niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 3.

Obudziłam się bo usłyszałam nad sobą jakieś śmiechy , otworzyłam oczy i spojrzałam przed siebie gdzie zobaczyłam uśmiechających się chłopaków .Louis już nie spał i tak jak ja patrzał się zdezorientowany na chłopaków .
(Lou):Co się tak gapicie ?
(H):Słodko wyglądacie .
(M):Co ?
(Z):To co słyszałaś .
(Lou):Madds nie chcę ci nic mówić ale zaraz mnie udusisz od tego przytulania .
(M):Trudno się mówi ale jest ciepło .-pokazałam mu język i się jeszcze bardziej do niego wtuliłam .
(Lou):Oj Maddy , Maddy .
(M):CIO ?
(Lou):Nico .Kocham cię myszko .
(M):Ja ciebie też Loui.
(Lou):Wiesz że dzisiaj rodzice wracają ?
(M):Teraz już tak .
(Z):A wiecie co mnie ciekawi ?
(H):No co ?
(Z):Czego słuchasz Maddy .-wskazał na wierze .
(M):Jak puścisz to się dowiesz .-Zayn podszedł do wierzy i ją włączył a po chwili w pokoju zabrzmiały pierwsze dźwięki piosenki .
(M):Fajne nie ? A posłuchajcie drugiej .-Zayn przełączył i poleciała ta piosenka .
(Lou):Fajne a teraz wstawaj a ja idę zrobić śniadanie .
Posłusznie poszłam do łazienki i ubrałam :
Zeszłam na dół , Lou zrobił mi moje ulubione śniadanie czyli płatki kukurydziane z mlekiem i malinami a do tego sok pomarańczowy . Zaczęłam jeść i po chwili usłyszałam jak ktoś przekręca kluczem i drzwiach .
Zaraz po tym rodzice weszli do kuchni i od razu rzucili się na Lou nie zwracając na mnie uwagi no ale się przyzwyczaiłam , zaczęłam dalej jeść .
(mama):Madeline ! Co ty wyprawiasz ?!
(M):Jem ?
(mama):No właśnie , przecież ty jesteś za gruba ! Idź do pokoju !
(M):Ale ja ...
(mama):żadnego ale !
(M):Ja pierdole .-powiedziałam cicho ale i tak wszyscy usłyszeli .
(mama):Coś ty powiedziała ?
(M):Że już idę .
(mama):Ja coś innego usłyszałam , masz karę ! Tydzień nie wychodzisz z domu !-Louis patrzył na to z niedowierzaniem z resztą tak samo jak reszta .
(tata):Jak ty się zachowujesz ? Przecież Maddy nic nie zrobiła !
(mama):Jak to nie ? Jak to nie ? Żyje !-po tych słowach już nie wytrzymałam i wybiegłam stamtąd z płaczem.
Jak ona tak może ? Przecież nic nie zrobiłam . W sumie tata jest po mojej stronie ale też bardziej słucha jej a nie mnie . Pomiata nim a on nic z tym nie robi . Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać z bezsilności .
                                                            *Perspektywa Louis'a*
Jak matka mogła się tak zachowywać , Maddy serio miała racje że ją traktują jak nic . Nawet nie pozwolili jej normalnie zjeść . Wybiegła z płaczem ale jej się nie dziwie bo sam bym nie wytrzymał .Ojciec stanął w obronie Maddy ale po prostu dale sobą pomiatać .Poszedłem z chłopakami do pokoju Maddy i zapukałem lekko ale nikt mi nie odpowiedział . Wszedłem i zobaczyłem że Maddy leży zwinięta w kłębek pod kołdrą i płacze .Chłopaki usiedli gdzie tylko mogli a ja podszedłem do niej i przytuliłem ją , obróciła się w moją stronę i się we mnie wtuliła nie przestając płakać .
(Lou):Myszko nie płacz .
(M):Ja nie płacze tylko coś mi do oka wpadło .
(Lou):Jasne , nie płacz już .-przytuliła się do mnie mocniej i po paru minutach przestała płakać .Oderwała się ode mnie , sięgnęła po telefon i wybrała jakiś numer .
                                                             *Perspektywa Maddy*
Oderwałam się od Lou i wybrałam numer do Alana , po dwóch sygnałach odebrał .
(A):Hallo ?
(M):Hey Alan-głos mi zadrżał ale miałam to teraz gdzieś .
(A):Co się stało ?
(M):To co zwykle .Przyjechałbyś po mnie z chłopakami bo wiem że dzisiaj jesteście w Doncaster .
(A):Jasne , będziemy za pięć minut .
(M):Dziękuje , pa.
(A):Papa.
Rozłączyłam się i szybko wstałam z łóżka , wyciągnęłam sportową torbę z pod łóżka i wpakowałam tam butelkę wody , miętowy ręcznik , ciuchy sportowe , szczotkę do włosów i telefon .
(Lou):Co ty robisz ?
(M):Pakuje się nie widać ?
(Z):Jak to pakujesz ?
(M):Czy im się to podoba się czy nie to nie zamierzam przestać tańczyć i śpiewać . Zaraz chłopaki tu przyjadą i jadę na próbę .
(Lou):Ale jak wyjdziesz ?
(M):Przez okno .
(N):Jak to przez okno ?
(H):Tam są chyba z trzy metry !
(M):No i co ? Nie zostanę tu !-Zobaczyłam samochód Alana więc zrzuciłam torbę na ziemie a zaraz po tym przełożyłam nogi przez framugę okna i obróciłam się w stronę chłopaków .
(M):Mam nadzieje że mnie nie wydacie , cześć .-wyskoczyłam z okna , szybko podniosłam torbę i pobiegłam w stronę samochodu Alana . Wskoczyłam do niego i ruszyliśmy z piskiem opon .
(Alan):Nikt cię nie zauważył ?
(M):Nie , skoczyłam .
(Lucas):No to na próbę !
(Jus):Dokładnie .
Kiedy skończyliśmy tańczyć była 21 więc Alan zawiózł mnie pod dom , pożegnaliśmy się i po rynnie wspięłam się do mojego pokoju .
(M):A wy dalej tutaj ?
(Lou):Martwiłem się o ciebie !-podbiegł do mnie i mnie przytulił .
(M):Nie , o mnie się nikt nie martwi . Ty kłamiesz !
(Lou):Nie kłamie myszko a czemu ty kulejesz ?
(M):No wiesz jak się nic nie je a cały dzień tańczy to potem tak jest . -lekko się uśmiechnęłam .
(Niall):Ale ty jesteś za chuda , nie możesz tak !
(M):Nie mam wyboru a z resztą nawet kasy nie mam żeby sobie coś kupić .
(Lou):Przecież chyba kieszonkowe dostajesz .
(M):Nie .
(H):Jak to ?
(M):No normalnie .
(Lou):Ale miałaś trochę kasy .
(M):Bo zarobiłam .
(Lou):Jak to ?
(M):No wiecie , odśnieżanie u sąsiadów , koszenie trawy , zbieranie truskawek na polu , noszenie i robienie zakupów sąsiadom .
(Li):Na prawdę ?-pokiwałam głową i padłam ze zmęczenia na łóżko .
(M):Teraz przepraszam ale muszę iść się umyć .
Poszłam do łazienki , umyłam się i przebrałam w :
(M):To ja pójdę spać .
(Lou):To może położę się z tobą , co ?
(M):Yhm...
Chłopaki wyszli a ja z Lou położyłam się i zasnęliśmy .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz