niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 9

Poczułam że ktoś mną delikatnie trzęsie ale nie otwierałam oczu , kurcze jest jeszcze noc .
(Lou):Myszko wstań , musisz iść do szkoły .
(M):Jest jeszcze noc .-wyszeptałam .
(Lou):Nie , już jest rano .
Po chwili znowu poczułam że ktoś mnie głaszcze po policzku 
(Lou):No wstań myszko , tylko dzisiaj do szkoły pójdziesz i masz wakacje .
(M):Jak to ?-od razu się podniosłam .
(Lou):No normalnie , ma się ten talent . A teraz koniec gadki tylko leć się umyć i ubrać a za parę minut chcę cię widzieć w kuchni .
(M):Okay , a dziewczyny jeszcze są ?
(Lou):Nie , nie chciały cię tak wcześnie budzić ale kazały przekazać że jeszcze to sobie odbijecie .
(M):Ok to ja idę .
(Lou):To idź .
Poszłam do łazienki i wykonałam swój poranny rytuał , ubrałam to :
Weszłam do kuchni i zastałam tam szczerzących się chłopaków na co sama się uśmiechnęłam . Usiadłam na krześle które było wolne a Liam postawił przede mną kanapki z szynką i herbatę.
(Li):Smacznego .
(M):Dziękuje .
Zrzuciłam z chleba szynkę i zaczęłam jeść chleb z masłem a reszta patrzała się na mnie jak na kosmitę.
(M):No co ?
(Lou):Dlaczego jesz chleb z masłem .
(M):Em.. ponieważ jest rano a rano je się śniadanie ?
(Hazz):Ale dlaczego zrzuciłaś szynkę ?
(M):Bo nie lubię .
(Niall):Ale jak to ? Przecież musisz jeść mięso .
(M):No i coś tam czasem zjem .
(Li):Musisz jeść .
(M):Nie koniecznie .
(Lou):Koniecznie , koniecznie i nawet nie myśl że wyjdziesz bez śniadania .
(M):No ale ...
(Lou):Nie ma żadnego ale !
Wywróciłam oczami , złapałam plecak i chciałam wyjść ale zatrzymał mnie Harry .
(H):A ty gdzie ?
(M):Do szkoły .
(H):Zawiozę cię .
(M):Nie , nie trzeba .
(H):Ale chcę .
(M):Proszę nie dają mi potem żyć .
(Li):Co ?
(M):Nic , to pa .
Wyszłam szybko ale i tak Harry mnie dogonił i tak jak obiecał podwiózł pod szkołę .
Szczerze powiedziawszy miałam złe przeczucia . Pierwsze lekcje zleciały szybko i po co się tak denerwowałam ? Przecież wszystko jest okay , zaśmiałam się w duchu ze swojej głupoty . Wszystko biorę za poważnie . Szłam właśnie na matematykę , nie na widzę matmy chyba to dzieło szatana bo po co to wiedzieć ? Zobaczyłam że w moim kierunku idą : Conor , Dave i ich kumple co szczerze powiedziawszy trochę mnie przestraszyło bo uśmiechali się kpiąco w moją stronę .Kiedy chciałam obok nich przejść zobaczyłam że jeden z ich kumpli mnie nagrywa , po chwili poczułam że Conor popchnął mnie na szafki stojące za mną .
(C):To co , dokończymy rozmowę z parku ?
(M):To nie była rozmowa , nie chcę z wami rozmawiać .
(C):Ale my chcemy słodka .
(M):Puść mnie !
(C):No coś mi się nie wydaje kocie .
Po chwili poczułam uderzenie w twarz , moja głowa obróciła się a zaraz po tym złapałam się za bolący policzek z oczami pełnymi łez które chciałam zatrzymać .
(D):Jeśli myślisz że to bolało to się mylisz suko , dopiero cię zaboli !
(M):Ale ja wam nic nie zrobiłam , czego chcecie ?
(D):Ciebie .
(M):Pomarzyć można .
(C):Co powiedziałaś suko ?!
Conor uderzył mnie pięścią mocno w nos i uderzyłam głową w szafki stojące za mną , zsunęłam się po nich na dół próbując zatamować krwawienie .
(D):Do twarzy ci z tą krwią .-jego kumple się zaśmiali a dla mnie było to żenadą .
(M):Jesteście kretynami !-zaczęłam się śmiać ale zaraz po tym poczułam że Conor szarpnął mnie za włosy , pisnęłam głośno .
(C):Wstawaj dziwko !
(M):Puść mnie .-zaszlochałam , już nie mogłam powstrzymać łez które spływały po moich policzkach , chłopaki zaczęli się śmiać .
(C):Już coś ustaliliśmy skarbie , prawda ?
(M):Nie !
Poczułam uderzenie na twarzy tylko tym razem dostałam w drugi policzek , upadłam na ziemie a Conor zaczął mnie mocno kopać po brzuchu . Podbiegła do nas nauczycielka która próbowała ich uspokoić ale dalej mnie okładali i kopali .Nauczycielka wyciągnęła telefon i zadzwoniła gdzieś , po chwili przyszedł dyrektor i odgrodził ich ode mnie , nie minęło nawet parę minut a usłyszałam wołanie jakby Louisa ale niee przecież jestem w szkole . Wydaje mi się , widziałam przed sobą Louisa i resztą chłopaków którzy byli przerażeni a po chwili już tylko ciemność .
*Perspektywa Louisa *
Siedzieliśmy z chłopakami w salonie i załatwialiśmy rzeczy związanie z kończącym się remontem pokoju Maddy w Londynie . Zadzwonił telefon więc odebrałem .
*rozmowa telefoniczna *
-Dzień dobry , dzwonie ze szkoły Maddy Tomlinson , proszę przyjechać jak najszybciej Maddy została pobita .
(Lou):Jak to pobita !?
-Niech pan przyjedzie , do widzenia .
*koniec rozmowy telefonicznej *
(Li):Coś się stało ?
(Lou):Pobili Maddy 
(Hazz):Co ? 
(Zayn):To na co my czekamy ?
(Niall):Chodźcie jedziemy .
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyliśmy że na ziemi leży Maddy , zawołałem ją a ona ani nie drgnęła , po chwili przyjechała karetka . Poszedłem z chłopakami do dyrektora by dowiedzieć się szczegółów .
(Lou):Dzień dobry .
(Dyr):O witam , na prawdę przykro mi z powodu tego pobicia .
(Lou):Mógłby nam pan wyjaśnić co się stało ?
(Dyr):Nie muszę wyjaśniać , lepiej sami zobaczcie .
Dyrektor pokazał nam filmik na którym było to całe zajście .
(Hazz):Boże .
(Li):Mam nadzieje że oni zostaną ukarani .
(Dyr):Tak , zostali wydaleni ze szkoły .
(Zayn):To dobrze .
(Lou):Przepraszam ale musimy już jechać do szpitala .
(Dyr):Tak , nie zatrzymuje was . Proszę tu świadectwo Maddy , proszę życzyć jej zdrowia.
(Lou):Dziękuje bardzo , do widzenia .
(Dyr):Do widzenia .
Natychmiast pojechaliśmy do szpitala w którym podobno miała być Maddy , weszliśmy do środka i powiedziano nam że znajdziemy ją w sali która znajdowała się na przeciwko recepcji. Weszliśmy tam i zobaczyliśmy że Maddy siedzi na łóżku i czeka na lekarza . Podbiegliśmy do niej szybko i akurat wtedy zjawił się lekarz . Wyglądał może na 26 lat więcej nie .
(Lekarz):Dzień dobry , ale się urządziłaś Maddy . Co się stało ?
(M):Dzień dobry , noo... powiedzmy że nie lubię już szkoły .
(Lekarz):A kto lubi ?-uśmiechnął się .
(Lou):I co z nią ?
(Lekarz):To się nazywa cierpliwość , będzie dobrze . Przepisze jakieś proszki przeciw bólowe , maść i proszę smarować dwa razy dziennie brzuch , oczywiście zlecę jeszcze badania typu prześwietlenie głowy i USG bo nigdy nic nie wiadomo . Proszę przyjść jeszcze do mnie z wynikami badań . -Lekarz dał mi recepty i podeszła do nas pielęgniarka zaraz potem lekarz poszedł . Pielęgniarka zaczęła opatrywać i przemywać rany Maddy . Po skończonej pracy podziękowaliśmy jej i wyszliśmy na korytarz żeby poczekać na badania , ja z chłopakami usiedliśmy po jednej stronie a Maddy po drugiej tyle że dwa siedzenia dalej on nas .
*Perspektywa Maddy*
Usiadłam trochę dalej od chłopaków żeby dać im trochę przestrzeni bo wiecznie mają przeze mnie problemy ale i tak czułam że mnie obserwują , po chwili ktoś obok mnie usiadł popatrzyłam w tamtym kierunku i zobaczyłam bruneta o niebieskich oczach który uśmiechał się do mnie , uśmiechnęłam się do niego .
-Cześć , jestem Nathan .
-Hey , ja jestem Maddy .-
Podaliśmy sobie dłonie i zaczęliśmy rozmawiać . Po chwili ciszy Nathan wyciągnął telefon i słuchawki .
(Nath):Chcesz ze mną posłuchać ?
(M):Jasne .
Podał mi jedną ze słuchawek i usłyszałam piosenkę Conor'a Maynard'a - Animal .
(M):Fajne .
(Nath):No wiesz piękna jest na moim telefonie to musi być fajne .
Po tych słowach usłyszałam jak chłopaki zaczynają chichotać .
(M):A ja już myślałam że nie każdy chłopak ma takie durne teksty .
(Nath):To co skarbie dasz mi swój numer telefonu ?
(M):Raczej nie . 
Przesiadłam się o dwa miejsca i siedziałam teraz na przeciwko chłopaków z One Direction którzy szczerzyli się głupio , po chwili znowu ktoś obok mnie usiadł i okazało się że to znowu Nathan .
(Nath):Śliczna mnie tak prędko nie spławisz .
(M):Świetnie .-powiedziałam sarkastycznie .
(Nath):To co dasz mi swój numer ?
(M):Nie .
Wyciągnęłam telefon z plecaka żaby sprawdzić godzinę i kiedy chciałam schować telefon z powrotem Nathan chciał wyrwać mi go z ręki ale dobrze go trzymałam .
(M):Haha i co ?
Uśmiechnął się chytrze i zaczął mnie łaskotać na co puściłam telefon ale on dalej mnie łaskotał.
(Nath):No i co teraz ?
(M):haha przestań .
Po chwili mnie puścił i wysłał z mojego telefonu wiadomość do niego , super ma mój numer .
(M):Foch !
(Nath):Fachowe obciąganie ch..
(M):Nawet nie waż się dokończać zboczeńcu .
(Nath):Zboczeńcu ? Serio ?
(M):Tak , dokładnie .
(Nath):Nie jestem zboczeńcem .
(M):No wiesz , nigdy nic nie wiadomo .
(Nath):To prawda .-
Zaśmiał się złowieszczo aż wszyscy się zaczęli gapić a chłopaki w dalszym ciągu gapili się na nas szczerząc się co próbowałam ignorować .
(M):Dobra zamknij się .-zaczęłam się z niego śmiać i po chwili śmialiśmy się jak szaleni.
Kiedy przestaliśmy się śmiać przechodząca obok nas starsza kobieta powiedziała :
-Och ci zakochani . Popatrzyliśmy na siebie i znowu zaczęliśmy się śmiać . Po chwili wyszła pielęgniarka i zawołała .
-Maddy Tomlinson .
Wstałam równo z chłopakami i powiedziałam :
(M):No to miło była , ciao .
(N):Coś sądzę że jeszcze nie raz się spotkamy .
(M):Na pewno .
Weszłam z chłopakami do gabinetu , za biurkiem siedziała brunetka która miała może z trzydzieści ileś lat  , uśmiechnęła się szeroko .
-Dzień dobry , Maddy stawiam że ty przyszłaś na USG a nie oni , prawda ?
(M):Dzień dobry , tak prawda .-zaśmiałam się razem z nią .
-No to ściągnij bluzkę i połóż się tam .-powiedziała pokazując miejsce gdzie miałam się położyć , zdjęłam koszulkę i w samym staniku położyłam się na zielonkawej leżance .
Pani doktor podeszła do mnie i usiadła na krześle obok , nalała mi na brzuch jakąś maź i wyjęła urządzenie którym zaczęła jeździć po moim brzuchu . Po paru minutach podała mi jakiś papier i zaczęłam wycierać swój brzuch .
-Zazdroszczę ci dziewczyno .
(M):Em.. czego ?
-Jesteś strasznie chuda .
(M):A tam , wcale nie .
-Badania nie wykryły nic niepokojącego .-uśmiechnęła się . 
Wpisała coś w mojej karcie i podała Louisowi .
-Mogłabym jeszcze z panem porozmawiać ?
(Lou):Tak oczywiście , Maddy pójdź z Harrym na prześwietlenie a my zaraz wrócimy okay ?
(M):Tak , Do widzenia .
-Do widzenia .-odpowiedziała lekarka i wyszłam z Hazzą z gabinetu .
*Perspektywa Lou *
(Lou):Coś się stało ?
-Tak , w badaniach wszystko w normie ale wykazały również wcześniejsze urazy brzucha i to nie dawne . Proszę uważać na nią i pilnować żeby jadła , jest bardzo chuda a teraz dojrzewa . A co na to rodzice ?
(Lou):Nie dawno był rozwód rodziców i Maddy zamieszka ze mną .
-Rozumiem , w takim razie proszę to mam różne broszury pokazujące odpowiednią dietę i wiele innych myślę że potrzebnych rzeczy .
(Lou):Dobrze , dziękuje bardzo . Do widzenia .
-Do widzenia .
Wyszliśmy z chłopakami na zewnątrz i czekaliśmy na Harrego i Maddy . Usiedliśmy na ławce przed szpitalem i wyciągnąłem świadectwo Maddy .
(Lou):Uhuhu ale oceny !
(Li):Jakie ?
(Lou):Z wszystkich przedmiotów piątki oprócz matematyki i fizyki bo tutaj są tróje i z zajęć artystycznych  szóstka .
(Niall):Wow.
(Zayn):No wow .
(Li):Może by to jakoś uczcić ?
(Zayn):Jakieś propozycje ?
(Niall):Może jej coś kupimy ?
(Lou):Może albo po prostu zrobimy wieczorek filmowy , z resztą jutro już wyjeżdżamy więc wiecie .
(Li):Tak , to jest pomysł .
Zauważyliśmy że Maddy idzie do nas sama więc kiedy podeszła spytaliśmy :
(Lou):A Harry gdzie ?
(M):Poszedł zanieść moją kartę -usiadła i oparła głowę na rękach .
(Lou):Co się stało myszko ?
(M):Bo jak ja wyglądam ? Cały czas mam pecha i robię wam problemy a i tak ze mną jesteście , czemu ?-zaczęła płakać więc usiadłem obok niej i ją do siebie przytuliłem .
(Lou):Hey nie mów tak , kochamy cię i jesteś dla nas ważna . A jak masz wyglądać ?
(M):No cała jestem sina i w ogóle .
(Lou):A tam , do wesela się zagoi .
Pojechaliśmy do domu od razu kiedy Hazz przyszedł , Maddy od razu jak przyszła położyła się i zasnęła a my poszliśmy załączyć jakiś film .





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz