sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 13

Obudziły mnie promyki słońca , no tak to jest jak się zapomni zasłonić okna . Spojrzałam na zegarek na którym widniał duży , czerwony napis 7.30 wow . To zastanawiające nie muszę chodzić do szkoły a wstaje wcześnie , a kiedy chodzę do szkoły chce mi się spać . Pościeliłam łóżko i poszłam do łazienki przy okazji ubierając się w czarne leginsy , tego samego koloru top ,  błękitną bluzę którą wczoraj dostałam oraz czapke którą również wczoraj dostałam . Postanowiłam że pójdę pobiegać , zeszłam na dół i chciałam już wychodzić ale usłyszałam za sobą głos .
(Lou):Gdzie to się wybierasz ?
(M):O cześć Loui , ja chciałam iść pobiegać .
(Lou):Gdzie ?
(M):No w pobliżu .
(Lou):Masz telefon ?
(M):Nie.
(Lou):A zamierzałaś mi powiedzieć że wychodzisz ?
(M):Em...nie bo myślałam że śpisz .
(Lou):Proszę cię , nie wychodź nigdzie bez mojego pozwolenia .-spuściłam głowę w dół.
(M):Przepraszam Loui .
(Lou):Nic się nie stało ale informuj mnie o wszystkim bo się martwię .
Uśmiechnęłam się lekko i nawet nie wiem kiedy łzy zaczęli zbierać się w moich oczach .Louis podszedł do mnie i podniósł mój podbródek .
(Lou):Hey czemu płaczesz ?
(M):Bo jestem szczęśliwa .
(Lou):To znaczy ?
(M):No bo martwisz się o mnie i myślę że mnie kochasz , tyle dla mnie robisz i to bezinteresownie ii... ja chciałam ci podziękować .-głos mi się załamał ale miałam nadzieje że tego nie zauważy.
(Lou):Myszko jestem twoim bratem i zawsze cię kochałem i będę kochał , nie masz za co dziękować .
(M):Je-st.
(Lou):No chodź tu do mnie .-uśmiechnął się i rozłożył ramiona. Zaśmiałam się i mocno się w niego wtuliłam .
(M):To mogę iść pobiegać ?
(Lou):Nie .
(M):Co ? Ale czemu ?
(Lou):Bo nie znasz tego miasta i możesz się zgubić albo może ci się coś stać .
(M):No Loui...
(Lou):Tak minka na mnie nie działa , no chyba że ktoś zgodzi się z tobą pobiegać ale chyba jeszcze wszyscy śpią .Plus nie idź do Nialla bo wiesz miał tą operacje i nie bardzo .
(M):Okay , kogoś wyciągnę błahaha.-Louis zaśmiał się na to co powiedziałam .
(Lou):Powodzenia .
(M):Em... a tak w ogóle co ty tak wcześnie wstałeś ?
(Lou):Em... muszę jeszcze coś załatwić .
(M):Yhm... nie wnikam .
Pierwszą myślą jaka wpadła mi do głowy to Hazz .Pobiegłam na górę i bez pukania wkroczyłam do jego pokoju , tak jak myślałam spał . Po chwili skoczyłam na niego i się obudził .
(H):Hey skarbie , czy zawsze będziesz mnie tak  budziła ?
(M):Nie wiem zobaczymy em... czemu zawsze mówisz do mnie skarbie ?
(H):Bo lubię , to jak powiesz mi czym sobie zasłużyłem na taką pobudkę ?
(M):Bo chciałam iść pobiegać ale Lou mnie nie puścił i ..
(H):Mam z nim pogadać ?
(M):Nie zupełnie .-wyszczerzyłam się .
(H):To co ?
(M):Chodź ze mną !
(H):Nie !
(M):No Harry , proszee zrobię dla ciebie wszystko .
(H):Wszystko ?
(M):No prawie wszystko .
(H):No dobra , dobra . Daruje ci ale będziesz miała u mnie dług wdzięczności .
(M):Okay .
Po paru minutach zeszliśmy na dół gdzie wszyscy siedzieli przy stole .
(Lou):I jak misja ?
(M):Powiodła się .
(Lou):Serio ?!
(M):Tak .
(Niall):No wiesz bo Maddy jest taka słodka że szkoda jej odmówić .
(M):Tsa...
(N):To prawda .
(M):Nie podlizuj się .
Harry chciał podejść do stołu z jedzeniem ale pociągnęłam go za rękę .
(M):Nie wolno ! Chodź !-wszyscy się zaśmiali .
(H):Ale ja nic dzisiaj nie jadłem !
(M):Ja też a nie śpię dwie godziny dłużej od ciebie, ewentualnie możesz się napić wody .
(H):Pf...
(Li):Nie chce nic mówić ale zachowujesz się jak Niall.
(N):Ej !
(Zayn):No co ,  taka prawda .
(M):Narka .
Wyszliśmy z domu i od razu zaczęliśmy biec  oczywiście po pół godziny biegu Harry zaczął narzekać więc zawróciliśmy i kiedy wbiegaliśmy już na teren willi przy której krążyli fotografowie Harry potknął się o kamyk i upadł robiąc dziwną minę na co zaczęłam śmiać się jak nienormalna z niego . I chyba nie mam dla Hazzy najlepszych wieści bo chyba ma uwiecznioną tą minę. Weszliśmy do domu kiedy Harry pozbierał się z ziemi i poszłam na górę pod prysznic i przebrałam się w :

Zeszłam na dół i usiadłam blisko chłopaków w salonie , zdziwiło mnie że jeszcze dzisiaj ani razu nie widziałam tu dziewczyn ale nie odzywałam się na ten temat.Louis dziwnie się na mnie patrzał więc z dziwną miną się w niego wpatrywałam .
(M):Czemu się na mnie tak patrzysz ?
(Lou):Bo blado wyglądasz .
(M):Wydaje ci się .
(Li):Maddy dobrze się czujesz ? Na prawdę nie wyglądasz dobrze.
(M):Wszystko jest okay .
(Z):Na pewno ?
(M):Tak .

(H):Może pójdziesz się położyć ?
(N):Harry zaraz obiad , nie wyganiaj jej tak.
(M):Albo wiecie co , może ja serio pójdę się na chwile położyć .-Uśmiechnęłam się i poszłam na górę . Tak szczerze to wcale źle się nie czułam ale jakoś nie mam ochoty jeść a na pewno by mnie zmuszali , więc wolałam się ewakuować .Kiedy już byłam na górze postanowiłam się położyć bo co innego miałam robić .
*Perspektywa Louisa*
Maddy jakoś dziwnie się zachowywała , była strasznie blada . Z chłopakami próbowaliśmy się czegoś dowiedzieć ale niestety . Dziewczyny przyjdą na wieczór więc może jak poproszę El to pogada z Maddy . 
(Lou):Chłopaki , myślicie że coś się stało ?
(Zayn):To znaczy ?
(Lou):Chodzi mi o Maddy .
(Li):Może po prostu źle się czuje .
(Lou):Może ..
(H):Nie przejmuj się , to minie .
(N):Zauważyliście że Maddy ostatnio nie ma koszmarów ?
(Lou):Nawet nie wiesz jaka to dla mnie ulga .
*Perspektywa Maddy *
Obudziłam się parę godzin później i strasznie mnie brzuch bolał . Wstałam i kiedy przechodziłam obok lustra myślałam że dostane zawału , wyglądałam jakby ktoś mnie przejechał .Zeszłam na dół i udałam się do kuchni bo zachciało mi się pić . Oczywiście chłopaki siedzieli w kuchni i gadali o teledysku który mają nagrać , kiedy spojrzeli w moją stronę widziałam w ich oczach zdziwienie .
(Lou):Maddy na pewno się dobrze czujesz ?-pokiwałam głową i kiedy czułam że w moich oczach zaczynają zbierać się łzy chciałam wyjść z kuchni ale kiedy już miałam wyjść poczułam że ktoś mnie ciągnie za rękę a tym ktosiem rzecz jasna był Louis .
(Lou):Co się dzieje ? Powiedz mi .
(M):Nic się nie dzieje wszystko okay.-I wtedy właśnie się to stało i jedna łza spłynęła po moim policzku .
(Lou):Boże , Maddy ! Powiedz co się dzieje, proszę .
(M):Brzuch mnie boli , mocno boli .
(Lou):Nie mogłaś tak od razu ?
(M):Nie.-zaśmiałam się i łzy zaczęli płynąć strumykami po mojej twarzy .
(Lou):Nie płacz , zrobię ci herbaty ziołowej hm... ?-Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło.
Louis zrobił mi tą herbatę ale nic nie pomagała tylko bolało coraz mocniej .
*Perspektywa Louisa*
Kiedy Maddy coraz bardziej zaczęła blednąć na prawdę coraz mocniej się martwiłem . Zrobiłem jej herbatę ziołową i powinno pomóc na ból brzucha przecież . 
(Lou):Lepiej ?
(M):Nie.-Trzymała się za brzuch i płakała .
(H):Hey skarbie , nie płacz .
(M):Ale boli.
(Li):Mocno ?
(M):Nigdy mnie tak nie bolał brzuch .
(Zay):Może położysz się na górze ?
(N):To dobry pomysł , idź na górę i się połóż .
(M):Yhm...
Maddy wstała z miejsca i chciała już wyjść z kuchni kiedy zobaczyłem że z tyłu ma wielką czerwoną plamę .
(Lou):Maddy !
(M):hm... ?
(Lou):Siadaj tu z powrotem .
(M):Co , czemu ?
(Lou):Po prostu siadaj , za chwile wracam .
Zadzwoniłem do El i powiedziała że za chwilę będzie . Wszedłem do kuchni i tak jak mówiła El po pół godziny przyszła .
(El):Hey Maddy .
(M):Hey.
(El):Maddy gdzie cię boli brzuch ?
(M):No na dole .
(El):Bardzo ?
(M):Tak .
Dopiero teraz zauważyłem że El przyniosła jakąś torbę jakby z zakupami .
(El):No to Maddy wstań i chodź tu do mnie .-Maddy podeszła niepewnie .
(M):Po co?
(El):Odwróć się .-Maddy popatrzała na El ze zdziwieniem ale się odwróciła .
(M):Po co ?
(El):No tak jak myślałam , chodź do łazienki .
(M):Po co ?
(El)No chodź, potem ci wszystko opowiem .
(M):No ale po co ?
(El):No to zobacz sobie twoje spodnie z tyłu .-Obróciła się i zrobiła wielkie oczy.
(El):Spokojnie , chodź .
W końcu Maddy poszła za Eleanor .
(H):No to sprawa wyjaśniona .
(Lou):Tsa.
*Perspektywa Maddy*
Kiedy się przebrałam i założyłam podpaskę tak jak powiedziała El poszłyśmy z powrotem do kuchni . Oczywiście siedzieli tam chłopaki , usiadłam przy blacie , złapałam się za brzuch i głowę położyłam na blacie .Po chwili El położyła przede mną szklankę wody i jakąś tabletkę .
Popatrzyłam na nią dziwnie i odpowiedziała na moje niezadane pytanie .
(El):To jest  Drotaverine.
(M):Co ?
(El):Tabletki rozkurczowe , zobaczysz od razu poczujesz się lepiej .
(M):Em... dziękuje .-połknęłam tabletkę i popiłam ją wodą .
(El):Nie ma za co .A tak właściwie to mam tu dla ciebie coś .
(M):Coś ?
(Lou):To my może pójdziemy .
Po chwili w kuchni byłam już tylko z El i dobrze bo przy chłopakach to jakoś dziwnie tak .
Eleanor wszystko mi powiedziała a po tych proszkach od razu lepiej się poczułam .
Nawet nie wiem kiedy minęły całe wakacje , całymi dniami obijałam się i spałam do późna . Dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego pojechaliśmy na wakacje . I w ten oto sposób jutro jest rozpoczęcie roku szkolnego i szczerze powiedziawszy to się boje bo szkoła nie kojarzy mi się najlepiej i to nie chodzi o naukę czy też wczesne wstawanie tylko o znajomości . Rozmyślając o jutrzejszym dniu zasnęłam .







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz