sobota, 10 maja 2014

Rozdział 1.

Wstałam o 9.00 i poszłam do łazienki żeby umyć się i ubrać :

Nie wiem czemu ubrałam sukienkę no ale dobra , zeszłam na dół gdzie nikogo nie było Oh.. jak dobrze że nie ma rodziców . Dzisiaj mam ostatnią próbę ale to po południu bo na wieczór występujemy .Chciałam zrobić śniadanie ale zadzwonił dzwonek więc poszłam otworzyć . Otwarłam drzwi i zobaczyłam szczerzącego się Louisa .
(Lou):Hey siostrzyczko .
(M):Omg ! Loui !-wykrzyknęłam i skoczyłam na niego , mocno go przytuliłam .
(Lou):Udusisz mnie zaraz-zaśmiał się .
(M):Ale ty jesteś wielki !
(Lou):A ty mała .-zaśmiał się , no ale to prawda był ode mnie wyższy o głowę .
(M):Dziękuje ci .
(Lou):A tam .-roztrzepał mi włosy i wszedł do domu razem z czteroma innymi chłopakami .
(Lou):A właśnie to jest Zayn,Liam,Harry i Niall.
(Li):Miło mi cię poznać .
(M):Mi również , to co napijecie się czegoś , zjecie albo cóś ?
(Lou):Sam coś zrobie .
(M):Okay .-poszliśmy do kuchni i wzięłam małą miseczkę którą napełniłam płatkami kukurydzianymi , mlekiem i malinami .
(Lou):Smacznego .
(M):Dziękuje .
(Hazz):Ładnie wyglądasz Maddy .-wyszczerzył się .
(M):Dzięki , chyba .-każdy patrzył  na mnie ze zdziwieniem .
(Lou):A nie mówiłem ?-zaśmiał się .
(M):O co chodzi ?
(Li):Chodzi o to że każda dziewczyna rumieni się od razu jak Hazz coś powie .
(M):I co w związku z tym ?
(Zayn):Ty się nie zarumieniłaś .
(Hazz):Pf... mi się jeszcze nikt nie oparł , popatrz na te loczki !
(M):No patrze i co ?
(Hazz):wiesz co ? Ranisz !
(M):Sorry ale aż taki przystojny nie jesteś .-każdy się zaśmiał a Hazza zrobił się czerwony .
(Lou):Ale mu przywaliłaś .
(M):No co taka prawda . Przepraszam jeżeli cię uraziłam .
(Lou):A kiedy rodzice przyjdą ?
(M):Nie wiem i jak dla mnie mogą w ogóle nie przychodzić .
(Lou):Jak ty tak możesz mówić , przecież to rodzice .
(M):Tak , którzy wiecznie mają jakieś pretensje i mnie nienawidzą .
(Lou):To nie prawda .
(M):Yhm... tylko nie ty jesteś czarną owcą bo wiesz utalentowany , wielka gwiazda . A ja co ? Nie że mi to nie pasuje ale rodzice tylko mają pretensje czemu nie mam piątek na świadectwie , czemu występuje ? Czemu kumpluje się tylko z chłopakami ? O wszystko !
(Lou):Jak to występujesz , jakimi chłopakami , jakie oceny . O co chodzi ?!
(M):No właśnie , nic nie wiesz Louis ! Bo jeździsz sobie po świecie i nawet nie łaska zadzwonić !-Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi i Lou nie mógł nic powiedzieć . Poszłam otworzyć a w drzwiach zobaczyłam Justin'a,Alan'a,Lucas'a i Michael'a .
(M):Hey , wchodźcie .-poszliśmy do kuchni .
(Al):Madds jest sprawa ...-nie dokończył do weszliśmy do kuchni a Louis , Liam , Zayn , Harry i Niall popatrzeli się na nas.
(M):jus , Al , Luc,Mich to są Lou, Li,Hazz,Zay i Nialler.
(Lou):Jestem bratem Maddy a wy to kto ?
(Al):Przyjaciele .
(M):A właśnie co to za sprawa ?
(Mi):Chodzi o to że dzisiaj jest występ a była mała zmiana stroju.
(M):Jaka ?
(Al):Tylko twojego bo miałaś wystąpić w normalnej luźnej bluzce jak chłopaki ale jednak będziesz w sportowym staniku .
(M):Nieee !
(Luc):No , masz .-podał mi ubrania .
(Al):To co ? Idziemy ?
(Lou):Czekaj jaki występ ?
(Mich):To twój brat a nic nie wie ?-zakpił Michael .
(M):No teraz już tak .
(Lou):wyjaśnisz mi to w końcu ?
(M):Yhm...
(Al):No dobra to o 19 jest występ , bądź o 16 .Paa.-pożegnali się i wyszli .
(Lou):To co to za występ ?
(M):No więc chodzę wieczorami do takiej szkoły taneczno-wokalnej i właśnie dzisiaj jest konkurs i taka prezentacja co kto umie . Ja jestem w 15 grupie zaawansowanej , jestem jedyną dziewczyną w całej grupie i na dodatek najmłodszą bo w grupie chłopaki mają od 17 do 20 lat no może 21 .No i ostatnio dałam rodzicą zaproszenie to wiesz co zrobili ? Podarli i wyrzucili . Więc po co miałam tobie mówić jak już nauczyłam się że na rodzinę nie warto liczyć , przyjaciółek żadnych nie mam , nawet koleżanek bo twierdzą że jestem głupia , brzydka i nie nadaje się do ich towarzystwa ale nawet za kasę nie przyjaźniłabym się z nimi i tylko na chłopaków mogę liczyć , oczywiście rodzice mi zabraniają ale mam to w dupie ! Już mam dosyć .
(Lou):Co ? A ja mógłbym przyjść ?
(M):Po co ? Żeby mnie wyśmiać a potem robić tak jak rodzice ? Nie dziękuje.
(Lou):Ale co się z tobą stało ? Nie może być jak dawniej ? Mówiliśmy sobie wszystko , spędzaliśmy razem czas .
(M):No właśnie kiedyś , teraz się wszystko zepsuło !-rozpłakałam się .
(Lou):Hej nie płacz .-chciał mnie przytulić ale odsunęłam się od niego .
(M):Nie dotykaj mnie Lou.-nie posłuchał mnie i mocno mnie do siebie przytulił , wyrywałam się ale w końcu przestałam i przytuliłam się do niego płacząc .Zaczął głaskać moje plecy , pocałował w czoło nie przestając mnie przytulać .
(Lou):Jesteś dla mnie bardzo ważna i nigdy w to nie wątp okay ?-pokiwałam głową na tak i się do niego mocniej wtuliłam .
(M):To jak chcesz to przyjdź .
(Lou):Chcę i przyjdę .-uśmiechnął się a chłopaki wpatrywali się w nas dalej , nic nie mówiąc .
(M):Muszę już lecieć na próbę , pa .-wzięłam torbę i wyszłam z domu .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz