niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 7

                                                          *Perspektywa Louis'a*
Gdy wyszliśmy ze szpitala od razu zaczęliśmy załatwiać wszystkie sprawy związane z Maddy . Ustaliliśmy że przez te parę dni będzie mieszkała z nami w hotelu a potem miejmy nadzieje że sąd przyzna nam opiekę nad nią i w razie takiego obroku sprawy wyremontujemy jej pokój i się przeprowadzi z nami do Londynu . Byle nie spędzała już czasu z tym całym Mike'em . Rozprawa została przyspieszona i odbędzie się już jutro , nie powiem o tym Maddy bo nie potrzebnie będzie się tylko denerwowała .Szczerze powiedziawszy nie wiem jak Liam tak szybko to załatwił bo o ile wiem na takie rozprawy czeka się parę miesięcy , chyba na prawdę mu na tym zależy .
                                                      *Perspektywa Maddy *
Kiedy ten Nathan zaczął mnie o to wszystko pytać to nie mogłam przestać płakać , czułam wszystko tak jak wtedy i bałam się tego . Lou kiedy tego słuchał zdenerwował się z resztą tak samo jak chłopaki . Mówili coś o jakiejś rozprawie , domu dziecka , sądzie a ja nie mam pojęcia o co chodzi i to mnie przeraża . Po południu chłopaki pojechali bo musieli coś załatwić więc poszłam spać , bo co innego robić . 
                                                      *Perspektywa Lou * 
Rano pojechaliśmy do sądu , matka zaczęła się kłócić że wymyśliłem wszystko ale sędzia i tak uwierzył nam , doszła do tego opinia lekarska i od psychologa .Jeszcze ten perfidny kłamca Mike powiedział że to Maddy się do niego kleiła to chciałem wstać i dać mu w ryj .W końcu po trzygodzinnej rozprawie wygraliśmy z chłopakami , pojechaliśmy do hotelu się przebrać a zaraz potem wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala . Weszliśmy do sali Maddy i zobaczyliśmy że trzy pielęgniarki przekonują Maddy żeby coś zjadła.A Maddy odwróciła głowę i mówiła że niczego nie zje .
(Lou):My się tym zajmiemy dobrze ?-Popatrzały na mnie i pokiwały głowami wychodząc .
(Hazz):Jak się czujesz ?
(Maddy):Dobrze .-opowiedziała .
(Niall):O.. już możesz sama oddychać .-ucieszył się .
(M):Em.. bo ja chciałam wam podziękować za wszystko , jesteście super .
(Hazz):A ja , a ja .. też jestem super ?-Maddy się zaśmiała i pokiwała głową .
(Zayn):A czemu nie chcesz nic zjeść , co ?
(M):Bo nie jestem głodna .
(Li):Ale musisz coś jeść .
(Niall):Nawet nie tknęłaś niczego co ci przyniosłem , jak nie zjesz czegoś to będzie mi przykro .-Niall podszedł do łóżka Maddy i usiadł na nim .
(Niall):To co , zjesz coś ? No chyba że soczek ?
(M):soczek ?
(Niall):No to jaki chcesz ? Hm... co my tu mamy ...malinowy ,truskawkowy,poziomkowy,pomarańczowy ?
(M):Poziomkowy .-uśmiechnęła się szeroko na co Niall się zaśmiał i podał jej sok który chciała .
(Harry):Obserwuje cię i masz coś zjeść .
Maddy obserwowała nas wszystkich tuląc się do swojego misia i pijąc sok .Zaczęliśmy się śmiać a ona nie widziała o co chodzi bo patrzała na nas ze zdziwieniem .
(M):No co ?
(Lou):Słodko wyglądasz myszko .
(Harry):A jak właściwie nazywa się twój piesek , co ?
(M):Em... no nie myślałam nad tym .
(Harry):Jak to ?-udawał oburzenie .
(M):No jakoś tak .
(Li):To co , jak chcesz żeby się nazywał ?
(Zayn):To może pójdziemy po rzeczy Maddy i pójdziemy do hotelu i tam wymyślimy coś ?
(Lou):Dobry pomysł .
(M):Ale jak to do hotelu ?
(Li):Potem ci to wyjaśnimy , dobrze ?
(Zayn):To ja , Lou , Liam i Harry pójdziemy po rzeczy a ty posiedzisz sobie z Niallerem , okay ?-Maddy pokiwała głową i wyszliśmy z sali .Kiedy byliśmy już na miejscu nie pukając nawet do drzwi weszliśmy do środka .
(Matka):Oh... czyż to nie mój kochany synek który zabrał mi córkę ?
(Lou):Gdybyś traktowała Maddy dobrze to ineczej by wszystko wyszło , a gdzie twój Mike ?
(Matka):Poszedł do sklepu .
(Lou):Dalej ten pasożyt tu jest ?
(Matka):Albo nawet i lepiej że ją zabrałeś bo oskarżyła mojego Mike'a o tak straszne rzeczy .
(Lou):Ty siebie słyszysz ? Twój kochanek pobił i chciał zgwałcić twoją córkę a ty co ...? Nie masz uczuć ? A wiesz co ? Nie odpowiadaj , przyszedłem tylko po rzeczy Madds .
Weszliśmy z chłopakami na górę i zaczęliśmy pakować jej rzeczy , usiadłem na jej łóżku i poczułem że siedzę na czymś twardym , wstałem i podniosłem kołdrę a tak sobaczyłem jakiś zeszyt .
(Lou):Chłopaki , myślicie że to może być jej pamiętnik ?
(Zayn):Możliwe .
(Hazz):Nie czytaj tego Lou .
(Lou):Ale może dowiemy się czegoś .
(Li):Lepiej nie .
(Lou):Zerknę tylko .-Otworzyłem zeszyt na ostatnio zapisanej stronie .
19 czerwiec 
kochany pamiętniczku znowu każdy traktuje mnie jak nic i to na prawdę boli . W szkole mnie nienawidzą chociaż nic im nie zrobiłam . I tak siedząc na parapecie w moim pokoju , popijając herbatę z sokiem malinowym myślę a raczej wspominam i tęsknie. Bardzo mi brakuje Louis'a bo tylko on mnie zawsze rozumiał , nie wiem dlaczego się do mnie nie odzywa , rozumiem że jest wielką gwiazdą i w ogóle ale w ogóle z nim nie rozmawiam . W szkole to co zwykle , wytykanie palcami .Na każdej lekcji siedzę sama na końcu klasy w kącie tak żeby nikt nie miał do mnie pretensji że żyje . Myślałam ostatnio czy ktoś by chociaż za mną zatęsknił jakbym się zabiła bo skoro Lou się do mnie nie odzywa to znaczy że mnie nie kocha , prawda ? Powoli zaczynam wierzyć że jestem nikim i tylko jak tańczę mogę pokazać emocje które gdzieś głęboko we mnie siedzą . Przepraszam za to że żyje świecie .....
(Lou):O Boże !
(Zayn):Louis przecież mówiłeś że do niej dzwoniłeś .
(Lou):Bo dzwoniłem ale za każdym razem matka mówiła że Maddy nie chcę ze mną rozmawiać.
(Harry):Już i tak nic na to nie poradzisz , chodźmy już bo coś czuje że jak przyjdzie ten cały Mike to nie będzie przyjemnie .
(Li):Tak chodźmy już .Potem to z nią wyjaśnisz i będzie wszystko okay .
Zeszliśmy na dół i nie żegnając się wyszliśmy z domu , włożyliśmy wszystko do bagażnika i pojechaliśmy do szpitala .
                                              *Perspektywa Maddy *
Po tym jak chłopaki pojechali siedziałam z Niall'em i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim .
(Niall):Jaki jest twój ulubiony kolor ?
(M):Em.. niebieski , a twój ?
(Niall):Też niebieski .-uśmiechnął się szeroko .
(M):Ulubiony słodycz ?
(Niall):Em... wszystko , a twój ? -zaśmiałam się .
(M):A moje serce ukradły miętowe lody .-zaczęliśmy się oboje śmiać jak opętani i nawet jak chłopaki już przyszli dalej się chichraliśmy .
(Lou):Z czego się śmiejecie ?
Popatrzeliśmy na siebie w tym samym momencie i znowu wybuchnęliśmy śmiechem .
Nagle podszedł do mnie Louis i usiadł na moim łóżku wpatrując się we mnie i powiedział:
(Lou):Maddy ja bardzo cię kocham i chcę żebyś o tym pamiętała zawsze , dobrze ?
(M):Ale o co ci chodzi ?
(Lou):Wiesz o tym że cię kocham ?-pokiwałam lekko głową i przytulił mnie mocno . Zdziwiłam się ale mocno się do niego wtuliłam , szczerze to długo na to czekałam . 
(Li):To może ja pójdę po wypis .
(Hazz):To co Maddy , przebierzesz się i jedziemy ?-pokiwałam głową i uśmiechnęłam się .
Hazz podał mi ubrania:
Przebrałam się i umyłam , wyszłam z łazienki i podbiegłam do chłopaków którzy już na mnie czekali . 
Skoczyłam na Lou który stał do mnie tyłem .
(M):Siemka .
(Lou):Nie strasz tak .-zaśmiał się .
(M):Przepraszam ale nie mogłam się powstrzymać .
(Lou):Nic się nie stało myszko .
(Niall):To co Maddy idziemy po twą słodycz która ukradła twe serce ?-powiedział z powagą.
(M):Tak !
(Li):O czym wy mówicie ?
(N):To już nasza słodka tajemnica , prawda Madds ?
(M):Prawda milordzie .-teraz każdy zaczął się śmiać .
(Zayn):To co idziemy ?
(Hazz):Idziemy .-Hazz podszedł do mnie i złapał za rękę , szliśmy do hotelu trzymając się za ręce .
Myślałam że mają jeden pokój ale okazało się że na ostatnim piętrze które wynajęli jest to jedno duże mieszkanie , wielki salon i pięć oddzielnych pokoi .
(M):Wow .
(Niall):Nieźle nie ?-pokiwałam głową .
(Lou):Pewnie jesteś zmęczona , chodź .
(M):Nie wcale nie jestem zmęczona .-zaczęłam ziewać .
(Lou):No widzę właśnie , chodź.
Poszliśmy do pokoju zdaje się Louisa , cały pokój był pomarańczowy i wielki .Lou podszedł do łóżka i zdjął kołdrę .
(Lou):Wskakuj .
Posłusznie weszłam do łóżka a Lou mnie przykrył i i usiadł obok mnie .
(Lou):Masz pieska i idź spać , ja z chłopakami jesteśmy od razu za drzwiami więc jakbyś czegoś potrzebowała to wiesz gdzie iść .-pocałował mnie w czoło i wyszedł z uśmiechem.A ja udałam się do krainy morfeusza .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz