piątek, 16 maja 2014

Rozdział 5

                                                            *Perspektywa Louis'a*
Kiedy dotarliśmy do hotelu w którym się zatrzymaliśmy usiedliśmy na kanapie i w ciszy siedzieliśmy .
(Lou):Gdybyśmy przyszli później to ..-głos mi się załamał i zacząłem płakać .
(Harry):Lou ale przyszliśmy wcześniej , nie myślmy co by mogło się stać tylko co może . Przecież ona nie może tam zostać .
(Lou):Myślałem nad tym już wcześniej i może by tak przejąć prawa do opieki nad nią bo matka jest zaślepiona a ja nie pozwolę mieszkać mojej siostrzyczce  z jakimś zboczeńcem , ojciec cały czas jeździ w delegacje więc nie bardzo . Co o tym myślicie ?
(Niall):Bież ją spakuj i bierz z nami do Londynu .
(Zayn):Żeby to było takie proste jak mówisz .
(Li):W sumie da się to szybko załatwić , ja się tym zajmę . I Lou nie zastanawiaj się tylko musimy jak najszybciej zdobyć te dokumenty i zabrać ją ze sobą .-Nagle zadzwonił mój telefon , przeprosiłem chłopaków i odebrałem .
                                                                *Rozmowa telefoniczna*
(Lou):Halo ?
-Witam , dzwonie w sprawie Maddy Tomlinson . Jej stan się pogorszył więc chciałam pana poinformować .
(Lou):Mogę przyjechać ?
-Oczywiście , do widzenia .
(Lou):Do widzenia .
                                                             *Koniec rozmowy telefonicznej *
(Lou):Dzwonili ze szpitala .
(Harry):Jak to ze szpitala ?
(Lou):Z Maddy się pogorszyło !
(Li):No to na co czekamy ?
(Zayn):Jedziemy !
(Niall):Spokojnie Zayn .
Pojechaliśmy do szpitala i od razu pobiegliśmy w stronę sali na której leżała Maddy , akurat lekarz szedł w naszą stronę .
(Lou):Witam , co się dzieje z moją siostrą ?
(lekarz):Z Maddy ?
(Lou):Tak , co się stało ?
(lekarz):Przestała sama oddychać więc musieliśmy włożyć pacjentce specjalną rurkę przez którą będzie mogła oddychać .
(Lou):Gdzie teraz jest ?
(lekarz):Przenieśliśmy ją na osobną sale żeby monitorować czy coś się poprawia .
(Lou):Możemy do niej iść ?
(lekarz):Dobrze , jest na sali 401 .
Poszliśmy w stronę którą wskazała nam lekarz a po chwili byliśmy już na sali , zobaczyłem Maddy która była biała jak pościel na której leżała .W ustach miała rurkę .
(pielęgniarka):Nie przejmujcie się , niedługo powinna się obudzić .-uśmiechnęła się miło i usiadłem przy łóżku Maddy łapiąc ją tym samym za rękę , chłopaki usiedli blisko niej . Cieszę się że zaprzyjaźniła się z chłopakami a szczególnie z Harry'm . Poczułem jak Maddy ściska moją dłoń .
(Lou):Ścisnęła moją dłoń !-po chwili Maddy otwarła oczy i zaczęła się dusić .
(pielęgniarka):Odsuńcie się .-Pielęgniarka podbiegła do niej i wyciągnęła Maddy rurkę przez którą oddychała i przyłożyła jej maskę tlenową do twarzy ale Madds nie uspokoiła się tylko zaczęła płakać .
(Harry):Może ja spróbuje ?
(pielęgniarka):Proszę .-podała mu maskę tlenową którą natychmiast przyłożył do ust Maddy , nie uspokoiła się i dalej płakała próbując złapać oddech .
(Harry):Sh... nie płacz , spokojnie .-usiadł na łóżku i zaczął głaskać Maddy po policzku i po chwili uspokoiła się i zaczęła płytko oddychać . Po chwili wszedł lekarz i powiedział :
(lekarz):Zaraz przyjdzie psycholog i policja żeby spisać zeznania Maddy .
(Lou):Ale  po co ?
(lekarz):Widać że została pobita i prawie zgwałcona więc w tej rodzinie dzieje się nie ciekawie jak dla mnie to i tak tylko formalność bo i tak trafi do domu dziecka .
(Lou):Słucham ? Jaki gwałt , jaka sytuacja ?!
(lekarz):Proszę nie podnosić głosu . Badania wykazały że najprawdopodobniej to była próba gwałtu , a jeżeli chodzi o sytuacje to widać że jest wychudzona i wygłodzona , pobita i to o czym wcześniej mówiłem więc chyba pan mi nie powie że wszystko jest w porządku prawda ?
(Lou):Ale do domu dziecka ?
(lekarz):Tak , a gdzie indziej ?-po słowach o domu dziecka Maddy zaczęła ciężej oddychać i płakać , Harry próbował ją uspokoić razem z chłopakami .
(Lou):Na przykład do mnie .
(lekarz):Zaraz przyjdą psycholog i policja ,  nie mnie o tym decydować co się z nią stanie .-lekarz wyszedł z sali więc teraz byliśmy tylko my znaczy chłopaki i Maddy . Podszedłem do niej , usiadłem na krześle obok łóżka i łapiąc ją ze rękę powiedziałem .
(Lou):Nie pozwolę na to .Nie pozwolę żeby mi ciebie zabrali , rozumiesz ?-Maddy nic nie powiedziała tylko popatrzała się na mnie swoimi wielkimi czekoladowymi oczami a z jej oczu popłynęły łzy .
(Harry):Nie płacz już skarbie shhhh....-Po chwili do pomieszczenia wszedł jakiś chłopak , na oko miał może z 25 lat i jeszcze dwóch mężczyzn którzy o ile się nie mylę byli z policji .Spojrzałem na Maddy która była przestraszona więc pogłaskałem jej wewnętrzną część dłoni .
-Witam , chcielibyśmy zadać pacjentce parę pytań .
(Harry):Czy moglibyśmy zostać ?
-Jesteście rodziną ?
(Lou):Ja jestem bratem .
-Tylko rodzina zostaje .-powiedział drugi policjant .
(Harry):Ale my wszyscy jesteśmy jak rodzina .
-Może lepiej zapytajmy Maddy czy chcę żeby zostali .-odezwał się chłopak .
(Li):Madds chcesz żebyśmy tu byli ?-Maddy pokiwała głową na tak .
(Niall):Konieczna jest ta rozmowa akurat dzisiaj ? Maddy jest zmęczona .
-Niestety tak .-powiedział jeden z policjantów .Chłopak podszedł do łóżka Maddy i usiadł przy nim uśmiechając się do niej szeroko , Harry dalej trzymał jej maskę tlenową przy twarzy bo dalej nie umiała sama oddychać .Po chwili odezwał się ten chłopak .
-No dobrze Maddy ja jestem Nathan i chciałbym porozmawiać z tobą o tym co się wydarzyło .-Poczułem że Maddy drży .
(Nathan):Powiedz mi czy zdarzała się już kiedyś taka sytuacja ?-zaprzeczyła kiwając głową na nie .-Czy on cię dotykał a ty tego nie chciałaś ?-Spuściła wzrok i patrzyła na pościel .
(Nathan):Proszę , odpowiedz .-Maddy podniosła głowę i pokiwała głową na tak a z jej oczu spłynęły łzy .
Poczułem że serce mi stanęło , on ją dotykał ?
(Nathan):A pokażesz mi gdzie cię dotykał ?-zaprzeczyła szybko głową i coraz bardziej zaczęła płakać .
(Harry):Nie można na prawdę tego przełożyć ? Nie widzicie że jest przerażona i zmęczona ?!
(Nathan):Spokojnie , to dobry pomysł . Przyjdziemy jutro .-Po tych słowach wyszli z pomieszczenia zostawiając nas w ciszy którą przerwał głośny szloch Maddy , Boże ile ona wycierpiała .
(Harry):Maddy nie płacz , już wszystko dobrze , nikt cię już nie skrzywdzi .-Głaskał ją po policzku wycierając przy tym łzy .Usiadłem obok niej na łózko i mocno ją przytuliłem a po chwili uspokoiła się i wtuliła się we mnie . Pocałowałem ją w czoło i zasnęła . Zszedłem cicho z jej łóżka głaszcząc ją po policzku  i wyszliśmy z jej sali .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz