poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 18

Wstałam kiedy tylko usłyszałam mój budzik , wykonałam mój codzienny rytuał i poszłam się ubrać :
Wzięłam torbę i zbiegłam na dół , na dole wszyscy już byli i kiedy się odwrócili w moją stronę uśmiechnęli się do mnie co odwzajemniłam .
(H):Ślicznie wyglądasz .-puścił mi oczko na co zachichotałam .
(M):Dziękuje .
(N):Fajny chichot .
(M):Bardzo śmieszne hahaha !
(Lou):Dobra koniec , tu masz śniadanie .-puścił mi oko na co przewróciłam oczami .
(N):Weź się tak znowu zaśmiej .
(M):Ha ha ha.-powiedziałam bardzo wolno .
(N):Chodziło mi o ten chichot .
(M):Nie będę z siebie idiotki robić .
(N):No proszę ...
(Li):Przestańcie w końcu !
(H):Liam spokojnie .
(Zayn):Za bardzo dramatyzujesz , weź zluzuj pasek .-znowu zachichotałam a chłopaki się na mnie popatrzyli z uśmiechami .
(M):Kurcze ! Ja nad tym nie panuje !
(Lou):A tam , to urocze .
(M):Serio ? Bo ja się czuje jak kretynka .
(Lou):Przesadzasz .
(M):Chłopaki ?
(Zayn):Oj coś to źle brzmi .
(Li):Zayn !
(Zayn):No co na pewno coś zbroiła .
(H):Dobra cicho !
(N):To co się stało ?
(M):No bo tak pomyślałam sobie to znaczy chodzi o to czy mogłabym zaprosić dwie moje koleżanki tutaj no wiecie taki wieczorek filmowy a potem byśmy u mnie w pokoju spały ?
(Lou):Czemu nie ? Świetny pomysł .
(M):Serio mówisz ?
(Lou):Serio , serio .
(M):Dziękuje !
Zjadłam kanapkę z serem i wypiłam herbatę , pocałowałam chłopaków w policzek i poszłam do szkoły. Postanowiłam że muszę zacząć się rozglądać za jakąś szkołą taneczną .Przed szkołą spotkałam Aaron'a , chciłam go wyminąć ale złapał mnie za rękę i do siebie przyciągnął .
(M):Czego ?!
(A):Mała ja chciałem przeprosić bo to były tylko żarty , nie chciałem cię urazić .
(M):Mała ?
(A):Tak .-wyszczerzył się na co przewróciłam oczami .
(M):No powiedzmy że ci wybaczyłam .
(A):Serio ?!
(M):Tak .
(A):Dziękuje , dziękuje , dziękuje .
(M):Aaron bez przesady , nie dziękuj tyle !
Nadszedł koniec lekcji  i postanowiłam zagadać do Amy i Vivianne .
(M):Hej .
(Amy):Cześć Maddy , co tam ?
(M):A dobrze a co u ciebie ?
(Amy):A spoko , czekam na Viv .
(M):Mam pytanie , chciałabyś z Viv przyjść do mnie na taki wieczór filmowy ?
(Amy):A zrobimy karaoke ?
(M):No w sumie możemy .
(Amy):To czemu nie ? Może lepiej się poznamy bo jakoś wcześniej nie było okazji pogadać .
(M):No jakoś się tak złożyło .-podeszła do nas Vivianne .
(Viv):O cześć Maddy .
(M):Hej Viv , właśnie z Amy mówiłyśmy o wieczorze filmowym , wpadniesz ?
(Viv):Jasne , a o której ?
(M):No nie wiem 18 ?
(Amy):Dla mnie okay .
(Viv):Mnie też pasuje .
(M):To jesteśmy umówione , adres prześle wam przez sms .
(Amy):To do zobaczenia .
(Viv):Paa.
(M):Pa.
Po drodze do domu wstąpiłam jeszcze do paru szkół tanecznych i wzięłam miliony ulotek , kiedy byłam już w domu chłopaki siedzieli w kuchni więc poszłam tam i zawołałam .
(M):Elo !
(Lou):Co ty taka szczęśliwa ?
(M):Mam pytanko .
(Lou):Wal.
(M):Mogłabym chodzić do szkoły tanecznej ?
(Lou):Jasne .
(M):Dziękuje , dziękuje , dziękuje !-zaczęłam skakać jak wariatka .
(H):Dobrze , już dobrze . Nie szalej .-zaśmiał się .
(M):To pomożecie mi ?
(Zayn):W czym ?
(M):W wyborze !-powiedziałam z wielkim bananem na twarzy i wysypałam zawartość mojej reklamówki którą trzymałam do tej pory . Kiedy chłopaki zobaczyli wielki stos ulotek o mało oczy nie wyszły by im z orbity .
(Li):Dziewczyno ty w jeden dzień zdobyłaś tyle ulotek ?
(M):Nie , w pół godziny .
(Zayn):No , wiedziałem że coś się święci .
(Lou):No to zrobimy tak , Maddy zjedz obiad a potem pomyślimy .
(Li):Zrobiłem naleśniki .-mrugnął do mnie .
(M):Ja się zastanawiam , kiedy wy jeździcie do tego studia jak cały czas jesteście w domu ?
(N):Ma się te sposoby .
Po zjedzonym posiłku razem z chłopakami zaczęliśmy przeglądać ulotki .
(M):Trzeba się pośpieszyć bo dziewczyny przychodzą o za dwie godziny .
(H):Spokojnie , zdążymy .
(Li):Może ta ?-
(M):Nie !
(Li):Dlaczego ?
(M):Po pierwsze za droga , po drugie za dużo osób w grupie a po trzecie tam chodzą same lamusy .
(Lou):Maddy !
(M):No co ? Taka prawda .
(H):A ta ?
(M):Ooo... już lepiej . Ale czekaj nie !
(Lou):Czemu ? Mi też się podoba .
(M):Bo tu są codzienne lekcje ! I też nie jest to tanie .
(Zayn):Ale ta szkoła ma świetną opinie .
(Li):Codziennie lekcje dlatego bo lekcje są przeplatane na przykład w jeden dzień jest śpiew potem taniec i tak dalej .
(N):Skąd wiesz ?
(Li):Bo tu lekcje prowadzi Logan
(M):Jaki Logan  ?
(Li):A mój dobry znajomy .
(M):Wszędzie wasi znajomi , no zlitujcie się !-chłopaki zaczęli się śmiać .
(H):No życie .
(Zayn):Ale nie narzekasz na szkołę zbytnio .
(M):No bo jest fajnie .
(Lou):A nauczyciele ?
(M):Spoko , tylko wkurza mnie ten twój Alexander Brown który się o wszystko czepia .
(Lou):A tam , on taki jest .
(M):Tylko że tylko dla mnie .
(Lou):Oj tam , przesadzasz .
(M):No właśnie nie .
(Li):Zastanowimy się później ale popytać jeszcze warto .
(M):Co racja to racja .
Usłyszałam pukanie w drzwi .
(M):Może już dziewczyny przyszły .-poszłam otworzyć drzwi a kiedy je otworzyłam tak jak się spodziewałam zobaczyłam Viv i Amy .
(M):Hey !
(Viv , Amy):Siemka !-zaśmiałyśmy się bo dziewczyny powiedziały to dokładnie w tym samym czasie .
(M):Wchodźcie.
(Viv):Przyniosłam dużo lodów .-wskazała na reklamówkę którą trzymała .
(Amy):A ja magiczne soczki  błahaha.-I w tym momencie z kuchni wyskoczyli Louis,Liam,Zayn,Harry i Niall.
 (Lou):Magiczne soczki ?
(Amy):Nie będę odpowiadać  na żadne pytanie bez mojego adwokata .-zaczęłyśmy się śmiać .
(Lou):Tylko pytanie .
(M):Hm...?
(Lou):Bez alkoholu ?
(M):Bez !
(Li):A czy przez przypadek nie ma w nich kofeiny albo tauryny ?
(M):Możliwe .
(Amy):Ale tak tylko troszkę .
(Viv):Bardzo mało .
Pokiwałyśmy głowami .
(Zayn):Dzieci .-pokręcił głową .
(M,V,A):Patrz na siebie !-powiedziałyśmy wszystkie razem i znowu wybuchnęłyśmy śmiechem .
(Lou):My będziemy w kuchni jak coś .
(M):Yhm..
W końcu chłopaki poszli do kuchni a my rozwaliłyśmy się na kanapie .
(Viv):To co robimy ?-spojrzałyśmy na siebie z Amy i wykrzyknęłyśmy :
(A,M):Karaoke !-Znowu przyszli do nas chłopaki z wielkim zacieszem .
(N):Czy dobrze usłyszeliśmy że robicie karaoke ?
(M):Tak ?
(H):To my chcemy posłuchać .
(M):Nie !
(Lou):Tak .
(M):Dobra !
Louis podłączył wszystko więc mogłyśmy zaczynać .
(Amy):Maddy ty pierwsza !
(M):A czemu ja ?
(Viv):Bo ty !
(M):Ej , nie ma tak !
(Viv):Przegłosowane , śpiewasz i tyle !
(Amy):Ale my wybieramy piosenkę .
(M):hEY !
(Amy):Też cię lubie !
W końcu dziewczyny wybrały piosenkę i zaczęłam ją śpiewać .
Minna saiko, arigato, kawaii
Kawaii
Mom's not home tonight
So we can roll around, have a pillow fight
Like a major rager OMFG
Let's all slumber party
Like a fat kid on a pack of Smarties
Someone chuck a cupcake at me
It's time for spin the bottle
Not gonna talk about it tomorrow
Keep it just between you and me
Let's play truth or dare now
We can roll around in our underwear how
Every silly kitty should be
Come, come Kitty, Kitty
You're so pretty, pretty
Don't go Kitty, Kitty
Stay with me
Come, come Kitty, Kitty
You're so silly, silly
Don't go Kitty, Kitty
Play with me
Kawaii
Hello Kitty, hello Kitty
Hello Kitty, you're so pretty
Hello Kitty, hello Kitty
Hello Kitty, you're so silly
Wake up, got a secret
Pinky swear that you're gonna keep it
I've got something you need to see
Let's be friends forever
I wanna do everything with you together
Come and play with Kitty and me
Come, come Kitty, Kitty
You're so pretty, pretty
Don't go Kitty, Kitty
Stay with me
Come, come Kitty, Kitty
You're so silly, silly
Don't go Kitty, Kitty
Play with me
Kawaii
Hello Kitty, hello Kitty
Hello Kitty, you're so pretty
Hello Kitty, hello Kitty
Hello Kitty, you're so silly
Minna saiko, arigato
Kawaii
Minna saiko, arigato
Kawaii
Hello Kitty, hello Kitty
Hello Kitty, you're so pretty
Hello Kitty, hello Kitty
Hello Kitty, you're so silly
Come, come Kitty, Kitty
You're so pretty, pretty
Don't go Kitty, Kitty
Stay with me
Come, come Kitty, Kitty
You're so silly, silly
Don't go Kitty, Kitty
Play with me
Hello Kitty
Hello Kitty!

(Viv):O Boże !
(Amy):Maddy podbisz mi się na bluzce !
(M):Po co ?
(Amy):Bo jak będziesz sławna to zarobie kupie kasy za twój pierwszy autograf.
(M):Bardzo śmieszne .
(Viv):Ale my nie żartujemy !
(M):Dobra , następna śpiewa .
(Amy):Mi się odechciało .
(Viv):No mi też .
(M):Gr... To co patrzymy na filmy ?
(Viv):Igrzyska śmierci ?
(Amy):Yey !
W końcu chłopaki stwierdzili że z nami obejrzą ten film , z dziewczynami siedziałyśmy przytulone do siebie pod kocem i wcinałyśmy lody , oczywiście znalazły się lody miętowe . Kiedy oglądałyśmy pewną scene z filmu zrobiłyśmy wielkie Awww... a chłopaki patrzyli na nas jak na kosmitki . Potem patrzałyśmy na pamiętniki wampirów , świetnie póki nie było żadnych scen że tak powiem +18 i to jeszcze wampiry więc było dość ostro i miny chłopaków skierowane w moją stronę po prostu świetne .
(Amy):Wyłączcie to lepiej , co ? -zaśmiała się nerwowo .
(M):Gdzie jest pilot ?
(Viv):Tu , wyłącz !-podrzuciła pilot i kiedy go złapałam przełączyłam na inny kanał na którym też akurat była takowa scena .
(M):Żartujecie sobie ludzie ?!-chłopaki zaczęli się śmiać z nas .
(Amy):Bardzo śmieszne !
(H):No , a żebyście wiedziały .
(Zayn):A nie mówiłem że będzie niezła akcja jak się na nie popatrzymy ?
(N):Ty i te twoje pomysły .
(Amy)Maddy !
(M):Co ?
(Amy):Patrz jest taki konkurs i nagrodą są bilety na koncert Austin'a Mahone i jeszcze jakieś gadżety  ! 
(M):Nie gadaj !
(Viv):A ten , trzeba zadzwonić do radia i zaśpiewać jakąś jego piosenkę . 
(M):Na mnie nie patrzcie !
(Amy):Przecież ty świetnie śpiewasz !
(M):Nie .
(Viv):Maddy świetnie śpiewasz , noo proszę .
(Lou):No Maddy dajesz !
(M):Nie będę z siebie idiotki robiła !
(Viv):Już wybrałam numer .
-Hallo , witamy ! Rozumiem że chodzi o konkurs tak ?
(Amy):Tak .
-To świetnie , z nami jest już Austin . Za chwile wybierze piosenkę i zaśpiewasz jej refren okay ?
(Amy):To znaczy moja przyjaciółka chciałaby zaśpiewać .
-To dobrze .
(M):Nie , wcale nie chcę . Ona mnie zmusza !
-Jak się nazywasz ?
(M):Maddy .
(Austin):Hey Maddy , tu Austin . Może jednak spróbujesz ?
(M):Wolałabym nie robić z siebie pośmiewiska .
(Austin):No chyba aż tak źle nie śpiewasz , prawda Maddy ?
(M):Podobno nie .
(Lou):Ona świetnie śpiewa !
-A to kto ?-odezwał się prowadzący .
(M):Mój brat .
(Austin):Maddy może zaśpiewasz Shadow ?
(M):Pod warunkiem że się nie będziesz śmiał .
(Austin):Załatwione .-powiedział przez  śmiech .
(M):Hey !
(Austin):No żartuje .
Zaśpiewałam refren piosenki SHADOW i po chwili odezwał się Austin .
(Austin):I ty twierdzisz że nie umiesz śpiewać ?
(M):Tak ?
(Austin):Muszę zgodzić się z twoim bratem , świetnie śpiewasz .
(M):Serio ?
(Austin):Tak . I wiesz co jeszcze powiem ?
(M):Co ?
(Austin):Że wygrałaś konkurs !
(M):Serio ?!
(Austin):Serio , to do zobaczenia wkrótce .
(M):Do zobaczenia .
Rozłączyłyśmy się dziewczyny zaczęły krzyczeć  a ja siedziałam z otwartą buzią i patrzyłam przed siebie .
Kiedy się uspokoiłyśmy poszłyśmy do mojego pokoju i zaczęłyśmy rozmawiać leżąc już w łóżkach .
(Amy):To co Maddy podoba ci się ktoś ?
(M):Co ?! Nie .
(Viv):My nikomu nie powiemy .
(M):To wy pierwsze mówcie .
(Amy):Matt .
(Viv):Lucas .
(M):A mi nikt .
(Amy):No na pewno jakiś chłopak ci się podoba .
(M):No nie .
(Viv):Kłamiesz a Dominic ?
(M):Przyjaźnimy się .
(Amy):Co jak co ale przyjaźń damsko męska nie istnieje .
(Viv):Istnieje ale do pierwszego pocałunku .
(M):Istnieje a całowanie nie ma tu nic do gadania .
(Amy):Przyznaj się podoba ci się !
(M):Nie .
(Viv):To powiedz co ci się w nim podoba ?
(M):No ma poczucie humoru , jest miły , wkurzający ale jednak ma jakiś swój urok , brzydki też nie jest ale na prawde mi się nie podoba . Jest świetnym przyjacielem ale tylko i wyłącznie przyjacielem .
(Amy):I tak czuje że z tego coś będzie , nie widzisz jak on na ciebie patrzy?
(M):Niby jak ?
(Amy):Podobasz mu się i tyle .
(M):Wcale nie .
(Amy):Matt jest taki słodki .
(Viv):Uważaj bo jeszcze orgazmu dostaniesz .-zaczęłam się śmiać .
(Amy):Bardzo śmieszne .-Po chwili wszystkie się śmiałyśmy .
(Viv):Dziewczyny a jaki kolor oczu u chłopaków najbardziej wam się podoba ? Bo mi zielone .
(Amy):Brązowe albo szare .
(M):Niebieskie Mr...
(A):A jaki kolor włosów ? Bo mnie kręcą blondyni .
(Viv):Bruneci .
(M):Em... no nie wiem .-usłyszałyśmy śmiechy , wstałam i otwarłam drzwi na oścież a za nimi zobaczyłam chłopaków poprawka szczerzących się chłopaków .
(Lou):Uu... a chciałem jeszcze posłuchać .
(M):Sio !
Wróciłam do łóżka i po chwili rozmowy zasnęłyśmy .









środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 17

Obudziłam się w swoim łóżku przykryta kołdrą , po chwili do mojego pokoju wszedł Harry a kiedy zobaczył że nie śpię uśmiechnął się do mnie lekko . Usiadłam na łóżku i zauważyłam że Harry trzyma w ręku dwa kubki , usiadł obok mnie i podał mi jeden kubek , zobaczyłam że to gorąca czekolada z piankami do góry .
(H):To mi zawsze poprawiało humor .-uśmiechnął się do mnie .
(M):Dziękuje .-uśmiechnęłam się lekko .
(H):No i jak się uśmiechasz od razu lepiej .
(M):Mam pytanie .
(H):Hm...?
(M):Skąd tu się wziął Mike ?
(H):Powiem ci jeżeli opowiesz mi wszytko co się stało pod szkołą .
(M):Dobrze .
(H):Mike po prostu przyjechał tu bo się przestraszył że może ponieść jakieś konsekwencje za to co ci zrobił , ale nie bój się on ci już nic nie zrobi .
(M):Yhm...
(H):Teraz twoja kolej .
(M):Nom.... chciałam już wracać ze szkoły i szłam taką wąską ścieżką przy parkingu obok szkoły i poczułam że ktoś ciągnie mnie za ramię i przyciska mnie do muru . Zobaczyłam że to Mike to chciałam uciekać ale nie mogłam mu się wyrwać , wiesz jak głupio się czuć kiedy nie możesz nic zrobić chociaż bardzo byś chciał ? No i potem powiedział że mam zrobić tak żeby go uniewinniono i potem .... zaczął mnie dotykać a jak się wyrywałam to uderzył mnie w twarz ii... potem .-rozpłakałam się .
(H):Sh... nie musisz już mówić skarbie cii...
(M):Przepraszam .
Harry objął mnie ramieniem i wypiliśmy w ciszy swoje napoje .
(H):To może zajdziesz ze mną na dół ? Hmmm...?
(M):Okay .
Zeszliśmy na dół i każdy patrzył się na mnie jak na ducha .
(M):Wyglądam aż tak źle że się patrzycie czy co ?
(N):No coś ty , wręcz przeciwnie .
(M):Yhm...
(Zayn):To co ... siadaj a zaraz będzie kolacja .
(H):No Liam coś tam pichci specjalnie dla ciebie ale zobaczymy czy któryś z nas to przeżyje .
(M):A tam , przesadzasz .
(Niall):Mi to tam będzie pasowało .
(Zayn):No Niall , nie spodziewałem się tego po tobie .
(M):No widzisz , a jednak .
Z kuchni wyłonił się Liam z uśmiechem i podszedł do mnie , przytulił mnie i poszliśmy w stronę kuchni .
(M):uu..ale pachnie .
(Liam):Dziękuje , przygotowałem makaron A'la Li .-zaśmiałam się .
(Lou):Czyli co kucharzu ?
(Liam):Makaron z brokułami i serem .-chłopaki udawali że zaczynają wymiotować a ja z wielkim bananem na twarzy powiedziałam .
(M):Mniam ..
Wszyscy popatrzyli na mnie jak na kosmitkę a ja uśmiechnęłam się szeroko do Liam'a .
(Li)Nareszcie ktoś mnie docenia .
Liam wyłożył swoje dzieło na talerze i podał do stołu . Chłopaki pili do tego piwo żeby ja kto mówią  zabić smak brokół , oprócz Liama który pił sok pomarańczowy z resztą tak samo jak ja .
(M):Pyszne , dziękuje .
(Li):Proszę bardzo .-Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem .
(M):Przepraszam ale muszę jeszcze zrobić lekcje z dzisiaj .
(Lou):Potem jeszcze pokaż się że żyjesz .-zaśmiał się .
(M):Yhm...
Poszłam na górę i spakowałam się na jutro bo w szkole i tak nic nie było . Położyłam się i zasnęłam .
                                                        *Perspektywa Louis'a*
(Lou):Harry jak ty to zrobiłeś że zeszła na dół ?
(H):No , po prostu .
(Li):Mi się wydaje że Maddy chcę być twarda i pokazać że jest dzielna a tak naprawdę w środku się emocjonalnie rozsypuje .
(Zayn):Też tak uważam .
(N):Musimy z nią porozmawiać.
(Lou):To może chodźmy z nią teraz porozmawiać ?
(Zayn):No okay .
Weszliśmy na górę i kiedy złapałem za klamkę usłyszałem płacz .
(Li):A nie mówiłem ?
Kiedy wszedłem do jej pokoju zobaczyłem że śpi , płakała ale przez sen  i szeptała jedno słowo nie . Podszedłem do łóżka i lekko potrząsłem Maddy a ona otwarła szeroko oczy i usiadła ciężko oddychając .
Przytuliłem ją mocno do siebie i głaskałem po plecach .
(Lou):Sh... myszko już wszystko dobrze , to tylko sen .
(M):Nie , bo to było na prawdę .
(Lou):Chodzi ci o to pod szkołą ?
(M):Tak .
(Lou):On już cię nie skrzywdzi , obiecuje .
(M):Ale..
(Lou):Nie ma żadnego ale .
(M):Loui boje się go .-powiedziawszy to wybuchnęła płaczem .
(Lou):hey nie płacz .
(M):Ja pójdę zrobić zadania domowe .
(Zayn):A nie zrobiłaś ich wcześniej ?
(M):Nie bo poszłam się zdrzemnąć .
(N):To my tu poczekamy .
(Li):Bo wiesz Maddy musimy porozmawiać .
(M):To mówcie .
(H):Nie , spokojnie zrób co masz zrobić a my poczekamy .
                                                          *Perspektywa Maddy *
Chłopaki dziwnie się zachowywali , wyciągnęłam książki i zaczęłam po kolei robić zadania . Kiedy skończyłam to spakowałam się na następny dzień i odwróciłam się w stronę chłopaków .
(M):No to o co chodzi ?
(N):Chodź tu do nas .
(M):Em... okay .
Usiadłam na łóżku między chłopakami i wpatrywałam się w każdego po kolei .
(M):Em...ale o co chodzi ?
(Li):Wiemy że to dla ciebie trudne ale nie możesz się zadręczać myślami o Mike'u bo to cię zniszczy .
(Lou):Maddy chodzi o to że się martwimy i pamiętaj że możesz na nas liczyć zawsze .
(Zayn):O każdej porze no...mniej więcej .-zaśmiałam się .
(M):Rozumiem .
(N):To co idziemy pooglądać jakiś film ?
(M):Beze mnie .
(N):Czemu ?
(M):Pójdę się wcześniej położyć .
(Lou):To dobranoc .
Każdy poczochrał mnie po włosach i wyszli .Gr.... nie mogli bez tego ? Poszłam pod prysznic i kiedy byłam już w mojej piżamie , wskoczyłam do łóżka i nastawiwszy sobie budzik zasnęłam .




niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 16

Kiedy rano zadzwonił mój budzik od razu wstałam z łóżka , pościeliłam je i po umyciu się ubrałam się :
Do torby wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół , na dole siedzieli Louis , Jake i Alex .
(M):Dzień dobry kochane grono pedagogiczne i mój kochany upierdliwy bracie !-powiedziałam z bananem na twarzy .
(Lou):Widzę że humorek dopisuje myszko ?
(M):No raczej , nie inaczej .
(Alex):Dzisiaj mamy pierwszą lekcje razem , cieszysz się ?
(M):Jak choler... znaczy choinka.-powiedziałam kiedy Louis popatrzał na mnie jak na zabójce Kevinów a Jake i Alex wybuchnęli śmiechem .
(Lou):Masz tu śniadanie , smacznego .
(M):Nie dziękuje , nie jestem ..
(Lou):Tak , tak , tak nie jesteś głodna a dla twojej wiadomości mnie to nie obchodzi .
 (M):Gr....
Spojrzałam na przygotowane śniadanie którym były dwa tosty i herbata malinowa . W końcu zjadłam śniadanie i podziękowałam z niechęcią , było mi niedobrze ale to przez śniadanie .
(Lou):Dobrze się czujesz ? Wyglądasz bardzo blado .
(M):Tak , dobrze się czuje .
(Lou):Na pewno ?
(M):Tak , na pewno . Ja już pójdę, pa.
Do szkoły pieszo miałam z 20 minut drogi , kiedy dotarłam na miejsce od razu podszedł do mnie Dominic .
(D):Hey piękna .
(M):Hey przystojny .
(D):Więc sądzisz że jestem przystojny ?
(M):A ja piękna ?-zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę sali biologicznej, weszliśmy do klasy i usiedliśmy razem w ostatniej ławce pod oknem . Po chwili do klasy wszedł Alex to znaczy pan Alexander Brown , serio dziwne że moim nauczycielem a za razem wychowawcą jest kumpel Louis'a.
(A.B):Dzień dobry klaso .-powiedział z uśmiechem na co każdy wybełkotał dzień dobry .
(D):Ciekawie się zapowiada , nie ?-szepnął do mnie Dominic .
(M):No , bardzo .-odszepnęłam w jego stronę .
(A.B):Tomlinson  ! Nie rozmawiaj na lekcji .
(M):Przepraszam , już nie będę .
(A.B):Mam nadzieje, no to zaczynamy pierwszy dział mianowicie układy rozrodcze .
W tej chwili w całej klasie zabrzmiały jęki .
(D):To tak dodając do tego tematu .-szepnął mi na ucho, na co się zaśmiałam .
(A.B):Bawi cię coś Maddy ?
(M):Przepraszam .
(A.B):Może powiedz klasie co cię tak bawi ?
(M):Niestety ale słowa Dominic'a są niemoralne .-klasa się zaśmiała a Alex zrobił się czerwony , po chwili się uspokoił , do klasy weszli :Louis , Liam , Harry , Zayn i Niall .
(Lou):Alex możemy porwać Maddy ?
(A.B):Za chwile , poczekajcie tu chwile .
(D):Aż mu żyłka wyskoczyła , uważaj bo cię z klasy wywali .
(M):No , masz racje .-zaśmiałam się głośno na całą klasę .
(A.B):Tomlinson , z czego znowu się śmiejesz ?
(M):Z tego samego co wcześniej .
(A.B):Niech zgadnę Dominic znowu mówi coś niemoralnego i nie możesz nam powiedzieć co mówi ?
(M):Nie tym razem pan nie zgadł , bo Domin mówi że kiedy się pan denerwuje widać panu żyłę .-wszyscy wybuchnęli śmiechem , nawet Harry stojący prze drzwiach zaśmiał się na co oczywiście został uderzony przez Liam'a.
(A.B):Wyciągajcie karteczki , już !
(M):Ale z czego , my nawet nie zaczęliśmy przerabiać niczego !
(A.B):Chcę sprawdzić waszą wiedzę na temat nowego działu .
(M):Gr...
(A.B):Pierwsze pytanie , Podaj gamety rozrodcze . I dla wyjaśnienia i męskie i żeńskie .
Drugie pytanie , podaj gonady rozrodcze . I tak jak w poprzednim zadaniu wymieńcie oba .
Pytanie trzecie hm.. opisz budowę męskiego i żeńskiego układu rozrodczego . I ostatnie zadanie czwarte gdzie dochodzi do zapłodnienia komórki jajowej . Powodzenia, macie dziesięć minut .
(M):Pan se jaja robi ?! Skąd ja mam to wiedzieć ?
(A.B):Pisać !
W sumie jakby na to nie patrząc napisałam wszystko , w wakacje trochę poczytałam sobie tą książkę z biologi więc dla mnie spoko .Podniosłam rękę do góry .
(A.B):Tak ?
(M):W tym zadaniu trzecim , rozrysować to panu czy wystarczy opisać ?
(Jimmy):Karny kutas .-wszyscy się zaśmiali .
(A.B):Wystarczy opisać ale jak ci zależy to możesz i narysować .
(M):Podziękuje może .
(Jimmy):Skąd ja mam wiedzieć co jest w męskim układzie rozrodczym ?-powiedział na głos .
(M):Nie wiesz co masz w spodniach ?
Na moje słowa wszyscy się zaśmiali nawet pan Brown .
(Jimmy):Penis !
(M):To napisz !
Zaczęłam się śmiać jak wariatka ale na szczęście nie byłam jedyna , oddałam kartkę i wyszłam z chłopakami.
(M):To co się stało ?
(Lou):Chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku . Dobrze się czujesz ?
(M):Tak okay , a czemu miałoby być coś nie okay ?
(Lou):Bo rano byłaś blada i wolałem się upewnić . A z resztą przejeżdżaliśmy obok bo jedziemy do studia .
(M):Wszystko okay .-powtórzyłam .
(H):Widzę że uczysz się bardzo ważnych rzeczy , to my może nie przeszkadzamy .
(M):Bardzo śmieszne .
(Lou):Pa.
Weszłam do klasy i wróciłam na swoje miejsce .Lekcje minęły bardzo szybko i w końcu po wychowaniu fizycznym na ostatniej lekcji poszłam do szafki , zmienić buty i wyszłam ze szkoły . Kiedy wyszłam ze szkoły podążałam powoli wąską ścieżką gdy nagle poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękę i popycha na ścianę . Przez chwile byłam oniemiała gdy przed sobą zobaczyłam Mike'a tak , dokładnie kochanka mojej mamy . Przestraszyłam się a on tylko uśmiechnął się i pochylił głowę w prawo tak że dotykał ustami mojego ucha .
(Mike):Znowu się widzimy piękna .-przejechał zębami po płatku mojego ucha i pocałował w szyje .
(M):Nie dotykaj mnie !
(Mike):Masz zrobić tak że twój głupi braciszek wycofa oskarżenie !
(M):Jakie oskarżenie ?
(Mike):O próbę gwałtu i pobicie właśnie ciebie .
(M):Ale ja ...
(Mike):Shh...-przyłożył swój wskazujący palec na moje usta , ręką zjechał na mój dekolt i zaczął dotykać i ściskać moje piersi , kiedy krzyknęłam na pomoc uderzył mnie pięścią w brzuch tak że zgięłam się w pół , Mike pociągnął mnie za włosy i uderzył w nos . Poczułam jak po mojej twarzy spływa krew a na dodatek ten potworny ból .Łzy zaczęły płynąć po mojej twarzy kiedy rękami schodził niżej i niżej i coraz niżej .Dotknął mojej kobiecości a ja zaczęłam krzyczeć , w oddali widziałam że ktoś biegnie w moim kierunku .
-Hey puść ją !
Mike puścił mnie a ja zsunęłam się po murze na ziemie i zaczęłam coraz bardziej płakać , zauważyłam że tą osobą która biegnie z daleka jest Alex , miał w dłoni telefon i coś mówił . Kiedy do mnie podbiegł dalej z kimś rozmawiał a ja coraz bardziej szlochałam . Po chwili Alex wsunął telefon do swojej kieszeni i na mnie spojrzał .
                                                                 *Z perspektywy Louis'a*
Martwiłem się o Maddy bo powinna już być dlatego zadzwoniłem do Alexa .
(Lou):Hey stary , wiesz gdzie jest Maddy ? Nie wróciła jeszcze a się martwię .
(A):Nie , ja wychodzę już  z pracy .
(Lou):Jakbyś coś widział to zadzwoń .
(A):Louis ! Widzę ją chyba .
(Lou):Jak to ?
(A):Czekaj .
Słyszałem tylko szybkie oddechy , jakby Alex biegł a po chwili jego krzyki żeby zostawić Maddy . Szczerze to przeraziłem się i to nie na żarty . Po chwili Alex powiedział żebym przyjechał pod szkołę i przyszedł do jego klasy , usłyszałem jeszcze płacz i rozłączył się .
(Lou):Chłopaki !
(H):Co ?
(Lou):Maddy się znalazła , jedziemy do szkoły !
(N):Po co ?
(Lou):Nie ma czasu !
                                                                  *Perspektywa Maddy*
Kiedy Alex przy mnie klęknął wybuchnęłam jeszcze większym płaczem , Alex przytulił mnie do siebie mocno głaszcząc rękami po moich plecach .
(Al):Maddy , spokojnie . Już wszystko okay .
(M):Nie , nie . To byłł onn !-znowu zaczęłam płakać i się trząść .
(Al):Hey mała , chodź .
Kiedy tylko wstałam nogi się pode mną ugięły i upadłabym gdyby Alex mnie nie złapał , wziął mnie na ręce i poszliśmy do jego klasy . Posadził mnie na krześle nauczyciela i kucnął przy mnie .
(A):Spokojnie , już sh... on nic ci nie zrobi Maddy .-Nic nie odpowiedziałam , nie umiałam . On znowu mnie tam dotykał , znowu mnie przerażał . Alex złapał moją twarz w dłonie i wytarł moje łzy które po chwili zastąpiły nowe . Naglę drzwi klasy otwarły się gwałtownie i zobaczyłam w nich chłopaków . Louis kiedy mnie zobaczył podbiegł do mnie i podniósł przytulając do siebie .
(Lou):Maddy ! Nic ci nie jest ? Co się stało ?
Nic nie odpowiedziałam tylko zaczęłam coraz bardziej płakać o ile bardziej można , Louis przytulił mnie mocno a ja wtuliłam głowę w jego tors , zaczął głaskać mnie po głowie .
(Lou):Myszko idź z Harry'm do samochodu .
(H):Chodź tu do mnie skarbie .
Zrobiłam krok w stronę Harry'ego ale nie czułam nóg , po chwili byłam niesiona przez Hazze i płakałam w jego bluzkę .
(M):Harry to był onn.
(H):Sh.... ktoś ?-Siedziałam na kolanach Harry'ego w samochodzie.
(M):Tu był Mike .-powiedziałam łamiącym się głosem 
(H):Sh... spokojnie skarbie .
(M):Ale on tu był i znowu mnie dotykał .
(H):Co ?!-popłakałam się jeszcze bardziej .
Po chwili do środka weszli jeszcze : Louis , Liam , Niall i Zayn .
(Lou):Myszko chodź tu .-Podeszłam do Louis'a a on pociągnął mnie za rękę tak że usiadłam obok niego .
(M):Loui on tu wrócił .-powiedziałam zrozpaczonym głosem .
(Lou):Maddy spokojnie , pokaż nos .
Louis obejrzał nos z którego cały czas spływała czerwona ciecz i przyłożył mi do nosa chusteczkę .
(Lou):Coś cię boli ?
(M):Brzuch i nos .
(Lou):Niedługo przestanie , a czy on znaczy Mike dotknął cię gdzieś a ty tego nie chciałaś ?
(M):Tak .-powiedziałam szeptem .
(Lou):On zapłaci za to co ci zrobił .
(M):On mówił że mam wycofać jakieś oskarżenie i że jak nie to pożałuje , boje się .
(Lou):Nie bój się , już nie masz czego .
Louis spojrzał na moją szyje i zrobił wielkie oczy , dotknął mnie tam a ja syknęłam z bólu .
(Lou):Chłopaki ?
(Zayn):Hm..?
(Lou):Popatrzcie .
Louis złapał mnie za podbródek i  uniósł moją głowę w górę .
(Li):O Boże .
(Niall):Trzeba iść na policje .
(Lou):Nie .
(Li):Damy dowody do sądu i pożałuje za to gorzko .
Louis podciągnął mnie tak że siedziałam na jego kolanach w jego ramionach . Przytulał mnie do siebie mocno a ja czując jego ciepło i znajomy zapach perfum uspokoiłam się na tyle na ile mogłam . Louis zaczął mną lekko kołysać i nawet nie wiem kiedy zamknęły mi się powieki .



środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 15

Obudził mnie Lou głaszcząc moje włosy  , mocniej się w niego wtuliłam i zamruczałam .
(Lou):Wstajemy myszko .
(M):Nie , ja chcę spać .
(Lou):Maddy jeżeli za dziesięć minut nie będzie cię na dole inaczej pogadamy .
(M):No alee...
(Lou):Nie ma żadnego ale .-mrugnął do mnie i kiedy chciał wyjść powiedziałam .
(M):Świetnie się bawisz rozkazując mi ?
(Lou):Maddy ja chce po prostu dla ciebie jak najlepiej .
(M):Yhm...
Poszłam do łazienki i wykonałam poranny rytuał , ubrałam się w to :
Zeszłam na dół i krzyknęłam z wielkim uśmiechem .
(M):Siemka !
(H):No cześć , widzę że humor dopisuje.
(M):A jakoś tak .
(N):To świetnie , może pójdziemy dzisiaj na lody
(Lou):Przy okazji , dzwoniłem do Alexa i powiedziałem że wpadnę do niego .
(M):Do tego mojego wychowawcy ?
(Lou):Dokładnie .
(M):Yhm.... fajnie ale kiedy ?
(Lou):No teraz cię zawieziemy i do niego pójdziemy bo zaczyna dopiero od czwartej lekcji .
(M):Fajnie .
(Lou):Powiedział że jeszcze pracuje tam nasz kumpel i uczy wf-u więc chyba przyjdziemy tam jak będziesz miała lekcje .
(M):Nie !
(H):A jednak .
Wzięłam plecak i pojechaliśmy . Moją pierwszą lekcją była chemia więc pożegnałam się z chłopakami i poszłam pod moją klasę . Na lekcji było nudno bo omawialiśmy różne bzdury tupu za co jesteśmy oceniani czy zasady BHP . W pewnym momencie Aaron który siedział za mną wbił mi palce w żebra na co pisnęłam , wstałam i uderzyłam go z liścia w twarz .
(Nauczycielka):Maddy Tomlinson , w tej chwili do wychowawcy !
(M):Ale to jego wina !
(Nauczycielka):Maddy i Aaron , w tej chwili do wychowawcy !
Wyszliśmy z klasy Pani Moore i poszliśmy do naszego wychowawcy , kiedy weszliśmy do sali w której miał być zobaczyłam tam też Lou,Zayn'a,Liam'a,Harry'ego i Niall'a .
(M):Dzień Dobry !
(Alex):Dzień dobry , to co nabroiłaś ?
(M):Ja ? Nic !
(Alex):Gdybyś nic nie zrobiła to by cię tu nie było .
(M):No tak jakby ...
(Aaron):Uderzyła mnie w twarz .-Chłopaki zaczęli się śmiać .
(M):Ale to wcale tak nie było bo ten idiota dźgnął mnie w żebra to musiałam coś zrobić , nie ?
(Aaron):Idiota ?
(M):Sorry , tak mi się powiedziało .
(Alex):Dobra Aaron nie dokuczaj koleżance , a ty Maddy nie bij kolegów co ?
(M):Postaram się ale nic nie obiecuje .
(Alex):Zrobię wyjątek i  nie ukaże was ale drugim razem nie będę taki miły .
(M):Dziękujemy .
(Aaron):To możemy iść ?-objął mnie ramieniem .
(M):Ekm... wiesz co to przestrzeń osobista ?
(Aaron):Nie .
(M):Gr...
(Alex):Dobra możecie już iść do klasy , a tak w ogóle Maddy jesteś zupełnie jak twój brat .
(M):To dobrze czy źle ?-zaśmiał się .
(Alex):Idźcie już .
Poszliśmy z powrotem do klasy i akurat zadzwonił dzwonek , postanowiliśmy zrobić wyścigi na deskach . David pożyczył mi swoją deskorolkę i razem z Aaronem mieliśmy się ścigać , David puścił muze i zaczął się wyścig , w końcu nauczyciele zaczęli nas gonić a ja zaczęłam krzyczeć . W końcu przed sobą zobaczyłam Louisa dlatego skręciłam w prawo i wpadłam prosto na mojego wychowawcę . Złapał mnie za ramie i zaczął prowadzić do klasy . W środku był już Aaron, David i Jessy . Louis i reszta siedzieli i nic nie mówili tylko patrzeli na mnie .
(Alex):Maddy , Aaron wy zostańcie a reszta może iść .Mówiłem wam że za drugim razem nie będę miły i już nawet wymyśliłem wam karę . Zostaniecie po lekcjach i pójdziecie na sale gimnastyczną .
(M):Sale gimnastyczną?
(Alex):Tak , poprosiłem pana Bloom żeby was nauczył dyscypliny .
(M):Czy tylko ja czuje że powiało grozą ?-Zaśmiałam się na co Louis i Alex też się zaśmiali .
(Alex):Zobaczymy jak się będziesz potem śmiała .-zrobiłam przerażoną minę bo coś mi się przypomniało .
(M): Em.. Louis czy to nie przypadkiem ten..
(Lou):Dokładnie .-wyszczerzył się .
(Alex):No i to jest prawidłowa reakcja .
(N):Skończcie ją straszyć bo jest blada jak ściana .
(Alex):Do klasy !-krzyknął na co razem z Aaronem podskoczyliśmy i wybiegliśmy z klasy słysząc za sobą śmiechy .No to pięknie coś czuje że żywa stamtąd nie wyjdę, lekcje minęły strasznie szybko i właśnie razem z Aaronem szliśmy na sale gimnastyczną .Kiedy tam dotarliśmy zobaczyłam że są już tam Liam,Louis,Zayn,Niall,Harry,Alex i chyba ten cały pan Bloom . Był wysoki i bardzo umięśniony , z daleka widziałam że był brunetem i szczerze bałam się .
(Pan Bloom):O jesteście , chodźcie tu !
Podeszliśmy do miejsca w którym wszyscy stali .
(Pan Bloom):Słyszałem czemu tu jesteście , przebierajcie się i chodźcie tu .
(M):Nie mam stroju .-powiedziałam ucieszona.
(A):Ja też nie więc może kiedy indziej .
(Pan B):To żaden problem , mamy stroje .-W tej chwili miny nam zrzedły na co wszyscy się zaśmiali .
Po chwili Pan Bloom podał nam stroje i kiedy zobaczyłam swój myślałam że padnę .
(M):Serio ? Stanik i krótkie spodenki ?
(Pan B):Przestroga na przyszłość żeby nosić strój .
(M):Tsa...
Kierowaliśmy się w stronę szatni i szepnęłam w stronę Aarona
(M):Już go nie lubie.
(Pan B):Ja to słyszę !
Szybko weszłam do szatni i się przebrałam  w ten strój , wyszłam i podeszłam do reszty .
(M):Może jeszcze lepiej jakbym bez niczego ćwiczyła ?
(Pan B):Z chęcią bym to zobaczył .
(M):Zboczeńcy nie nauczyciele , ciekawe kto ich tu zatrudnia .
(Pan B):No cóż my jesteśmy tylko mężczyznami .
(M):No co pan nie powie, nie wiedziałam .
(Alex):To już wiesz .
(Pan B):To zacznijcie od 50 okrążeń , potem 50 pompek , 25 podciągnięć na drabinkach i 70 brzuszków.
(Aaron i Maddy):Co ?!
(Pan B):To dopiero początek .
Po tym treningu , położyłam się na ziemi a Aaron obok mnie .
(Aaron):Wiesz że kiedy jesteś spocona wyglądasz sexy ?
(M):A wiesz że jak ty jesteś spocony to śmierdzisz i nadal jesteś wkurzający ?
Zaczęliśmy się śmiać a reszta patrzała na nas jak na idiotów.
(Lou):Bredzą od tego zmęczenia .
(M):Mam problem .
(Lou):Jaki ?
(M):Nie wstanę .
(Lou):Wstawaj leniu bo nie pójdziesz z nami na lody .
(M):Trudno , nie mam siły .
(H):A w ogóle nie ma jakichś zajęć dodatkowych w tej szkole , może byś się na coś zapisała ?
(Alex):Za późno już zapisałem Maddy na jedne.
(M):Co ?! Ale pan nie może mnie na nic zapisywać !
(Alex):A założymy się ?
(M):Grr.... na co ?
(Alex):Zajęcia wokalne , w sumie od czasu do czasu zaśpiewasz na apelu i przy okazji podwyższy ci to ocenę z zachowania bo cieńko to widzę .
(M):Ja z zachowania miałam piątkę .
(Alex):Ciekawe jakim cudem .
(Aaron):Pewnie się przespała z nauczycielem .
(M):Słucham ?!
(Aaron):Nie mów słucham bo cię wyrucham .-otworzyłam szeroko usta i wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem , najpierw jest miły , zabawny a potem robi się chamski i wredny .
(Aaron):Co do buzi też lubisz ?
Wstałam i pobiegłam do szatni trzaskając drzwiami .
                                                                *Z Perspektywy Lou*
Kiedy ten cały Aaron zaczął sobie żartować z Maddy wiedziałem że za chwile coś się stanie , Maddy wstała i pobiegła do szatni trzaskając drzwiami . Popatrzałem na zdziwionych chłopaków .
(Alex):Aaron to nie było miłe , masz ją przeprosić .A teraz możesz już iść bo kara się skończyła .
Aaron poszedł a my z chłopakami usiedliśmy na ławce .
(Lou):Maddy jest bardzo wrażliwa .
(Alex):Rozumiem ale nie powinna brać sobie tego do siebie Aaron taki już jest próbuje zabłysnąć i się popisać , najpierw mówi potem myśli i tak to z nim jest .
Wstałem i podszedłem do drzwi damskiej szatni  i zapukałem .
(Lou):Maddy , mogę wejść ?
(M):Nie !
(Lou):Czemu ?
(M):Bo się przebieram .-Zaśmiałem się z jej słów.
(Lou):Przecież ja cię nawet widziałem nago, nie przesadzaj .
(M):Właź jak musisz i już się zamknij !-chłopaki się zaśmiali .
Wszedłem do środka i zobaczyłem że Maddy siedzi na ziemi i wyciera policzki z łez . Podszedłem do niej wolnym krokiem i kucnąłem obok .Przytuliłem ją do siebie i zacząłem głaskać po plecach , kiedy wtuliła się we mnie powiedziałem .
(Lou):Nie przejmuj się , nie myślał co mówi .
(M):Na pewno w końcu to chłopak .
(Lou):Powinienem się teraz obrazić .-zaśmiała się .
(M):Dziękuje i przepraszam za dzisiaj .
(Lou):Nie ma za co ale teraz nie płacz już tylko chodź na te lody .
Maddy wzięła swój plecak , wytarła łzy i wychodząc objąłem ją ramieniem .
(H):A może nie pójdziemy na lody tylko do domu i zamówimy pizze ?
(N):Jak dla mnie super !
(Li):Ale mnie zaskoczyłeś Niall .
(N):No co ?
(Zayn):Nico głodomorze .
(Lou):Chłopaki idziecie z nami ?
(Alex):W sumie czemu nie , a ty Jake ?
(Pan B):Jasne.
                                                                *Perspektywa Maddy*
Czyli pan Bloom nazywa się Jake hm... coś mi to mówi i naglę mnie olśniło Jake był najlepszym przyjacielem Lou , niby tego nie powinnam pamiętać bo to było dawno no ale zawsze był dla mnie miły i mnie bronił kiedy coś przeskrobałam .
(M):Kurcze już wiem !
(Lou):Co wiesz ?
(M):Skąd kojarzyłam tego jakże wspaniałego nauczyciela wf-u .-powiedziałam z sarkazmem na co wszyscy się zaśmiali .
(Jake):Powinienem się teraz obrazić ale wybaczę ci pod warunkiem .
(M):Jakim ?
(Jake):Powiesz mi skąd mnie kojarzysz .
(M):Em... no bo pamiętam że kiedyś z Lou poszliście na wagary  i wzięliście mnie ze sobą .Ty zdaje się byłeś jego przyjacielem plus pamiętam że kiedyś mnie uratowałeś przed zemstą Louisa.-zaśmiałam się .
(Jake):Ty to pamiętasz ?! Przecież to było bardzo dawno temu .
(M):No pamiętam .
Przyszliśmy do domu i Niall zamówił Pizze , wszyscy usiedli w salonie i kiedy miałam iść do swojego pokoju Louis popatrzał na mnie ostrzegawczo .
(Lou):Nie waż się iść na górę tylko siadaj tu !
(M):Em.. dobrze .
(Alex):A tobie co ?
(Lou):Tylko to że moja siostrzyczka nie chce nic jeść i tylko wymyśla nowe wymówki żeby nic nie jeść bo sądzi że jest gruba .
(Jake):Co ? Że niby Maddy gruba ?
(M):Bo to prawda .-wyszeptałam .
(Lou):Przestań tak mówić !
Naszą dyskusje przerwało głośne puknie do drzwi .
(M):Em... też to słyszycie ?
(Lou):Nie zmieniaj tematu .
(M):Ale ktoś pukał  , idę otworzyć .
Poszłam otworzyć drzwi tak jak mówiłam i zobaczyłam przed nimi Dominic'a  .
(D):Maddy przepraszam ja ...
Nie pozwoliłam mu dokończyć i zamknęłam mu drzwi przed nosem .Wróciłam do salonu .
(Alex):Czyżby adorator ?
(M):Taa... to tylko Dominic.
(Lou):I co wytłumaczył się ?
(M):Nie.
(Lou):Jak to ?
(M):No bo zamknęłam mu drzwi przed nosem .
(H):Ale niegrzeczna mr..-wzięłam poduszkę i uderzyłam go w głowę z całej siły .
(H):Au.. ?
(M):Bardzo śmieszne .-po moich słowach wszyscy zaczęli się śmiać a zaraz potem sama do nich dołączyłam.
(N):Kurcze kiedy ta pizza będzie ?
(Li):Coś ty taki niecierpliwy ?
(N):Bo jestem głodny .
(Zayn):A kiedy ty nie jesteś głodny ?
(N):Podchwytliwe pytanie .
(M):Boże z kim ja mieszkam ?
(Jake):Nie przesadzaj .
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi i Louis poszedł je otworzyć a po chwili wrócił z ogromną ilością pizzy widziałam że Niallowi oczy się zaświeciły na co się zaśmiałam .
Zjadłam już dwa kawałki pizzy i chciałam iść na górę ale Louis pociągnął mnie i wylądowałam na jego kolanach .
(M):Ej !
(Lou):Nie zjadłaś nic .
(M):Jak to nie ? Jadłam i to dwa kawałki więc mi nie kłam .
(Lou):Ale chociaż jeszcze jeden ?
(M):Nie !
(Lou):Proszę .-objął mnie w tali i położył głowę na moim ramieniu .
(M):Nie zjem nawet pół kawałka i koniec !
(H):Louis jak będzie chciała to sobie weźmie coś , nie męcz jej tak .
(Lou):Maddy proszę , martwię się o ciebie .
(M):Loui nie musisz się o mnie martwić , wszystko okay , mogę iść już na górę ?
(Lou):A co tam będziesz robić ?
(M):Żyły podcinać.-warknęłam .
(Lou): Maddy ja się o ciebie po prostu martwię , nie możesz odpowiedzieć normalnie ?
(M):No nie wiem co będę robiła , poleżę i posłucham sobie muzyki .
(Lou):To idź .-pocałował mnie w czoło i poczochrał włosy .
(M):Louis !-wszyscy się zaśmiali i w końcu mogłam iść na górę .
                                                         *Perspektywa Louis'a*
(Lou):Już nawet nie mogę jej dać buziaka.
(Alex):Raczej chodziło jej o włosy ale okay .
(H):Się przejmujesz .
(Lou):Noo...
Usłyszałem dzwonek do drzwi kiedy je otwarłem zobaczyłem Dominic'a .
(D):Cześć , jest Maddy ?
(Lou):Cześć Dominic , tak jest. Wchodź .
(D):Dzięki .
(Lou):Jest na górze w swoim pokoju , trzecie drzwi po prawej .
(D):Dzięki Louis.
Wróciłem do chłopaków i usiadłem na swoim miejscu .
(Alex):Kto to ?
(Lou):A Dominic .
(Alex):Dominic Stone ?
(Lou):Tak , skąd wiesz ?
(Alex):Jest w klasie z Maddy a że ja jestem ich wychowawcą to wiem geniuszu .
(Lou):Nie wymądrzaj się .
(Jake):Dominic hm... a już wiem .
(Niall):A czy oni się ostatnio nie pokłócili ?
(H):Niall Amerykę odkryłeś .
(Zayn):Nie to był Kolumb .
(Li):Zayn weź się uspokój .
(Lou):Tak , pokłócili się .
(Jake):A wiesz o co ?
(Lou):Wiem .
(Alex):To powiedz .
(Lou):No w skrócie Dominic pocałował Maddy i przez to się pokłócili między innymi .
(Li):Niech zgadnę , nie odwzajemniona miłość ?
(Lou):Nie raczej niedopowiedzenie .
                                                     *Perspektywa Maddy*
Słuchałam sobie muzyki gdy nagle poczułam że ktoś mnie dotknął , otworzyłam oczy i myślałam że dostane zawału , przed sobą zobaczyłam Dominic'a.
(M):Co ty tu robisz ?!
(D):Maddy proszę , pozwól mi wyjaśnić wszystko .
(M):No dobrze .
(D):Ja przepraszam bo chodzi o to że ... em...
(M):Spokojnie , nie zjem cię .
(D):Bo chciałbym żebyśmy się przyjaźnili , nie to że mi się nie podobasz ale za krótko się znamy i...
(M):Durniu ! Ja właśnie chciałabym to samo powiedzieć .
(D):Na prawdę ?
(M):Tak.-uśmiechnęłam się do niego co odwzajemnił .
(D):A właśnie zapomniałbym .
(M):O czym ?
(D):Mam coś dla ciebie .-zza pleców wyciągnął niebieskiego misia z różowym serduszkiem w łapce na którym pisało I'm Sorry , oraz czekoladę z orzechami .
(M):Nie musiałeś .
(D):Ale chciałem .-uśmiechnął się .
(M):Dziękuje .
(D):O nie , nie ja chcę za to zapłatę .
(M):Znaczy ?
(D):Przytulisz mnie w końcu ?
(M):Od kiedy to odpowiada się pytaniem na pytanie ?
(D):A dlaczego ty odpowiadasz pytaniem na moje pytanie ?-zaśmialiśmy się i Dominic mocno mnie przytulił .Zaczęliśmy się śmiać dalej wtuleni w siebie .
(M):Dusisz mnie .
(D):To z tego szczęścia że mi wybaczyłaś .
(M):Ale ja nic takiego nie mówiłam że ci wybaczyłam-powiedziałam z poważną miną ale kiedy zobaczyłam przestraszoną minę Dominica wybuchnęłam śmiechem .
(M):Gdybyś widział swoją minę .
(D):Zemsta !
Dominic rzucił się na mnie i zaczął mnie łaskotać , tak to właśnie mój czuły punkt serio wszędzie mam łaskotki .Zaczęłam krzyczeć i się śmiać .
                                                             *Perspektywa Louisa*
Usłyszałem śmiechy i krzyki Maddy .
(Alex):O już się pogodzili .
(Jake):Widać że nie umie się długo obrażać .
(Lou):To prawda .
Usłyszeliśmy kroki na schodach więc popatrzeliśmy w tamtym kierunku i zobaczyłem że Dominic obejmuje Maddy i idą śmiejąc się w stronę wyjścia , popatrzałem na chłopaków z uśmiechem i wszyscy byliśmy cicho żeby obserwować dalszy przebieg wydarzeń .
(D):To do zobaczenia w szkole .
(M):Do zobaczenia .
(D):Może pocałujesz mnie na pożegnanie ?
(M):W snach .
(D):A przytulisz ?
(M):Nie .
(D):Em... to cześć.-powiedział ze zrezygnowaniem na co Maddy się zaśmiała i się do niego przytuliła .
(M):Może być ?
(D):Zdecydowanie , pa.
(M):Pa.
Dominic wyszedł i Maddy przyszła do salonu z wielkim uśmiechem .
(H):Ktoś tu się zakochał .
(M):Kto ?
(H):Ty !
(M):Nie !
(N):Jasne , my i tak wszystko wiemy .
(Zayn):Buzi , buzi , cmok , cmok .
(Li):Przestańcie w końcu .
(M):O.. dziękuje Liam za poparcie .
(Li):Nie ma za co .
(M):Em... to cześć , dobranoc , do widzenia , paa.
(Lou):Dobrze ty się czujesz ?
(M):Tak ?
(H):To miłych snów o Dominicu .
Maddy wzięła poduszkę i rzuciła w niego .
(H):Au ?
(M):Bardzo śmieszne .
(N):Czy tylko ja mam jakieś deja vu ?
(Zayn):Nie tylko ty .
                                                    *Perspektywa Maddy *
Strasznie się cieszyłam że wszystko z Dominic'iem sobie wytłumaczyliśmy , wzięłam prysznic i po przebraniu się w piżamę i spakowaniu na jutro poszłam spać . Jakie to szczęście że dzisiaj było tak nudno na lekcjach bo przynajmniej nic nie zadali .















sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 14

Usłyszałam dźwięk mojego budzika i automatycznie jęknęłam , dzisiaj rozpoczęcie nowego roku szkolnego w High School of London . Jestem w klasie pierwszej , a dokładniej pierwszej B . Zwlekłam się z łóżka i kiedy wzięłam już prysznic założyłam na siebie to :
 I do tego czarne balerinki z kokardką . Rozpuściłam moje lekko pofalowane włosy i zeszłam na dół . Na dole zobaczyłam już chłopaków i po raz kolejny się pytam , czemu oni tak wcześnie wstają skoro nie muszą ?
(Lou):Hey myszko .
(M):Cześć Loui ! I reszta .-zaśmiałam się.
(N):Widać że humorek dopisuje .
(H):Dziwne wakacje się kończą a ty się cieszysz .
(M):Bo ja jestem dziwna .
(Li):Chodź i zjedz kanapki .
(M):Przepraszam ale ja nie jestem głodna i ..
(Lou):Masz coś zjeść .-chciałam wziąć jabłko ale Lou popatrzał na mnie groźnie więc je odłożyłam .
(Zayn):Przynajmniej jedną kanapkę .
(M):Okay.-wzięłam najmniejszą kanapkę jaka była na talerzu i zaczęłam jeść , wypiłam herbatę i uśmiechnęłam się .
(H):Maddy ?
(M):Hm..?
(H):Ślicznie dzisiaj wyglądasz .-puścił do mnie oczko .
(M):Dziękuje .-zaśmiałam się .
 (Lou):Gotowa ?
(M):Nie ! Znaczy tak !-wszyscy się zaśmiali i dali kopniaka na szczęście .
(Lou):Idziemy ?
(M):Tak i Aua przez was będę miała posiniaczony tyłek .
(H):A co chcesz komuś zaimponować ?
(M):A żebyś wiedział .
(Lou):Dobra koniec bo się spóźnisz , zadzwoń jak się skończy .
(M):Okay.
Podjechaliśmy pod wielki budynek który nie wyglądał na stary . Był wielki i cały pomalowany na biało-błękity kolor .
(M):Wow , niezła szkoła .
(Lou):Nie zachwycaj się tak młoda tylko leć już , z powrotem przyjedziemy z chłopakami .-pocałował mnie w czoło i wysiadłam z samochodu .
Kiedy szłam przez korytarz w stronę sali gimnastycznej na której miał być apel czułam że wszyscy się na mnie gapią . Kiedy byłam już na miejscu nie widziałam żadnego wolnego miejsca  gdy nagle podszedł do mnie jakiś blondyn z zielonymi oczami , był ode mnie wyższy o  głowę i szeroki uśmiech .
-Cześć piękna , ja jestem Dominic . A ty ?
(M):Maddy .-uśmiechnęłam się do niego .
(D):W której jesteś klasie ?
(M):Em... w 1B , a ty ?
(D):Ja też , może usiądziemy razem w klasie ?
(M):Jasne .
Usiedliśmy na schodach i po długim apelu udaliśmy się do klasy , naszym wychowawcą okazał się niejaki  Alexander Brown i szczerze powiedziawszy wyglądał na dwadzieścia ileś lat w każdym razie jakby był dopiero po studiach .
(A.B):Dzień Dobry wszystkim ! Jestem Alexander Brown i nie tylko od teraz jestem waszym wychowawcą ale będę was uczył również biologi , może poznamy się trochę ?-uśmiechnął się i nie czekając na odpowiedź pokazał na mnie żebym wstała i powiedziała coś o sobie .
(M):Jestem Maddy Tomlinson , mam 13 lat i interesuje się muzyką .
(A.B):Tomlinson ? A twój brat to Louis ?
(M):Tak , a czemu ?
(A.B):Nic pozdrów go ode mnie .
(M):Eee... dobrze .
Po kolei każdy się przedstawiał i o sobie opowiadał  , w końcu nasz wychowawca dał każdemu plan lekcji .
Pożegnałam się z Dominic'iem i szłam już w stronę parkingu bo zauważyłam już że chłopaki mi machają i kiedy byłam już metr od nich poczułam że ktoś złapał mnie za rękę i obrócił w swoją stronę . Przed sobą zobaczyłam jakiegoś chłopaka oczywiście wyższego o głowę jak nie więcej . Miał brązowe włosy i niebieskie oczy .
-Cześć piękna , wiesz robię dzisiaj małą imprezkę żeby wiesz lepiej się poznać . Mam nadzieje że przyjdziesz. -podał mi kopertę z uśmiechem .
(M):Em.. dziękuje za zaproszenie i jasne że wpadnę .-Zeskanował mnie od dołu do góry chytrym uśmieszkiem .
-Wiesz to jest impreza przy basenie i obowiązkowo musisz założyć bikini .-mrugnął do mnie i sobie poszedł .
Podeszłam do chłopaków którzy się szczerzyli .
(Zayn):Ktoś tu idzie na randkę ?
(M):Ty ?
(Li):Nie , ty .
(M):Niee... tylko no zaprosił mnie na imprezę .
(Li):A to nie to samo ?
(M):Nie !
Wsiedliśmy do auta i przypomniał mi się pan Brown .
(M):Mam w ogóle dziwnego wychowawce .
(H):Dziwnego ?
(M):No bo każe się przedstawić i jak się przedstawiłam to się patrzy na mnie jak nie powiem co i się pyta czy mam brata Louisa  , no to ja odpowiadam że tak na co on że mam pozdrowić brata .
(Lou):Em.... jak wygląda ile ma lat i jak się nazywa ?
(M):Em... a skąd ja mam wiedzieć ile ma lat ? Na starego nie wygląda .
(Lou):A konkretniej ?
(M):Po dwudziestce , wysoki , jest szatynem . A nazywa się Alexander Brown .
(Lou):Alex ?! Ale jazda .
(M):Znasz go ?
(Lou):No to mój najlepszy przyjaciel z Doncaster .
(M):Yhm... to mam przesrane .-chłopaki się zaczęli śmiać jak idioci włączając w tym Louis'a .
(N):Przeżyjesz .
(H):No dasz radę jak będziesz aniołem z samymi piątkami .-zrobiłam krzywą minę na co się zaśmiali .
(Zayn):A tam jesteś aniołem .
(M):Oo.. dziękuje , chyba .
(Lou):A czego was będzie uczył ?
(M):Biologi .
(H):Biologi powiadasz , to ja się nie dziwie że to kumpel Lou .-zaśmiał się .
(M):Tsa... a ja wcale nie wyczuwam żadnego podtekstu .
(Lou):A w ogóle ty serio chcesz iść na tą imprezę do tego chłopaka ?
(M):Tak .
(Lou):Pod warunkiem .
(M):Jakim ?
(Lou):Będziemy cię tam obserwować .
(M):Rób ta co ta chce ta .
(Niall):O której się to zaczyna ?
(M):Em... o 17-przeczytałam .
Dojechaliśmy do domu i przy okazji wstąpiliśmy na małe zakupy na jutro . I zaczęłam się szykować , ubrałam bikini :

 A na bikini oczywiście to :


Zeszłam na dół i chłopaki zagwizdali .
(Lou):Co jak co ale siostrę to mam śliczną .
(M):Nie słodź tak .-zaśmiałam się.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce już chyba od początku ulicy było słychać głośną muzykę , zauważyłam że byli tam wszyscy z mojej nowej klasy . Wszędzie były balony , serpentyny . Wszystkie dziewczyny były w blikini a chłopaki bez koszulek . Serio do Projektu X prakuje tylko narkotyków .Właśnie usłyszałam muzyke , chłopaki usunęli się gdzieś w cień ale wiedziałam że mnie obserwują bo czułam na sobie ich wzrok . Kiedy podeszłam bliżej podszedł do mnie ten chłopak który mnie zaprosił czyli jak się później dowiedziałam David.
Kiedy zabrzmiała znana mi piosenka do tańca poprosił mnie Dominic , zaczęliśmy tańczyć i świetnie się bawiłam , kiedy piosenka się skończyła chłopaki zaczęli biegać i oblewać dziewczyny , zaczęłam się śmiać ale po chwili Aaron zaczął mnie oblewać wodą z węża ogrodowego . ściągnęłam ubrania bo byłam cała mokra , zaniosłam je Louisowi .
(M):Popilnujesz mi ciuchów ?
(Lou):Jasne .-zaczęli się głupio szczerzyć na co zrobiłam zdezorientowaną minę .
(H):Uważaj .
(M):O co ci ...
Nie zdążyłam dokończyć bo poczułam jak ktoś mnie bierze na ręce i zobaczyłam że Dominic biegnie przed siebie , zaczęłam piszczeć żeby mnie zostawił i dosłownie wszyscy zaczęli się śmiać . Po chwili poczułam że lądujemy w wodzie , wynurzając się mocno trzymałam się szyi Dominic'a .
Po chwili wszyscy zaczęli wołać :
-GORZKO ! GORZKO !
Nawet Louis , Harry , Zayn , Niall i Liam którzy widzieli wszystko . Dominic zrobił wtedy coś niespodziewanego przyciągnął mnie gwałtownie do siebie i wpił się w moje usta , najpierw delikatnie musnął moje wargi ale po chwili zaczął pogłębiać nasz pocałunek , kiedy językiem przejechał po mojej dolnej wardze rozwarłam lekko usta i nasze języki połączyły się .Usłyszałam jak wszyscy wiwatują i gwiżdżą .
Oderwaliśmy się od siebie ciężko dysząc i wpatrywaliśmy się w siebie z uśmiechami .Louis patrzył na mnie z niedowierzaniem  ale po chwili mu przeszło . Usłyszeliśmy wolną melodie .
(D):Mogę prosić ?
(M):Jasne .
Dominic złapał mnie rękami w tali a ja objęłam jego szyje rękami położyłam głowę na jego ramieniu .
(M):To moja ulubiona piosenka .
(D):Tak , jest piękna . Zupełnie jak ty .-poczułam jak na moją twarz wpływa czerwień i  zachichotałam .
Potem rozpaliliśmy ognisko i zaczęliśmy śpiewać i grać na gitarze . W pewnym momencie poczułam jak Dominic mnie obejmuje , położyłam głowę na jego ramieniu . Szczerze to nigdy się tak nie czułam , tak magicznie . Uśmiechnęłam się i patrzyłam w ogień , to niemożliwe żeby tak diametralnie się wszystko zmieniło , raz jest źle a raz dobrze a nawet bardzo dobrze . Widziałam jak na przeciwko mnie siedzą Louis , Harry,Niall,Liam i Zayn i się uśmiechają patrząc na nas . Ja nie wiem czy dobrze zrobiłam nie odpychając go od siebie bo czuje że to wszystko za szybko się dzieje , znamy się dopiero jeden dzień a już mnie całuje .
(M):Em... Dominic możemy porozmawiać w cztery oczy ?
(D):Tak jasne .
Kiedy byliśmy już daleko , zatrzymaliśmy się i nie wiedziałam jak zacząć rozmowy .
(D):Coś się stało ? Bo wyglądasz na zdenerwowaną .
(M):Dominic ja bardzo cię lubię i....-Usłyszałam jego śmiech.
(D):Ty mnie lubisz ? Zabawna jesteś -czułam jak mina mi zrzedła , poczułam ukłucie w sercu jakby ktoś ukłuł mnie prosto w serce.Po moim policzku spłynęła łza .
(D):To znaczy chodziło mi oto że ...
(M):Rozumiem , nie musisz mi się tłumaczyć .-warknęłam na niego .
Podbiegłam szybko do Lou .
(M):Możemy już jechać ?
(Lou):Tak , coś się stało ?
(M):Nie ale możemy już jechać ?
(Lou):Jasne .
Pożegnałam się ze wszystkimi oprócz Dominic'a który do teraz nie wrócił  , było mi smutno że tak to się potoczyło no ale cóż , czasu nie cofnę .W samochodzie westchnęłam głośno i żeby się nie rozpłakać zamknęłam oczy i oparłam głowę i siedzenie .
(Li):Coś się stało ?
(Zay):Maddy , coś się stało ?
(Lou):Wszystko okay ?
Popatrzałam na nich i powiedziałam :
(M):Wszystko jest świetnie , czemu pytacie ?
(H):Przyznaj się że coś się stało .
(N):Nie męczcie jej .
Kiedy zobaczyli że w oczach mam łzy i usiłuje za wszelką cenę je zatrzymać byli cicho . Kiedy byliśmy już w domu , poszłam szybko do mojego pokoju i kiedy zamknęłam za sobą drzwi zjechałam po nich na dół i wybuchnęłam płaczem . Dlaczego on mnie pocałował a potem mówił takie rzeczy  , z resztą ja sama nie wiem czego chce . Wstałam z podłogi i poszłam do łazienki żeby się umyć i przebrać w coś do spania . Położyłam się na łóżku ze słuchawkami w uszach słuchając mojej ulubionej piosenki i zaczęłam płakać , kurcze nie powinnam płakać .Poczułam jak materac się ugina i zobaczyłam obok siebie Louis'a , zdjęłam słuchawki z uszu i popatrzałam na niego .Nic nie mówiąc przytulił mnie do siebie mocno i zaczął głaskać moje plecy .
(Lou):Myszko ja wiem ze chodzi o Dominic'a.
(M):Skąd ?
(Lou):Bo jestem twoim bratem i wszystko wiem .
(M):Ale ja nie wiem o co mu chodzi .-zaczęłam szlochać .
(Lou):Powiedz co się stało jak poszliście porozmawiać .
(M):Chciałam z nim wyjaśnić ten cały pocałunek i powiedziałam mu że go bardzo lubię a on zaczął się ze mnie śmiać i powiedział że jestem śmieszna , a potem kiedy nieświadomie zaczęłam płakać powiedział że nie o to mu chodziło i potem uciekłam .
(Lou):Musisz z nim pogadać myszko .
(M):Nie .
(Lou):Nie będę cię zmuszał ale powinnaś z nim porozmawiać  na prawdę .
(M):Yh...
(Lou):Nie płacz już , bo nie warto . -Podał mi kubek z kakaem na co uśmiechnęłam się .
Wypiliśmy kakao i pogadaliśmy szczerze , uwielbiam te momenty  kiedy możemy porozmawiać i pobyć razem . Nawet nie wiem kiedy oczy mi się zamknęły , pamiętam tylko jak Lou głaskał moje włosy i odpłynęłam do krainy Morfeusza .









Rozdział 13

Obudziły mnie promyki słońca , no tak to jest jak się zapomni zasłonić okna . Spojrzałam na zegarek na którym widniał duży , czerwony napis 7.30 wow . To zastanawiające nie muszę chodzić do szkoły a wstaje wcześnie , a kiedy chodzę do szkoły chce mi się spać . Pościeliłam łóżko i poszłam do łazienki przy okazji ubierając się w czarne leginsy , tego samego koloru top ,  błękitną bluzę którą wczoraj dostałam oraz czapke którą również wczoraj dostałam . Postanowiłam że pójdę pobiegać , zeszłam na dół i chciałam już wychodzić ale usłyszałam za sobą głos .
(Lou):Gdzie to się wybierasz ?
(M):O cześć Loui , ja chciałam iść pobiegać .
(Lou):Gdzie ?
(M):No w pobliżu .
(Lou):Masz telefon ?
(M):Nie.
(Lou):A zamierzałaś mi powiedzieć że wychodzisz ?
(M):Em...nie bo myślałam że śpisz .
(Lou):Proszę cię , nie wychodź nigdzie bez mojego pozwolenia .-spuściłam głowę w dół.
(M):Przepraszam Loui .
(Lou):Nic się nie stało ale informuj mnie o wszystkim bo się martwię .
Uśmiechnęłam się lekko i nawet nie wiem kiedy łzy zaczęli zbierać się w moich oczach .Louis podszedł do mnie i podniósł mój podbródek .
(Lou):Hey czemu płaczesz ?
(M):Bo jestem szczęśliwa .
(Lou):To znaczy ?
(M):No bo martwisz się o mnie i myślę że mnie kochasz , tyle dla mnie robisz i to bezinteresownie ii... ja chciałam ci podziękować .-głos mi się załamał ale miałam nadzieje że tego nie zauważy.
(Lou):Myszko jestem twoim bratem i zawsze cię kochałem i będę kochał , nie masz za co dziękować .
(M):Je-st.
(Lou):No chodź tu do mnie .-uśmiechnął się i rozłożył ramiona. Zaśmiałam się i mocno się w niego wtuliłam .
(M):To mogę iść pobiegać ?
(Lou):Nie .
(M):Co ? Ale czemu ?
(Lou):Bo nie znasz tego miasta i możesz się zgubić albo może ci się coś stać .
(M):No Loui...
(Lou):Tak minka na mnie nie działa , no chyba że ktoś zgodzi się z tobą pobiegać ale chyba jeszcze wszyscy śpią .Plus nie idź do Nialla bo wiesz miał tą operacje i nie bardzo .
(M):Okay , kogoś wyciągnę błahaha.-Louis zaśmiał się na to co powiedziałam .
(Lou):Powodzenia .
(M):Em... a tak w ogóle co ty tak wcześnie wstałeś ?
(Lou):Em... muszę jeszcze coś załatwić .
(M):Yhm... nie wnikam .
Pierwszą myślą jaka wpadła mi do głowy to Hazz .Pobiegłam na górę i bez pukania wkroczyłam do jego pokoju , tak jak myślałam spał . Po chwili skoczyłam na niego i się obudził .
(H):Hey skarbie , czy zawsze będziesz mnie tak  budziła ?
(M):Nie wiem zobaczymy em... czemu zawsze mówisz do mnie skarbie ?
(H):Bo lubię , to jak powiesz mi czym sobie zasłużyłem na taką pobudkę ?
(M):Bo chciałam iść pobiegać ale Lou mnie nie puścił i ..
(H):Mam z nim pogadać ?
(M):Nie zupełnie .-wyszczerzyłam się .
(H):To co ?
(M):Chodź ze mną !
(H):Nie !
(M):No Harry , proszee zrobię dla ciebie wszystko .
(H):Wszystko ?
(M):No prawie wszystko .
(H):No dobra , dobra . Daruje ci ale będziesz miała u mnie dług wdzięczności .
(M):Okay .
Po paru minutach zeszliśmy na dół gdzie wszyscy siedzieli przy stole .
(Lou):I jak misja ?
(M):Powiodła się .
(Lou):Serio ?!
(M):Tak .
(Niall):No wiesz bo Maddy jest taka słodka że szkoda jej odmówić .
(M):Tsa...
(N):To prawda .
(M):Nie podlizuj się .
Harry chciał podejść do stołu z jedzeniem ale pociągnęłam go za rękę .
(M):Nie wolno ! Chodź !-wszyscy się zaśmiali .
(H):Ale ja nic dzisiaj nie jadłem !
(M):Ja też a nie śpię dwie godziny dłużej od ciebie, ewentualnie możesz się napić wody .
(H):Pf...
(Li):Nie chce nic mówić ale zachowujesz się jak Niall.
(N):Ej !
(Zayn):No co ,  taka prawda .
(M):Narka .
Wyszliśmy z domu i od razu zaczęliśmy biec  oczywiście po pół godziny biegu Harry zaczął narzekać więc zawróciliśmy i kiedy wbiegaliśmy już na teren willi przy której krążyli fotografowie Harry potknął się o kamyk i upadł robiąc dziwną minę na co zaczęłam śmiać się jak nienormalna z niego . I chyba nie mam dla Hazzy najlepszych wieści bo chyba ma uwiecznioną tą minę. Weszliśmy do domu kiedy Harry pozbierał się z ziemi i poszłam na górę pod prysznic i przebrałam się w :

Zeszłam na dół i usiadłam blisko chłopaków w salonie , zdziwiło mnie że jeszcze dzisiaj ani razu nie widziałam tu dziewczyn ale nie odzywałam się na ten temat.Louis dziwnie się na mnie patrzał więc z dziwną miną się w niego wpatrywałam .
(M):Czemu się na mnie tak patrzysz ?
(Lou):Bo blado wyglądasz .
(M):Wydaje ci się .
(Li):Maddy dobrze się czujesz ? Na prawdę nie wyglądasz dobrze.
(M):Wszystko jest okay .
(Z):Na pewno ?
(M):Tak .

(H):Może pójdziesz się położyć ?
(N):Harry zaraz obiad , nie wyganiaj jej tak.
(M):Albo wiecie co , może ja serio pójdę się na chwile położyć .-Uśmiechnęłam się i poszłam na górę . Tak szczerze to wcale źle się nie czułam ale jakoś nie mam ochoty jeść a na pewno by mnie zmuszali , więc wolałam się ewakuować .Kiedy już byłam na górze postanowiłam się położyć bo co innego miałam robić .
*Perspektywa Louisa*
Maddy jakoś dziwnie się zachowywała , była strasznie blada . Z chłopakami próbowaliśmy się czegoś dowiedzieć ale niestety . Dziewczyny przyjdą na wieczór więc może jak poproszę El to pogada z Maddy . 
(Lou):Chłopaki , myślicie że coś się stało ?
(Zayn):To znaczy ?
(Lou):Chodzi mi o Maddy .
(Li):Może po prostu źle się czuje .
(Lou):Może ..
(H):Nie przejmuj się , to minie .
(N):Zauważyliście że Maddy ostatnio nie ma koszmarów ?
(Lou):Nawet nie wiesz jaka to dla mnie ulga .
*Perspektywa Maddy *
Obudziłam się parę godzin później i strasznie mnie brzuch bolał . Wstałam i kiedy przechodziłam obok lustra myślałam że dostane zawału , wyglądałam jakby ktoś mnie przejechał .Zeszłam na dół i udałam się do kuchni bo zachciało mi się pić . Oczywiście chłopaki siedzieli w kuchni i gadali o teledysku który mają nagrać , kiedy spojrzeli w moją stronę widziałam w ich oczach zdziwienie .
(Lou):Maddy na pewno się dobrze czujesz ?-pokiwałam głową i kiedy czułam że w moich oczach zaczynają zbierać się łzy chciałam wyjść z kuchni ale kiedy już miałam wyjść poczułam że ktoś mnie ciągnie za rękę a tym ktosiem rzecz jasna był Louis .
(Lou):Co się dzieje ? Powiedz mi .
(M):Nic się nie dzieje wszystko okay.-I wtedy właśnie się to stało i jedna łza spłynęła po moim policzku .
(Lou):Boże , Maddy ! Powiedz co się dzieje, proszę .
(M):Brzuch mnie boli , mocno boli .
(Lou):Nie mogłaś tak od razu ?
(M):Nie.-zaśmiałam się i łzy zaczęli płynąć strumykami po mojej twarzy .
(Lou):Nie płacz , zrobię ci herbaty ziołowej hm... ?-Przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło.
Louis zrobił mi tą herbatę ale nic nie pomagała tylko bolało coraz mocniej .
*Perspektywa Louisa*
Kiedy Maddy coraz bardziej zaczęła blednąć na prawdę coraz mocniej się martwiłem . Zrobiłem jej herbatę ziołową i powinno pomóc na ból brzucha przecież . 
(Lou):Lepiej ?
(M):Nie.-Trzymała się za brzuch i płakała .
(H):Hey skarbie , nie płacz .
(M):Ale boli.
(Li):Mocno ?
(M):Nigdy mnie tak nie bolał brzuch .
(Zay):Może położysz się na górze ?
(N):To dobry pomysł , idź na górę i się połóż .
(M):Yhm...
Maddy wstała z miejsca i chciała już wyjść z kuchni kiedy zobaczyłem że z tyłu ma wielką czerwoną plamę .
(Lou):Maddy !
(M):hm... ?
(Lou):Siadaj tu z powrotem .
(M):Co , czemu ?
(Lou):Po prostu siadaj , za chwile wracam .
Zadzwoniłem do El i powiedziała że za chwilę będzie . Wszedłem do kuchni i tak jak mówiła El po pół godziny przyszła .
(El):Hey Maddy .
(M):Hey.
(El):Maddy gdzie cię boli brzuch ?
(M):No na dole .
(El):Bardzo ?
(M):Tak .
Dopiero teraz zauważyłem że El przyniosła jakąś torbę jakby z zakupami .
(El):No to Maddy wstań i chodź tu do mnie .-Maddy podeszła niepewnie .
(M):Po co?
(El):Odwróć się .-Maddy popatrzała na El ze zdziwieniem ale się odwróciła .
(M):Po co ?
(El):No tak jak myślałam , chodź do łazienki .
(M):Po co ?
(El)No chodź, potem ci wszystko opowiem .
(M):No ale po co ?
(El):No to zobacz sobie twoje spodnie z tyłu .-Obróciła się i zrobiła wielkie oczy.
(El):Spokojnie , chodź .
W końcu Maddy poszła za Eleanor .
(H):No to sprawa wyjaśniona .
(Lou):Tsa.
*Perspektywa Maddy*
Kiedy się przebrałam i założyłam podpaskę tak jak powiedziała El poszłyśmy z powrotem do kuchni . Oczywiście siedzieli tam chłopaki , usiadłam przy blacie , złapałam się za brzuch i głowę położyłam na blacie .Po chwili El położyła przede mną szklankę wody i jakąś tabletkę .
Popatrzyłam na nią dziwnie i odpowiedziała na moje niezadane pytanie .
(El):To jest  Drotaverine.
(M):Co ?
(El):Tabletki rozkurczowe , zobaczysz od razu poczujesz się lepiej .
(M):Em... dziękuje .-połknęłam tabletkę i popiłam ją wodą .
(El):Nie ma za co .A tak właściwie to mam tu dla ciebie coś .
(M):Coś ?
(Lou):To my może pójdziemy .
Po chwili w kuchni byłam już tylko z El i dobrze bo przy chłopakach to jakoś dziwnie tak .
Eleanor wszystko mi powiedziała a po tych proszkach od razu lepiej się poczułam .
Nawet nie wiem kiedy minęły całe wakacje , całymi dniami obijałam się i spałam do późna . Dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku szkolnego pojechaliśmy na wakacje . I w ten oto sposób jutro jest rozpoczęcie roku szkolnego i szczerze powiedziawszy to się boje bo szkoła nie kojarzy mi się najlepiej i to nie chodzi o naukę czy też wczesne wstawanie tylko o znajomości . Rozmyślając o jutrzejszym dniu zasnęłam .