środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 15

Obudził mnie Lou głaszcząc moje włosy  , mocniej się w niego wtuliłam i zamruczałam .
(Lou):Wstajemy myszko .
(M):Nie , ja chcę spać .
(Lou):Maddy jeżeli za dziesięć minut nie będzie cię na dole inaczej pogadamy .
(M):No alee...
(Lou):Nie ma żadnego ale .-mrugnął do mnie i kiedy chciał wyjść powiedziałam .
(M):Świetnie się bawisz rozkazując mi ?
(Lou):Maddy ja chce po prostu dla ciebie jak najlepiej .
(M):Yhm...
Poszłam do łazienki i wykonałam poranny rytuał , ubrałam się w to :
Zeszłam na dół i krzyknęłam z wielkim uśmiechem .
(M):Siemka !
(H):No cześć , widzę że humor dopisuje.
(M):A jakoś tak .
(N):To świetnie , może pójdziemy dzisiaj na lody
(Lou):Przy okazji , dzwoniłem do Alexa i powiedziałem że wpadnę do niego .
(M):Do tego mojego wychowawcy ?
(Lou):Dokładnie .
(M):Yhm.... fajnie ale kiedy ?
(Lou):No teraz cię zawieziemy i do niego pójdziemy bo zaczyna dopiero od czwartej lekcji .
(M):Fajnie .
(Lou):Powiedział że jeszcze pracuje tam nasz kumpel i uczy wf-u więc chyba przyjdziemy tam jak będziesz miała lekcje .
(M):Nie !
(H):A jednak .
Wzięłam plecak i pojechaliśmy . Moją pierwszą lekcją była chemia więc pożegnałam się z chłopakami i poszłam pod moją klasę . Na lekcji było nudno bo omawialiśmy różne bzdury tupu za co jesteśmy oceniani czy zasady BHP . W pewnym momencie Aaron który siedział za mną wbił mi palce w żebra na co pisnęłam , wstałam i uderzyłam go z liścia w twarz .
(Nauczycielka):Maddy Tomlinson , w tej chwili do wychowawcy !
(M):Ale to jego wina !
(Nauczycielka):Maddy i Aaron , w tej chwili do wychowawcy !
Wyszliśmy z klasy Pani Moore i poszliśmy do naszego wychowawcy , kiedy weszliśmy do sali w której miał być zobaczyłam tam też Lou,Zayn'a,Liam'a,Harry'ego i Niall'a .
(M):Dzień Dobry !
(Alex):Dzień dobry , to co nabroiłaś ?
(M):Ja ? Nic !
(Alex):Gdybyś nic nie zrobiła to by cię tu nie było .
(M):No tak jakby ...
(Aaron):Uderzyła mnie w twarz .-Chłopaki zaczęli się śmiać .
(M):Ale to wcale tak nie było bo ten idiota dźgnął mnie w żebra to musiałam coś zrobić , nie ?
(Aaron):Idiota ?
(M):Sorry , tak mi się powiedziało .
(Alex):Dobra Aaron nie dokuczaj koleżance , a ty Maddy nie bij kolegów co ?
(M):Postaram się ale nic nie obiecuje .
(Alex):Zrobię wyjątek i  nie ukaże was ale drugim razem nie będę taki miły .
(M):Dziękujemy .
(Aaron):To możemy iść ?-objął mnie ramieniem .
(M):Ekm... wiesz co to przestrzeń osobista ?
(Aaron):Nie .
(M):Gr...
(Alex):Dobra możecie już iść do klasy , a tak w ogóle Maddy jesteś zupełnie jak twój brat .
(M):To dobrze czy źle ?-zaśmiał się .
(Alex):Idźcie już .
Poszliśmy z powrotem do klasy i akurat zadzwonił dzwonek , postanowiliśmy zrobić wyścigi na deskach . David pożyczył mi swoją deskorolkę i razem z Aaronem mieliśmy się ścigać , David puścił muze i zaczął się wyścig , w końcu nauczyciele zaczęli nas gonić a ja zaczęłam krzyczeć . W końcu przed sobą zobaczyłam Louisa dlatego skręciłam w prawo i wpadłam prosto na mojego wychowawcę . Złapał mnie za ramie i zaczął prowadzić do klasy . W środku był już Aaron, David i Jessy . Louis i reszta siedzieli i nic nie mówili tylko patrzeli na mnie .
(Alex):Maddy , Aaron wy zostańcie a reszta może iść .Mówiłem wam że za drugim razem nie będę miły i już nawet wymyśliłem wam karę . Zostaniecie po lekcjach i pójdziecie na sale gimnastyczną .
(M):Sale gimnastyczną?
(Alex):Tak , poprosiłem pana Bloom żeby was nauczył dyscypliny .
(M):Czy tylko ja czuje że powiało grozą ?-Zaśmiałam się na co Louis i Alex też się zaśmiali .
(Alex):Zobaczymy jak się będziesz potem śmiała .-zrobiłam przerażoną minę bo coś mi się przypomniało .
(M): Em.. Louis czy to nie przypadkiem ten..
(Lou):Dokładnie .-wyszczerzył się .
(Alex):No i to jest prawidłowa reakcja .
(N):Skończcie ją straszyć bo jest blada jak ściana .
(Alex):Do klasy !-krzyknął na co razem z Aaronem podskoczyliśmy i wybiegliśmy z klasy słysząc za sobą śmiechy .No to pięknie coś czuje że żywa stamtąd nie wyjdę, lekcje minęły strasznie szybko i właśnie razem z Aaronem szliśmy na sale gimnastyczną .Kiedy tam dotarliśmy zobaczyłam że są już tam Liam,Louis,Zayn,Niall,Harry,Alex i chyba ten cały pan Bloom . Był wysoki i bardzo umięśniony , z daleka widziałam że był brunetem i szczerze bałam się .
(Pan Bloom):O jesteście , chodźcie tu !
Podeszliśmy do miejsca w którym wszyscy stali .
(Pan Bloom):Słyszałem czemu tu jesteście , przebierajcie się i chodźcie tu .
(M):Nie mam stroju .-powiedziałam ucieszona.
(A):Ja też nie więc może kiedy indziej .
(Pan B):To żaden problem , mamy stroje .-W tej chwili miny nam zrzedły na co wszyscy się zaśmiali .
Po chwili Pan Bloom podał nam stroje i kiedy zobaczyłam swój myślałam że padnę .
(M):Serio ? Stanik i krótkie spodenki ?
(Pan B):Przestroga na przyszłość żeby nosić strój .
(M):Tsa...
Kierowaliśmy się w stronę szatni i szepnęłam w stronę Aarona
(M):Już go nie lubie.
(Pan B):Ja to słyszę !
Szybko weszłam do szatni i się przebrałam  w ten strój , wyszłam i podeszłam do reszty .
(M):Może jeszcze lepiej jakbym bez niczego ćwiczyła ?
(Pan B):Z chęcią bym to zobaczył .
(M):Zboczeńcy nie nauczyciele , ciekawe kto ich tu zatrudnia .
(Pan B):No cóż my jesteśmy tylko mężczyznami .
(M):No co pan nie powie, nie wiedziałam .
(Alex):To już wiesz .
(Pan B):To zacznijcie od 50 okrążeń , potem 50 pompek , 25 podciągnięć na drabinkach i 70 brzuszków.
(Aaron i Maddy):Co ?!
(Pan B):To dopiero początek .
Po tym treningu , położyłam się na ziemi a Aaron obok mnie .
(Aaron):Wiesz że kiedy jesteś spocona wyglądasz sexy ?
(M):A wiesz że jak ty jesteś spocony to śmierdzisz i nadal jesteś wkurzający ?
Zaczęliśmy się śmiać a reszta patrzała na nas jak na idiotów.
(Lou):Bredzą od tego zmęczenia .
(M):Mam problem .
(Lou):Jaki ?
(M):Nie wstanę .
(Lou):Wstawaj leniu bo nie pójdziesz z nami na lody .
(M):Trudno , nie mam siły .
(H):A w ogóle nie ma jakichś zajęć dodatkowych w tej szkole , może byś się na coś zapisała ?
(Alex):Za późno już zapisałem Maddy na jedne.
(M):Co ?! Ale pan nie może mnie na nic zapisywać !
(Alex):A założymy się ?
(M):Grr.... na co ?
(Alex):Zajęcia wokalne , w sumie od czasu do czasu zaśpiewasz na apelu i przy okazji podwyższy ci to ocenę z zachowania bo cieńko to widzę .
(M):Ja z zachowania miałam piątkę .
(Alex):Ciekawe jakim cudem .
(Aaron):Pewnie się przespała z nauczycielem .
(M):Słucham ?!
(Aaron):Nie mów słucham bo cię wyrucham .-otworzyłam szeroko usta i wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem , najpierw jest miły , zabawny a potem robi się chamski i wredny .
(Aaron):Co do buzi też lubisz ?
Wstałam i pobiegłam do szatni trzaskając drzwiami .
                                                                *Z Perspektywy Lou*
Kiedy ten cały Aaron zaczął sobie żartować z Maddy wiedziałem że za chwile coś się stanie , Maddy wstała i pobiegła do szatni trzaskając drzwiami . Popatrzałem na zdziwionych chłopaków .
(Alex):Aaron to nie było miłe , masz ją przeprosić .A teraz możesz już iść bo kara się skończyła .
Aaron poszedł a my z chłopakami usiedliśmy na ławce .
(Lou):Maddy jest bardzo wrażliwa .
(Alex):Rozumiem ale nie powinna brać sobie tego do siebie Aaron taki już jest próbuje zabłysnąć i się popisać , najpierw mówi potem myśli i tak to z nim jest .
Wstałem i podszedłem do drzwi damskiej szatni  i zapukałem .
(Lou):Maddy , mogę wejść ?
(M):Nie !
(Lou):Czemu ?
(M):Bo się przebieram .-Zaśmiałem się z jej słów.
(Lou):Przecież ja cię nawet widziałem nago, nie przesadzaj .
(M):Właź jak musisz i już się zamknij !-chłopaki się zaśmiali .
Wszedłem do środka i zobaczyłem że Maddy siedzi na ziemi i wyciera policzki z łez . Podszedłem do niej wolnym krokiem i kucnąłem obok .Przytuliłem ją do siebie i zacząłem głaskać po plecach , kiedy wtuliła się we mnie powiedziałem .
(Lou):Nie przejmuj się , nie myślał co mówi .
(M):Na pewno w końcu to chłopak .
(Lou):Powinienem się teraz obrazić .-zaśmiała się .
(M):Dziękuje i przepraszam za dzisiaj .
(Lou):Nie ma za co ale teraz nie płacz już tylko chodź na te lody .
Maddy wzięła swój plecak , wytarła łzy i wychodząc objąłem ją ramieniem .
(H):A może nie pójdziemy na lody tylko do domu i zamówimy pizze ?
(N):Jak dla mnie super !
(Li):Ale mnie zaskoczyłeś Niall .
(N):No co ?
(Zayn):Nico głodomorze .
(Lou):Chłopaki idziecie z nami ?
(Alex):W sumie czemu nie , a ty Jake ?
(Pan B):Jasne.
                                                                *Perspektywa Maddy*
Czyli pan Bloom nazywa się Jake hm... coś mi to mówi i naglę mnie olśniło Jake był najlepszym przyjacielem Lou , niby tego nie powinnam pamiętać bo to było dawno no ale zawsze był dla mnie miły i mnie bronił kiedy coś przeskrobałam .
(M):Kurcze już wiem !
(Lou):Co wiesz ?
(M):Skąd kojarzyłam tego jakże wspaniałego nauczyciela wf-u .-powiedziałam z sarkazmem na co wszyscy się zaśmiali .
(Jake):Powinienem się teraz obrazić ale wybaczę ci pod warunkiem .
(M):Jakim ?
(Jake):Powiesz mi skąd mnie kojarzysz .
(M):Em... no bo pamiętam że kiedyś z Lou poszliście na wagary  i wzięliście mnie ze sobą .Ty zdaje się byłeś jego przyjacielem plus pamiętam że kiedyś mnie uratowałeś przed zemstą Louisa.-zaśmiałam się .
(Jake):Ty to pamiętasz ?! Przecież to było bardzo dawno temu .
(M):No pamiętam .
Przyszliśmy do domu i Niall zamówił Pizze , wszyscy usiedli w salonie i kiedy miałam iść do swojego pokoju Louis popatrzał na mnie ostrzegawczo .
(Lou):Nie waż się iść na górę tylko siadaj tu !
(M):Em.. dobrze .
(Alex):A tobie co ?
(Lou):Tylko to że moja siostrzyczka nie chce nic jeść i tylko wymyśla nowe wymówki żeby nic nie jeść bo sądzi że jest gruba .
(Jake):Co ? Że niby Maddy gruba ?
(M):Bo to prawda .-wyszeptałam .
(Lou):Przestań tak mówić !
Naszą dyskusje przerwało głośne puknie do drzwi .
(M):Em... też to słyszycie ?
(Lou):Nie zmieniaj tematu .
(M):Ale ktoś pukał  , idę otworzyć .
Poszłam otworzyć drzwi tak jak mówiłam i zobaczyłam przed nimi Dominic'a  .
(D):Maddy przepraszam ja ...
Nie pozwoliłam mu dokończyć i zamknęłam mu drzwi przed nosem .Wróciłam do salonu .
(Alex):Czyżby adorator ?
(M):Taa... to tylko Dominic.
(Lou):I co wytłumaczył się ?
(M):Nie.
(Lou):Jak to ?
(M):No bo zamknęłam mu drzwi przed nosem .
(H):Ale niegrzeczna mr..-wzięłam poduszkę i uderzyłam go w głowę z całej siły .
(H):Au.. ?
(M):Bardzo śmieszne .-po moich słowach wszyscy zaczęli się śmiać a zaraz potem sama do nich dołączyłam.
(N):Kurcze kiedy ta pizza będzie ?
(Li):Coś ty taki niecierpliwy ?
(N):Bo jestem głodny .
(Zayn):A kiedy ty nie jesteś głodny ?
(N):Podchwytliwe pytanie .
(M):Boże z kim ja mieszkam ?
(Jake):Nie przesadzaj .
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i Louis poszedł je otworzyć a po chwili wrócił z ogromną ilością pizzy widziałam że Niallowi oczy się zaświeciły na co się zaśmiałam .
Zjadłam już dwa kawałki pizzy i chciałam iść na górę ale Louis pociągnął mnie i wylądowałam na jego kolanach .
(M):Ej !
(Lou):Nie zjadłaś nic .
(M):Jak to nie ? Jadłam i to dwa kawałki więc mi nie kłam .
(Lou):Ale chociaż jeszcze jeden ?
(M):Nie !
(Lou):Proszę .-objął mnie w tali i położył głowę na moim ramieniu .
(M):Nie zjem nawet pół kawałka i koniec !
(H):Louis jak będzie chciała to sobie weźmie coś , nie męcz jej tak .
(Lou):Maddy proszę , martwię się o ciebie .
(M):Loui nie musisz się o mnie martwić , wszystko okay , mogę iść już na górę ?
(Lou):A co tam będziesz robić ?
(M):Żyły podcinać.-warknęłam .
(Lou): Maddy ja się o ciebie po prostu martwię , nie możesz odpowiedzieć normalnie ?
(M):No nie wiem co będę robiła , poleżę i posłucham sobie muzyki .
(Lou):To idź .-pocałował mnie w czoło i poczochrał włosy .
(M):Louis !-wszyscy się zaśmiali i w końcu mogłam iść na górę .
                                                         *Perspektywa Louis'a*
(Lou):Już nawet nie mogę jej dać buziaka.
(Alex):Raczej chodziło jej o włosy ale okay .
(H):Się przejmujesz .
(Lou):Noo...
Usłyszałem dzwonek do drzwi kiedy je otwarłem zobaczyłem Dominic'a .
(D):Cześć , jest Maddy ?
(Lou):Cześć Dominic , tak jest. Wchodź .
(D):Dzięki .
(Lou):Jest na górze w swoim pokoju , trzecie drzwi po prawej .
(D):Dzięki Louis.
Wróciłem do chłopaków i usiadłem na swoim miejscu .
(Alex):Kto to ?
(Lou):A Dominic .
(Alex):Dominic Stone ?
(Lou):Tak , skąd wiesz ?
(Alex):Jest w klasie z Maddy a że ja jestem ich wychowawcą to wiem geniuszu .
(Lou):Nie wymądrzaj się .
(Jake):Dominic hm... a już wiem .
(Niall):A czy oni się ostatnio nie pokłócili ?
(H):Niall Amerykę odkryłeś .
(Zayn):Nie to był Kolumb .
(Li):Zayn weź się uspokój .
(Lou):Tak , pokłócili się .
(Jake):A wiesz o co ?
(Lou):Wiem .
(Alex):To powiedz .
(Lou):No w skrócie Dominic pocałował Maddy i przez to się pokłócili między innymi .
(Li):Niech zgadnę , nie odwzajemniona miłość ?
(Lou):Nie raczej niedopowiedzenie .
                                                     *Perspektywa Maddy*
Słuchałam sobie muzyki gdy nagle poczułam że ktoś mnie dotknął , otworzyłam oczy i myślałam że dostane zawału , przed sobą zobaczyłam Dominic'a.
(M):Co ty tu robisz ?!
(D):Maddy proszę , pozwól mi wyjaśnić wszystko .
(M):No dobrze .
(D):Ja przepraszam bo chodzi o to że ... em...
(M):Spokojnie , nie zjem cię .
(D):Bo chciałbym żebyśmy się przyjaźnili , nie to że mi się nie podobasz ale za krótko się znamy i...
(M):Durniu ! Ja właśnie chciałabym to samo powiedzieć .
(D):Na prawdę ?
(M):Tak.-uśmiechnęłam się do niego co odwzajemnił .
(D):A właśnie zapomniałbym .
(M):O czym ?
(D):Mam coś dla ciebie .-zza pleców wyciągnął niebieskiego misia z różowym serduszkiem w łapce na którym pisało I'm Sorry , oraz czekoladę z orzechami .
(M):Nie musiałeś .
(D):Ale chciałem .-uśmiechnął się .
(M):Dziękuje .
(D):O nie , nie ja chcę za to zapłatę .
(M):Znaczy ?
(D):Przytulisz mnie w końcu ?
(M):Od kiedy to odpowiada się pytaniem na pytanie ?
(D):A dlaczego ty odpowiadasz pytaniem na moje pytanie ?-zaśmialiśmy się i Dominic mocno mnie przytulił .Zaczęliśmy się śmiać dalej wtuleni w siebie .
(M):Dusisz mnie .
(D):To z tego szczęścia że mi wybaczyłaś .
(M):Ale ja nic takiego nie mówiłam że ci wybaczyłam-powiedziałam z poważną miną ale kiedy zobaczyłam przestraszoną minę Dominica wybuchnęłam śmiechem .
(M):Gdybyś widział swoją minę .
(D):Zemsta !
Dominic rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać , tak to właśnie mój czuły punkt serio wszędzie mam łaskotki .Zaczęłam krzyczeć i się śmiać .
                                                             *Perspektywa Louisa*
Usłyszałem śmiechy i krzyki Maddy .
(Alex):O już się pogodzili .
(Jake):Widać że nie umie się długo obrażać .
(Lou):To prawda .
Usłyszeliśmy kroki na schodach więc popatrzeliśmy w tamtym kierunku i zobaczyłem że Dominic obejmuje Maddy i idą śmiejąc się w stronę wyjścia , popatrzałem na chłopaków z uśmiechem i wszyscy byliśmy cicho żeby obserwować dalszy przebieg wydarzeń .
(D):To do zobaczenia w szkole .
(M):Do zobaczenia .
(D):Może pocałujesz mnie na pożegnanie ?
(M):W snach .
(D):A przytulisz ?
(M):Nie .
(D):Em... to cześć.-powiedział ze zrezygnowaniem na co Maddy się zaśmiała i się do niego przytuliła .
(M):Może być ?
(D):Zdecydowanie , pa.
(M):Pa.
Dominic wyszedł i Maddy przyszła do salonu z wielkim uśmiechem .
(H):Ktoś tu się zakochał .
(M):Kto ?
(H):Ty !
(M):Nie !
(N):Jasne , my i tak wszystko wiemy .
(Zayn):Buzi , buzi , cmok , cmok .
(Li):Przestańcie w końcu .
(M):O.. dziękuje Liam za poparcie .
(Li):Nie ma za co .
(M):Em... to cześć , dobranoc , do widzenia , paa.
(Lou):Dobrze ty się czujesz ?
(M):Tak ?
(H):To miłych snów o Dominicu .
Maddy wzięła poduszkę i rzuciła w niego .
(H):Au ?
(M):Bardzo śmieszne .
(N):Czy tylko ja mam jakieś deja vu ?
(Zayn):Nie tylko ty .
                                                    *Perspektywa Maddy *
Strasznie się cieszyłam że wszystko z Dominic'iem sobie wytłumaczyliśmy , wzięłam prysznic i po przebraniu się w piżamę i spakowaniu na jutro poszłam spać . Jakie to szczęście że dzisiaj było tak nudno na lekcjach bo przynajmniej nic nie zadali .















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz