niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 36

Obudziłam się dzisiaj wyjątkowo wcześnie , czytaj : o 5 rano . Za nic nie mogłam ponownie zasnąć , przewracałam się tylko z boku na bok , aż w końcu postanowiłam wstać . Podreptałam leniwie w stronę toalety i wykonałam swój codzienny rytuał . Ubrałam się w :
Pomalowałam jeszcze paznokcie na pudrowy róż bo w sumie mam czas , a w mojej szkole można być pomalowanym i można ubierać się jak chcę więc ....pomalowałam sobie oczy , nie tak jakoś bardzo tylko użyłam czarnej kredki do oczu , tuszu do rzęs , białych cieni do powiek , a na koniec różową szminkę .
Nie wiem co dzisiaj mam z tym różowych bo ogółem  nie przepadam za tym kolorem .Zeszłam na dół a w kuchni był Harry w samych bokserkach robiący sobie kawę . Nie żebym narzekała , czy coś ale mógłby się ubrać .
(M):Dzień Dobry !
(H):O Boże ! Nie strasz ludzi !
(M):Przepraszam ale nie mogłam się powstrzymać .
(H):Wybaczam ci .
(M):To świetnie .-Zmrużył oczy i zaczął mi się przyglądać .
(H):Czemu się tak wystroiłaś dzisiaj ?
(M):CO ?
(H):Pomalowałaś się .
(M):No tak , bo wcześniej wstałam i dlatego miałam dużo czasu .
(H):A to nie ma nic wspólnego z jakimś chłopakiem ?
(M):Nie ?
(H):I tak ci nie wierze .-pokazał mi język .
(M):Em..a taak w ogóle to nie masz ubrań czy co ?
(H):Mam , ale lubię chodzić bez nich .
(M):No wiesz to akurat zauważyłam .-zaśmiałam się .
(H):A przeszkadza ci to ?
(M):Nie.
(H):To fajnie .
Usłyszałam , że ktoś schodzi po schodach , a po chwili zobaczyłam Louis'a .
(M):Heyka braciszku ty mój .
(Lou):Hej siostrzyczko moja .-zaśmiał się .
(M):Co tam ?
(Lou):A nic dzisiaj jedziemy do studia bo Paul coś od nas chcę .
(M):Yhm...a o której będziecie ?
(Lou):No nie wiem ale jakoś wieczorem , poradzisz sobie ?
(M):No jasne !
(Lou):Na pewno ?
(M):A czemu pytasz ? Na pewno .
(Lou):Po prostu się martwię .
(M):Niepotrzebnie .
(Lou):No nie wiem .
(M):Ale ja wiem Loui .Przepraszam ale muszę lecieć do szkoły .
(Lou):Czekaj ! Jadłaś coś dzisiaj ?
(M):Tak .
Spojrzałam na Hazze , mam nadzieje że się nie wygada że nic nie jadłam no ale to się staje już męczące . Cały czas to samo , wiem że Lou się o mnie martwi ale bez przesady .Niech w końcu zrozumie , że nie chcę jeść . Ruszyłam przed siebie w stronę szkoły słuchając LM-Salute . Jak zwykle bardzo szybko dotarłam na miejsce , kiedy przekroczyłam próg budynku udałam się w stronę mojej szafki .Wrzuciłam tam niepotrzebne rzeczy i ruszyłam w stronę klasy .Kiedy byłam już przed klasą zobaczyłam Dominic'a , który kiedy tylko mnie zobaczył zaczął się dziwnie uśmiechać . Szczerze to on zaczyna mnie przerażać .Usiadłam w swojej ławce a zaraz po mnie do klasy wszedł Nathan i zajął swoje miejsce obok mnie .Kiedy do klasy wszedł Alex , Nathan przysunął się do mnie i wyszeptał mi do ucha:
(Nath):Ślicznie wyglądasz Maddy.
Obróciłam głowę w stronę Nathana i uśmiechnęłam się .
(Alex):Nathan ! Maddy ! Uważajcie na lekcji , potem się umówicie !-cała klasa zaczęła krzyczeć :Uuuuu... , a ja jakby tego było mało zarumieniłam się .Lekcja minęła bardzo szybko , byłam obserwowana przez nauczyciela więc siedziałam cicho .Druga lekcja to Angielski , w sumie bardzo lubię angielski .Dzisiaj mamy omawiać jakąś tam lekturę więc luzik .Na Angielskim siedzę w drugiej ławce przy oknie , razem z Nathanem . Oczywiście na początku negocjowaliśmy kto siedzi przy oknie ale wygrałam . Angielskiego uczy nas dziwny koleś , ma może trzydzieści lat . Ale jest jakiś taki dziwnyy.. sprawdził obecność i powiedział.
(Nauczyciel):To kto do odpowiedzi ? Oczywiście las rąk , no to poproszę numer .. .-kiedy wypowiedział te słowa drzwi klasy otworzyły się i zobaczyłam w nich chłopaków .
(Lou):Dzień Dobry , możemy na chwilkę porwać Maddy ?
(Nauczyciel):Chwileczkę tylko kogoś spytam .
(Lou):Dobrze , poczekamy .
(Nauczyciel):No to poproszę numer 14 .-odetchnęłam z ulgą co nie uszło uwadze chłopaków na co się uśmiechnęli .
(Ali):Proszę Pana ale ja byłam już pytana na poprzedniej lekcji .
(Nauczyciel):No dobrze to w takim razie poproszę numer 15 .-otworzyłam usta ze zdziwienia ale po chwili się opanowałam i je zamknęłam bo pewnie musiałam dziwnie wyglądać .
(Nauczyciel):Tomlinson ! Szybciej nie mam całego dnia .
(M):Idę ! Nathan , weź mnie przepuść .
(Nath):A tak , już .-wsunął się lekko ale i tak nie mogłam przejść ,robi mi to na złość grr.
Weszłam na swoje krzesło , potem na stół i zeskoczyłam na ziemie .
(Nauczyciel):Tomlinson , czy tobie już kompletnie odwaliło ?!
(M):Musiałam to zrobić .
(Nauczyciel):No szybko , weź zeszyt i do mnie !
(M):Niech pan tak nie krzyczy .
Pan z Angielskiego zaczął ciężko oddychać i zamknął oczy .
(Matt):Niech pan uważa bo zaraz pan dojdzie .-wszyscy wybuchnęli śmiechem , kiedy już się uspokoiliśmy powiedziałam :
(M):Fap , fap .-znowu wszyscy wybuchnęli śmiechem .
(Nauczyciel):Maddeline  Vivianne Tomlinson !
(M):No już idę .
Podeszłam do biurka nauczyciela i podałam mu zeszyt .
(Nauczyciel):No to powiedz nam jaki charakter ma nasz omawiany utwór ?
(M):Symboliczny .
(Nauczyciel):Dobrze , a wymień jakieś trzy z nich i opisz .
(M):Hm..róża to był symbol piękna , wąż był symbolem jakiegoś nieszczęścia i śmierci , drzewa oznaczały zło .
(Nauczyciel):No dobrze , a czytając tą książkę do jakiego wniosku można dojść ?
(M):Główny bohater porzucił swoją ukochaną ponieważ zaczęła ona go denerwować swoim zachowaniem , róża nie chcąc pokazać mu że płaczę odeszła i dopiero po rozstaniu zrozumiał , że ona była jego jedyną .A morał jest taki , że nie należy rozkochiwać w sobie ludzi a potem porzucać ich jak jakieś śmieci .-Nauczyciel zadał mi jeszcze parę pytań na które odpowiedziałam raczej dobrze.
(Nauczyciel):Dobrze , masz piątkę .
(M):Dziękuje .
(Nauczyciel):Dobrze a teraz pytanie za plusa , kto wie dlaczego kobietę porównuje się do róży ?
Zgłosił się Nathan .
(Nauczyciel):Nathanielu ?-prychnęłam cicho .
(Nath):Róża porównywana jest do kobiety za delikatność , bezbronność . Dlatego swą najdroższą trzeba otaczać opieką i miłością .
(Nauczyciel):Zgadzam się z tobą .
(Lou):To mogę już ...
(Nauczyciel):Tak , oczywiście .
Udałam się w stronę wyjścia z klasy .Ale dobiegł mnie głos Matt'a.
(Matt):Dziewczyny są słabe !
(M):chyba ty !-odwróciłam się .
(Ed):No Maddy , ty ostatnio nie umiałaś butelki odkręcić .
(M):Bo ktoś ją mocno zakręcił !
(Ed):Mocno zakręcona , czy lekko to i tak się liczy .
(M):Nie liczy się .
(Lou):Dobra chodź już siostra , potem się pokłócicie .
Westchnęłam głęboko i wyszłam zaraz za Louisem z klasy .
(M):Co się stało ?
(Lou):Jest taka mała sprawa , nie będzie nas aż do jutra więc chciałem się zapytać czy możemy zostawić cię samą w domu , czy musimy po kogoś dzwonić .
(M):Oczywiście , że mogę być sama w domu , a z resztą to tylko jeden dzień .
(Harry):Jesteś pewna ?
(M):No tak .
(Niall):Co masz po tej lekcji ?
(M):w-f , a nawet dwa.
(Lou):To będziemy na twoich dwóch wf bo muszę pogadać z Jake'm .Potem jedziemy , okay .
(M):No rozumiem .
(Liam):Ok , to zmykaj na lekcje .
(M):No dobrze .
Posłuchałam Liama i poszłam na lekcje , wzięłam po drodze zeszyt z biurka nauczyciela i usiadłam na swoim miejscu . Nagle zaczął mnie boleć brzuch .
(Nath):Wszystko dobrze ?-szepnął mi na ucho .
(M):Tak , a czemu ?
(Nath):Zrobiłaś się blada .
(M):Trochę mnie boli brzuch .-odszepnęłam .
Nathan popatrzał na mnie ze zmartwieniem i podniósł rękę .
(Nauczyciel):Nathanielu ?
(Nath):Proszę pana bo Maddy się  źle czuje .
(M):Nie , wszystko jest w porządku .
(Nauczyciel):Nie wyglądasz najlepiej , może chcesz iść do pielęgniarki ?
(M):Nie , na prawdę nic mi nie jest . A mogłabym pójść do toalety ?
(Nauczyciel):No dobrze , Nathanielu pójdziesz z koleżanką ?
Cała klasa zaczęła się śmiać , ale nie zwracałam na to uwagi tylko udałam się w stronę drzwi ze łzami w oczach . Strasznie nie dobrze mi się zrobiło i zaczęło mi się w głowie kręcić . Na korytarzu zobaczyłam chłopaków , że też nie mają co robić . Kiedy wreszcie weszłam do łazienki , oparłam się o umywalkę i zaczęłam głęboko oddychać , Nathan wszedł od razu po mnie i popatrzał na mnie ze zmartwieniem .
(N):Madd , co się dzieje ? Wszystko okay ?
(M):Nie dobrze mi .-Łzy które gromadziły się w moich oczach wypłynęły na zewnątrz i powoli spłynęły wzdłuż moich policzków .Po chwili drzwi otworzyły się , a w nich stanął Niall .Odwróciłam się w jego stronę z szokiem wymalowanym na twarzy , bo jeżeli już to spodziewałabym się tu Louisa .
(Niall):Maddy ,czemy płaczesz ? Wszystko okay ?
(M):Tak , wszystko wporzątku  .
(Niall):To czemu płaczesz szkrabie ?
(M):Szkrabie ?-zaśmiałam się lekko .
(Niall):Tak .-uśmiechnął się szeroko .
Odwróciłam się i zrobiłam dwa kroki w stronę drzwi ale zakręciło mi się w głowie i w ostatniej sekundzie przed spotkaniem z podłogą poczułam oplatające mnie ramiona .
(Nath):Boże ! Maddy , co się dzieje ?
(M):Dziękuje , trochę mi się w głowie zakręciło .
(Niall):Nathan , idź do klasy i powiedz , że Maddy poszła do swojego wychowawcy .Aha i weź jej rzeczy , co ?
(Nath):Dobrze , a gdzie potem iść z tymi rzeczami ?
(Niall):Zaraz kogoś wyśle , nie bój się .
Kiedy Nathan wyszedł z damskiej łazienki , jakkolwiek to brzmi . Niall położył jedną swoją rękę na moich plecach a drugą umieścił w zgięciu moich kolan . Poczułam , że straciłam grunt pod stopami i się unoszę . Położyłam swoją głowę na ramieniu Niallera i zaczęłam głęboko oddychać .Czułam jak Niall stawia pojedyncze kroki i po paru minutach zapukał do jakichś drzwi , otworzył je Jake . Zrobił zdziwioną minę i popatrzał na mnie ze zmartwieniem . Kiedy znalazłam się w tym pomieszczeniu , zobaczyłam , że wszystkie ściany są w kolorze jasnego zielonego . W rogu pokoju stały dwie sofy i cztery fotele w kolorze czarnym . Na środku pokoju stał wielki stół z dużą liczbą krzeseł . No fajnie , jeszcze wylądowałam w pokoju nauczycielskim . Po dosłownie sekundzie podbiegł do mnie Louis .
(Lou):Boże , co się stało ?
(Niall):Kręci jej się w głowie , jest jej nie dobrze i boli ją brzuch .
(Lou):Możesz sama stanąć ?
(M):Tak.-szepnęłam cicho .
Niall uśmiechnął się do mnie lekko i delikatnie postawił na ziemi , ale kiedy tylko dotknęłam stopami ziemi i zrobiłam jeden krok w stronę Louisa straciłam panowanie nad swoimi nogami i upadłabym gdyby nie to , że Lou mnie złapał .Podeszliśmy do jednej z sof i posadził mnie na swoich kolanach .
(Lou):Chcesz wody , myszko ?-szepnął do mojego ucha , a ja lekko pokiwałam głową na tak .
(Lou):Jake , dasz jej szklankę wody ?
(Jake):Jasne.-Jake odkręcił jakąś butelkę i nalał trochę jej zawartości do szklanki , a potem podał ją Louisowi .
(Lou):Dzięki.-podał mi szklankę z wodą i dopiero teraz zwróciłam uwagę na to , że każdy się na mnie gapi .
Uniosłam lekko szklankę i przyłożyłam do niej usta .Wypiłam trochę wody i wzięłam głęboki wdech . Lou pogłaskał mnie po głowie i zaczął głaskać moje plecy .
(Hazz):Skarbie , wszystko już dobrze ?-pokiwałam lekko głową .Na sofie usiadł jeszcze Liam , a reszta rozsiadła się albo na drugiej sofie albo w fotelach .
(Lou):Chcesz się na trochę położyć ?
(M):Nie trzeba .-powiedziałam cicho .
(Lou):Nie marudź .
Louis wstał i tym sposobem wylądowałam na miejscu obok , czyli obok Liama.
(Lou):Zdejmuj buty .
(M):Co ? Po co ?
(Lou):No zrób co powiedziałem .
Zaczęłam rozwiązywać moje trampki , a w tym samym czasie Lou otworzył okna i takim oto sposobem  do pomieszczenia wpłynęło świeże powietrze .Louis usiadł na swoim starym siedzeniu i spojrzał porozumiewawczo na Liama.
Poczułam jak Liam łapie mnie za nogi i układa je sobie na udach , tak samo zrobił Louis tylko , że z głową .Podniosłam głowę ale Louis złapał mnie i przyciągnął bliżej siebie .
(Lou):No weź się rozluźnij , przecież tylko my tu jesteśmy .
No w sumie byli tu : Alex,Jake,Liam,Zayn,Harry,Niall i Lou .
Chłopaki zaczęli o czymś mówić a ja zamknęłam oczy i skupiałam się na własnych oddechach , aż w końcu zrobiło mi się lepiej tylko cały czas bolał mnie brzuch .Lou cały czas bawił się moimi włosami .
(Zayn):Maddy jak się czujesz ?
(M):Lepiej .
(Zayn):Coś cię boli ?
(M):Trochę brzuch , ale  zaraz przejdzie .
Znowu zamknęłam oczy i poczułam że ktoś dotknął mojego brzucha i zaczął wykonywać okrągłe ruchy . Otworzyłam zaskoczona oczy i zobaczyłam , że Lou zaczął masować mój brzuch .
(M):Loui .
(Lou):Hm..?
(M):Wiesz , że nie musisz mnie masować , prawda ?
(Lou):Wiem , ale lepiej prawda ?
Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową .Po chwili już zupełnie mnie nic nie bolało i czułam się dobrze . Nie wiem , może zdenerwowałam się tym przeklętym Dominiciem . Przekręciłam się na bok i zaczęłam siadać . Kiedy już siedziałam odezwał się Jake .
(J):Już wszystko , okay ?
(M):Ymhm..
(J):Możesz ćwiczyć na wf , czy nie ?
(M):No jasne .
(J):Tylko , że wiesz ostatnio cię nie było i musisz zdać parę rzeczy .
(Lou):Może lepiej , jakbyś nie ćwiczyła .
(M):Nic mi nie jest  , spokojnie . Ćwiczę .
Poczułam jak Louis mnie do siebie przyciąga i całuje w czoło .
(Lou):Na pewno ?
(M):Tak , na pewno .-uśmiechnęłam  się do niego .
(Lou):No chodź tu do mnie .-posadził mnie na swoich kolanach .
(M):Ej ! 
(Lou):Co siostra ?
(M):Nic bracie .-pokazałam mu język .
(Lou):Daj buziaka .-złożył usta w dzióbek i się na mnie popatrzał .
(M):Niee.
(Lou):No daj bo się obrażę .-znowu zrobił dzióbek , zaśmiałam się i cmoknęłam go w usta .
(Niall):Aw...jakie słodkie rodzeństwo .
Nagle zadzwonił dzwonek .
(M):o Boże , muszę iść po plecak .
(Zayn):Twój plecak jest tutaj szkrabie .-mrugnął do mnie .
(M):Nie mówcie tak do mnie ! 
(Liam):No dobrze szkrabie .
(M):Teraz wf.
(Jake):Nie , przerwa .
(M):Śmieszne .
(Alex):Właśnie Maddy nie romansuj tak na lekcji , co ?
Zarumieniłam się co nie uszło uwagi chłopaków i w pokoju można było usłyszeć -Aw...
(Lou):O czym mówisz ?
(Alex):No jak to o czym , o kwitnącej miłości Nathana i Maddy .
(H):A jednak ? 
(M):Nie , wcale nie !
(Alex):To czemu się zarumieniłaś jak ci coś powiedział na lekcji ?
(M):Bo ...nie ważne !
(M):To może ja już pójdę na przerwę .
(Jake):Ja mam dyżur więc i tak idę .
(M):A gdzie ?
(Jake):Na szachownicy .
(M):Yhm...
Nie zwracając uwagi na resztę towarzystwa wzięłam plecak i ruszyłam w stronę holu . Zobaczyłam , że przy konsoli i głośnikach stoją chłopaki więc tak pobiegłam . Nathan stał do mnie tyłem więc skoczyłam mu na plecy i zakryłam oczy . 
(M):Zgadnij kto to !
(Nath):Moja Maddy .
(M):Twoja ? -odsłoniłam mu oczy i pochyliłam się tak , że patrzyłam na jego twarz . 
(Nath):Tak .-pocałował mnie w policzek , a ja spłonęłam rumieńcem . Za to chłopaki zaczęli się śmiać . Zeszłam z Nathana i stanęłam obok niego . 
(Nath):Jak się czujesz ?-widziałam w jego oczach to , że się o mnie martwił .
(M):Tak , już wszystko w porządku . Dziękuje . 
(Nath):Nie masz za co dziękować .
(M):Mam , dziękuje za wszystko co dla mnie zrobiłeś i robisz .-uśmiechnęłam się do niego lekko co natychmiast odwzajemnił .
 Matt podszedł do konsoli i po chwili usłyszałam moją ulubioną piosenkę . 
 
(Mat):Tą piosenkę dedykuję  naszej parce Maddy i Nath , to dla was gołąbki .
Otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia .
(Nathan):Mogę prosić ?
Zobaczyłam , że Nathan stanął przede mną kłaniając się i wyciągnął przed siebie swoją rękę .Zatkało mnie więc tylko pokiwałam głową , uśmiechając się i podałam mu swoją rękę . Zaczęliśmy tańczyć w rytm muzyki . Nie liczyło się dla mnie w tym momencie , że wiele par oczu się na nas patrzy , liczyła się ta chwila .Nie ważne , że w tym momencie patrzy się na nas prawie cała szkoła wraz z Lou i chłopakami .Nagle zadzwonił dzwonek , który wybudził mnie z transu . Złapałam Natha za rękę i pobiegliśmy z naszymi torbami na sale gimnastyczną . Zobaczyłam , że chłopaki już się rozgrzewają więc pobiegłam szybko do szatni . Szybko ściągnęłam buty , sweterek i spodnie . Nagle ktoś szeroko tworzył drzwi , a wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć , gdybym nie była bez ubrań przed 40 chłopakami , którzy właśnie w tym momencie nie odwracają ode mnie wzroku , nawet byłoby to zabawne  . Podeszłam do drzwi z zamiarem zamknięcia ich i powiedziałam :
(M):Co się gapicie ?!-i trzasnęłam drzwiami . Ubrałam szybko swoje krótkie czarne spodenki i granatową luźną bluzkę . Wyszłam z szatni i usiadłam obok Louisa , zaczęłam zawiązywać moje sportowe buty . Wstałam z miejsca i ściągnęłam gumkę do włosów z mojej ręki i zaczęłam związywać włosy i wysoki kucyk . 
(ED):Pięknie wyglądasz bez ciuchów ,  Maddy .  
(M):Zamknij się.-mruknęłam cicho.
(ED):No co taka prawda .
(M):Trzeba się było nie gapić .
(ED):Łatwo mówić , trudniej zrobić . 
(Jake):Dobra , koniec ! 
(M):Okayy
(Jake):Dziewczyny ! Do mnie .Dzisiaj gimnastyka .No więc podzielcie się na dwie drużyny i pograjcie w kosza ,a ja będę was po kolei wołał .
 Oczywiście jakże by inaczej ja byłam pierwsza w kolejce .
(Jake):Maddy ! Chodź tu !
Podeszłam do Jake , który stał przy rozstawionych pięciu materacach z wielkim uśmiechem.Obok Jake'a stali chłopaki z równie wielkimi uśmiechami co Jake.
(M):Co się tak szczerzycie ?
(Lou):Nie szczerzymy .-pokazał mi język .
(M):Okay ?
(Jake):No dobra , więc najpierw staniesz na rękach potem przewrót w przód , przewrót w przód z fazą lotu , przewrót do tyłu z rozkrokiem , mostek a dodatkowo gwiazda i stanie na głowie .-stałam z otwartymi ustami na co Louis głośno się zaśmiał .
(M):Słucham ?
(Jake):Oj no chodź .
Stanęłam przy drabinkach na materacu i popatrzyłam wyczekująco na Jake'a za to chłopcy usiedli przy ścianie i obserwowali mnie , wkurzające to .
(Jake):Nie patrz tak na mnie , tylko stań na rękach .-zaśmiał się .
(M):Alee jak ?
(Jake):Oprzyj się rękami o materac i wybij się nogami . Jedną nogę wyprostuj a z drugiej się wybij w górę , w razie co to cię złapie .
(M):Ahaa , okay ?
(Jake):To z której nogi się wybijasz ?
(M):Bo ja wiem , chyba z prawej nie ?
(Jake):No ja nie wiem .
(M):Okay no to prawa .-zaśmiał się na co przewróciłam oczami .
Oparłam się na rękach tak jak powiedział Jake i wybiłam się . Poczułam jak Jake łapie mnie za nogi i poczułam za sobą drabinki .
(Jake):Weź się bardziej wyprostuj . 
Wyprostowałam się i poczułam jak moja koszulka spadła w dół .
(M):Ups.
Jake zaśmiał się i przytrzymał moją bluzkę .
(Jake):Nikt nic nie widział .103,102,101 okay możesz zejść.
(M):Odbiłam się od drabinek nogami i stanęłam na prostych nogach .
(Jake):Okay teraz półobrót.-obróciłam się tak jak powiedział i znowu spojrzałam.
(M):A teraz co ?
(Jake):Przewrót w przód .
Kucnęłam i zrobiłam szybko przewrót .
(Jake):Okay a teraz z fazą lotu .
(M):A co to znaczy ?
(Jake):Tak jakbyś połączyła skok zajęczy z przewrotem w przód.
(M):Okay ?
(Jake):Ale wstań .
Wstałam i nie wieże że to mi wyszło w ogóle .
(Jake):Półobrót i przewrót do tyłu z rozkrokiem .
Zrobiłam przewrót w tył ale bez tego czegoś bo nie wiem o co chodzi .
(Jake):Z rozkrokiem.
(M):No fajnie , świetnie ale jak ?
(Jake):Hm...jakbyś robiła szpagat.
(M):Okay no spróbuje .
Zrobiłam przewrót w tył i w ostatnim momencie rozszerzyłam nogi .
(Jake):O dobrze ! Chwilę wytrzymaj , ok.A teraz mostek .
Położyłam się na materacu i zrobiłam mostek .To chyba najłatwiejsze z tego wszystkiego .
(Jake):Boże dziewczyno ale się wygięłaś .-zaśmiał się .
(M):Dziękuje ?Chyba .
(Jake):To co robimy coś na szósteczke ?
(M):No dlaczego nie  ?
(Jake):No to gwiazda i stanie na głowie.
(M):Mam pytanie gwiazdę robi się bardziej tak do przodu , czy bokiem ?
(Jake):Bokiem .-mrugnął do mnie .
Szybkim ruchem zrobiłam gwiazdę i przewróciłam się .Zaczęłam się śmiać jak nienormalna .
(M):Wrodzona gracja .-Jake pochylił się nade mną dlatego przestałam się śmiać  i szepnął mi do ucha:
(Jake): Louis też .
Po jego słowach zaczęłam płakać ze śmiechu , a kiedy chłopaki to zauważyli wybuchnęli śmiechem .
(Jake):No dobra koniec , stań na głowie i już cię nie męczę .
(M):No widzi pan , panie szefie jak dla pana na głowie już staje .
Po moich słowach Louis zaczął się śmiać .
Zrobiłam to co miałam zrobić i poszłam do dziewczyn . Po chwili usłyszałam jak woła mnie Jake więc pobiegłam w tamtą stronę .
(Jake):Wiesz księżniczko , że nie zaliczyłaś tamtego sprawdzianu ?
(M):Wiem.
(Jake):No to zostało ci tylko na siłę i mięśnie brzucha .
(M):To fajnie .
(Jake):No to na drabinki , w tej chwili !
(M):Tak jest , szefie !
Miałam wrażenie , że chłopaki w ogóle się chyba skąd nie ruszyli .Tylko stali i się przyglądali wszystkiemu , wszystkiemu ? Chyba tylko mnie .Ale to jest Lou , tego nie ogarniesz .
(Jake):Na dwóch rękach przez 3 sekundy a potem  10 sekund .
Złapałam się drabinek i puściłam się nogami .
(Jake):Okay masz dwa punkty , teraz na jednej ręcę przez trzy sekundy .
Złapałam się jedną ręką i zawisłam nad podłogą .
(Jake):Ok , teraz przez 10 sekund na jednej.
Złapałam się jedną ręką drabinki i puściłam podkurczając nogi .Przygryzłam wargę , zamknęłam oczy i czekałam aż minie te 10 sekund .Myślałam , że już nie wytrzymam bo ręka zaczęła mi drżeć .
(M):Ile jeszcze ?
(Jake):cztery sekundy , dasz radę .
(M):Nie dam rady .
(Jake):Dwie sekundy , trzymaj jeszcze chwilkę .
(M):Próbuje przecież .-spojrzałam na Lou , który pokazał mi kciuki w górę .
(Jake):Okay ! Już masz cztery punkty .
Puściłam się drabinek i złapała się za rękę .
(M):Nie czuje ręki .-zaśmiałam się .
(Harry):Pocałować ?
(M):Nie dzięki , może kiedy indziej .-pokazałam mu język.
(Harry):Człowiek chcę dobrze i co i co ? -po chwili sam się zaśmiał z samego siebie .
(Jake):A teraz coś trudniejszego na pięć punktów musisz się podciągnąć na dwóch rękach .
(M):Ja nie dam rady .
(Jake):Spróbuj chociaż .
(M):Jak ja teraz ledwo to umiałam , a z resztą to jest nie wykonalne na pięć punktów .
(Jake):No jak to nie ? Louis , robimy ?
(Lou):No w sumie , czemu nie ?
Lou i Jake zaczęli się podciągać na tych drabinach , a ja patrzałam na to z otwartą buzią , kiedy Lou skończył podszedł do mnie . Jedną rękę położył mi na głowie a drugą złapał za podbródek i zamknął mi usta .
(M):Wow ! Jak wy tak umiecie ?
(Jake):No wiesz ma się ten talent , a teraz raz dwa na drabinki !
(M):No ale , ja tego nie zrobię .
(Jake):Spróbuj chociaż .
(M):Noo dobrze .
Podeszłam do drabinek i złapałam rękoma trzeci szczebel od góry , nie puszczając się nogami odwróciłam się w stronę chłopaków z nerwów .
(Liam):Oj Maddy no najwyżej ci nie wyjdzie .
(Zayn):Ja tam w ciebie wierzę szkrabie .-mrugnął do mnie .
Odwróciłam się w stronę drabinek i spuściłam nogi na dół . 
(Jake):Zegnij ręce w łokciach i się podciągnij do góry .
Powoli zgięłam ręce i podciągnęłam się do góry ale niestety nie do końca tylko tak do połowy .
(Zayn):Dajesz !
W duchu się zaśmiałam ale miło , na prawdę miło że ktoś we mnie wierzy . Ta myśl chyba dała mi siły bo podciągnęłam się w górę i usłyszałam brawa .Zaśmiałam się i puściłam się rękoma .
Kiedy stałam już na własnych nogach złapałam się za ramiona i powiedziałam:
(M):Auuu !
(Niall):No , no , no zaskoczyłaś mnie Maddy .
Uśmiechnęłam się szeroko  .
(Jake):A nie mówiłem żebyś spróbowała ?
(M):Tak było , szefie .-pokazałam mu język .
(Jake):No to księżniczko jeszcze tylko mięśnie brzucha ,za jeden punkt masz minutę robienia nożyc .
(M):Noo nie ! Nie lubię tego .-zrobiłam minkę ale kot ze Shreka .
(Niall):Aw.....ale minkaa.
(Jake):Nie rób takich min tylko na materac .-na żarty tupnęłam nogą i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej .
(Liam):Oj Maddy , Maddy .-zaśmiał się .
(M):Oj no dobraa.
(Jake):Jeden punkt to jedna minuta robienia nożyc , maks to sześć punktów.
(M):Czyli na sześć punktów trzeba sześć minut robić nożyce ?
(Jake):Dasz radę , no to na materac i dajesz .
(M):No już .
Położyłam się na materacu , ręce położyłam na materacu pod moim tyłkiem noo cóż wiem , mam dziwną strategie ale tak mi lepiej wytrzymać .
(Jake):No to , gotowa ?
(M):Tak.
(Jake):Okay , start .
Podniosłam nogi w górę i zaczęłam robić nożyce , bo trzech minutach zamknęłam oczy i skupiałam się tylko na tych nożycach .
(Jake):Ale ty oddychaj , co ?
(M):No , a co ja robię ?
(Jake):Masz jeszcze pół minuty do szóstki .
(M):Nie dam rady .
(Jake):Dasz radę , jeszcze tylko trochę .
(M):Ile ?
(Jake):Dziesięć sekund .
Nogi zaczęły mi drżeć i zaczęłam bardzo powoli robić te nożyce .
(Jake):Nie poddawaj się , jeszcze trochę .5,4,3,2,1 okay ! Możesz już przestać .
Kiedy Jake to powiedział od razu moje nogi wylądowały na materacu , przez co chłopaki zaczęli się śmiać .
(M):Ja już nie wstanę .
(Jake):Okay , posiedź trochę a na drugim wf będziesz ćwiczyć .
(M):Ymhm.....
wstałam z tego materaca i usiadłam obok chłopaków . Po pięciu minutach podbiegł do mnie Nathan , Matt i Ed .Bo akurat grali w nogę i była zmiana .
(Nath):No i jak tam piękna ?
(M):A super , świetnie , dobrze . A jak tam przystojniaku ? -mrugnęłam do niego .
(Nath):Czy ty mnie podrywasz ?-zapytał z chytrym uśmiechem .
(M):Mogłabym spytać o to samo .-powiedziałam seksownym głosem .
Zobaczyłam , że Lou się na nas gapi z dziwną miną z resztą tak samo jak reszta . Nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam śmiechem , a zaraz po mnie Nathan .
(M):Lou gdybyś widział swoją minę .-powiedziałam kiedy się uspokoiłam .
(Lou):No śmieszne wiesz ?
(M):No właśnie wiem .
Po jakimś czasie zaczęła się druga lekcja co oznaczało grę w nożną ohh yea ! 
No więc składy były takie , że w mojej drużynie byli chłopaki z mojej klasy oprócz Dominica , który był  przeciwnej drużynie razem ze swoimi kumplami . Trochę bałam się tej gry bo w tamtej drużynie każdy był starszy , silniejszy  i w ogóle był tam Dominic .Nathan zobaczył , że się przestraszyłam bo złapał mnie dyskretnie za rękę i pogładził wewnętrzną część mojej dłoni .Pochylił się nade mną i wyszeptał do ucha :
(Nath):Może chcesz iść na zmianę ? -popatrzył się na mnie ze zmartwieniem .
(M):Nie wszystko okay .-odszepnęłam .
 Popatrzył jeszcze na mnie z podejrzliwością ale a końcu dał mi spokój , możliwe że w tym momencie miałam ochotę stąd uciec ale nie chciałam dać Dominicowi satysfakcji .
Nie mogłam , już i tak wystarczająco mnie zranił .Wiedziałam , że Dominic się cieszy z tego bólu jaki mi zadaję ale nie mogę się poddać . No to czas zacząć przedstawienie . Tak jak myślałam po pierwszych minutach meczu cały czas mnie faulował . Michael podał mi piłkę więc biegłam do bramki unikając po drodze przeszkody , gdy zauważyłam że w moją stronę biegnie Dominic podałam szybko piłkę Mattowi , który strzelił gola . Nagle poczułam jak ktoś we mnie uderza i po chwili już leżałam na ziemi .Spojrzałam na osobę , która mnie popchnęła i zobaczyłam oczywiście nikogo innego niż Dominica.
(Dominic):Oj królewna się przewróciła ?-jego kumple się zaśmiali , a w moich oczach zebrały się łzy .Jak on śmie po tym wszystkim co mi zrobił się tak do mnie odzywać ?
Zobaczyłam jak Nathan do niego podbiegł i mocno go popchnął .
(Nath):Jeszcze raz się do niej tak odezwiesz to cię zniszczę ! Odpierdol się od niej , jasne ?!
(Dominic):Oj coś ty jakoś taki zestresowany , wyluzuj . No cóż dobrze ci radzę nie licz na to , że ta suka da ci dupy . Wiesz mi odmówiła to tobie już na pewno, kuzynku .
(Nath):Nie każdy jest taki jak ty by myśleć tylko o jednym . I jeszcze raz powiesz o niej coś takiego to cię zajebie !
(Dominic):Maddy to suka .
Zanim się spostrzegłam zobaczyłam jak pięść Nathana ląduje na nosie Dominica , a po chwili jak Ed biegnie w ich stronę i ich rozdziela .Zobaczyłam przed sobą Matta który pomaga mi wstać , a kiedy już wstałam usłyszałam kłótnie . 
(Nath):Jeszcze raz ją tkniesz a cię zabije !
(Dominic):No i co jeszcze ? Nie rozśmieszaj mnie , jesteś nikim tak samo jak ta zdzira . Jak będę chciał to ją zniszczę , rozumiesz zniszczę ją !
(Nath):Nienawidzę cię , obyś zginął w piekle .
(Dominic):Oh..ale z ciebie poeta .-usłyszeliśmy gwizdek .
(Jake):Dominic ! Co to miało być ! Jeszcze jeden taki numer i schodzisz z boiska . -Czy on naprawdę niczego nie widział ? Spojrzałam na chłopaków i widziałam że mieli zmartwione miny to znaczy że chyba to widzieli , ja już nic nie wiem .
(Dominic):Jakby ta suka nie wchodziła mi w drogę to by się nic nie stało .Ale pokraką trzeba się urodzić .Matka jej nie chciała , a ojciec wolał umrzeć niż z nią wytrzymać ts... dziwka .
Poczułam w moich oczach łzy ale nie pozwoliłam im wypłynąć , wybiegłam stamtąd w stronę toalety . Kiedy byłam już w środku , weszłam do ostatniej kabiny i się tam zamknęłam . Usiadłam na zamkniętej muszli i pozwoliłam swoim łzą wypłynąć na powierzchnie . Jak on mógł ? Po tym wszystkim co mi zrobił jeszcze bardziej się nade mną znęca , ja już nie wytrzymuje . Podwinęłam swoje nogi i objęłam je ramionami . Czyy ja dobrze zrozumiałam , że Dominic jest kuzynem Nathana ? Dlaczego mi nic nie powiedział ?Zamknęłam oczy i zaczęłam szlochać , to wszystko mnie przerasta , wiem może w oczach innych jestem jakąś płaczliwą ciamajdą ale ja już nie daje rady .
Usłyszałam jak drzwi toalety się otwierają i usłyszałam głos Nathana . Był bardzo delikatny i spokojny .
(Nath):Maddy , wiem że tu jesteś . Wyjdź tu do mnie .
Starałam się nie płakać żeby nie wiedział gdzie jestem ale niekontrolowany szloch wszystko zniszczył .
(Nath):Nie płacz , już wszystko jest dobrze .Gdzie jesteś ? Proszę wyjdź tu do mnie .
Nie wiem czemu ale po prostu jak na zawołanie wstałam , otwarłam drzwi mojej kabiny i wyszłam z niej ze spuszczoną głową . Nagle poczułam piękny zapach perfum i ciepło które otuliło moje ciało . Poczułam się taka bezpieczna , ważna dla kogoś . Przez Dominica wróciły mi wspomnienia śmierci mojego taty , przez ten cały czas starłam się o tym nie myśleć i wymazać z pamięci ale ja nie umiem . Położyłam głowę na klatce piersiowej Nathana i mocno się w niego wtuliłam płacząc .
(Nath):Cii....Cichutko już sh.... sh....-zaczął gładzić mnie lekko po plecach .
(M):Too twój kuuzyn ?
(Nath):Tak , niestety tak .
(M):Czemu mi nie powiedziałeś ?
(Nath):Bałem się że mnie przez to odrzucisz .
(M):Nigdy bym tego nie zrobiła .
(Nath):Wiem , teraz już wiem .
(M):Boje się .
(Nath):Czego ?
(M):Dominica.-poczułam jak się spina .
(Nath):Nie bój się nic ci nie grozi , nie pozwolę żeby coś ci się stało .
(M):Ale..
(Nath):Nie ma żadnego ale jesteś dla mnie bardzo ważną osobą , wiesz ?
Przymknęłam oczy i zaciągnęłam się zapachem jego perfum . Poczułam jego usta na swoim czole , zostawił tam mokrego całusa . Uśmiechnęłam się i przestałam płakać .
(Nath):Wiem że to co mówi Dominic nie jest miłe ale musisz to wytrzymać , musimy dać radę razem , okay ?
(M):Razem ?
(Nath):Nie zostawię cię nigdy , zawsze możesz na mnie liczyć .
(M):Dziękuje , jesteś wspaniały .
(Nath):Nie prawda .
(M):Prawda .-podniosłam głowę i pocałowałam go w policzek .
Zobaczyłam jak się zarumienił i od razu uśmiech wpełznął na moją twarz . Nathan starł moje łzy z moich policzków i uśmiechnął się .
(Nath):No i nareszcie widzę ten twój piękny uśmiech .-zarumieniłam się .
(M):Oj czy ty mnie podrywasz ?-zaśmiałam się .
(Nath):Może .-mrugnął do mnie , a ja uśmiechnęłam się szeroko i schowałam swoją twarz w jego bluzkę śmiejąc się .
(Nath):Możemy już iść ? Chłopaki się o ciebie martwią .
(M):Yhm...
Nathan złączył nasze dłonie razem przez co się zdziwiłam ale nie puściłam jego dłoni tylko odwzajemniłam uścisk .Nath popatrzał się na mnie zszokowany i zaraz potem uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam .Pochylił się nad moim uchem i szepnął :
(Nath):Damy radę , pamiętasz ?
(M):Tak , damy radę .Razem?
(Nath):Razem.
 Weszliśmy razem na salę gimnastyczną i wszystkie pary oczy zwróciły się ku nam . Widziałam szok na twarzy Louisa kiedy zobaczył że mamy złączone dłonie ale kiedy uśmiechnęłam się w jego stronę , na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech .
Zobaczyłam jak Dominic idzie w naszą stronę z Jake'm który go prowadził .Dominic miał całą twarz we krwi , przez krew  która sączyła się z jego nosa .Kiedy nas mijali , Dominic zaczął krzyczeć .
(Dominic):Zapłacisz mi za to Nathan , oboje zapłacicie . Ty i ta twoja dziwka też !
Nathan mocniej uścisnął moją dłoń , chyba wyczuł moje zdenerwowanie . Nachylił się nad moim uchem i szepnął :
(Nath):Spokojnie , pamiętasz ? Nie pozwolę by coś ci się stało .
Popatrzyłam w jego piękne  , zmartwione  tęczówki i poczułam coś dziwnego . Jakieś dziwne ciepło w środku . Nie , ja już wariuje od tego wszystkiego .
Podeszłam do Louisa , który wstał i mocno mnie przytulił .
(Lou):Maddy ! Wszystko okay ?!
(M):Tak wszystko jest dobrze .
(Lou):Widzę , właśnie .
(M):hm?-Lou nachylił się nad moim uchem i szepnął :
(Lou):To jesteście razem ?
(M):Co ? Nie .
Lou zmarszczył zabawnie czoło i popatrzył się na nas podejrzliwie ale już nic nie mówił . Poszłam się przebrać do szatni wcześniej niż reszta bo Jake mi kazał , no okay . Miałam jeszcze cztery lekcje , które minęły bardzo szybko . Dominic wybiegł ze szkoły po wizycie u dyrektora , był nieźle wkurzony . Nathan już poszedł do domu ale powiedział , że przyjdzie po mnie pod szkołę . Czemu wcześniej skończył ? Bo ja zostałam na zajęciach dodatkowych czyt. teatr . Właśnie skończyłam zajęcia i poszłam ubrać moją kurtkę , buty , czapkę i szalik . Noo cóż nie ma za ciepło . Kiedy wyszłam przed szkołę nie zauważyłam Nathana . W sumie mogę trochę poczekać . Po pięciu minutach zdecydowałam się iść do domu , nie moja wina że jest zimno . A ja nie będzie stała w mrozie i czekała na niego . Znalazłam moje słuchawki w torbie i włączyłam sobie piosenkę .  years & years-Real .


 Gdyby nie ta piosenka chyba umarłabym ze strachu , jest strasznie ciemno a na dodatek zimno . Potarłam swoje ręce i schowałam je do kieszeni by przynajmniej w jakimś stopniu się ogrzać . Nagle poczułam jak ktoś szarpnął mnie za rękę przez co mój telefon razem z słuchawkami wypadł z mojej kieszeni i upadł na ziemie . Kiedy przerażona chciałam się odwrócić ktoś zatkał mi usta dłonią . Wyrywałam się , kopałam ale na marne . Zostałam zaciągnięta do jakiejś ślepej uliczki i przewrócona na ziemie .Spojrzałam w górę i zobaczyłam dwóch chłopaków . Dla ścisłości był to Dominic i jakiś chłopak którego nie znam ale na pewno jest od nas starszy , dużo starszy . 
(Dominic):No to gdzie twój książę ?
(M):Zostawcie mnie w spokoju .
Dopiero teraz zauważyłam jeszcze jednego chłopaka , który stał z kamerą i się głupio szczerzył nagrywając to . Kiedy kumpel Dominica zrobił krok w moją stronę odsunęłam się od niego dalej będąc na ziemi .
(Dominic):Oj nie przedstawiłem ci moich przyjaciół . To jest Markus , a tamten to Fred .- przełknęłam głośno ślinę co nie umknęło uwadze moich towarzyszy . Głośno się zaśmiali . 
(Dominic):No to czas się zabawić suko .-powiedział to z takim cynicznym uśmiechem , że zrobiło mi się nie dobrze . Szybko wstałam i chciałam uciec ale ten cały Marcus złapał mnie od tyłu za ręce i wykręcił mi je .Krzyknęłam bardziej z przerażenia niż bólu , chodź nie powiem ręce zaczęły mnie okropnie boleć .
(Dominic):Chciałaś uciec ?No to czas zapłacić za swój błąd .
Marcus zacieśnił swój chwyt , a ja nie mogłam się ruszyć . Widziałam jak Dominic jest coraz bliżej mnie i zaczyna rozpinać mi moją kurtkę .Zaczęłam krzyczę i płać . Boże co oni chcą zrobić ?!
(Dominic):Zamknij się ! -uderzył mnie mocno w twarz .
Poczułam jak odpiął mój guzik i rozpiął zamek ze spodni po czym pociągnął je w dół .
(Dominic):Pamiętasz jak kiedyś było dobrze ?
Wbił się bez ostrzeżenia w moje usta , nie odwzajemniłam tego . Mocno zacisnęłam usta ale kiedy pociągnął mnie mocno za włosy rozwarłam usta i jego język znalazł się w mojej buzi . Nie trwało to długo ponieważ z całej siły ugryzłam go w język , aż poczułam metaliczny posmak jego krwi .
(Dominic):Ty dziwko !
Uderzył mnie z całej siły w brzuch , skuliłam się i krzyknęłam .Dotknął mojej kobiecości przez majtki i teraz naprawdę zaczęłam się bać . Nagle usłyszałam zbawienny głos .Usłyszałam Nathana , popłakałam się jeszcze bardziej .
(Nath):Zostawcie ją !
(Dominic):Oj myślałem , że już nie przyjdziesz .
(Nath):Czy ciebie już do końca pojebało ?
(Dominic):Nie , a czemu ?
(Nath):Puść ją w tej chwili !
(Dominic):Markus , puść ją .
Poczułam jak moje ręce stają się wolne i upadam na ziemie . Słyszałam jak Dominic z tymi swoimi kumplami ucieka , a Nathan podbiegł do mnie szybko .
(Nath):Boże ! To wszystko moja wiana .
(M):To nie twoja wina.-powiedziałam roztrzęsionym głosem .
Widziałam jak Nathan sięga po telefon i mówi .
(Nathan):Znalazłem ją ! Przyjedź pod Malors street , na końcu jest ta ślepa uliczka , yhm..tu . Nie ma czasu na wyjaśnienia , pośpiesz się !-rozłączył się szybko .
(M):Doo kogo dzwoniłeś ? 
(Nath):Do Jake'a.
(M):Jake'a ?
(Nath):Tak , nie myśl o tym . Spokojnie już .-powiedział kiedy wybuchnęłam  płaczem .
(M):Zimnno mii .
Miałam na sobie tylko bieliznę i bluzkę .Moje rzeczy były ca łe rozerwane i zniszczone .Oczy mi się same zamykały . 
(Nath):Nie zamykaj oczu ! Maddy ! Popatrz na mnie i mów coś .
(M):Ale ja już nie mam siły .-powiedziałam słabym głosem.
(Nath):Nie zamykaj oczy jeszcze chwilkę .
Usłyszałam gdzieś niedaleko dźwięk silnika samochodowego i trzask drzwi .
Zobaczyłam nad sobą Jake'a i Alexa . Mieli takie przerażone miny . 
Poczułam jak Alex podnosi mnie z ziemi i prawie biegiem idzie w stronę samochodu . Położył mnie na siedzeniu z tyłu , a sam razem z Jake'm usiadł z przodu , a obok mnie usiadł Nathan . Przytulił mnie mocno i zaczął pocierać moje ramiona .
(M):Gdzie my jedziemy ?
(Alex):Zawieziemy cię do domu .
Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku i zemdlałam w ramionach Nathana .
                                                                           *** 
Otworzyłam oczy bo poczułam , że zaraz spłonę . Tak gorąco to mi jeszcze nigdy nie było . Rozejrzałam się po pomieszczeniu w którym byłam i z ulgą stwierdziłam że jestem w swoim pokoju , w łóżku przykryta dużą ilością koców , kołder i innych nakryć .Spojrzałam na swoje ręce które były całe posiniaczone i podrapane . Wszystkie wydarzenia przypłynęły do mnie ze zdwojoną siłą i wybuchnęłam niekontrolowanym płaczem . Nagle drzwi mojego pokoju się otworzyły i zobaczyłam w nich Nathana . Usiadłam na łóżku ze skrzyżowanymi nogami i schowałam twarz w dłoniach . Poczułam jak Nathan usiadł za mną i objął mnie ramionami przytulając do siebie .
(Nath):Proszę nie płacz .
(M):Próbuje .-zaczęłam głęboko oddychać i powoli się uspakajałam dzięki obecności Nathana . 
(Nath):Louis wie wszystko , przyjadą jak najszybciej się da .
(M):Co ?! Ale przecież . 
(Nath):Zrozum on musiał wiedzieć , ja bym chciał na jego miejscu wiedzieć .
(M):A skąd on wie ?
(Nath):Alex do niego zadzwonił .
(M):A co on mu powiedział ?
(Nath):Wszystko , prawdę . 
(M):A...
(Nath):Alex i Jake są na dole . Już zadzwonili na policje i do szkoły .
(M):Co ? Jak to na policje ?! Niee...-zaczęłam płakać .
(Nath):Ci...nie płacz , nie może im to pójść płazem . 
(M):Niee denerwuj się .
(Nath):Nie denerwuje , już dobrze ?
(M):Taak .
(Nath):Ciepło ci ? Chcesz coś zjeść ? Może pomóc ci iść do toalety ? A może chcesz się czegoś napić ?-zaczął gadać jak najęty i wyglądał na tak zmartwionego że uśmiech sam mi się pojawił na twarzy .
(M):Ci...jest dobrze .
(Nath):Na pewno ?
(M):Tak .
(Nath):Idź jeszcze spać , ja tu z tobą będę cały czas .
(M):Zostaniesz ze mną ?
(Nath):No oczywiście . 
Nathan zszedł z łóżka i zaczął mnie przykrywać tymi wszystkimi nakryciami . 
(M):Przestań , jest gorąco .
(Nath):Musisz pod tym leżeć bo strasznie zziębłaś .
(M):Ale...
(Nath):Nie ma żadnego ale.-pokiwał palcem a po chwili szeroko się do mnie uśmiechnął i położył się obok mnie . Objął mnie ramieniem i zaczął bawić się moimi palcami . 

(Nath):Śpij już .-uśmiechnął się do mnie szeroko i pocałowałam w czoło . Zamknęłam oczy i wtuliłam się w Nathana .Boje się Dominica ale puki Nathan ze mną jest niczego się nie boje , czuje się taka szczęśliwa . Nie wiem co się ze mną dzieje , ja chyba na prawdę zwariowałam . A co jeżeli będzie tak jak z Dominiciem ? Nieee , Nathan nie jest taki . Z takimi myślami zasnęłam .



_________________________________________________________________________
               _____________________________________________________
Przepraszam , że tak późno dodałam rozdział ale miałam dużo na głowie . Dziękuje , że mimo wszystko czytacie to co napiszę . Ostatnio czuje się strasznie , zobaczyłam że na prawdę nie można na nikogo liczyć bo kiedy tego najbardziej się potrzebuje nikogo przy mnie nie ma . Jedynie pisząc czuje się wolna dlatego dziękuje każdemu z osobna kto to czyta . A tak w lepszym humorze , co myślicie o płycie four ? Według mnie jest boska , każda piosenka jest piękna ale najbardziej kocham tą :
Niedługo święta , cieszycie się ? Bo ja bardzo :D Kocham ten czas ! ^^ Nie będę już przynudzać bo wiem , że was to nie interesuje . Ale mam prośbę , proszę jeżeli to przeczytałeś zostaw po sobie komentarz chciałabym  wiedzieć kto ze mną tutaj jest . :)) Następny rozdział będzie moim prezentem na Mikołajki ;* Jeszcze raz dziękuje <3 
Miłego , Maddy xx .