chłopakami.
(M):To co się stało ?
(Lou):Chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku . Dobrze się czujesz ?
(M):Tak okay , a czemu miałoby być coś nie okay ?
(Lou):Bo rano byłaś blada i wolałem się upewnić . A z resztą przejeżdżaliśmy obok bo jedziemy do studia .
(M):Wszystko okay .-powtórzyłam .
(H):Widzę że uczysz się bardzo ważnych rzeczy , to my może nie przeszkadzamy .
(M):Bardzo śmieszne .
(Lou):Pa.
Weszłam do klasy i wróciłam na swoje miejsce .Lekcje minęły bardzo szybko i w końcu po wychowaniu fizycznym na ostatniej lekcji poszłam do szafki , zmienić buty i wyszłam ze szkoły . Kiedy wyszłam ze szkoły podążałam powoli wąską ścieżką gdy nagle poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę i popycha na ścianę . Przez chwile byłam oniemiała gdy przed sobą zobaczyłam Mike'a tak , dokładnie kochanka mojej mamy . Przestraszyłam się a on tylko uśmiechnął się i pochylił głowę w prawo tak że dotykał ustami mojego ucha .
(Mike):Znowu się widzimy piękna .-przejechał zębami po płatku mojego ucha i pocałował w szyje .
(M):Nie dotykaj mnie !
(Mike):Masz zrobić tak że twój głupi braciszek wycofa oskarżenie !
(M):Jakie oskarżenie ?
(Mike):O próbę gwałtu i pobicie właśnie ciebie .
(M):Ale ja ...
(Mike):Shh...-przyłożył swój wskazujący palec na moje usta , ręką zjechał na mój dekolt i zaczął dotykać i ściskać moje piersi , kiedy krzyknęłam na pomoc uderzył mnie pięścią w brzuch tak że zgięłam się w pół , Mike pociągnął mnie za włosy i uderzył w nos . Poczułam jak po mojej twarzy spływa krew a na dodatek ten potworny ból .Łzy zaczęły płynąć po mojej twarzy kiedy rękami schodził niżej i niżej i coraz niżej .Dotknął mojej kobiecości a ja zaczęłam krzyczeć , w oddali widziałam że ktoś biegnie w moim kierunku .
-Hey puść ją !
Mike puścił mnie a ja zsunęłam się po murze na ziemie i zaczęłam coraz bardziej płakać , zauważyłam że tą osobą która biegnie z daleka jest Alex , miał w dłoni telefon i coś mówił . Kiedy do mnie podbiegł dalej z kimś rozmawiał a ja coraz bardziej szlochałam . Po chwili Alex wsunął telefon do swojej kieszeni i na mnie spojrzał .
                                                                 *Z perspektywy Louis'a*
Martwiłem się o Maddy bo powinna już być dlatego zadzwoniłem do Alexa .
(Lou):Hey stary , wiesz gdzie jest Maddy ? Nie wróciła jeszcze a się martwię .
(A):Nie , ja wychodzę już  z pracy .
(Lou):Jakbyś coś widział to zadzwoń .
(A):Louis ! Widzę ją chyba .
(Lou):Jak to ?
(A):Czekaj .
Słyszałem tylko szybkie oddechy , jakby Alex biegł a po chwili jego krzyki żeby zostawić Maddy . Szczerze to przeraziłem się i to nie na żarty . Po chwili Alex powiedział żebym przyjechał pod szkołę i przyszedł do jego klasy , usłyszałem jeszcze płacz i rozłączył się .
(Lou):Chłopaki !
(H):Co ?
(Lou):Maddy się znalazła , jedziemy do szkoły !
(N):Po co ?
(Lou):Nie ma czasu !
                                                                  *Perspektywa Maddy*
Kiedy Alex przy mnie klęknął wybuchnęłam jeszcze większym płaczem , Alex przytulił mnie do siebie mocno głaszcząc rękami po moich plecach .
(Al):Maddy , spokojnie . Już wszystko okay .
(M):Nie , nie . To byłł onn !-znowu zaczęłam płakać i się trząść .
(Al):Hey mała , chodź .
Kiedy tylko wstałam nogi się pode mną ugięły i upadłabym gdyby Alex mnie nie złapał , wziął mnie na ręce i poszliśmy do jego klasy . Posadził mnie na krześle nauczyciela i kucnął przy mnie .
(A):Spokojnie , już sh... on nic ci nie zrobi Maddy .-Nic nie odpowiedziałam , nie umiałam . On znowu mnie tam dotykał , znowu mnie przerażał . Alex złapał moją twarz w dłonie i wytarł moje łzy które po chwili zastąpiły nowe . Naglę drzwi klasy otwarły się gwałtownie i zobaczyłam w nich chłopaków . Louis kiedy mnie zobaczył podbiegł do mnie i podniósł przytulając do siebie .
(Lou):Maddy ! Nic ci nie jest ? Co się stało ?
Nic nie odpowiedziałam tylko zaczęłam coraz bardziej płakać o ile bardziej można , Louis przytulił mnie mocno a ja wtuliłam głowę w jego tors , zaczął głaskać mnie po głowie .
(Lou):Myszko idź z Harry'm do samochodu .
(H):Chodź tu do mnie skarbie .
Zrobiłam krok w stronę Harry'ego ale nie czułam nóg , po chwili byłam niesiona przez Hazze i płakałam w jego bluzkę .
(M):Harry to był onn.
(H):Sh.... ktoś ?-Siedziałam na kolanach Harry'ego w samochodzie.
(M):Tu był Mike .-powiedziałam łamiącym się głosem 
(H):Sh... spokojnie skarbie .
(M):Ale on tu był i znowu mnie dotykał .
(H):Co ?!-popłakałam się jeszcze bardziej .
Po chwili do środka weszli jeszcze : Louis , Liam , Niall i Zayn .
(Lou):Myszko chodź tu .-Podeszłam do Louis'a a on pociągnął mnie za rękę tak że usiadłam obok niego .
(M):Loui on tu wrócił .-powiedziałam zrozpaczonym głosem .
(Lou):Maddy spokojnie , pokaż nos .
Louis obejrzał nos z którego cały czas spływała czerwona ciecz i przyłożył mi do nosa chusteczkę .
(Lou):Coś cię boli ?
(M):Brzuch i nos .
(Lou):Niedługo przestanie , a czy on znaczy Mike dotknął cię gdzieś a ty tego nie chciałaś ?
(M):Tak .-powiedziałam szeptem .
(Lou):On zapłaci za to co ci zrobił .
(M):On mówił że mam wycofać jakieś oskarżenie i że jak nie to pożałuje , boje się .
(Lou):Nie bój się , już nie masz czego .
Louis spojrzał na moją szyje i zrobił wielkie oczy , dotknął mnie tam a ja syknęłam z bólu .
(Lou):Chłopaki ?
(Zayn):Hm..?
(Lou):Popatrzcie .
Louis złapał mnie za podbródek i  uniósł moją głowę w górę .
(Li):O Boże .
(Niall):Trzeba iść na policje .
(Lou):Nie .
(Li):Damy dowody do sądu i pożałuje za to gorzko .
Louis podciągnął mnie tak że siedziałam na jego kolanach w jego ramionach . Przytulał mnie do siebie mocno a ja czując jego ciepło i znajomy zapach perfum uspokoiłam się na tyle na ile mogłam . Louis zaczął mną lekko kołysać i nawet nie wiem kiedy zamknęły mi się powieki .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz