sobota, 31 maja 2014

Rozdział 11

Poczułam że ktoś głaszcze mnie po policzku , zamruczałam jak kot i przewróciłam się na drugi bok . Usłyszałam śmiechy a po chwili ktoś zaczął łaskotać mi stopy .
(M):Ej ! To łaskocze , zostawcie moje stopy !
(Hazz):Weź znowu tak zamrucz .
(M):Spadaj .
(H):No weź noo ..
(M):Nie !
(Li):Maddy śniadanie czeka .-nie poruszyłam się .
(Lou):Daj spokój to działa tylko na Niall'a .
(N):Ej !
(Zayn):Bo nie będziesz mogła tańczyć .
Otworzyłam oczy i popatrzałam na wszystkich .
(M):Będę mogła .
(Zayn):Wstawaj !
(M):Już idę Weroniko .-wszyscy zaczęli się śmiać 
Wstałam z łóżka i poszłam się umyć i ubrać :
Do tego ubrałam różowe baleriny , włosy rozpuściłam i wzięłam ciemno różową torebkę .Poszłam do kuchni w której siedzieli chłopaki i pili kawę .
(M):Fee kawa .
(Hazz):Nie bój się dla ciebie mamy naleśniki z nutellą i bitą śmietaną .
(M):chyba zgrubne z wami .-zaśmiałam się , wszyscy się odwrócili i zagwizdali .
(Lou):Wow siostra a ty co się tak wystroiłaś ?
(M):Ja się wcale nie wystroiłam .
(Zayn):Może chcę spotkać jakiegoś Nathana ?
(M):Bardzo śmieszne .
(Li):Dobra nie wygłupiajcie się tylko Maddy jedz .
Zjadłam jednego naleśnika i wypiłam herbatę .
(M):Dziękuje , pychotka .
(Hazz):Czemu tylko tyle zjadłaś ?
(M):Chyba aż tyle .
(Lou):To co jedziemy ?
(M):Jedziemy !
Wyszliśmy z hotelu i wsiedliśmy do auta , siedziałam przy oknie i obserwowałam widoki za oknem . Żegnaj Doncaster witaj Londynie . Obróciłam się w stronę chłopaków którzy się we mnie wpatrywali z małymi uśmiechami .
(M):Coś się stało ?
(Lou):Nie , gotowa na nowe życie ?
(M):No powiedzmy że tak .-uśmiechnęłam się lekko i spuściłam głowę na dół . Po chwili poczułam że ktoś mnie przytula , podniosłam głowę i zobaczyłam że Harry mocno mnie do siebie przytula .
(H):Co się dzieje ?
(M):Nic .
(H):No przecież widzimy .
(M):Po prostu tęsknie za tatą .
(Lou):Myszko nie długo się z nim zobaczysz , jeżeli chcesz się widzieć z mamą to mogę ..
(M):Nie ! Nie chce jej widzieć .
Hazz przytulił mnie do siebie mocniej i nawet nie wiem kiedy mi się oczy zamknęły , poczułam tylko że ktoś pocałował mnie w czoło i zasnęłam .
* Z perspektywy Lou *
Maddy zasnęła wtulona w Hazze a szczerze to wyglądało to uroczo . 
(Niall):Aw... jak słodko wyglądacie .
(H):A to podobno coś ze mną jest nie tak .
Po chwili zobaczyłem że Maddy już się obudziła , to dobrze bo już prawie dojeżdżaliśmy do domu .
*Perspektywa Maddy *
Kiedy otwarłam oczy zobaczyłam że Zayn mi się dziwnie przygląda .
(M):Em... Zayn mam coś na twarzy że się na mnie tak patrzysz czy co ?
(Z):Dobrze się czujesz Madds ?
(M):Tak , a ty ?
(Z):Dobrze. Nawet bardzo dobrze. Nic mi nie dolega,
 jestem wolny jak mały ptaszek.
(H):Twój mały ptaszek ? - Poprawił go Harry.
 Wybuchłam śmiechem a Zayn walnął go w czubek
 jego wystającej zza fotela głowy.
(Z):Ale śmieszne... - Przedrzeźnił go.
Wybuchałam nieopanowanym śmiechem i zaczęłam kiwać
się w przód i w tył. Czułam na sobie wzrok
 chłopaków patrzących się na mnie jak na jakąś
 psychopatkę. Nie mogłam się uspokoić.
(Z):Spokojnie Maddy ,  już, już. Wystarczy. - Zayn
 potrząsał mną za ramię. Otarłam spływające
po moich policzkach łzy śmiechu i ciężko westchnęłam
 łapiąc się za brzuch.
-OOOooooohhh. Ale mnie teraz brzuch boli.
- Odwróciłam głowę w szybe i o mało się nie walnęłam
 w nią. Kiedy zobaczyłam ' mój nowy dom ' myślałam że zemdleje , wygląda świetnie :
(Lou):Zamknij budzie bo ci mucha wleci .
(M):Emhm...
(Hazz):Poczekaj aż zobaczysz swój pokój .
(Niall):Ja chciałem żebyś miała niebieski pokój ale niestety Lou coś się fochał .
(Lou):Nie moja wina że niebieski to zimny kolor !
(Zayn):Jak dzieci .
(Li):Co fakt to fakt .
W środku było jeszcze piękniej niż na zewnątrz , przeważały odcienie bieli , czerni i szarości . Duża przestrzeń i po prostu cudo . Poczułam coś kudłatego na nodze więc spojrzałam w dół i zobaczyłam pięknego czarnego kota , podniosłam go i przytuliłam .
(M):Ale słodki !
(Lou):O nie drugi Hazz !
(H):Widzę że znalazłaś mojego kota .
(M):Raczej twój kot znalazł mnie .
(Zayn):Dobra , dobra a teraz chodźmy zobaczyć twój pokój !
(M):Jak dla mnie super .
Weszliśmy po schodach na górę i weszłam do takiego pokoju :
(Hazz):Witamy w twoim nowym pokoju .
(M):Ale śliczny .
(Lou):Ciesze się że ci się podoba . 
Zaczęłam głaskać tego czarnego kota bo był taki słodki .
(M):Ale słodziak normalnie zakochałam się w tym kotku .
(Zayn):Uważaj Hazz bo jeszcze trochę i nie odzyskasz kota .-wszyscy się zaśmiali .
(H):A tam jak ten kot będzie miał dwóch adoratorów to przynajmniej przy was nie zginie .
(N):Ej , no wiesz co !
(Lou):Hazz to może ty z Maddy i tym waszym kotem rozpakujecie walizki Maddy a my pójdziemy zadzwonić po dziewczyny .
 (Li):Po dziewczyny ?
(Lou):No obiecałem Perrie i El że jak tylko przyjedziemy mamy je poinformować .
(Zayn):Nom to chodźcie .
Chłopaki wyszli a ja razem z Hazzą zaczęliśmy mnie rozpakowywać i układać ubrania w szafie .
(H):To jak ci się tu podoba ?
(M):A jak myślisz .
(H):Myślę że ci się tu podoba , a szczególnie pewien kot i jego właściciel .
(M):Kot na pewno ale właściciel noo...
(H):Bardzo śmieszne .
(M):Wiem .-zaczęłam kręcić sobie włosy na palcu i chichotać a po chwili oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
(H):Zupełnie jak Lou .
(M):On też tak robi ? Nagraj mi to !
(H):No nie chodziło mi dokładnie o to no ale zobaczymy co się da zrobić .
(M):Nie chce mi się tego rozpakowywać .
(H):No wiesz beze mnie nie miałabyś jeszcze połowy tego co teraz zrobiliśmy .
(M):Co racja to racja , dziękuje Hazz jesteś najlepszy .
(H):A dasz mi za to misia  ?-Rozłożył ręce na co się zaśmiałam i go przytuliłam, usłyszeliśmy odchrząkniecie więc spojrzeliśmy w tamtym kierunku i zobaczyłam Lou
(Lou):Harry ja ci ufałem a ty mi siostrę zabierasz !-krzyknął z udawaną złością .
(H):Masz pecha .-Zaczęłam się śmiać jak wariatka .
(M):Ale ja dziwna jestem .-zaczęłam się śmiać jak wariatka .
(Lou):Maddy dobrze się czujesz ?
(M):Znakomicie .-powiedziawszy to cały czas się śmiałam aż naglę w pokoju znaleźli się też Liam , Zayn i Niall , również patrząc na mnie jak na psychopatkę .
(Niall):Boże ile można się śmiać ?
(Li):W końcu jest z rodziny Tomlinsonów więc wiesz , wszystko możliwe .
(Zayn):Maddy na pewno wszystko okay ?
(M):Tak .-powoli się uspakajałam .
(Lou):No to skoro sytuacja się unormowała to chciałbym ogłosić iż za pół godziny jak nie wcześniej wpadną tu dziewczyny , wracają z zakupów więc mają blisko .
(H):Ale do centrum jest 10 minut drogi co one chcą tam jeszcze tyle robić ?
(Zayn):Kupują powitalny prezent dla Maddy .
(M):Co ?
(Z):To co słyszałaś .
(Lou):No to chłopaki .-Zakaszlałam .
(H):I Maddy .
(Lou):Tak dokładnie , więc chodźcie już na dół .
(M):A rozpakowywanie ?
(Zayn):Jeszcze się nie rozpakowałaś ? Przecież Hazz miał ci pomagać .
(M):I pomagał ale jeszcze nie skończyliśmy .
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi więc zeszliśmy wszyscy na dół , Lou otworzył drzwi a po chwili do środka weszły dziewczyny . Chciałabym wyglądać jak one  , El miała na sobie żółtą sukienkę i tego samego koloru obcasy i czarne dodatki , Perrie z kolei miała na sobie sukienkę o pastelowym odcieniu różu i pod kolor sukienki szpilki . Przywitały się z chłopakami i podeszły do mnie , przytuliły mnie mocno .
(El):Ale się za tobą stęskniłyśmy , czekałyśmy na ten moment .
(M):Hę ?
(Perrie):No wiesz w ogóle się nie malujesz więc pomyślałyśmy z El że może chciałabyś zmienić swój wygląd ? 
(M):Ale że źle wyglądam ?
(El):Nie wręcz przeciwnie ale nauczymy cię paru szybkich trików jak wyglądać jeszcze lepiej . A poza tym zawsze chciałam mieć siostrę i na niej trochę poeksperymentować ale niestety takowej nie posiadam więc trochę na tobie poeksperymentujemy .-zrobiłam przerażoną minę na co się zaśmiały .
(Perrie):I tak przy okazji kupiłyśmy ci sukienkę , buty i dużo kosmetyków .
(M):Ale nie mogę tego przyjąć .
(El):Nie możesz , ty musisz .
(Perrie):Inaczej się obrazimy .
(M):No dobrze , dziękuje .-przytuliłyśmy się .
(Zayn):Ekhm...  my tu dalej jesteśmy .
(Perrie):No to może zrobimy tak , my z El i Madds pójdziemy trochę poeksperymentować a wy nie wiem zagrajcie w coś , pooglądajcie jakiś mecz albo coś .
(Lou):Jak dla mnie okay .
(El):To chodźmy do twojego królestwa .
Poszłyśmy na górę do mojego pokoju i szczerze powiedziawszy nawet nie zauważyłam że mam swoją toaletkę z dużym lustrem .
(Perrie):No to czas rozpakować nasze zakupy , tu masz kredki , tusz , cienie do powiek , lakiery , kupiłyśmy jeszcze perfumy o zapachu waniliowo-malinowym , kokosowy i truskawkowy balsam do ciała , korektor , maseczki ...
(M):Boże wy okradłyście sklep ?!
(El):To przecież jeszcze nic !
(M):Nie wierze -zaśmiałam się na co się uśmiechnęły .
(Perrie):A teraz kreacja !
Eleanor wyciągnęła z torby to :
                 Otworzyłam szeroko usta ze zdziwienia , co jak co ale te rzeczy były cudowne .
                                                  (M):Boże dziewczyny to jest cudne ! 
       (El):Ty się dziewczyno módl żeby była dobra bo na oko obstawiałyśmy rozmiar .
                                                 (Perrie):El będzie dobra zobaczysz . 
                       (El):No to Maddy idź przymierzyć tą sukienkę i wracaj szybko .
Poszłam do łazienki i ubrałam tą sukienkę , była idealna .Wróciłam do dziewczyn i kiedy mnie zobaczyły popatrzyły na siebie i pokiwały głowami na co się zaśmiałam .
                                                  (Perrie):Zrobię ci super fryzurę .
Po wypowiedzianych przez Perrie słowach zaczęła układać mi głosy i w końcu miałam pokręcone włosy spryskane jakimś brokatem .
                                              (Perrie):Tak będzie najlepiej wyglądało . 
(El):A teraz zrobię ci makijaż .-zaśmiała się dziwnie na co razem z Perrie wybuchnęłyśmy śmiechem .
                                                (El):No to możesz zobaczyć .
Odwróciłam się w stronę lustra i oniemiałam że ja to ja , wyglądałam ładnie i nareszcie mogłam to powiedzieć .
                                                       (El):świetnie wyglądasz .
                                                       (P):Znakomicie .
                                                       (M):Dziewczyny jesteście wspaniałe !
                                            (P):Dobra , dobra . Ubierz buty i idziemy na dół .
                                                         (M):Jest problem .
                                                            (El):Jaki ?
                                               (M):Em... nie umiem chodzić na obcasach .
                                                (El):To się nauczysz .
                                                   (P):Nie marudź tylko chodź . 
                                      (M):Dobra ale jak się zabije to wasza wina .
                                      (P):Okay . -mrugnęła do mnie na co wywróciłam oczami.
Dziewczyny zeszły pierwsze żeby jak to powiedziały mnie zapowiedzieć .Usłyszałam jak Perrie mówi :
                        (P):Z brzydkiego kaczątka zamieniłyśmy ją w pięknego łabędzia .
                       (M):Ej ! -krzyknęłam a zaraz potem usłyszałam salwę śmiechów .
                                                 (P):No w każdym razie oto ona ! 
                                                           (M):Nie zejdę na dół !
                                                                   (El):Czemu ?
                                            (M):Bo się zabije na tych waszych butach !
                                                              (El):Dasz radę .
Usłyszałam z dołu tą piosenkę i powoli zaczęłam schodzić ze schodów . Kiedy byłam na dole popatrzyłam na chłopaków którzy stali z otwartymi ustami i na mnie patrzeli . Zaśmiałam się razem z dziewczynami na co chłopaki się otrząsnęli.
                                     (Lou):Co wy zrobiłyście z moją małą myszką ?!
                                            (El):Już nie jest taka mała .
                                                    (Zayn):Jest .
                                                      (Perrie):Oj tam .
Po tej rozmowie tańczyliśmy , śpiewaliśmy i świetnie się bawiłam . Po północy usiadłam na kanapie i nawet nie wiem kiedy zamknęły mi się oczy .







 














czwartek, 29 maja 2014

Foto !








P.S Hey chciałam was poprosić o komentowanie mojego bloga , przy okazji dziękuje czytelnikom wiem że mój blog nie jest świetny a moja ortografia czasami powala ale mimo wszystko czytacie . Dziękuje , dziękuje i jeszcze raz dziękuje . Wiem że dla was to tylko parę słów w komentarzu a dla mnie to wiele .
:** Miłego

Rozdział 10

                                                      *Perspektywa Lou*
Zaczęliśmy oglądać jakiś film i usłyszałam jakby płacz .
(Lou):Słyszeliście to ?
(Hazz):Ale co ?
(Li):Zatrzymajcie ten film.
Zayn wyłączył film i teraz usłyszałem wyraźnie że płacz dochodzi z mojego pokoju , popatrzałem na chłopaków a oni na mnie .
(Niall):Czy myślicie o tym co ja ?
(Hazz):Dobra chodźcie tam .
Wstaliśmy z kanapy i poszliśmy  w stronę mojego pokoju i kiedy otworzyliśmy drzwi zauważyłem że Maddy siedzi  przy oknie ze swoim pluszakiem i płacze , natychmiast do niej podbiegłem i ją przytuliłem , zacząłem głaskać ją po plecach a ona się we mnie wtuliła .
(Lou):Czemu płaczesz myszko ?
(M):Lou bo ja wiem że przeze mnie macie problemy a ja nie chce żebyście przeze mnie je mieli.
(Lou):Madds przecież nie mamy przez ciebie problemów .
(M):Macie .
(Lou):Przestań tak mówić okay ?
(M):Ale przecież to prawda .
(Lou):Nie to nie jest prawda .
(M):Jest i ja dobrze o tym wiem .-znowu zaczęła płakać .
(Lou):Hey nie płacz .-Przytuliłem ją do siebie i zacząłem głaskać ją po plecach .
(Hazz):Nie jesteś żadnym problemem i nie stwarzasz ich , bardzo nam na tobie zależy i przestań tak mówić . 
(Zayn):Masz bardzo fajne oceny na świadectwie , może zamówimy pizze i pooglądamy jakieś filmy ? Co ty na to Madds ?
(M):Fajnie .
(Niall):To jaką chcesz pizze ? Możesz jaką tylko zechcesz .
(M):Em... z kurczakiem , brokułami i serem feta . -Popatrzeliśmy na nią jak na kosmitkę .
(Li):Ty się dobrze czujesz ?
(M):Tak , a co ?

(Lou):Z brokułami ? Przecież to jest warzywo .
(M):No raczej , i co w związku z tym ?
(Zayn):Oh... przestańcie może lubi warzywa .
(M):Lubie, o prócz szpinaku .-Zrobiła zniesmaczoną minę na co się zaśmialiśmy .
(Niall):To ja idę zamówić te pizze .
Po chwili wszyscy wyszli żeby przygotować nasz wieczorek filmowy a ja razem z nimi , z Madd został tylko Hazz .
                                                         *Perspektywa Maddy *
(Hazz):Już jutro jedziemy do Londynu , cieszysz się ?
(M):Ale jak to do Londynu ?
(Hazz):Lou walczył o ciebie i w końcu możemy wszyscy wyjechać z tobą do Londynu .
(M):Na prawdę ?!
(Hazz):Tak , nie bój się ja też z chłopakami walczyliśmy żebyś z nami zamieszkała .-
Mocno przytuliłam Hazze .
(M):Dziękuje Hazz .
(H):Ale za co ?
(M):Za wszystko , jesteś super .
(H):To co idziemy już do chłopaków ?
(M):Możemy iść .
(H):Bym zapomniał jak nazwałaś swojego psa ?
(M):Dalej zastanawiam się nad Sky albo Śnieżek .
(H):Hm... może spytamy chłopaków , chodź .
Poszliśmy do chłopaków zobaczyłam wielką fortece przed telewizorem , wszędzie leżały poduszki , na stoliku było pełno słodyczy ale najwięcej miętowych  lodów , parę kartonów pizzy no ale wiadomo Niall zamawiał . 
(M):Wow .
(Lou):Fajnie , nie ?
(M):Ładnie.
(H):Maddy ma poważny problem .-Chłopaki popatrzeli na mnie ze strachem w oczach .
(M):Nie wiem czy mojego psa nazwać Sky czy Śnieżek .-Spojrzałam na nich z powagą i zmartwieniem a po chwili wszyscy zaczęli się śmiać , rzecz jasna bez Harry'ego i mnie .
(Lou):Nie straszcie nas tak !
(H):To przecież poważna sprawa .
(M):No właśnie .
(Niall):Hm... ja jestem za Sky .
(Li):A nie lepiej Śnieżek ?
(Harry):Ja jestem za Sky .
(Zayn):Sky .
(Lou):Śnieżek ?
(Hazz):Podliczanie głosów trzy głosy na Sky i dwa na Śnieżek .... wygrywa Sky !-Zaczęłam się śmiać z Hary'ego bo tak śmiesznie to powiedział że masakra .
(Niall):Dobra koniec śmiania się , czas na nasz wieczorek filmowy ! 
(M):Yhm , fajnie wiedzieć -powiedziałam śmiejąc się .
Usiedliśmy w naszej fortecy , od lewej siedzieliśmy tak : Liam , Zayn , Louis , Ja , Hazz i Niall .
(Zayn):To jaki film puścimy ?
(M):Mogę ?
(Zayn):Proszę oddaje ci głos .-powiedział przez śmiech .
(M):Może mój ulubiony film ?
(Li):Jaki ?
(M):Porwanie !
(Hazz):Jak dla mnie super .
(Niall):Dla mnie też chociaż lepszy był STEP UP .
(M):Nie bój się , zdążymy jeszcze to zobaczyć .-zaśmiałam się złowieszczo .
(Lou):Oh... teraz przypomniałaś mi tego chłopaka który cię podrywał .
(M):Którego ?-
Wszyscy zaczęli się śmiać .
(Hazz):No tego ze szpitala .
(M):Ahaa..
(H):No właśnie .-mrugnął do mnie .
(M):To co oglądamy ?
(Zayn):Tak , tylko kto pójdzie włączyć film i po pizze ?
(M):Ja nie !
Chłopaki popatrzeli na siebie i wykrzyknęli JA NIE ! oprócz Niall'a który w tej chwili jadł chipsy paprykowe .
(N):Ej ! To nie sprawiedliwe !
(M):A kto powiedział że życie jest sprawiedliwe ?
(Li):Dobra Niall idź nie marudź .
Niall poszedł włączyć film i przyniósł pizze , chłopaki zjedli tyle sosu czosnkowego że trudno powiedzieć ile .
(Hazz):No to teraz możemy iść na podryw !
(M):Powodzenia .
(H):Cześć chce cię zjeść .-powiedział to i chuchnął mi w twarz .
(M):Fuj ! Nie chuchaj na mnie !
(H):Czemu ?
(M):Bo ci z mordy wali !
(Lou):Maddy nie wyrażaj się tak brzydko .-powiedział przez śmiech .
(M):Przepraszam ale taka prawda .
(Li):O Boże szczera do bólu w sumie to kolejna rzecz którą ma Lou .
(M):Cicho ! 
Kiedy to powiedziałam to zaczęli się całować i Louis zakrył mi oczy .
(Lou):Nie patrz na to .
(M):Czemu ?-chłopaki się zaśmiali .
(Lou):Bo oni tu emm... się będą kochać .
(M):Wcale nie bo dziewczyna przerwie pocałunek i powie że idzie po coś do jedzenia .
(Lou):Nie jestem pewien .
(M):Możesz mi już odsłonić oczy ?
(Lou):Okay , już możesz patrzeć .
(M):Dziękuje za pozwolenie .
Po obejrzanym filmie patrzeliśmy jeszcze na Step up 2 , Step up 3 .
(M):Popatrzymy jeszcze na Zmierzch ? (Lou):Dobrze ale potem idziesz spać .
(M):Ej ! 
(Li):Co ?
(M):Włączcie na 4FUN.TV .
(Lou):Po co ?
(M):No proszę .
(Lou):No dobra 
Louis przełączył i akurat była ich piosenka 'Best song ever ' .
(M):Wiedziałam że to będzie .-Cały czas się śmiałam a chłopaki patrzeli na mnie jak na wariatkę .
(Lou):Z czego się śmiejesz ?
(M):Z was .
(Zayn):Czemu ?
(M):No wiesz Weronika wyglądasz tam bardzo sexy .-znowu zaczęłam się śmiać .
(Hazz):A co myślisz o mnie ?
(M):Super przystojny kujonek błahaha , Liam ładnie ci w różowym , Niall stary a jednak te oczy mr... -Louis położył mi rękę na czole .
(Lou):Źle się czujesz ?
(M):Nie ! - pokazałam mu język .
(Lou):Dobra przełączę to .
(M):Nie bo zaraz leci moja ulubiona piosenka !
Po chwili usłyszeliśmy piosenkę Calvin'a Harris'a -Summer .
(M):Yea !
Po chwili zaczęłam śpiewać .
When I met you in the summer
Took my heartbeat's sound
We fell in love
As the leaves turned brown
And we could be together baby
As long the skies are blue
You act so innocent now
But you lied so soon
When I met you in the summer


 When I met you in the summer
Took my heartbeat's sound
We fell in love
As the leaves turned brown
And we could be together baby
As long the skies are blue
You act so innocent now
But you lied so soon
When I met you in the summer


When I met you in the summer
Summer…


Chłopaki patrzyli na mnie i się szczerzyli .
(M):No co ?
(Niall):Ślicznie śpiewasz .
(M):Em... dziękuje .
(Zayn):Wow , jesteś świetna .
(M):To może włączymy już ten film ?
(Lou):A może zamiast filmów pośpiewamy sobie ?
(Li):Super ! Co ty na to Madds ?
(M):Em... no fajnie .
(Niall):Maddy ale ty pierwsza śpiewasz .
(M):Okay zaśpiewam , wybrałam piosenkę i po chwili usłyszałam melodie do której zaczęłam śpiewać :
 Si es que no puedes hablar,
no te atrevas a volver
Si te quieres ocultar,
tal vez te podria ver
Y el amor, que no sabe a quien y que
Hablaras y tu verdad te abrazara
otra vez
Habla si puedes, grita que sientes
Dime a quien quieres y te hace feliz
Si no puedes escuchar,
aunque insistas hablaré
Si lo quieres, mirame
y tus ojos hablaran tal vez
Sentiras el amor e iras tras el
Hablaras si tu verdad te abrazara
otra vez
Habla si puedes, grita que sientes
Dime a quien quieres y te hace feliz
Habla si puedes grita si temes
Dime a quien quieres y te hace feliz
Abrazame, quiero despertarme
y entender
Habla si puedes grita si temes
Dime a quien quieres y que haces aquì
Habla si puedes, grita que sientes
Dime a quien quieres y te hace feliz
Y te hace feliz 

(Li):Wow , ale głos .
(Lou):Moja krew !
(Hazz):A skąd ty znasz tą piosenkę ? Nigdy jej nie słyszałem .
(M):No z serialu , śpiewa to Martina Stoessel  .
(Niall):Fajne , to teraz kolej na nas a potem sio do łóżka .
Chłopaki zaśpiewali a ja zaczęłam głośno klaskać .
(Lou):Dobra , dobra do łóżka !
(M):No idę już .
(N):To ja cię odprowadzę .
(M):Ok , jak chcesz .-ziewnęłam .
Poszliśmy do pokoju Lou , Niall podał mi Sky'a i przykrył mnie mocno kołdrą .
(N):Dobranoc , śpij dobrze .-pocałował mnie w czoło i wyszedł gasząc światło .
Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza .

niedziela, 25 maja 2014

Rozdział 9

Poczułam że ktoś mną delikatnie trzęsie ale nie otwierałam oczu , kurcze jest jeszcze noc .
(Lou):Myszko wstań , musisz iść do szkoły .
(M):Jest jeszcze noc .-wyszeptałam .
(Lou):Nie , już jest rano .
Po chwili znowu poczułam że ktoś mnie głaszcze po policzku 
(Lou):No wstań myszko , tylko dzisiaj do szkoły pójdziesz i masz wakacje .
(M):Jak to ?-od razu się podniosłam .
(Lou):No normalnie , ma się ten talent . A teraz koniec gadki tylko leć się umyć i ubrać a za parę minut chcę cię widzieć w kuchni .
(M):Okay , a dziewczyny jeszcze są ?
(Lou):Nie , nie chciały cię tak wcześnie budzić ale kazały przekazać że jeszcze to sobie odbijecie .
(M):Ok to ja idę .
(Lou):To idź .
Poszłam do łazienki i wykonałam swój poranny rytuał , ubrałam to :
Weszłam do kuchni i zastałam tam szczerzących się chłopaków na co sama się uśmiechnęłam . Usiadłam na krześle które było wolne a Liam postawił przede mną kanapki z szynką i herbatę.
(Li):Smacznego .
(M):Dziękuje .
Zrzuciłam z chleba szynkę i zaczęłam jeść chleb z masłem a reszta patrzała się na mnie jak na kosmitę.
(M):No co ?
(Lou):Dlaczego jesz chleb z masłem .
(M):Em.. ponieważ jest rano a rano je się śniadanie ?
(Hazz):Ale dlaczego zrzuciłaś szynkę ?
(M):Bo nie lubię .
(Niall):Ale jak to ? Przecież musisz jeść mięso .
(M):No i coś tam czasem zjem .
(Li):Musisz jeść .
(M):Nie koniecznie .
(Lou):Koniecznie , koniecznie i nawet nie myśl że wyjdziesz bez śniadania .
(M):No ale ...
(Lou):Nie ma żadnego ale !
Wywróciłam oczami , złapałam plecak i chciałam wyjść ale zatrzymał mnie Harry .
(H):A ty gdzie ?
(M):Do szkoły .
(H):Zawiozę cię .
(M):Nie , nie trzeba .
(H):Ale chcę .
(M):Proszę nie dają mi potem żyć .
(Li):Co ?
(M):Nic , to pa .
Wyszłam szybko ale i tak Harry mnie dogonił i tak jak obiecał podwiózł pod szkołę .
Szczerze powiedziawszy miałam złe przeczucia . Pierwsze lekcje zleciały szybko i po co się tak denerwowałam ? Przecież wszystko jest okay , zaśmiałam się w duchu ze swojej głupoty . Wszystko biorę za poważnie . Szłam właśnie na matematykę , nie na widzę matmy chyba to dzieło szatana bo po co to wiedzieć ? Zobaczyłam że w moim kierunku idą : Conor , Dave i ich kumple co szczerze powiedziawszy trochę mnie przestraszyło bo uśmiechali się kpiąco w moją stronę .Kiedy chciałam obok nich przejść zobaczyłam że jeden z ich kumpli mnie nagrywa , po chwili poczułam że Conor popchnął mnie na szafki stojące za mną .
(C):To co , dokończymy rozmowę z parku ?
(M):To nie była rozmowa , nie chcę z wami rozmawiać .
(C):Ale my chcemy słodka .
(M):Puść mnie !
(C):No coś mi się nie wydaje kocie .
Po chwili poczułam uderzenie w twarz , moja głowa obróciła się a zaraz po tym złapałam się za bolący policzek z oczami pełnymi łez które chciałam zatrzymać .
(D):Jeśli myślisz że to bolało to się mylisz suko , dopiero cię zaboli !
(M):Ale ja wam nic nie zrobiłam , czego chcecie ?
(D):Ciebie .
(M):Pomarzyć można .
(C):Co powiedziałaś suko ?!
Conor uderzył mnie pięścią mocno w nos i uderzyłam głową w szafki stojące za mną , zsunęłam się po nich na dół próbując zatamować krwawienie .
(D):Do twarzy ci z tą krwią .-jego kumple się zaśmiali a dla mnie było to żenadą .
(M):Jesteście kretynami !-zaczęłam się śmiać ale zaraz po tym poczułam że Conor szarpnął mnie za włosy , pisnęłam głośno .
(C):Wstawaj dziwko !
(M):Puść mnie .-zaszlochałam , już nie mogłam powstrzymać łez które spływały po moich policzkach , chłopaki zaczęli się śmiać .
(C):Już coś ustaliliśmy skarbie , prawda ?
(M):Nie !
Poczułam uderzenie na twarzy tylko tym razem dostałam w drugi policzek , upadłam na ziemie a Conor zaczął mnie mocno kopać po brzuchu . Podbiegła do nas nauczycielka która próbowała ich uspokoić ale dalej mnie okładali i kopali .Nauczycielka wyciągnęła telefon i zadzwoniła gdzieś , po chwili przyszedł dyrektor i odgrodził ich ode mnie , nie minęło nawet parę minut a usłyszałam wołanie jakby Louisa ale niee przecież jestem w szkole . Wydaje mi się , widziałam przed sobą Louisa i resztą chłopaków którzy byli przerażeni a po chwili już tylko ciemność .
*Perspektywa Louisa *
Siedzieliśmy z chłopakami w salonie i załatwialiśmy rzeczy związanie z kończącym się remontem pokoju Maddy w Londynie . Zadzwonił telefon więc odebrałem .
*rozmowa telefoniczna *
-Dzień dobry , dzwonie ze szkoły Maddy Tomlinson , proszę przyjechać jak najszybciej Maddy została pobita .
(Lou):Jak to pobita !?
-Niech pan przyjedzie , do widzenia .
*koniec rozmowy telefonicznej *
(Li):Coś się stało ?
(Lou):Pobili Maddy 
(Hazz):Co ? 
(Zayn):To na co my czekamy ?
(Niall):Chodźcie jedziemy .
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zobaczyliśmy że na ziemi leży Maddy , zawołałem ją a ona ani nie drgnęła , po chwili przyjechała karetka . Poszedłem z chłopakami do dyrektora by dowiedzieć się szczegółów .
(Lou):Dzień dobry .
(Dyr):O witam , na prawdę przykro mi z powodu tego pobicia .
(Lou):Mógłby nam pan wyjaśnić co się stało ?
(Dyr):Nie muszę wyjaśniać , lepiej sami zobaczcie .
Dyrektor pokazał nam filmik na którym było to całe zajście .
(Hazz):Boże .
(Li):Mam nadzieje że oni zostaną ukarani .
(Dyr):Tak , zostali wydaleni ze szkoły .
(Zayn):To dobrze .
(Lou):Przepraszam ale musimy już jechać do szpitala .
(Dyr):Tak , nie zatrzymuje was . Proszę tu świadectwo Maddy , proszę życzyć jej zdrowia.
(Lou):Dziękuje bardzo , do widzenia .
(Dyr):Do widzenia .
Natychmiast pojechaliśmy do szpitala w którym podobno miała być Maddy , weszliśmy do środka i powiedziano nam że znajdziemy ją w sali która znajdowała się na przeciwko recepcji. Weszliśmy tam i zobaczyliśmy że Maddy siedzi na łóżku i czeka na lekarza . Podbiegliśmy do niej szybko i akurat wtedy zjawił się lekarz . Wyglądał może na 26 lat więcej nie .
(Lekarz):Dzień dobry , ale się urządziłaś Maddy . Co się stało ?
(M):Dzień dobry , noo... powiedzmy że nie lubię już szkoły .
(Lekarz):A kto lubi ?-uśmiechnął się .
(Lou):I co z nią ?
(Lekarz):To się nazywa cierpliwość , będzie dobrze . Przepisze jakieś proszki przeciw bólowe , maść i proszę smarować dwa razy dziennie brzuch , oczywiście zlecę jeszcze badania typu prześwietlenie głowy i USG bo nigdy nic nie wiadomo . Proszę przyjść jeszcze do mnie z wynikami badań . -Lekarz dał mi recepty i podeszła do nas pielęgniarka zaraz potem lekarz poszedł . Pielęgniarka zaczęła opatrywać i przemywać rany Maddy . Po skończonej pracy podziękowaliśmy jej i wyszliśmy na korytarz żeby poczekać na badania , ja z chłopakami usiedliśmy po jednej stronie a Maddy po drugiej tyle że dwa siedzenia dalej on nas .
*Perspektywa Maddy*
Usiadłam trochę dalej od chłopaków żeby dać im trochę przestrzeni bo wiecznie mają przeze mnie problemy ale i tak czułam że mnie obserwują , po chwili ktoś obok mnie usiadł popatrzyłam w tamtym kierunku i zobaczyłam bruneta o niebieskich oczach który uśmiechał się do mnie , uśmiechnęłam się do niego .
-Cześć , jestem Nathan .
-Hey , ja jestem Maddy .-
Podaliśmy sobie dłonie i zaczęliśmy rozmawiać . Po chwili ciszy Nathan wyciągnął telefon i słuchawki .
(Nath):Chcesz ze mną posłuchać ?
(M):Jasne .
Podał mi jedną ze słuchawek i usłyszałam piosenkę Conor'a Maynard'a - Animal .
(M):Fajne .
(Nath):No wiesz piękna jest na moim telefonie to musi być fajne .
Po tych słowach usłyszałam jak chłopaki zaczynają chichotać .
(M):A ja już myślałam że nie każdy chłopak ma takie durne teksty .
(Nath):To co skarbie dasz mi swój numer telefonu ?
(M):Raczej nie . 
Przesiadłam się o dwa miejsca i siedziałam teraz na przeciwko chłopaków z One Direction którzy szczerzyli się głupio , po chwili znowu ktoś obok mnie usiadł i okazało się że to znowu Nathan .
(Nath):Śliczna mnie tak prędko nie spławisz .
(M):Świetnie .-powiedziałam sarkastycznie .
(Nath):To co dasz mi swój numer ?
(M):Nie .
Wyciągnęłam telefon z plecaka żaby sprawdzić godzinę i kiedy chciałam schować telefon z powrotem Nathan chciał wyrwać mi go z ręki ale dobrze go trzymałam .
(M):Haha i co ?
Uśmiechnął się chytrze i zaczął mnie łaskotać na co puściłam telefon ale on dalej mnie łaskotał.
(Nath):No i co teraz ?
(M):haha przestań .
Po chwili mnie puścił i wysłał z mojego telefonu wiadomość do niego , super ma mój numer .
(M):Foch !
(Nath):Fachowe obciąganie ch..
(M):Nawet nie waż się dokończać zboczeńcu .
(Nath):Zboczeńcu ? Serio ?
(M):Tak , dokładnie .
(Nath):Nie jestem zboczeńcem .
(M):No wiesz , nigdy nic nie wiadomo .
(Nath):To prawda .-
Zaśmiał się złowieszczo aż wszyscy się zaczęli gapić a chłopaki w dalszym ciągu gapili się na nas szczerząc się co próbowałam ignorować .
(M):Dobra zamknij się .-zaczęłam się z niego śmiać i po chwili śmialiśmy się jak szaleni.
Kiedy przestaliśmy się śmiać przechodząca obok nas starsza kobieta powiedziała :
-Och ci zakochani . Popatrzyliśmy na siebie i znowu zaczęliśmy się śmiać . Po chwili wyszła pielęgniarka i zawołała .
-Maddy Tomlinson .
Wstałam równo z chłopakami i powiedziałam :
(M):No to miło była , ciao .
(N):Coś sądzę że jeszcze nie raz się spotkamy .
(M):Na pewno .
Weszłam z chłopakami do gabinetu , za biurkiem siedziała brunetka która miała może z trzydzieści ileś lat  , uśmiechnęła się szeroko .
-Dzień dobry , Maddy stawiam że ty przyszłaś na USG a nie oni , prawda ?
(M):Dzień dobry , tak prawda .-zaśmiałam się razem z nią .
-No to ściągnij bluzkę i połóż się tam .-powiedziała pokazując miejsce gdzie miałam się położyć , zdjęłam koszulkę i w samym staniku położyłam się na zielonkawej leżance .
Pani doktor podeszła do mnie i usiadła na krześle obok , nalała mi na brzuch jakąś maź i wyjęła urządzenie którym zaczęła jeździć po moim brzuchu . Po paru minutach podała mi jakiś papier i zaczęłam wycierać swój brzuch .
-Zazdroszczę ci dziewczyno .
(M):Em.. czego ?
-Jesteś strasznie chuda .
(M):A tam , wcale nie .
-Badania nie wykryły nic niepokojącego .-uśmiechnęła się . 
Wpisała coś w mojej karcie i podała Louisowi .
-Mogłabym jeszcze z panem porozmawiać ?
(Lou):Tak oczywiście , Maddy pójdź z Harrym na prześwietlenie a my zaraz wrócimy okay ?
(M):Tak , Do widzenia .
-Do widzenia .-odpowiedziała lekarka i wyszłam z Hazzą z gabinetu .
*Perspektywa Lou *
(Lou):Coś się stało ?
-Tak , w badaniach wszystko w normie ale wykazały również wcześniejsze urazy brzucha i to nie dawne . Proszę uważać na nią i pilnować żeby jadła , jest bardzo chuda a teraz dojrzewa . A co na to rodzice ?
(Lou):Nie dawno był rozwód rodziców i Maddy zamieszka ze mną .
-Rozumiem , w takim razie proszę to mam różne broszury pokazujące odpowiednią dietę i wiele innych myślę że potrzebnych rzeczy .
(Lou):Dobrze , dziękuje bardzo . Do widzenia .
-Do widzenia .
Wyszliśmy z chłopakami na zewnątrz i czekaliśmy na Harrego i Maddy . Usiedliśmy na ławce przed szpitalem i wyciągnąłem świadectwo Maddy .
(Lou):Uhuhu ale oceny !
(Li):Jakie ?
(Lou):Z wszystkich przedmiotów piątki oprócz matematyki i fizyki bo tutaj są tróje i z zajęć artystycznych  szóstka .
(Niall):Wow.
(Zayn):No wow .
(Li):Może by to jakoś uczcić ?
(Zayn):Jakieś propozycje ?
(Niall):Może jej coś kupimy ?
(Lou):Może albo po prostu zrobimy wieczorek filmowy , z resztą jutro już wyjeżdżamy więc wiecie .
(Li):Tak , to jest pomysł .
Zauważyliśmy że Maddy idzie do nas sama więc kiedy podeszła spytaliśmy :
(Lou):A Harry gdzie ?
(M):Poszedł zanieść moją kartę -usiadła i oparła głowę na rękach .
(Lou):Co się stało myszko ?
(M):Bo jak ja wyglądam ? Cały czas mam pecha i robię wam problemy a i tak ze mną jesteście , czemu ?-zaczęła płakać więc usiadłem obok niej i ją do siebie przytuliłem .
(Lou):Hey nie mów tak , kochamy cię i jesteś dla nas ważna . A jak masz wyglądać ?
(M):No cała jestem sina i w ogóle .
(Lou):A tam , do wesela się zagoi .
Pojechaliśmy do domu od razu kiedy Hazz przyszedł , Maddy od razu jak przyszła położyła się i zasnęła a my poszliśmy załączyć jakiś film .