sobota, 17 maja 2014

Rozdział 6

                                                                 *Perspektywa Louis'a*
Wracaliśmy w ciszy do hotelu , w końcu przerwałem ciszę .
(Lou):Chłopaki musimy coś zrobić , ona nie może tam wrócić . On ją ...On ją chciał ...-nie mogłem tego z siebie wyrzucić , ukryłem twarz w rękach i zacząłem płakać .
(Li):Mam znajomego który ma staż w sądzie i sądzę że może nam pomóc , Louis wszystko będzie dobrze , zobaczysz .-poklepał mnie po plecach .
(Niall):Lou nie możesz patrzeć na wszystko tak pesymistycznie , musimy tylko zdobyć te dokumenty i będzie co raz lepiej .
(Harry):Maddy jest dla mnie jak siostra i wiem że będzie lepiej . Zrobimy wszystko żeby z nami została więc nie martw się Lou nie jesteś sam .
(Zayn):Nie mówię że zdobycie tych dokumentów będzie łatwe ale czuje że je zdobędziemy .
(Lou):Dziękuje chłopaki , jesteście świetni .
(Hazz):Nie podlizuj się tak tylko idź spać bo jak cię jutro Maddy zobaczy to się przestraszy .
(Niall):A właśnie to o której pojedziemy jutro do szpitala ?
(Zayn):No wcześnie rano , musimy przy niej być po tym co się stało .
(Li):Czy tylko mi ten cały psycholog wydaje się dziwny ?
(Lou):Nie tylko tobie .
(Harry):Tym bardziej musimy tam wcześniej przyjść .
(Li):Dobra chłopaki , dobranoc .
(Niall):Dobranoc to jutro o 7 starczy jak wyjedziemy ?
(Zayn):Tak .
Pożegnaliśmy się z chłopakami i poszliśmy spać .
                                                          *Perspektywa Maddy*
Czułam się dziwnie , boje się , cholernie się boje . Gdy zamknę oczy widzę tego całego Mike'a czy jak mu tam było . Boje się że znowu mnie dotknie i będzie tak jak wtedy .Cały czas płacze i nie mogę przestać. Kiedy chłopaki poszli bo myśleli że zasnęłam to nie spałam bo się bałam zamknąć oczy na dłużej . Przewróciłam się na drugi bok i zerknęłam na telefon który być na mojej szafce i zobaczyłam że jest już po trzeciej w nocy , denerwowała mnie ta maska tlenowa ale co poradzić przynajmniej nie mam kroplówki żadnej . Zamknęłam oczy i nie wiem jakim cudem zasnęłam .
                                                        *Perspektywa Louis'a*
Wstałem po szóstej , zjedliśmy z chłopakami śniadanie i pojechaliśmy , może trochę za wcześnie ale chciałem jeszcze kupić Maddy jakiegoś pluszaka . Podjechaliśmy pod sklep z zabawkami i zaczęliśmy oglądać różne pluszaki .
(Niall):A może ten ?-pokazał na wielkiego białego psa z błękitnymi oczami .
(Harry):Gdzieś ty go wypatrzył ?
(Niall):Ma się ten talent .
(Li):Wow ten kudłaty pies ma chyba z półtora metra .
(Zayn):I dobrze .
(Lou):No to bierzemy tego .
Podeszliśmy do kasy żeby zapłacić i wyszliśmy ze sklepu kierując się do szpitala . Kiedy byliśmy już na miejscu od razu kierowaliśmy się do sali 401 na której leży Madds . Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy że Maddy jeszcze śpi , miała wyschnięte łzy na policzkach które były teraz popuchnięte od płaczu .Usiedliśmy przy łóżku i czekaliśmy aż się obudzi .
(Niall):Musiała dużo płakać przed snem .
(Zayn):A dziwisz jej się ? Przecież ona jest jeszcze dzieckiem a tyle przeżyła ostatnio .
(Niall):Nie dziwie tylko mi jej szkoda .
(Li):Za to kiedy zobaczy tego psa na pewno się ucieszy .
(Harry):Nie wątpię w to .
(Lou):Cicho bądźcie bo się obudzi .
(Niall):A może skocze do sklepu po coś dla Maddy , no wiecie szpitale jedzenie to nie szczyt marzeń .
(Zayn):To ja pójdę z tobą , muszę kupić fajki .
(Li):Ja też muszę lecieć bo umówiłem się z moim kolegą żeby spróbować coś załatwić z tymi dokumentami z sądu .
Niall , Zayn i Liam wyszli z sali a ja z Hazzą siedzieliśmy dalej przy Maddy , w pewnym momencie poruszyła się więc spojrzeliśmy w tamtym kierunku i zobaczyliśmy że Maddy ma już otwarte oczy i się w nas wpatruję.
(Lou):Cześć myszko .-uśmiechnęła się lekko .
(Harry):Hey skarbie , jak się spało ?
Pokazała kciuk w górę na co się zaśmialiśmy .
(Lou):A wiesz że coś dla ciebie mamy ?-Popatrzała na mnie ze zdziwieniem .Więc podałem jej wielkiego białego psa , uśmiechnęła się szeroko i go przytuliła .
(Harry):Co prawda wybrał go Nialler alee...-Hazz nie dokończył bo do sali weszła pielęgniarka .Podeszła do Maddy .
(P):Dobrze się czujesz ?-Maddy pokiwała głową .
(P):No to co , kroplówkę ?-Maddy pokiwała głową na nie i schowała się za miśkiem na co zaśmialiśmy się.
(Harry):No nie bądź taka Maddy , przecież jesteś dzielna .-Maddy wychyliła głowę i udała że się nad tym zastanawia po czym pokręciła głową i znowu się schowała .
(Lou):No daj łapkę .
(P):Obiecuje że nie będzie bolało .-Madds popatrzała na nas po kolei i w końcu pokiwała głową.
Pielęgniarka zaczęła wykładać wszystkie potrzebne rzeczy a Maddy obróciła się w przeciwną stronę i mocniej przytuliła psa .Harry przytrzymał jej rękę żeby nic sobie nie zrobiła a ja pogłaskałem ją po policzku uśmiechając się przy tym . Kiedy pielęgniarka wkuła igłę w rękę Maddy złapała mnie za rękę i zamknęła oczy , z pod powiek wypłynęły łzy które od razu starłem .
(P):Po wszystkim , tylko uważaj żebyś nie wyrwała tego bo będzie bolało .-Ostrzegła i wyszła z sali .
Po chwili do sali weszli Niall i Zayn z uśmiechami .
(Niall):Czemu płaczesz ?-Maddy podniosła rękę .
(Zayn):Biedactwo , ale mamy coś dla ciebie .-Niall podszedł do stolika obok łóżka Maddy i położył tam różne owoce takie jak :Tryskawki , maliny,borówki amerykańskie , banany . Potem wyjął czekoladę z orzechami i soczki w kartoniku o wszystkich możliwych smakach .
(Harry):A ty co sklep obrobiłeś ?-Po słowach Hazzy , Maddy zaczęła się śmiać a zaraz potem kaszleć .
(Lou):Spokojnie myszko .
(Niall):I co piesek ci się podoba ?-Maddy uśmiechnęła się szeroko i pokiwała energicznie głową .Do sali weszły kolejne osoby którymi byli Liam i ten psycholog Nathan .Liam usiadł przy łóżku Maddy jak reszta i uśmiechnął się szeroko , wiedziałem co to znaczy i uśmiechnąłem się lekko .
(Nathan):Cześć Maddy , wiem że to trudne ale jeżeli wszystko powiesz to już nie będziesz musiała tego w sobie dusić i wracać do tego .-Maddy nie spojrzała nawet na niego tylko przytuliła bardziej swojego misia i zaczęła bawić się jego uchem .
(Nathan):Pokażesz mi gdzie cię dotykał ?-Maddy zaprzeczyła kiwając głową na nie , po jej policzku spłynęła łza którą szybko wytarłem i pogłaskałem po policzku żeby się uspokoiła .
(Nathan):To może zrobimy tak , będę pokazywał na sobie a jeżeli zaprzeczysz to znaczy że tam cię nie dotykał dobrze . -Maddy spojrzała na niego i pokiwała nie pewnie głową .Nathan pokazywał różne części ciała aż pokazał na miejsce intymne i kiedy Maddy nie zaprzeczyła serce prawie mi stanęło . Psycholog zadawał jej jeszcze pytania na które odpowiadała skinięciem głowy albo na tak albo na nie po czym zapisał coś w dokumentach i żegnając się wyszedł .
(Li):Mam dobrą wiadomość .
(Lou):Jaką ?
(Li):Rozprawa odbędzie się za trzy dni i masz wielką szanse żeby wygrać .
(Lou):Na prawdę ?
(Li):Tak .Ustaliłem że damy wniosek do sądu żebyśmy wszyscy byli prawnymi opiekunami Maddy z ograniczeniem kontaktów z matką nie uniemożliwiając kontaktów z ojcem ale za to Mike nie będzie mógł się do niej zbliżać .Wiem że teraz nie masz na to głowy więc złożyłem już ten wniosek .
(Lou):Dziękuje Liam .
(Li):Nie ma za co Lou .
(Lou):Jest i będę ci wdzięczny do końca życia .
Na sale wszedł lekarz i po obejrzeniu wyników badań powiedział że już jutro Maddy może wyjść ze szpitala ale jeszcze przez parę dni będzie musiała cały czas leżeć i się oszczędzać . Świetnie się złożyło że jeszcze tylko miesiąc szkoły a oceny już są wystawione więc dyrektor zapoznając się z sytuacją powiedział że Maddy może jeszcze dwa tygodnie nie być w szkole .Stwierdziliśmy że na dzisiaj damy już Maddy odpocząć więc kiedy zasnęła poszliśmy do hotelu żeby jeszcze pozałatwiać perę spraw .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz