poniedziałek, 9 czerwca 2014

Rozdział 12

                                                         *Perspektywa Lou*
Zobaczyłem że Maddy zasnęła na kanapie , nie dziwie jej się bo jest w końcu po północy . 
(Lou):Czekajcie zaniosę Maddy na górę .
(Niall):Czekaj , ja pójdę . Nie przerywajcie sobie .-mrugnął do mnie na co prychnąłem cicho .
(Lou):To idź .
Boje się jak to wszystko będzie wyglądało na dłuższą metę , mam nadzieje że będzie dobrze .
*Perspektywa Niallera *
Wziąłem Maddy na ręce i zaniosłem na górę do jej pokoju , położyłem ją na łóżku , ściągnąłem jej buty i przykryłem kołdrą . Otworzyła oczy i na mnie popatrzała z lekkim uśmiechem i widocznym zmęczeniem .  
(Niall):Śpij już , późno jest .-szedłem w kierunku drzwi .
(M):Niall !
(Niall):Tak ?
(M):Ym... no bo ja chciałam zapytać czy nie położyłbyś się na chwile ze mną ?
(Niall):Jasne .
(M):Dziękuje .
Podszedłem do jej łóżka i wszedłem pod kołdrę .
(N):Posuń się trochę .
(M):No okay , okay .
Położyłem się obok Maddy i przytuliłem ją do siebie , wtuliła się we mnie .
(N):Maddy ?
(M):Hm.. ?
(N):Dalej śnią ci się te koszmary ? -milczała .
(N):Powiedz , proszę .
(M):Tak.-wyszeptała i poczułem że się trzęsie a po chwili na moją koszulkę zaczęły kapać łzy. Automatycznie usiadłem pociągając za sobą Maddy , popatrzała się na mnie swoimi zapłakanymi oczami a ja złapałem jej twarz w obie dłonie .
(N):Już ci nic nie grozi , z nami jesteś bezpieczna . Obiecuje że teraz będzie coraz lepiej .
(M):Wiem ale ja cały czas jak zamknę oczy widzę jak on wtedy chciał ... jak on wtedy mnie dotykał i jaa... boje się .
(N):Nie masz już czego słonko . 
Przytuliłem ją mocno i zacząłem ją lekko kołysać w moich ramionach żeby się uspokoiła , po jakimś czasie ciszę przerywało tylko jej ciche chlipanie . 
(N):Sh.. 
Położyliśmy się znowu i kiedy Maddy na mnie spojrzała uśmiechnąłem się lekko i zacząłem głaskać ją po włosach .
(N):Spróbuj zasnąć , dobranoc .-pocałowałem ją w czoło nie przerywając głaskania .
(M):Dobranoc .-wyszeptała .
Zamknęła oczy a po paru sekundach je otwarła żeby za chwile ponowienie je zamknąć .
Kiedy upewniłem się że śpi wyszedłem z jej pokoju i poszedłem do salonu , kiedy byłem już na dole od razu wszyscy na mnie popatrzeli .
(Lou):Co się stało ? Czemu tak długo cię nie było ?
(N):Chyba musimy pogadać .
(Lou):Niall mów o co chodzi !
(N):Maddy nie umie sobie poradzić z tymi wszystkimi wydarzeniami i bała się zasnąć .
(Zayn):Ale jak to ?
(N):Normalnie .
(Li):Sprecyzuj to Niall.
(N):Cały czas płakała i mówiła że się boi , że cały czas ma przed oczami tego faceta .
(P):Może serio musi iść do psychologa .
(H):Nie lepiej spróbować sobie z tym poradzić ?
(El):Możemy spróbować jej pomóc się z tym uporać a jak to nie zadziała wtedy pójdziemy do tego psychologa .
(Lou):Może masz racje El .
(El):Nie może tylko na pewno .
(Lou):Kurcze El chyba będziemy musieli odwołać nasze plany .
(El):Nic się nie stało , rozumiem .
(N):Niby czemu macie coś odwoływać bez gadania Lou i El marsz na randkę , chyba nie spalimy domu co nie ? 
(Lou):No nie wiem w końcu Zayn i Perrie też idą .
(Li):Co jak co Lou ale ja tutaj jestem .-zaśmiał się .
(Lou):No dobrze , dziękuje chłopaki .
(N):Nie ma za co .
 (Lou):Jest, jesteście wspaniali .
(H):Trudno zaprzeczyć .
W końcu nasze dwie pary gołąbeczków poszły nie wiadomo gdzie i szczerze nawet nie chce wiedzieć . Razem z Harry'm i Liam'em siedzieliśmy w salonie oglądając jakieś filmy na DVD . Usłyszałem krzyki dochodzące z góry i od razu pierwsza myśl która wpadła mi do głowy to -Maddy . Popatrzałem na chłopaków którzy też to usłyszeli i prawie szybkim biegiem pobiegliśmy na górę do Maddy . Weszliśmy do jej pokoju i zobaczyliśmy że Maddy jest cała zapłakana i rzuca się po łóżku krzycząc żeby jej nie dotykać .Podbiegłem do jej łóżka i lekko nią potrząsnąłem ale nie obudziła się więc potrząsnąłem ją mocniej i w końcu otworzyła oczy . Przytuliłem ją do siebie mocno i kiedy się we mnie wtuliła i zaczęła głośno szlochać zacząłem ją kołysać żeby się uspokoiła . 
(N):Hey spokojnie , jesteś bezpieczna . Nic ci nie grozi .
(M):Al-e  taam byłł onn.
(N):To tylko sen słońce .
(Li):Maddy, chcesz żeby zadzwonić do Louis'a ?
(M):Niee.
*Perspektywa Harry'ego*
Podszedłem do łóżka Maddy i na nim usiadłem .
(H):Chodź tu do mnie skarbie .-Rozłożyłem swoje ręce a po chwili tuliłem już Maddy .
Niall pokazał na drzwi a ja pokiwałem głową , Niall razem z Li wyszli z pokoju a ja zostałem z Madds .
(M):Boje się .
(H):Nie bój się , tu z nami jesteś bezpieczna . Już wszystko okay .
(M):Ale ja...
(H):Maddy posłuchaj nie możesz cały czas o tym myśleć , pomyśl jak dobrze teraz może być . Pójdziesz do nowej szkoły , poznasz nowych znajomych i będzie dobrze .
(M):Staram się ale cały czas mam to w głowie .
(H):To minie .
(M):Harry ?
(H):Hm...?
(M):Dziękuje .
(H):Nie ma za co skarbie .
(M):Mam pytanie .
(H):Dajesz .
(M):Możesz tu ze mną zostać ?
(H):Pod warunkiem .
(M):Jakim ?
(H):No bo wiesz ja jestem w pakiecie razem z kotem , to jak ?-zaczęła się śmiać .
(M):No to ja biorę ten pakiet .-zaśmiałem się na co Maddy się uśmiechnęła .
Jak na zawołanie do pokoju Maddy wkroczył dumnie mój czarny kot , spojrzeliśmy się na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem . 
(H):Co jak co ale ten kot nas chyba podsłuchiwał .
(M):No chyba tak , a w ogóle jak on się wabi ?
(H):Pan kot .-powiedziałem przez śmiech.
(M):A tak serio ?
(H):Mówie przecież , pan kot .-Maddy zaczęła się śmiać .
(M):To bardo pomysłowe Harry .
(H):Wiem .-zrobiłem dziwną minę na co znowu się zaśmiała.
(M):To dobrze że wiesz.-powiedziała przez śmiech.
(H):No i widzisz od razu lepiej jak się śmiejesz , a teraz idź spać .
(M):Ty też .
Położyliśmy się pod kołdrą i milczeliśmy . Objąłem ją ramieniem a Maddy wtuliła się w mój tors i zasnęliśmy .
*Perspektywa Maddy *
Obudziłam się przez to że było mi za gorąco a na dodatek Hazz przygniatał mnie swoją ręką . Wyszłam cicho z łóżka i poszłam do łazienki , wzięłam prysznic i ubrałam się :
 Wróciłam do swojego pokoju i usiadłam przy swojej toaletce , pomalowałam rzęsy , paznokcie na zielono i postanowiłam obudzić Hazze . Podeszłam do łóżka i skoczyłam na Hazze , on przestraszony szybko usiadł na łóżku i kiedy zobaczyłam jego przerażoną minę nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać . W jednej sekundzie Harry usiadł na mnie i zaczął mnie łaskotać a ja krzyczałam w niebo głosy żeby mnie przestał łaskotać , po chwili do pokoju weszli Liam , Zayn , Niall i Louis ze zdezorientowanymi minami .
(M):Ratunku !
(H):Nikt ci już nie pomoże błahaha.
(Lou):Co wy wyczyniacie ?
(M):Ten kretyn nie wie co to przestrzeń osobista !
(H):Kretyn ?!-zaczął mnie coraz bardziej łaskotać a ja śmiać się .
(Niall):Weź ją już puść co ?
(H):A niby dlaczego ?
(Li):Hazz !
(H):No dobra , dobra .
Puścił mnie a ja wstałam i powiedziałam .
(M):Dziękuje , Hazz ty teraz nie odzyskasz kota .
Wzięłam kota na ręce i zeszłam na dół . Chłopaki się zaczęli śmiać a ja razem z nimi .
 Kiedy weszłam do kuchni zobaczyłam tam Pezz i El.
(M):Hey dziewczyny .
(El):Hey , wszystkiego najlepszego !
(M):Czy ja o czymś nie wiem ?
(Perrie):No dzisiaj dzień dziecka ! Wszystkiego najlepszego .
(M):Ale ja wcale dzieckiem nie jestem .
(El):No nie wcale .
Podeszły do mnie i przytuliły , chłopaki weszli do kuchni i popatrzeli na nas dziwnie .
(M):No co ?
(Lou):Nic .
(El):Jasne , jasne o co chodzi ?
(Zayn):Czemu się przytulacie ?
(P):Bo dzisiaj jest dzień dziecka a my Maddy składamy życzenia ?
(M):A ja mówię po raz drugi , nie jestem dzieckiem .
(Lou):Aw... siostrzyczko wszystkiego najlepszego !-Wykrzyknął uradowany i podniósł mnie i mocno do siebie przytulił .
(M):Loui dusisz mnie .
Po chwili postawił mnie na ziemie i każdy zaczął składać mi życzenia .
(Lou):Mam pomysł , może pójdziemy dzisiaj do parku ?
(M):Po co ?
(Zayn):Bo tam jest taki festyn na dzień dziecka .
(M):Nudyy...
(El):Wcale nie , z resztą skąd możesz wiedzieć skoro cię tam nie było ?
(M):Em... bo tak myślę .
(P):Nie marudź tylko chodź , jeszcze nam podziękujesz .
(M):No dobrze , możemy zobaczyć .
(Niall):To o której idziemy ?
(Li):Po śniadaniu Niall .
(N):To spoko .
(El):Jedzcie bo nie po to to robiłyśmy żeby teraz nikt tego nie jadł .
Wszyscy zaczęli jeść a ja wypiłam herbatę i miałam nadzieje że nikt nie zauważy tego że nic nie zjadłam , chciałam odejść od stołu ale odezwał się Louis.
(Lou):A ty dokąd ?
(M):JA ?
(Lou):Tak ty .
(M):Do pokoju .
(Lou):Nic nie zjadłaś .
(M):Zjadłam .
(Lou):Ciekawe co ?
(M):herbatę .
(Lou):Nawet nie myśl że odejdziesz od stołu nic nie jedząc .
(M):Ale ja nie jestem głodna .
(Lou):Mnie to nie obchodzi , masz coś zjeść .
(M):Ale Loui ja ..
(Lou):Żadnego ale ! Masz coś zjeść !
(M):Gr..
(Lou):Weź bierz przykład z Niall'a.
(M):Ta.. jasne , nie chce nic jeść .
(Lou):Maddy , proszę . Zjedz coś !
(El):Maddy zjedz chociaż płatki z mlekiem hm..?
 (M):No dobrze .
Wzięłam miskę i wsypałam do niej czekoladowe kuleczki i zalałam to mlekiem . Wzięłam jedną łyżkę do ust i jedząc zapytałam .
(M):Lepiej ?
(Lou):Znacznie .
(M):Świetnie .
(Lou):Przestań Madds .
(M):Yhm..
Zjadłam do końca i podziękowałam . 
(Li):To co idziemy ?
(H):Idziemy .
Dojechaliśmy na miejsce w pół godziny , kiedy wyszliśmy z samochodu zobaczyłam że na wielkiej scenie jest jakiś DJ , widziałam różne karuzele , tor wyścigowy , różne budki na przykład z watą cukrową i wiele innych .
(M):Wow .
(Lou):To co o tym sądzisz siostrzyczko ?
(M):Myślę że jest świetnie .
(El):A nie mówiłam ?
(M):No coś tam mówiłaś z Perrie.-zaśmiałyśmy się . 
(Niall):To gdzie idziemy ? 
(Lou):Usiąść .
(M):Buuu...
(Li):No ja bym też usiadł .
(H):A ja wręcz przeciwnie .
(N):Ja też nie chcę siedzieć .
(M):No to kto chcę to niech idzie ze mną na hm... crazy dance ?
(N):Na co ?
(M):No to jest taka karuzela .
(H):No coś ty . Czy to nie są takie krzesła ustawione w rządku i to się obraca szybko ? 
(M):No coś w tym stylu . 
(H):Przecież nie wpuszczą cię na to .
(M):A założysz się ?
Wzięłam zgodę na tą karuzele i podeszłam do Zayna , Liam'a , Louis'a , El i Pezz .
(M):Hey Loui .-przytuliłam go od tyłu .
(Lou):Czego chcesz młoda ?
(M):No bo wiesz ... podpiszesz mi zgodę na taką karuzele ?
(Lou):Zgodę ?
(M):No tak .
(Lou):Okay ale musisz mi pokazać co to za karuzela .
(M):No to chodź .-pociągnęłam go za rękę i w końcu każdy poszedł zobaczyć tą karuzele .
(Lou):Nie podpiszę tego .
(M):Czemu ?
(Lou):A jak wypadniesz to co ?
(M):No Lou ! Niall i Hazz też pójdą .
(Lou):No dobra , niech ci będzie .-Podpisał zgodę i dał mi pieniądze na tą karuzele . Podeszłam do jakiegoś mężczyzny i kupiłam bilet przy okazji dając mu zgodę .
Chłopaki już siedzieli na tej karuzeli i zajęli mi miejsce między nimi . Dałam bilet i przypomniałam sobie że trzeba zostawić torebkę więc zawołałam.
(M):Louis !
(Lou):Co ?
(M):Popilnujesz mi torebki ?
 (Lou):Jasne , daj .-rzuciłam mu torebkę i podeszłam do Hazzy i Niallera .
Jakiś mężczyzna zapiął mnie do tego krzesełka ale i tak czułam się jakoś tak niestabilnie .
Spojrzałam przed wejście i zobaczyłam że Zayn,Liam,Louis i dziewczyny jakoś dziwnie się uśmiechają .
(H):Gotowa ?
(M):Tak ? A ty ?
(H):Oczywiście .
(N):Ja też !
Po chwili poczułam że ruszamy , zaczęłam piszczeć i jednocześnie się śmiać . Kiedy schodziliśmy z karuzeli i doszliśmy do reszty Niall powiedział :
(N):Już nigdy w życiu .
(M):Żartujesz ? To było coś !-zaczęłam skakać .
(H):Tak , dokładnie . I ktoś tu mówi że nie jest dzieckiem .-odrzchąknął .
(M):Ej !
(Li):Dobra to my idziemy usiąść .

(M):To ja też idę .
Usiedliśmy przy jakimś wolnym drewnianym stole , jakaś dziewczyna zaczęła mówić przez mikrofon .
-A teraz czas na mały konkursik , będziemy teraz wybierać osoby które wezmą udział w tym konkursie . 
Po jakichś pięciu minutach poczułam że ktoś mnie klepie po ramieniu więc odwróciłam głowę i zobaczyłam przed sobą jakiegoś chłopaka może trochę ode mnie starszego, odezwał się :
-To co weźmiesz udział w konkursie ?
(M):kONKURSIE ?
-No tak , tanecznym . Nie przyjmuje odmowy !-Spojrzałam na moje towarzystwo które w tej chwili kiwało głowami .
(M):Okay .
Poszliśmy na scenę i jakaś dziewczyna krzyknęła:
-No to mamy już komplet .
Konkurs miał polegać na tym że ktoś pokazywał nam ruchy i musieliśmy je powtórzyć , kto nie powtórzy odpada , aż w końcu zostałam tylko ja i jeszcze jakiś chłopak . Miał może tyle lat co ja , był blondynem o brązowych oczach .Był trochę ode mnie wyższy , po chwili uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam .
-No to już ostatni etap , zostali ...em.. Jak masz na imię ?-Chłopak po chwili powiedział :
-Jestem Matt.-Nagle odezwała się prowadząca .
-No to w konkursie zastali jeszcze tylko Matt i...-dziewczyna podstawiła mi mikrofon przed usta .
(M):Maddy .
-No więc Matt i Maddy , gorące brawa dla nich !-wszyscy zaczęli klaskać . Spojrzałam w stronę mojego towarzystwa którzy szczerzyli się i również bili brawo .
-No to ostatni etap dzieli się na dwa , po pierwsze musicie zacząć ze sobą współpracować i zatańczyć razem . A drugi to występ wokalny , solo .
Usłyszałam piosenkę i zaczęłam tańczyć z Matt'em . Najpierw mieszankę hip hopu z innymi stylami a potem trochę tańca towarzyskiego .Piosenka się skończyła i usłyszeliśmy brawa .
-Wow to było coś ! A teraz wyświetlmy wyniki głosowania .
Obróciłam się i zobaczyłam że mamy tyle samo głosów . 
-No to cóż Maddy , Matt zagłosujcie wy .
Teoretycznie mogłam zagłosować na siebie ale on był świetny .
Oto wyniki , znowu były równo a wszyscy zaczęli buczeć .
-Tak oto wyniki ale niestety Matt zagłosował na Maddy a Maddy na Matt'a.-Wszyscy zaczęli się śmiać . 
(Matt):No i świetnie remis !-krzyknął zadowolony .
-Teraz drugi etap .
(M):Matt śpiewasz pierwszy !
(Matt):Okay , jak chcesz piękna .-mrugnął do mnie , a wszyscy zrobili wielkie Ooo...
Po chwili zaśpiewał tą piosenkę . Potem ja zaśpiewałam
-No to poznajcie dwoje zwycięzców Maddy i Matt !
Wszyscy zaczęli być nam brawo , dostaliśmy jakieś torebki chyba z jakąś nagrodą . Ja miałam jasno fioletową a Matt zieloną . Zeszliśmy ze sceny i byłam już w połowie drogi do mojego miejsca gdy poczułam jak ktoś mnie obejmuje , odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechającego się Matt'a.
(Matt):Pozwól Maddy że cię odprowadzę .
(M):Nie musisz .
(Matt):Wiem ale chcę .
Podeszliśmy do mojego stolika i udałam że nie zauważyłam dziwnych spojrzeń reszty mojego towarzystwa . Położyłam torebkę z prezentem na siedzeniu .
(M):Matt , nie żeby coś . Ale możesz mnie puścić ?
(Matt):Nie , chodź ze mną .
(M):Co?gdzie ? Po co ?
(Matt):No chodź , no...
 (M):No okay , ale nie jęcz mi nad uchem .
(Lou):Gdzie idziesz Maddy ?
(M):Sama chciałabym wiedzieć .
(Matt):Spoko , ze mną nie zginie .
(M):No ja nie wiem .-powiedziałam pod nosem .-reszta się zaśmiała .
(Matt):Ej ! Ja to słyszałem .
(M):To znaczy że jeszcze nie ma z tobą tak źle .-znowu wszyscy wybuchnęli śmiechem .
(Matt):No dobra , dobra . Chodź .
Podeszliśmy do jakichś chłopaków .
(Matt):No to Maddy to są moi najlepsi kumple Jeremy i Nathan.
(Nath):No Maddy a nie mówiłem że jeszcze się kiedyś spotkamy .
(M):Ta...
(Matt):To wy się znacie ?
(Nath):To ta laska o której ci mówiłem .
(Matt):Serio ?
(Jeremy):No raczej, ja od razu wiedziałem .
(Matt):Yhm.. na pewno .
(M):Em.. może ja już pójdę .
(Matt):O nie , nie . 
(Jeremy):Nie wypuścimy cię tak łatwo .
(Nath):Dokładnie .
(M):Mam się bać ?
(Jeremy):Zdecydowanie .-zaczęliśmy się śmiać .
Nie powiem że chłopaki nie wywarli na mnie złego wrażenia bo bym skłamała  . Jeremy jest bardzo wysoki , ma zielone oczy i ciemno brązowe włosy . Ogólnie chyba się za kumplujemy .
(Jeremy):Maddy odważysz się z nami zmierzyć ?
(M):Z wami zmierzyć ?
(Nath):Po ludzku znaczy tylko tyle żebyś się z nami ścigała gokartami .
(M):Ja ? Haha dobry żart .
(Matt):No chodź !
(M):Okay ale chodźcie ze mną bo muszę iść do Louisa żeby podpisał mi zgodę .
(Jeremy):Kto to Louis ?
(M):Mój brat .
(Matt):A czemu rodzice nie mogą ci podpisać zgody .
(M):Em... nie chcę o tym gadać .
(Jeremy):Rozumiem , powiesz jeżeli będziesz chciała .-uśmiechnęłam się lekko.
Podeszłam do Louis'a i tak jak poprzednio przytuliłam go mocno .
(M):Hey Loui !
(Lou):Czego chcesz młoda ?
(M):Podpiszesz mi zgodę ?
(Lou):Na co znowu ?
(M):Gokarty .
Wszyscy przy stoliku zaczęli się śmiać a ja popatrzyłam na nich jak na kosmitów.
(M):No co ?
(H):Niezły żart .
(M):Ale ja mówię poważnie .
(Matt):I tak z nami nie wygrasz mała .
(M):Mała to jest twoja pała idioto .-Jeremy i Nath zaczęli się śmiać i dopiero teraz Louis odwrócił się i zauważył wszystkich .
(Lou):O cześć Nathan .
(Nath):Cześć .
(Jeremy):To co idziemy na te gokarty ?
(Lou):Podpiszę tą zgodę .
(Zayn):Ja chcę to widzieć .
I skończyło się tak że Niall.Harry,Liam.Louis ,Zayn,Eleanor i Perrie poszli mi kibicować . Chłopaki byli już w swoich gokartach a jakiś chłopak zaprowadził mnie do mojego z numerem trzy , był on zaraz przy barierkach tam gdzie stali moi "kibice" wsiadłam do gokarta .
-No to tak po pierwsze wkładaj kask , po drugie zapnij pasy , po trzecie powodzenia bo wiesz z nimi nie ma żartów .
Założyłam kask i zapięłam pasy . Spojrzałam w lewo na Louis'a i resztę .
(M):Louis !
(Lou):No ?
(M):Gdzie tu jest hamulec albo coś ?
Chłopaki zaczęli się śmiać a ja zrobiłam obrażoną minę .
(Niall):Po Prawej gaz a po lewej hamulec.-mrugnął do mnie .
(M):Dziękuje Niall a tak w ogóle to na pogrzebie chcę dostać od was ładne kwiatki .
(Zayn):Ma się rozumieć .-po tych słowach dostał po głowie od Perrie .
(El):Dasz radę .
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo usłyszałam dźwięk sygnalizujący start . Wyjechałam z piskiem opon , trasa była świetna ale od razu przy miejscu gdzie stało moje towarzystwo był ostry zakręt. W pewnym momencie ktoś we mnie wjechał i kiedy odwróciłam głowę zobaczyłam Jeremy'ego . Zaczęliśmy się ścigać i kiedy byliśmy już przy tym ostrym zakręcie wjechałam w niego z boku i wpadł w opony stojące na skraju toru żeby z niego nie wypaść . Zaśmiałam się i z piskiem opon przejechałam obok niego . Widziałam jak chłopaki patrzą na mnie ze zdziwieniem na co się zaśmiałam . Nawet nie wiem kiedy skończył się nasz wyścig . Wyszłam zadowolona i podeszłam do Niall'a który stał od razu przy wyjściu z rozłożonymi rękami .
(Niall):Byłaś świetna !-krzyknął i mnie przytulił .
(M):Dziękuje .-zaśmiałam się .
Po chwili doszła do mnie reszta i Louis powiedział .
(Lou):No siostra , zwracam ci honor .
(Matt):Boże jak ty mogłaś mnie pokonać ? Oszukiwałaś !
(M):Niestety muszę cię zmartwić ale nie oszukiwałam .
(Jeremy):Maddy nie przejmuj się Matt'em przejdzie mu . Bo wiesz nie lubi przegrywać a zwłaszcza z dziewczynami .-chłopaki się zaśmiali .
(M):Yhm...
 (Matt):Przepraszam Maddy , wybaczysz mi ?
(M):No nie wiem hm... muszę się zastanowić .
(Matt):No Maddy ...noo
(M):No wybaczam , wybaczam .-Uśmiechnął się i mnie przytulił , na co wszyscy zrobili Aww....
(M):Ej !
(Lou):No co ?
(M):Nico .
(Matt):Idziemy jeszcze trochę połazić po parku ?
(Nathan):Idziemy po watę cukrową ?
(M):Uuu... wata cukrowa .
(Matt):O kupie ci taką przeprosinowom watę cukrową , co ty na to Madds ?
(M):Po pierwsze nie musisz mnie przepraszać , po drugie Nie !
(Matt):A wielką na spółę ?
(M):Zastanowię się jeszcze ale to już lepszy pomysł .
(Jeremy):No dobra chodźcie już .
Jeremy, Matt i Nathan odwrócili się i chciałam do nich iść ale zatrzymał mnie Louis.
(Lou):Jest już wieczór , o której zamierzasz wrócić ?
(M):Em...no jeszcze trochę .
Nagle podbiegli do nas z powrotem Nath,Miatt i Jeremy .
(Matt):Wiecie że jeszcze dzisiaj ma tu wystąpić Justin Bieber ?
(M):Co ?!
(Lou):Ał... nie wrzeszcz tak !
(Jeremy):To idziemy po tą watę ?
(M):Za ile ma tu być JB ?
(Matt):Em... pół godziny , ale jeszcze nikt nie wie dlatego nikogo nie ma pod sceną .-Otwarłam szeroko usta .
(M):A skąd wy to wiecie ?
(Nath):Ma się te sposoby . 
(M):Jebać watę cukrową  , chodźcie pod scenę !
(Lou):Maddy jak ty się wyrażasz ?!-Zayn i Harry się zaśmiali .
(M):Sorry awaryjna sytuacja .
(Lou):Pamiętaj obserwuje cię . 
(M):Fajnie, chłopaki chodźcie bo musimy być pod samą sceną .-złapałam Matt'a i Nathan'a za ręce i pociągnęłam ich  za sobą . Na szczęście dopchaliśmy się pod samą scenę . Po jakiejś pół godzinie na prawdę zobaczyłam że na scenę wbiega Justin Bieber . Boże , myślałam że chłopaki tylko żartują sobie ze mnie .Przez cały koncert tańczyłam i śpiewałam . Kiedy Justin przestał śpiewać dalej stał na scenie i zaczął mówić .
(JB):Yea no więc skoro dzisiaj jest dzień dziecka to postanowiłem zrobić takie małe prezenty dla trzech dziewczyn które jak widać najbardziej szalały . Zaraz ktoś po was podejdzie.-zaśmiał się .
Chciałam już iść bliżej wyjścia żeby zdobyć jego autograf gdy poczułam że ktoś klepie mnie po ramieniu , odwróciłam się i zobaczyłam jakiegoś chłopaka który miał może z 17 lat , nie więcej.
-Gratuluje Justin ciebie wybrał .-uśmiechnął się promiennie .
(M):Em.. do mnie mówisz ?-zrobiłam zdziwioną minę .
-Tak .-zaśmiał się .
(M):Yhm..
- No więc chodź ze mną .-mrugnął do mnie i złapał mnie za rękę . 
Weszłam na scenę dalej trzymana przez tego chłopaka za rękę , widziałam już dwie dziewczyny i Justina . Podeszłam do nich i Justin powiedział .
(JB):Oczywiście każdy był świetny i dziękuje wam . I każdemu życzę wszystkiego najlepszego .
 W końcu Justin podszedł do nas i po kolei każdej dał jakąś paczkę . Kiedy dał mi paczkę zatrzymał się przy mnie , objął mnie ramieniem i uśmiechnął co odwzajemniłam .
(JB):Yea i właśnie ta piękna dziewczyna najbardziej mnie urzekła .-poczułam jak niemalże natychmiastowo na moje policzki wpływa odcień czerwieni . Na co wszyscy zrobili głośne Ooo.. i zaczęli być brawa .
(JB):Słodko się rumienisz shawty .-I właśnie w tej chwili zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco .
(M):Em.. dziękuje , chyba .
Zrobili nam jakieś zdjęcia i zeszłam ze sceny kierując się prosto do stolika przy którym ostatnio siedzieliśmy . Na szczęście wszyscy tam byli i uśmiechali się dziwnie jak mnie zobaczyli .Usiadłam przy stoliku między Louis'em a Niall'em i zaczęłem wachlować się ręką .
(M):Wow .
(Lou):No, no , no siostrzyczko . Najpierw wygrany konkurs potem prezent od Justina .
(M):E tam , to mi się tylko śni .
(Niall):Yhm.. jasne .
(Liam):To co idziemy zaraz ?
(Perrie):Możemy iść .
(El):I co nie żałujesz że ty przyszłaś Madd ?
(M):Żartujesz ? Oczywiście że nie !-powiedziałam z ekscytacją w głosie na co wszyscy się zaśmiali . 
(Lou):Masz kupiłem ci picie .
(M):O dziękuje .-przytuliłam się do niego i kiedy tylko każdy wypił swoje napoje zaczęliśmy się zbierać . Kiedy byliśmy już na miejscu , usiedliśmy w salonie .
(Niall):Pokaż co dostałaś .
(M):No w sumie tez jestem tego ciekawa .
(Hazz):Jeszcze nie wiesz co ?
(M):No..
(Zayn):No to otwórz .
(Perrie):Zayn !
(Zayn):Co ?
(Perrie):Ty wiesz co .-zaśmiała się .
(Lou):No zobacz co tam masz .
Najpierw zobaczyłam co dostałam od Justina i okazało się że dostałam:
Czapkę beanie i to nawet w moim ulubionym kolorze i na dodatek płytę z jego autografem.


.

 (M):Omg !
(Niall):Huhuhu ... nieźle .
(M):Jestem w niebie .
(Lou):A w tym konkursie ?
Otworzyłam torbę i zobaczyłam to :


(M):Wow .
(Lou):No to chyba fajny dzień prawda ?
(M):Się jeszcze pytasz ? Najlepszy w życiu !
(Zayn):No wiesz i jeszcze od nas małe prezenty -uśmiechnął się i podał mi czerwoną różę , Niall dał mi wielką czekoladę z orzechami a reszta chłopaków też jakieś kwiatki podkreślam piękne kwiatki i szczerze nawet nie wiem jaki to rodzaj .Podziękowałam i poszłam na górę bo byłam bardzo zmęczona . Weszłam pod prysznic i włożyłam piżamę składającą się z bardzo krótkich spodenek i obcisłego topu . Ułożyłam się na łóżku i przytulając Sky'a zasnęłam myśląc o dzisiejszym wspaniałym dniu .





 


 















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz