sobota, 31 maja 2014

Rozdział 11

Poczułam że ktoś głaszcze mnie po policzku , zamruczałam jak kot i przewróciłam się na drugi bok . Usłyszałam śmiechy a po chwili ktoś zaczął łaskotać mi stopy .
(M):Ej ! To łaskocze , zostawcie moje stopy !
(Hazz):Weź znowu tak zamrucz .
(M):Spadaj .
(H):No weź noo ..
(M):Nie !
(Li):Maddy śniadanie czeka .-nie poruszyłam się .
(Lou):Daj spokój to działa tylko na Niall'a .
(N):Ej !
(Zayn):Bo nie będziesz mogła tańczyć .
Otworzyłam oczy i popatrzałam na wszystkich .
(M):Będę mogła .
(Zayn):Wstawaj !
(M):Już idę Weroniko .-wszyscy zaczęli się śmiać 
Wstałam z łóżka i poszłam się umyć i ubrać :
Do tego ubrałam różowe baleriny , włosy rozpuściłam i wzięłam ciemno różową torebkę .Poszłam do kuchni w której siedzieli chłopaki i pili kawę .
(M):Fee kawa .
(Hazz):Nie bój się dla ciebie mamy naleśniki z nutellą i bitą śmietaną .
(M):chyba zgrubne z wami .-zaśmiałam się , wszyscy się odwrócili i zagwizdali .
(Lou):Wow siostra a ty co się tak wystroiłaś ?
(M):Ja się wcale nie wystroiłam .
(Zayn):Może chcę spotkać jakiegoś Nathana ?
(M):Bardzo śmieszne .
(Li):Dobra nie wygłupiajcie się tylko Maddy jedz .
Zjadłam jednego naleśnika i wypiłam herbatę .
(M):Dziękuje , pychotka .
(Hazz):Czemu tylko tyle zjadłaś ?
(M):Chyba aż tyle .
(Lou):To co jedziemy ?
(M):Jedziemy !
Wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do auta , siedziałam przy oknie i obserwowałam widoki za oknem . Żegnaj Doncaster witaj Londynie . Obróciłam się w stronę chłopaków którzy się we mnie wpatrywali z małymi uśmiechami .
(M):Coś się stało ?
(Lou):Nie , gotowa na nowe życie ?
(M):No powiedzmy że tak .-uśmiechnęłam się lekko i spuściłam głowę na dół . Po chwili poczułam że ktoś mnie przytula , podniosłam głowę i zobaczyłam że Harry mocno mnie do siebie przytula .
(H):Co się dzieje ?
(M):Nic .
(H):No przecież widzimy .
(M):Po prostu tęsknie za tatą .
(Lou):Myszko nie długo się z nim zobaczysz , jeżeli chcesz się widzieć z mamą to mogę ..
(M):Nie ! Nie chce jej widzieć .
Hazz przytulił mnie do siebie mocniej i nawet nie wiem kiedy mi się oczy zamknęły , poczułam tylko że ktoś pocałował mnie w czoło i zasnęłam .
* Z perspektywy Lou *
Maddy zasnęła wtulona w Hazze a szczerze to wyglądało to uroczo . 
(Niall):Aw... jak słodko wyglądacie .
(H):A to podobno coś ze mną jest nie tak .
Po chwili zobaczyłem że Maddy już się obudziła , to dobrze bo już prawie dojeżdżaliśmy do domu .
*Perspektywa Maddy *
Kiedy otwarłam oczy zobaczyłam że Zayn mi się dziwnie przygląda .
(M):Em... Zayn mam coś na twarzy że się na mnie tak patrzysz czy co ?
(Z):Dobrze się czujesz Madds ?
(M):Tak , a ty ?
(Z):Dobrze. Nawet bardzo dobrze. Nic mi nie dolega,
 jestem wolny jak mały ptaszek.
(H):Twój mały ptaszek ? - Poprawił go Harry.
 Wybuchłam śmiechem a Zayn walnął go w czubek
 jego wystającej zza fotela głowy.
(Z):Ale śmieszne... - Przedrzeźnił go.
Wybuchałam nieopanowanym śmiechem i zaczęłam kiwać
się w przód i w tył. Czułam na sobie wzrok
 chłopaków patrzących się na mnie jak na jakąś
 psychopatkę. Nie mogłam się uspokoić.
(Z):Spokojnie Maddy ,  już, już. Wystarczy. - Zayn
 potrząsał mną za ramię. Otarłam spływające
po moich policzkach łzy śmiechu i ciężko westchnęłam
 łapiąc się za brzuch.
-OOOooooohhh. Ale mnie teraz brzuch boli.
- Odwróciłam głowę w szybe i o mało się nie walnęłam
 w nią. Kiedy zobaczyłam ' mój nowy dom ' myślałam że zemdleje , wygląda świetnie :
(Lou):Zamknij budzie bo ci mucha wleci .
(M):Emhm...
(Hazz):Poczekaj aż zobaczysz swój pokój .
(Niall):Ja chciałem żebyś miała niebieski pokój ale niestety Lou coś się fochał .
(Lou):Nie moja wina że niebieski to zimny kolor !
(Zayn):Jak dzieci .
(Li):Co fakt to fakt .
W środku było jeszcze piękniej niż na zewnątrz , przeważały odcienie bieli , czerni i szarości . Duża przestrzeń i po prostu cudo . Poczułam coś kudłatego na nodze więc spojrzałam w dół i zobaczyłam pięknego czarnego kota , podniosłam go i przytuliłam .
(M):Ale słodki !
(Lou):O nie drugi Hazz !
(H):Widzę że znalazłaś mojego kota .
(M):Raczej twój kot znalazł mnie .
(Zayn):Dobra , dobra a teraz chodźmy zobaczyć twój pokój !
(M):Jak dla mnie super .
Weszliśmy po schodach na górę i weszłam do takiego pokoju :
(Hazz):Witamy w twoim nowym pokoju .
(M):Ale śliczny .
(Lou):Ciesze się że ci się podoba . 
Zaczęłam głaskać tego czarnego kota bo był taki słodki .
(M):Ale słodziak normalnie zakochałam się w tym kotku .
(Zayn):Uważaj Hazz bo jeszcze trochę i nie odzyskasz kota .-wszyscy się zaśmiali .
(H):A tam jak ten kot będzie miał dwóch adoratorów to przynajmniej przy was nie zginie .
(N):Ej , no wiesz co !
(Lou):Hazz to może ty z Maddy i tym waszym kotem rozpakujecie walizki Maddy a my pójdziemy zadzwonić po dziewczyny .
 (Li):Po dziewczyny ?
(Lou):No obiecałem Perrie i El że jak tylko przyjedziemy mamy je poinformować .
(Zayn):Nom to chodźcie .
Chłopaki wyszli a ja razem z Hazzą zaczęliśmy mnie rozpakowywać i układać ubrania w szafie .
(H):To jak ci się tu podoba ?
(M):A jak myślisz .
(H):Myślę że ci się tu podoba , a szczególnie pewien kot i jego właściciel .
(M):Kot na pewno ale właściciel noo...
(H):Bardzo śmieszne .
(M):Wiem .-zaczęłam kręcić sobie włosy na palcu i chichotać a po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
(H):Zupełnie jak Lou .
(M):On też tak robi ? Nagraj mi to !
(H):No nie chodziło mi dokładnie o to no ale zobaczymy co się da zrobić .
(M):Nie chce mi się tego rozpakowywać .
(H):No wiesz beze mnie nie miałabyś jeszcze połowy tego co teraz zrobiliśmy .
(M):Co racja to racja , dziękuje Hazz jesteś najlepszy .
(H):A dasz mi za to misia  ?-Rozłożył ręce na co się zaśmiałam i go przytuliłam, usłyszeliśmy odchrząkniecie więc spojrzeliśmy w tamtym kierunku i zobaczyłam Lou
(Lou):Harry ja ci ufałem a ty mi siostrę zabierasz !-krzyknął z udawaną złością .
(H):Masz pecha .-Zaczęłam się śmiać jak wariatka .
(M):Ale ja dziwna jestem .-zaczęłam się śmiać jak wariatka .
(Lou):Maddy dobrze się czujesz ?
(M):Znakomicie .-powiedziawszy to cały czas się śmiałam aż naglę w pokoju znaleźli się też Liam , Zayn i Niall , również patrząc na mnie jak na psychopatkę .
(Niall):Boże ile można się śmiać ?
(Li):W końcu jest z rodziny Tomlinsonów więc wiesz , wszystko możliwe .
(Zayn):Maddy na pewno wszystko okay ?
(M):Tak .-powoli się uspakajałam .
(Lou):No to skoro sytuacja się unormowała to chciałbym ogłosić iż za pół godziny jak nie wcześniej wpadną tu dziewczyny , wracają z zakupów więc mają blisko .
(H):Ale do centrum jest 10 minut drogi co one chcą tam jeszcze tyle robić ?
(Zayn):Kupują powitalny prezent dla Maddy .
(M):Co ?
(Z):To co słyszałaś .
(Lou):No to chłopaki .-Zakaszlałam .
(H):I Maddy .
(Lou):Tak dokładnie , więc chodźcie już na dół .
(M):A rozpakowywanie ?
(Zayn):Jeszcze się nie rozpakowałaś ? Przecież Hazz miał ci pomagać .
(M):I pomagał ale jeszcze nie skończyliśmy .
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi więc zeszliśmy wszyscy na dół , Lou otworzył drzwi a po chwili do środka weszły dziewczyny . Chciałabym wyglądać jak one  , El miała na sobie żółtą sukienkę i tego samego koloru obcasy i czarne dodatki , Perrie z kolei miała na sobie sukienkę o pastelowym odcieniu różu i pod kolor sukienki szpilki . Przywitały się z chłopakami i podeszły do mnie , przytuliły mnie mocno .
(El):Ale się za tobą stęskniłyśmy , czekałyśmy na ten moment .
(M):Hę ?
(Perrie):No wiesz w ogóle się nie malujesz więc pomyślałyśmy z El że może chciałabyś zmienić swój wygląd ? 
(M):Ale że źle wyglądam ?
(El):Nie wręcz przeciwnie ale nauczymy cię paru szybkich trików jak wyglądać jeszcze lepiej . A poza tym zawsze chciałam mieć siostrę i na niej trochę poeksperymentować ale niestety takowej nie posiadam więc trochę na tobie poeksperymentujemy .-zrobiłam przerażoną minę na co się zaśmiały .
(Perrie):I tak przy okazji kupiłyśmy ci sukienkę , buty i dużo kosmetyków .
(M):Ale nie mogę tego przyjąć .
(El):Nie możesz , ty musisz .
(Perrie):Inaczej się obrazimy .
(M):No dobrze , dziękuje .-przytuliłyśmy się .
(Zayn):Ekhm...  my tu dalej jesteśmy .
(Perrie):No to może zrobimy tak , my z El i Madds pójdziemy trochę poeksperymentować a wy nie wiem zagrajcie w coś , pooglądajcie jakiś mecz albo coś .
(Lou):Jak dla mnie okay .
(El):To chodźmy do twojego królestwa .
Poszłyśmy na górę do mojego pokoju i szczerze powiedziawszy nawet nie zauważyłam że mam swoją toaletkę z dużym lustrem .
(Perrie):No to czas rozpakować nasze zakupy , tu masz kredki , tusz , cienie do powiek , lakiery , kupiłyśmy jeszcze perfumy o zapachu waniliowo-malinowym , kokosowy i truskawkowy balsam do ciała , korektor , maseczki ...
(M):Boże wy okradłyście sklep ?!
(El):To przecież jeszcze nic !
(M):Nie wierze -zaśmiałam się na co się uśmiechnęły .
(Perrie):A teraz kreacja !
Eleanor wyciągnęła z torby to :
                 Otworzyłam szeroko usta ze zdziwienia , co jak co ale te rzeczy były cudowne .
                                                  (M):Boże dziewczyny to jest cudne ! 
       (El):Ty się dziewczyno módl żeby była dobra bo na oko obstawiałyśmy rozmiar .
                                                 (Perrie):El będzie dobra zobaczysz . 
                       (El):No to Maddy idź przymierzyć tą sukienkę i wracaj szybko .
Poszłam do łazienki i ubrałam tą sukienkę , była idealna .Wróciłam do dziewczyn i kiedy mnie zobaczyły popatrzyły na siebie i pokiwały głowami na co się zaśmiałam .
                                                  (Perrie):Zrobię ci super fryzurę .
Po wypowiedzianych przez Perrie słowach zaczęła układać mi głosy i w końcu miałam pokręcone włosy spryskane jakimś brokatem .
                                              (Perrie):Tak będzie najlepiej wyglądało . 
(El):A teraz zrobię ci makijaż .-zaśmiała się dziwnie na co razem z Perrie wybuchnęłyśmy śmiechem .
                                                (El):No to możesz zobaczyć .
Odwróciłam się w stronę lustra i oniemiałam że ja to ja , wyglądałam ładnie i nareszcie mogłam to powiedzieć .
                                                       (El):świetnie wyglądasz .
                                                       (P):Znakomicie .
                                                       (M):Dziewczyny jesteście wspaniałe !
                                            (P):Dobra , dobra . Ubierz buty i idziemy na dół .
                                                         (M):Jest problem .
                                                            (El):Jaki ?
                                               (M):Em... nie umiem chodzić na obcasach .
                                                (El):To się nauczysz .
                                                   (P):Nie marudź tylko chodź . 
                                      (M):Dobra ale jak się zabije to wasza wina .
                                      (P):Okay . -mrugnęła do mnie na co wywróciłam oczami.
Dziewczyny zeszły pierwsze żeby jak to powiedziały mnie zapowiedzieć .Usłyszałam jak Perrie mówi :
                        (P):Z brzydkiego kaczątka zamieniłyśmy ją w pięknego łabędzia .
                       (M):Ej ! -krzyknęłam a zaraz potem usłyszałam salwę śmiechów .
                                                 (P):No w każdym razie oto ona ! 
                                                           (M):Nie zejdę na dół !
                                                                   (El):Czemu ?
                                            (M):Bo się zabije na tych waszych butach !
                                                              (El):Dasz radę .
Usłyszałam z dołu tą piosenkę i powoli zaczęłam schodzić ze schodów . Kiedy byłam na dole popatrzyłam na chłopaków którzy stali z otwartymi ustami i na mnie patrzeli . Zaśmiałam się razem z dziewczynami na co chłopaki się otrząsnęli.
                                     (Lou):Co wy zrobiłyście z moją małą myszką ?!
                                            (El):Już nie jest taka mała .
                                                    (Zayn):Jest .
                                                      (Perrie):Oj tam .
Po tej rozmowie tańczyliśmy , śpiewaliśmy i świetnie się bawiłam . Po północy usiadłam na kanapie i nawet nie wiem kiedy zamknęły mi się oczy .







 














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz